Niania to dziwny zawód. Nasz wychowanek (niani sensu stricto: 20 tygodni - 36 miesięcy) po dwóch latach (gdy nie utrzymujemy dalszych, choćby sporadycznych kontaktów) zapomina nas. Prawie nic nie pamięta z tego co się działo przez ten czas. A jednocześnie to właśnie ten zapomniany w świadomej części duszyczki obszar przeżyć będzie miał fundamentalny wpływ na dalsze jego życie. Doświadczone wtedy poczucie bezpieczeństwa lub jego brak i wszelkie inne uczucia (pozytywne i negatywne) jakimi zostanie obdarzony przez figury przywiązania (a więc i przez nianię) wycisną piętno na zawsze. Kreujemy człowieka, który nawet nas nie zapamięta - ale jednocześnie możemy dać mu możliwość osiągnięcia tego, czego sami czasem nie osiągniemy. Czy człowiek będzie pewny siebie, przebojowy, bystry, uczciwy, wrażliwy, lękliwy, nieśmiały itp.itd. kształtuje się w pierwszych miesiącach i latach życia. I tylko pewien wpływ ma na to konstytucja genetyczna i środowiskowa dziecka. Reszta to nasze: rodziców i niań oddziaływanie. Wystarczy "tylko" otoczyć maluszka miłością. By czuło się kochane, bezpieczne, by było przytulane, odpowiednio stymulowane i wysłuchane. Niania nie potrzebuje do tego żadnej fachowej wiedzy. Tym niemniej musi mieć pewne predyspozycje: wyobrazić sobie, że jest w ciele tego dziecka i starać się patrzyć jego oczkami na niepojęty jeszcze świat.