Higiena, sterylność i.....zwierzęta.

Forum » Zdrowie i rozwój dziecka
O wszystkim i o niczym, czyli jak żyć w symbiozie z brudem i pchłami w otoczeniu dziecka.  
Dzielcie się dziewczyny uwagami i spostrzeżeniami.Niemowlak i zwierz w domu, niemowlak i wszędobylski "domestos" tudzież inne środki dezynfekujące nasze otoczenie.

Piszcie.
23.02.2011 13:37
Niemowlak i domestos odpada.
Niemowlak i pies może być.
Byłam kiedyś na spotkaniu,gdzie 8 miesięczne dziecko "zasuwało" z nadgryzionym jabłkiem po podłodze a obok kręcił się duży pies.
Zastanawiałam się,czy to jabłko jest psa,czy dziecka.Było ze skórką. Małgorzata R. edytowała ten post 23.02.2011 14:13
23.02.2011 14:03
Moja siostrzenica i jej mąż są weterynarzami i jak każdy solidny pracownik nadmiar pracy zabierają do domu    żeby dokończyć. Mają dwójkę dzieci. Chłopczyk 1 rok i 3 miesiące, dziewczynka 5 lat. To co się tam wyrabia to woła o pomstę do nieba    .
W małym domku oprócz rodzinki egzystują sobie koty, psy, króliki, jakieś gryzonie różnych odmian, przybłąkał się też kanarek, żółw i malutki sumik w słoiku. Koty i psy są bardzo opiekuńcze na każdy "kwęk" małego od razu podbiegają sprawdzić czy mu się krzywda nie dzieje. Najfajniejsze są scenki jak leży na dywanie na kocyku. Pierwsze są koty. Najczęściej przytulają się do dziecka. Potem podchodzą psy domowników, a na końcu "kuśtykają" te poranione, które są w trakcie leczenia - wyrzucone przez ludzi , a przygarnięte przez siostrzenice do czasu wyleczenia i adopcji. Psy najczęściej obwąchują i "mlasną" małego to tu, to tam. Powiem tak - dzieci są zdrowe oprócz katarków i lekkich przeziębień nic im nie dolega.
Jak pamiętam to siostrzenica jak była malutka jadła z psem z jednej miski pod nieuwagę rodziców, dopiero pies musiał dać sygnał żeby zobaczyli co się dzieje. Pies nie miał odwagi na nią nawet warknąć. Wyrosła duża i zdrowa.
Co Wy na to drogie koleżanki.
23.02.2011 14:12
Jako miłośniczka zwierząt (pomijając węże i pająki , bo tych się po prostu boję/brzydzę) nie wyobrażam sobie , aby nie było żadnego "futrzaka" w domu    I jestem zdania , że dzieci + zwierzęta to bardzo dobre połączenie, pod warunkiem , że rodzice/opiekunowie mają to pod kontrolą .
Raz widziałam jak śpiącemu maluchowi w łóżeczku na brzuch skoczył kot , który chciał zeskoczyć bodajże ze stolika nocnego na stół i coś mi nie wyszło . Oczywiście wybiegłam swoimi myślami na przód : "co by było gdyby" i gdyby taki kot , wskoczył takiemu malcowi na twarz , a ten akurat by nie spał ? Palcie sześć , że by podrapał , gorzej np. z oczami .
23.02.2011 14:14
Pani Bożenko , moja Babcia zawsze mówiła , że im więcej chucha się i dmucha na dziecko, tym z jego odpornością gorzej .    Dla tych , którzy się doszukują zawsze czegoś ponad : Dziecko trzeba kochać, trzeba dbać o jego bezpieczeństwo , organizować mu czas jak najlepiej się potrafi , ale jak taki pies poliże dziecko po policzku, to z pewnością nic się nie stanie . Ja dostałam królika mając 7 lat (moje pierwsze zwierzątko) , wcześniej nie miałam żadnych "młodszych braci"    ale na przykład za to ile najadłam się piasku w piaskownicy ... I żyję    Powiem więcej: całkiem dobrze się mam   
23.02.2011 14:19
Moniko.

Oczywiście,że wszystko jest pod kontrolą. Siostrzenica jest przywódczynią tego"stada"
dosłownie i w przenośni. 2 psy i trzy koty są na stałe. Każde nowe zwierze które się pojawia musi się im podporządkować / natura/ Koty nie mają zwyczaju wchodzenia na dzieci, ale bardzo często razem leżą. Przywódczyni stada trzyma wszystko mocną ręką. Masz rację Moniko ja również nie wyobrażam sobie domu bez zwierzaka mam psa i .....córkę          do której mówię ty stary łosiu.
23.02.2011 14:28
Mój syn kiedy raczkował siadał pod stołem ze swoim smoczkiem i dawał go raz psu raz sobie do buzki    Było tak ze wszystkim jedli na zmiane parówki, chrupki i jedli razem z miski gdy była do tego okazja   Synek jest zdrowy i nie choruje..  
23.02.2011 14:31
Urocze   
23.02.2011 14:37
Moja Mama do mnie mówi : pajączek gumeczka haha   

Pani Bożenko , ja jestem jak najbardziej "za" wychowywaniu się dzieci razem ze zwierzętami . Ja niestety nie miałam tego przywileju od samego początku , ale za to jak się pojawił pierwszy królik , to potem był drugi, potem myszoskoczek , potem kolejny myszoskoczek , rybki , papużka falista i pies    Także ... trochę zazdroszczę dzieciaczkom p.Siostrzenicy   
23.02.2011 14:38
Moniko rozumiem Cię doskonale ja miałam pierwszego psa w wieku 20 lat, znalazłam go w lesie "zabidzonego". Zwierze jest również potrzebna dla naszej higieny ...psychicznej.    Dzieci powinny się wychowywać w otoczeniu zwierząt, ja zawsze mówię - pies łagodzi obyczaje   
23.02.2011 14:48
Dokładnie .
Ale zwierzę to również obowiązek i jeżeli rodzice wiedzą , że nie są na takowy przygotowani (wiadomo,że starsze dzieci zawsze zapewniają,że będą dbać, a potem różnie z tym bywa , a jeśli się już naprawdę przyłożą to tak czy inaczej będą potrzebowały pomocy) , to lepiej aby nie brać zwierzaka , ponieważ potem są oddawane, wyrzucane i tylko na tym cierpi mały,bezbronny futrzak   
23.02.2011 14:56
Zgadzam się w 100% decyzja o posiadaniu zwierzęcia powinna być dobrze przemyślana, powinno się wykluczyć wcześniej alergię na dane zwierzę wśród domowników, by uniknąć później cierpienia zwierzęcia jak i nas samych z powodu konieczności oddania zwierzaka... Nie pochwalam też podarowywania zwierząt w formię prezentu to żywe istoty nie pluszaki! Ale jeśli nie ma żadnych przeciwwskazań i wątpliwości to jestem jak najbardziej za wychowywaniem dzieci w domu ze zwierzątkami, dziecko uczy się wrażliwości , opiekuńczości, odpowiedzialności za drugą istotę. Ale co do jedzenia z jednej miski, jak wspomniałyście , oj co to to nie   
23.02.2011 16:18
Papug nie powinno się trzymać gdzie są dziewczynki - powodują niepłodność.
Świnki morskie roznoszą zapalenie opon mózgowych.

PRAWDA czy MIT ???
24.02.2011 16:16

Bożena R.
Papug nie powinno się trzymać gdzie są dziewczynki - powodują niepłodność.
Świnki morskie roznoszą zapalenie opon mózgowych.

PRAWDA czy MIT ???

jedne i drugie miałam w domu w dużej ilości,w dodatku sie rozmnażały  nic mi nie wiadomo o tym był coś złapała od nich   
stanowczo stwierdzam MIT
24.02.2011 16:19
Ja jako dziecko stale miałam jakieś zwierzęta psy, chomiki ,ptaki świnki morskie ,szynszyle itp.natomiast jak zostałam mamą to (dziwactwo)stwierdziłam że to nie higieniczne i moje dzieciaki nie miały zwierzątka,no prócz kota ale on był męża ;P i dzieci były juz bardzo duze  
24.02.2011 16:23
Miałam świnkę morską i nic nie słyszałam o zapaleniu opon mózgowych    . Myślę że to jest mit. Jestem jak najbardziej za tym by w domu był futrzak.Oczywiście taką decyzje trzeba podjąć na poważnie. Widząc swoją 1,5 roczna sunię z synkiem nie żałuje że mamy pieska.Kupiliśmy ją jak syn jeszcze nie chodził, w tedy pierwsze co to chciał ją do buzi, a ona była taka malutka w tedy    . A teraz bawią się razem, ona zero agresji czy też syn pociągnie za ogon czy tez za ucho. Wiadomo mówię że nie wolno,tłumaczę, ale wiadomo jak to dzieci. Na szczęście już to mniej się zdarza i się świetnie dogadują    . Bawią się razem, a gdy tylko Oskar otwiera lodówkę, bądź wchodzi na krzesło i chce coś ściągnąć z mojej półki to ona szczeka i w tedy wiem że synuś coś kombinuje   
24.02.2011 16:33
Jestem przeciwna sterylności. Wręcz stwierdzam ,iż sterylność zabija   Dbam o porządek ,ale bez nadmiernej przesady. Mamy psa. Córka traktuje go jak swojego najlepszego kolegę ,przyjaciela ,brata... Az się boję co będzie jak on zdechnie   A w ogóle to ma to po mamusi ,bo ja uwielbiam zwierzęta.
24.02.2011 18:02
Moja córka też jest bardzo związana z naszą suczką, która ma już aż 12-lat. I też strasznie się boję, jak będzie przeżywać jej śmierć.

Tequila bardzo się nią troszczyła o Lenę, dużo lizała, przytulała i córa mogła zrobić z nią dosłownie wszystko.
24.02.2011 20:46
Uważam, że jak nie ma alergii na zwierzaka, to czemu nie? Przecież można zachować czystość mając zwierzęta, i wcale nie mam na myśli jakiejś nadmiernej sterylności. Przecież jak pies się w czymś wytytła to nawet jak nie ma dzieci, to go kąpiemy. Poza tym jeśli zwierzęta będą pod stałą kontrolą weterynaryjną czyli będą zdrowe to nie zaszkodzą dziecku. Anna S. edytowała ten post 24.02.2011 21:28
24.02.2011 21:22

Ola Ormańska


Tequila bardzo się nią troszczyła o Lenę, dużo lizała, przytulała i córa mogła zrobić z nią dosłownie wszystko.


Prawda, że cudownie? Rozkosz   
Uwielbiam takie scenki.
24.02.2011 22:08
Witam, jestem mamą 5 miesięcznego niemowlaczka a ponadto właścicielką niezbyt czystego psa i czterech kotów wychodzących. O żadnych chorobach dziecka nie ma mowy.zwierzęta regularnie odrobaczam. Wystarczy standardowa higiena, mycie rąk.
Dziecko jest okazem zdrowia!
24.02.2011 22:28

Bożena R.
Papug nie powinno się trzymać gdzie są dziewczynki - powodują niepłodność.

w okresie mlodosci z siostra mialysmy w jednym czasie 4 papuzki faliste... siostra teraz ma juz dwojke dzieci... wychodzi na to, ze MIT.

Świnki morskie roznoszą zapalenie opon mózgowych.

mialam swinki morskie (baaa moja ukochana swinka dorobila sie nawet potomstwa), czyli przez dom przewinelo sie jakies 8 swinek morskich, nikt nie zachorowal na zapalenie opon mozgowych - MIT.

oczywiscie, ze jesli rodzice sa milosnikami zwierzat to nie ma przeszkod by takie w domu sie pojawily. jednak warto pamietac, ze zwierze jest przygarniane "dla domu", a nie konkretnego domownika i jest obowiazkiem wszystkich (w celu unikniecia postawy typu - kupilismy ci swinke morska, a ty jej nie sprzatasz chociaz obiecalas, ze bedziesz to robic). zwierze jest kolejnym domownikiem, ktory wymaga poswiecenia i uwagi od kazdego czlonka rodziny.
zwlaszcza, ze dorosli powinni byc odpowiedzialni, dzieci (zalezy jeszcze w jakim wieku) ucza sie dopiero odpowiedzialnosci i moga popelniac bledy (a to zapomna dac jesc, a to nie posprzataja itp). dlatego kupujac zwierze "dla dziecka" jest to tak naprawde dokladanie sobie obowiazkow...

jesli ktos z rodzicow nie jest milosnikiem zwierzat, a drugiej doroslej osobie brakuje odpowiedzialnosci - pod zadnym pozorem nie powinni miec zwierzat. pierwsze bedzie przeciazone obowiazkami i sflustrowane, drugie bedzie traktowac zwierze jako chwilowa zabawke i pozniej zrzuci wszystko na pierwszego... (niestety widzialam taki przypadek i az serce boli, jak sie patrzy na krzywde psa zyjacego w niesprzyjajacych warunkacy)
25.02.2011 13:21
Zapytałam u źródła czyli moją siostrzenicę " weterynarkę". Po burzy mózgów ze swoim małżonkiem, który jest też weterynarzem - wyszło mi tak - o zapaleniu opon nie słyszeli natomiast jeżeli chodzi o papugi to tak. Jest coś takiego jak "papuzica", która u kotów atakuje górne drogi oddechowe i oczy, natomiast u kobiet może zaatakować układ rozrodczy, ale jeżeli się ma tylko bezpośredni kontakt z bakterią w "tych" okolicach    Powiedzieli nawet, że .......tylko drogą płciową.   

Perwersja    z papugą?          Bożena R. edytowała ten post 25.02.2011 19:50
25.02.2011 19:46
Ani papugi, ani świnki nie miałam, ale prędzej stawiałabym właśnie na zapalenie opon. Jak to można się pomylić...
25.02.2011 20:30
Kiedyś miałam sąsiadkę ,która wróciła z Sybiru i miała chore nogi,to hodowała świnki morskie ,niby jej to pomagało.Bo jak bardzo bolały ją nogi to kładła sobie świnki na nogach lub spała z nimi.
25.02.2011 20:38
« Powrót do listy tematów