Mój M. ukończył dzisiaj 11 lat – swoją drogą, czas leci, kiedy zaczynałem w tej rodzinie, nie miał
jeszcze pięciu! Chciałem mu dać coś oryginalnego i przypomniał mi się sferostożek, o którym
kiedyś czytałem. Kto ciekaw, niech zajrzy na stronę   http://www.deltami.edu.pl/temat/matematyka/geometria/stereometria/2014/12/28/Sferostozki_i_inne_cudaki/

Stolarze, u których próbowałem zamówić wykonanie, odmawiali - kto by chciał się bawić takim
głupstwem! Chyba piąty się zgodził, zrobił ładnie, ale zapłaciłem 5-10 razy tyle, ile planowałem
wydać. (Dlatego to raczej wydatek nie dla niań, prędzej cioć albo dziadków czy innych
krewniaków.) Ale może tylko w  Warszawie rzemieślnicy tacy rozpaskudzeni, gdzie indziej
byłoby pewnie taniej.

Przyszedłem, próbuję go zachęcać "popatrz, jak śmiesznie się toczy... na pewno żaden
chłopiec w szkole tego nie ma...", przypomniałem wstęgę Möbiusa, którą mu kiedyś pokazałem,
ale widzę, że reaguje słabo. "Nie chcesz, to zabiorę i kupię ci coś standardowego ze sklepu."
On: "dobrze". A tu widzę, że bawi się tym młodsza L. "Czy chcesz to na swoje urodziny?"
– "Tak". No i świetnie, za pół roku będzie miała ósme, mam już prezent!
A niezależnie od wszystkiego, gdyby sferostożki odpowiednio zareklamować, mogłyby być
równie popularne jak flippery. Przydałyby się w przedszkolach, świetlicach, Chińczycy zaczęliby
je masowo produkować, kosztowałyby grosze.

Jerzy B. edytowała ten post 13.10.2019 19:38