Twórcza zabawa czy telewizor?

Forum » Zabawy i gry dla dzieci

Byłem w święta u szwagrów, był też ich syn z żoną i dziećmi. Zajrzałem do pokoju, w którym szwagierka zajmowała się wnuczkami (dziewczynka 7 lat i chłopczyk 4) i prędko zaczęła mnie zżerać paskudna zazdrość - jakże ona wspaniale potrafi zabawić dzieci! Układała z wnuczką opowiadanie o kucykach, nadały im imiona i zapisały je na kartce, babcia utworzyła tor przeszkód: tu dom, tu zagroda, tu góra, na którą kucyki muszą się wspiąć, tu tunel (z koca), przez który mają przejść... Mały też uczestniczył - był złodziejem, który chce ukraść kucyki po drodze. Przez co najmniej pół godziny toczyła się akcja, daleko nie wszystkie szczegóły potrafię powtórzyć, ani chwili nudy.

Do tego trzeba dodać, że u siebie w domu te dzieci nie mają telewizji, ani (chyba) dostępu do internetu. Porównuję to z domem moich podopiecznych: telewizor często włączony godzinami, najstarszy brat ciągle zamyka się w pokoju z ipadem, najmłodsza siostrzyczka nauczyła się wodzić paluszkami po ekranie smartfona wcześniej, niż zaczęła mówić. Po części to moja wina - mimo wszelkich dobrych chęci nie jestem prawdziwym fachowcem, a czasem po prostu się lenię. (Ale jednak najmłodsza lubi angażować mnie do zabawy - wręcza mi figurkę i każe odgrywać rolę). Matki winić niesposób - po pracy musi jeszcze robić zakupy, wraca do domu zmęczona, bez telewizora i ipada dom by stanął na głowie. Zamiast ją oceniać, powtarzam sobie powiedzenie indiańskie: Nie będę krytykował bliźniego, zanim nie przejdę tysiąca mil w jego mokasynach.

A szwagierka pokazała mi książeczkę pod tytułem "Lenka", to bajka o królewnie Lence, dwie autorki przedstawione na pierwszej stronie: "Wnuczka Oliwia i babcia Zosia". Szwagierka mówi, że każdą ilustrację projektowała Oliwka, babcia tylko kopiowała powtarzające się fragmenty i opracowała wszystko na komputerze. Szwagierka wydrukowała kilkanaście egzemplarzy - poprosiłem o jeden, przecież moja średnia (6 lat) ma właśnie Lenka na imię! Spróbuję jej przeczytać, to znaczy namówić, żeby wysłuchała. Z tym jest problem, bardzo możliwe, że jej reakcją będzie wrzask "Nie chcę!" - o charakterku tej Panny Nie parokrotnie pisałem w wątku "Dialogi na Cztery Nogi". Trzeba znaleźć jakiś sposób, może obiecam jej tę książeczkę jako podarunek na 7. urodziny (będą w lutym), jeśli uważnie wysłucha? No i muszę poczekać parę tygodni, aż trochę minie efekt podarków świątecznych, wśród których jest na pewno niejedna książeczka. Tymczasem trzymajcie za mnie kciuki.

(Wszystkie imiona zmieniłem - nikt mnie nie upoważniał do ich rozgłaszania, choć są to tylko imiona.)

29.12.2018 08:42

A czy jedno wyklucza drugie? Ostatnio modne stało się demonizowanie telewizora a przecież telewizja często inspiruje  zabawy maluszków. Bajkowi bohaterowie przeżywają kolejne przygody na podłodze czy kartkach papieru. Są łącznikiem w porozumiewaniu się między dziećmi np. w piaskownicy. Wychowywane indywidualnie w swoich domach mają pewną wspólną płaszczyznę - znane im bajki. Wcielają się w zabawie w swoich ulubionych bohaterów.  W bogatej ofercie jaką teraz mamy można wybrać wartościowe programy. Dla najmłodszych maluszków jest nawet taki kanał "baby tv". Dzieci lubią też rysunkowe "teledyski" do piosenek takich jak: "Siała baba mak", "Czarny baranie", "Pieski dwa" etc. , których pełno w internecie. Tańczą przy nich i nucą. Pewnie, że bez telewizji można się obejść ale czy trzeba? Jak ze wszystkim na tym świecie trzeba tylko zachować zdrowy rozsądek.

06.01.2019 16:44
Pawle - nic dodać, nic ująć.
06.01.2019 21:43

Oczywiście Paweł ma rację, tylko że w praktyce ta granica zdrowego rozsądku często bywa przekraczana. Moim zdaniem, potrzebne jest ograniczanie czasu spędzanego przez dzieci przed ekranem.
A co do mojej Lenki: jak się obawiałem, nic z tego czytania nie wyszło, nawet nie chciała spojrzeć na okładkę. Trudny przypadek!

09.01.2019 19:43
Witam w Nowym Roku wszystkie Nianie i wszystkich Nianiów!    Jerzy, miałam podobny przypadek kilka lat temu. Chłopczyk nie znosił czytania mu. Ponieważ bardzo zależało mi na tym, żeby nie hałasował, (młodsze dziecko spało) powiedziałam : to ty układaj puzzle a ja poczytam sobie na głos bo tak lubię. Po kilku razach sam wybierał co mam "sobie" poczytać.   
12.01.2019 18:50

Dzień dobry, też pozdrawiam wszystkich opiekunów i opiekunki w 2019 i życzę wielu wychowawczych sukcesów w tym roku. 
Alicjo bardzo podoba mi się twój pomysł z puzlami, napewno go wykorzystam w swojej pracy, gdyż również mam pod opieką bardzo żywą istotkę, która nie koniecznie chce siedzieć spokojnie podczas czytania jej książek. Co do problemu Jerzego z Lenką , mam wrażenie, że gdyby ksiązeczka powstała o niej i o jej przygodach z tobą Jerzy to z zainteresowaniem by jej słuchała. Dzieci ze swej natury w początkowym okresie swojego rozwoju są skierowane wręcz narcystycznie na siebie, my dorośli możemy im udzielić pomocy w odwracaniu ich uwagi od siebie na świat wokół nich. Niestety jest to dosyć trudny proces gdy współpracuje się z dzieckiem jeden na jeden. Pozdrawiam.

14.01.2019 12:13
Ja stosowałam metodę recytowania z pamięci. Po pewnym czasie dziecko samo chciało slyszany tekst zobaczyć w książce.
14.01.2019 12:28

Polecam gorąco książkę, którą ostatnio czytam z moją rezolutną 4letnią podopieczną, "W poszukiwaniu najważniejszego ,bajka trochę naukowa". Początkowo myślałam, że będzie za poważna ale skądże. Erka słucha z dużym zainteresowaniemEmbarassed

17.01.2019 21:58
A my dzisiaj urządziliśmy "sprzątanie świata". Wychodziliśmy właśnie na spacer i patrzę, że "nasz" wystawiony pojemnik na surowce jest w 2/3 pusty a dookoła walają się plastikowe butelki i puszki. Razem z maluszkiem (22 miesiące) pozbieraliśmy, pozgniataliśmy i wrzuciliśmy do kosza co się udało nam nazbierać do przyjazdu śmieciarki. Ale chłopczyk miał frajdę...   
26.02.2019 12:44
Idzie wiosna. Jak mój chłopczyk chciał dziś przyjrzeć się z bliska kwiatkom, które pojawiły się w parku został zaatakowany przez dwie pszczoły   
20.03.2019 11:11

Paweł CzekalskiA my dzisiaj urządziliśmy "sprzątanie świata". Wychodziliśmy właśnie na spacer i patrzę, że "nasz" wystawiony pojemnik na surowce jest w 2/3 pusty a dookoła walają się plastikowe butelki i puszki. Razem z maluszkiem (22 miesiące) pozbieraliśmy, pozgniataliśmy i wrzuciliśmy do kosza co się udało nam nazbierać do przyjazdu śmieciarki. Ale chłopczyk miał frajdę...   

 

...a ja jestem przeciwna takim nauczaniom. Każdy ma sprzątać po sobie i tego należy uczyć. Zabawa żadna dla dziecka...tyle jest placów zabaw. Grzebanie się w cudzych śmieciach jest jak dla mnie poniżające....no! chyba, że jest to forma przygotowania do zawodu.

22.03.2019 19:34

Nie uważam tak. Pokazujemy dzieciom możliwości, przekazujemy zainteresowanie otaczającym światem. Leżały puste butelki wokół kosza zamiast w koszu? Można powiedzieć dziecku, że tak byc nie powinno a można pokazać, jak być powinno. A cóż to za ujma na honorze jeśli czemuś służy? Nauka przez przykład jest najskuteczniejsza a przecież  nie chodziło tu o  uskutecznianie segregacji ani przeglądu cudzych śmieci. 

23.03.2019 08:08

Bożena R.

Paweł CzekalskiA my dzisiaj urządziliśmy "sprzątanie świata". Wychodziliśmy właśnie na spacer i patrzę, że "nasz" wystawiony pojemnik na surowce jest w 2/3 pusty a dookoła walają się plastikowe butelki i puszki. Razem z maluszkiem (22 miesiące) pozbieraliśmy, pozgniataliśmy i wrzuciliśmy do kosza co się udało nam nazbierać do przyjazdu śmieciarki. Ale chłopczyk miał frajdę...   

 

...a ja jestem przeciwna takim nauczaniom. Każdy ma sprzątać po sobie i tego należy uczyć. Zabawa żadna dla dziecka...tyle jest placów zabaw. Grzebanie się w cudzych śmieciach jest jak dla mnie poniżające....no! chyba, że jest to forma przygotowania do zawodu.

Na placach zabaw i w salach zabaw jest na okrągło. Aktualnie tworzymy labirynt na polach porośniętych dwumetrową mimozą.
23.03.2019 08:38
Bozeno, nawet w szkołach i przedszkolach urządza się tzw sprzątanie świata, np w ramach Dni Ziemi. Ja również nie widzę nic zdroznego w takim urozmaiceniu dziecku dnia, które przy okazji jest nauką proekologicznej postawy. Paweł, ode mnie osobiście - brawo!
23.03.2019 10:42

Nauka przez przykład, bierzemy butelki, papier i inne śmieci  z domu /małe ilości/  i pokazujemy dziecku gdzie co wyrzucamy. Na spacerku mamy papierek po przegryzce, to szukamy kosza i maluch sam wyrzuca. Dla mnie to jest nauka.
A "sprzatanie świata" zaprezentowane przez Pawła czego ma uczyć dziecko i jakie nawyki wyrobić? Żeby w przyszłości podnosił każdy napotkany smieć i wrzucał go tam gdzie jego miejsce? Nie wiadomo kto i gdzie to "coś" trzymał i dziecko ma się w tym babrać? 

Kiedyś w czasie spaceru z podopiecznym bez zastanowienia podniosłam ze scieżki kapsel po piwie i wyrzuciłam do kosza, mały to podchwycił, podniósł jeden i drugi.... do tego doszły  pety     no i troche czasu mi zajęło zanim go oduczyłam.
Paweł a jesli małemu spodoba sie sprzatanie wszystkiego i wszędzie to co zrobisz?     
Chyba, że chcesz tłumaczyc dziecku że butelki przy smietniku sprzatamy a inne śmieci to juz nie. Ale już słysze te 100 pytań inteligentnego malucha   

BARBARA S. edytowała ten post 23.03.2019 21:03
23.03.2019 20:56
A nie sądzisz, że niania powinna być na tyle przytomna, żeby widzieć, czego dziecko dotyka? Nie sądzę, byś pozwoliła dotykać dziecku czegoś, co wizualnie jest brudne. Na placach zabaw niekoniecznie czysciej, że puszka czy plastikowa butelka jest brudna, to widać, a kocią kupę w piaskownicy niekoniecznie, dopóki nie zostanie na lopatce przez malucha wyciagnieta...
23.03.2019 21:48

A Twój post czego ma dowodzić?  Że jeśli brudu na butelce nie widać, to dziecko może dotykać  czy nawet bawić sie tym?

Przed jednym, nieznanym brudem możemy dziecko uchronić /butelki, puszki, papierki leżące na drodze/ na inny nie mamy wpływu /kupa w piaskownicy może wyladować nie tylko na łopatce, ale i w rączce, nie zdążysz zareagować chodzbyś nie wiem jak przytomna była/. Nie jestem przwrażliwiona, brudne dziecko, to szczęśliwe dziecko, niech sie wytapla w kałuży, ale puszki, butelki? A kto z tego pił? Menel może ćpun?

Zgadzam sie z Bożeną, uczymy dziecko, że śmieci wrzucamy do kontenerów, koszy.... do pokazówki służą nam nasze własne smieci, wyłącznie. Z czasem wychodząc na spacer z dzieckiem normalne jest, że zabieramy z domu pustą butelke czy pudełko kartonowe i dziecko wie gdzie wyrzucić. Nawyk wyrobiony. 

23.03.2019 23:02
Kamyczki, patyczki, kapsle - któż tym się nie bawił i nie zbierał. A wracając do sprawy - chłopczyk miał rękawiczki i zadbałem o jego bezpieczeństwo i higienę. A z "małym" sobie poradzę. Radzę sobie znakomicie. Jak dotąd z każdym    Paweł Czekalski edytowała ten post 23.03.2019 23:46
23.03.2019 23:35

Paweł CzekalskiKamyczki, patyczki, kapsle - któż tym się nie bawił i nie zbierał.

Fakt.

Pawle, chyba niewiele zmieniło się w temacie, moje podopieczne znosiły do domu kwiatki, gałęzie i trawe. A chłopak kieszenie wypchane kamieniami i patykami wszystko niezbedne. Miał chrapke na kapsle i pety     Z petami poradziłam sobie szybko /rozgniotłam i dałam powachać to póżniej omijał szerokim łukiem    /  Z kapslami trwało dłuzej, wiedział, że nie wolno, ale i tak czasami udało mu sie przemycić jakiś "wyjątkowy". Ale i to mineło jednak znoszone do domu kamienie zrobiły sie jakieś cięższe...i wieksze... bywało, że pomagałam mu dzwigać te skarby, bo w kieszeniach już się nie mieściły. 
Dzieciaki rosną i wszystko przemija....

24.03.2019 00:07
Wracając do tematu wątku to jakiś czas temu wycofałem telewizję z życia maluszka. Zarezerwowana jest ona na szczególne "okazje" jak np. inhalacje   
25.03.2019 21:08
« Powrót do listy tematów