Opcja "nie pali" - po co?

Forum » Od czego zależą poszukiwania

Zastanawiam się, czy ktokolwiek kiedyś zaznaczył opcję "palę"

Bo przynajmniej 3 panie, które były u mnie paliły. Niepalący to wiedzą, przecież to czuć z daleka (moja mama pali, doskonale wiem jak to czuć na codzień, więc nie jest to "stanęła w dymie")

Albo dodajcie "nie palę przy dziecku".

Ale przyznam szczerze, że Paląca niania mi bardzo nieodpowiada, bo dziecko całe jest w tym zapachu. Na dzień dobry to był olbrzymi minus  

 

21.11.2013 10:32

Izabelo, palenie paleniu nierówne, 10 "dobrych" papierosów na dzień a 40 smierdzielów to ogromna różnica.
Sama nie palę, ale nie jestem jakimś wielkim przeciwnikiem palaczy /tych umiarkowanych/, ale rodzic płaci i może wymagać, dla mnie to zrozumiałe.

21.11.2013 10:48

Barbara, jasne!

Zwlaszcza, jak rodzice sami palą (nie przy dziecku) to im ten zapach zupełnie nie przeszkadza. Ale w rodzinie niepalących to jest niesamowity minus   - jest na dziecku, na kurtce, w domu, wszedzie!

21.11.2013 10:57

Te 10 papierosów to tak z górką napisałam, mój mąż kiedyś palił 5-7 na dzień, i przyznam że nie capiło od niego    Od 5 lat nie pali, ale jak przychodzi ze spotkania z koleżkami palaczami to przyznam że ubrania które miał na sobie nadają się tylko do prania.

Z kolei siostra pali ok. 30 papierosów/śmierdziuchów dziennie i od 20 lat pracuje w rodzinie lekarzy gdzie nikt nie pali, zaczynała jako niania teraz jako pomoc domowa, nikomu nie przeszkadza że pali, mimo że smrodek się za nią ciągnie   

Tak więc różnie to bywa, poprostu trzeba się dobrać w dobre pary   

Dodam ze sama paliłam przez 20 lat po 40 papierochów dziennie, od 13 nie palę, ale wyobrażam sobie jak musiało ode mnie smierdzieć, hehe.

 

21.11.2013 11:26

Ja jestem palaczem od 40 lat.Może smrodek się za mną ciągnie jak napisała Basia,ale nigdy przy dzieciach nie paliłam i nie palę , lub jeżeli idę do kogoś ,gdzie nikt nie pali.U niektórych mogę nawet wyjść na balkon czy zapalić w mieszkaniu ,ale wiadomo ,że jak nikt z domowników nie pali ,to człowiek nie  będzie zasmradzać mu powietrza w domu.Smile

Każda mama wiedziała ,że palę u której pracowałam.Jeżeli by im to bardzo przeszkadzało ,to po zakończeniu u nich pracy nie zapraszali by mnie na różne okazje czy wizyty/po prostu unikali by mnie ,aby im nie zasmradzać/. Smile

Mnie to najbardziej dziwi jak rodzice sami palą ,ale poszukują niani nie palącej.

A miałam takie zdarzenie ,że jak przyszłam na rozmowę ,to obłoki dymu papierosowego się unosiły ,ale niania ma nie palić.Więc niania niepaląca ,to co ma wąchać i nasiąkać ich dymem papierosowym.Embarassed

Ja kiedyś w swoim profilu miałam zaznaczone ,że palę nawet i taki wierszyk był=Żeby Pan Bóg wiedział,że będę palić .To by mi na głowie komin postawił=.Tongue out

Ale  miałam parę listów aby tą opcję sobie zlikwidowała, więc zlikwidowałam.Frown

I może dlatego przez portal niania.pl nigdy nie znalazłam pracy,bo mamy wyczuwają mój smrodek papierosowy.Cry

21.11.2013 15:09

   Basiu! Możemy sobie uścisnąć łapkę! Kłania Ci się niania z dwudziestopięcioletnim stażem palenia po 40 sztuk dziennie. Od 20. lat nie palę. (Tak ściślej to 20 lat minie mi 10 stycznia przyszłego roku)     
Dzisiaj jestem wrogiem palenia, jednak muszę znosić palacza w domu. Mój mąż mimo zawału w 2009 roku nadal pali, w domu może tylko w łazience...
Masz rację, Basiu, jakość papierosów robi wielką różnicę. Od Lubego nie czuję zapachu nikotyny, chyba, że wytchnie mi w nos resztkę dymu, czego nie znoszę. Yell
Moja Teściowa natomiast paliła z 60 szt. dziennie rzeczonych śmierdzuchów przez ponad 60 lat. Możecie sobie wyobrazić jak śmierdziałam po trzy, czterogodzinnej niedzielnej wizycie u niej, zimą, kiedy wietrzy się krótko. Mama zawsze przed naszym przyjściem wietrzyła, ale naprawdę niewiele to pomagało. Żeby pójść do kościoła na mszę wieczorną musiałam się przebierać. Raz tego nie zrobiłam bo było późno, więcej tego nie powtórzyłam. Ten smrud jaki walił ode mnie czułam nie tylko ja...

Ponieważ Mama bardzo podupadła na zdrowiu, przez te faje właśnie, przy kolejnym jej pobycie w szpitalu z powodu duszności, powiedziałam jej, że nie będę się nią opiekowała jak będzie się zabijać i przy okazji nas. Słuchajcie! Pan Bóg nas wysłuchał i mamcia od 4. i pół miesiąca nie pali w co nawet ona ledwie wierzy.      

21.11.2013 21:30

Izabela P.

Zastanawiam się, czy ktokolwiek kiedyś zaznaczył opcję "palę"

Bo przynajmniej 3 panie, które były u mnie paliły. Niepalący to wiedzą, przecież to czuć z daleka (moja mama pali, doskonale wiem jak to czuć na codzień, więc nie jest to "stanęła w dymie")

Albo dodajcie "nie palę przy dziecku".

Ale przyznam szczerze, że Paląca niania mi bardzo nieodpowiada, bo dziecko całe jest w tym zapachu. Na dzień dobry to był olbrzymi minus  

 

Najbardziej ubawiła mnie w Pani ofercie obsługa dziecka.

21.11.2013 23:43

Iwona Z.

Izabela P.

Zastanawiam się, czy ktokolwiek kiedyś zaznaczył opcję "palę"

Bo przynajmniej 3 panie, które były u mnie paliły. Niepalący to wiedzą, przecież to czuć z daleka (moja mama pali, doskonale wiem jak to czuć na codzień, więc nie jest to "stanęła w dymie")

Albo dodajcie "nie palę przy dziecku".

Ale przyznam szczerze, że Paląca niania mi bardzo nieodpowiada, bo dziecko całe jest w tym zapachu. Na dzień dobry to był olbrzymi minus  

 

Najbardziej ubawiła mnie w Pani ofercie obsługa dziecka.

Ciesze sie, ze poprawilam humor.

21.11.2013 23:49

Ja paliłam i udało mi się rzucić (chociaż popalam e fajka ale bez nikotyny). Męża nie udało mi się do tego nakłonić i mimo iż pali tylko w pracy to nie da się nie wyczuć tego   a nie pali "tanich" papierosów. Kiedy paliłam to był jeden warunek- nikt nie pali w domu. Jeżeli ktoś chce zapalić idzie na balkon i zamyka za sobą drzwi. Nawet jako palaczowi przeszkadzał mi smród fajek w domu a palenia  w łazience już sobie nie wyobrażam. Po kąpieli wytrzeć się zacapionym ręcznikiem a fuuuj  

 

22.11.2013 08:19

Często widuję nianie chowające się przed większymi dziećmi i popalajace w domkach na placu zabaw i pewnie nie przeszkadzałoby mi to,gdyby nie pety pozostawione przez te panie     

24.11.2013 14:21

Ja sama nie palę, ale rozumiem, że nałóg to nałóg.Niemniej jednak, zawsze diabli mnie biorą,gdy widzę że mama, czy też niania ,pcha wózek, pali i dmucha dymem dziecku prosto w buzię. Nałóg trudno wykorzenić z dnia na dzień ale pewne beznadziejne nawyki chyba już tak Surprised W rodzinach z którymi współpracowałam, mamusie popalały cieniutkie mentolowe papieroski ale wyłącznie w pracy dla towarzystwa, później mycie zębów,guma i było ok, bo w domu nigdy dymu nie widziałam ani nie czułam.

ania n. edytowała ten post 24.11.2013 14:55
24.11.2013 14:48

Jako palacz to mi się nie chce wierzyć ,że mama podpalając w pracy ,nie pali w domu.

24.11.2013 17:24

Dana, miałam koleżanki, dorosłe babki, które popalały sobie co 2 tygodnie w szkole podczas przerw a w domu nie paliły. A nie sądzę, żeby miały powód kłamać mnie i innym znajomym ze szkoły.

24.11.2013 17:25

Moja mama niestety popalała do towarzystwa na imprezach (weselach czy innych wizytach u palącej rodziny czy znajomych). W domu, sama, nie paliła (odkąd "rzuciła" te 20 parę lat temu)

24.11.2013 17:33

Dana C.

Jako palacz to mi się nie chce wierzyć ,że mama podpalając w pracy ,nie pali w domu.

Dano, mamy w domu nie paliły- czasami było tak że pracowały w domu i wówczas nie widziałam ich z papieroskiem, a przez cały dzień chyba by nie wytrzymały jeśli byłyby nałogowcami.To raczej takie palenie towarzyskie w pracy, gdzie była okazja zrobić sobie przerwę na dymka   

24.11.2013 18:06

To tak jak z tym powiedzeniem ,że cygan dla towarzystwa dał się powiesić. Ja jak bym rzuciła i już nie paliła ze 3 miesiące ,nie mówiąc 20 lat ,to żadna siła by mnie nie zmusiła do zapalenia nawet dla towarzystwa.Ja nie pijam alkoholu,to bym nie musiała chodzić na żadne imprezki zakrapiane wódeczką ,bo bym musiała dla towarzystwa się napić.A ja chodzę i jakoś nie mogą mnie skłonić do picia.I nie rozumiem takich ludzi,albo pali albo nie pali.

24.11.2013 18:34

Też nie rozumiem, Dano i nie ukrywam, ze bardzo mi się to nie podoba. Już parę razy się o to z mamą kłóciłam. Obecnie, jak już mieszkam sama, nie mam na to siły...
Mój tata też rzucił palenie wtedy, co mama i od tamtej pory nie zapalił ani razu (przynajmniej mi nic o tym nie wiadomo) 

24.11.2013 18:47

Dana C.

To tak jak z tym powiedzeniem ,że cygan dla towarzystwa dał się powiesić. Ja jak bym rzuciła i już nie paliła ze 3 miesiące ,nie mówiąc 20 lat ,to żadna siła by mnie nie zmusiła do zapalenia nawet dla towarzystwa.Ja nie pijam alkoholu,to bym nie musiała chodzić na żadne imprezki zakrapiane wódeczką ,bo bym musiała dla towarzystwa się napić.A ja chodzę i jakoś nie mogą mnie skłonić do picia.I nie rozumiem takich ludzi,albo pali albo nie pali.

 

    Oj tam, tak mówisz bo nie miałaś takiego okresu niepalenia.  
Pierwszy raz udało mi się odrzucić papierosy, a właściwie to one mnie odrzuciły w czasie mocnego przeziębienia. Zaczęłam spowrotem palić na urlopie, z głupoty po trzech miesiącach. Tongue out
Teraz już tak nie zrobię, zbyt mnie brzydzą.   

Alicja C. edytowała ten post 24.11.2013 21:51
24.11.2013 21:50

Alicjo ja wiem doskonale o tym ,że ten jeden papieros ,i jak ognia bym się go wystrzegała aby go z powrotem nie wziąć,jak bym jakimś cudem mnie teraz odrzuciło od papierosów.Moje koleżanki zaczęły palić po 7 latach-nagadałam im jako palacz,że to już największy szczyt głupoty sięgnąć po papierosa.

24.11.2013 23:31

Oj tak, tak.   

25.11.2013 07:57

Alicja C.

Dana C.

To tak jak z tym powiedzeniem ,że cygan dla towarzystwa dał się powiesić. Ja jak bym rzuciła i już nie paliła ze 3 miesiące ,nie mówiąc 20 lat ,to żadna siła by mnie nie zmusiła do zapalenia nawet dla towarzystwa.Ja nie pijam alkoholu,to bym nie musiała chodzić na żadne imprezki zakrapiane wódeczką ,bo bym musiała dla towarzystwa się napić.A ja chodzę i jakoś nie mogą mnie skłonić do picia.I nie rozumiem takich ludzi,albo pali albo nie pali.

 

    Oj tam, tak mówisz bo nie miałaś takiego okresu niepalenia.  
Pierwszy raz udało mi się odrzucić papierosy, a właściwie to one mnie odrzuciły w czasie mocnego przeziębienia. Zaczęłam spowrotem palić na urlopie, z głupoty po trzech miesiącach. Tongue out
Teraz już tak nie zrobię, zbyt mnie brzydzą.   

Alu, mnie papierochy nie brzydzą, lubię zapach dobrych fajek i benzyny   

Gdybym potrafiła delektować się np; dwoma papieroskami dziennie to nigdy nie rzuciłabym nałogu. Znam osobę która tak pali i inną która w towarzystwie, przy sobotnim drinku wypala 3-4 papieroski i do nastepnej soboty czy w ciągu 2 tygodni, nawet jej nie przyjdzie do głowy żeby zapalić. Ale, to nie są nałogowcy. Ja nie mogę sobie pozwolić na sztacha nawet, bo wiem że wróciłabym do swich 40-50 sztuk dziennie, ot ułomność charakteru   

Aha, dla palaczy chcących rzucić ten nałóg, próbować, mnie udało sie po... 101 próbie   

"Moje koleżanki zaczęły palić po 7 latach-nagadałam im jako palacz,że to już największy szczyt głupoty sięgnąć po papierosa." Danusia, pewnie chciały tylko jednego zapalić, a tak nie można, niestety. Jeden papieros=powrót do nałogu   

Jakoś specjalnie nie gnębię palaczy. W czasie imprez rodzinnych w moim domu nie ma zakazu palenia, palą w kuchni, ale wiem że gdybym pozwoliła palić przy stole to paliliby 5 razy więcej    

Alu, w czasie choroby mogłam nie jeść i nie pić, ale gdyby mi ktoś zabrał papierosy to zwlekłabym się z łóżka i rozj... całą chate, jak wspominam to mi trudno uwierzyć   

hehe     

 

25.11.2013 10:46

Alu, w czasie choroby mogłam nie jeść i nie pić, ale gdyby mi ktoś zabrał papierosy to zwlekłabym się z łóżka i rozj... całą chate, jak wspominam to mi trudno uwierzyć

Oj to prawda-szczera  prawda,może bym nie rozj.całą chatę,ale we mnie się trzęsą wszystkie flaki ,nic się nie chce robić i tylko jedna myśl -zapalić.

A co do rzucania ,przeszłam wszelkie kuracje i nic.I nieraz sobie myślę ,że jak zapaliłam pierwszego papierosa i jak  on by mi nie posmakował to bym nie paliła.Ale jak sobie przypominam to od razu dużo paliłam,musialy mi bardzo posmakować.

Dana C. edytowała ten post 25.11.2013 11:07
25.11.2013 11:02

Najlepiej w ogóle nie zaczynać i nie próbować "smaku". A wracając do tematu to tez spotkałam sporo niań które ukrywały swój nałóg wobec rodziców a paliły po kryjomu przebywając z dzieckiem na spacerze. Tylko dziwię się że rodzice nie wyczuli zapachu..

 

25.11.2013 23:00

Ja nie palę i nie paliłam. Obecni pracodawcy szukali niani nie palącej. A jak się okazało kilka dni później, ojciec nałogowo pali. I najgorsze jest to, że często widuję, jak pali na tarasie, a potem wchodzi do domu i wydmuchuje resztki dymu swojemu dziecku w twarz. Super, nie? Przynajmniej mógłby nie wydmuchiwać resztek dymu na twarz dziecka... 

28.11.2013 14:04

Ania Kuźniar

Ja nie palę i nie paliłam. Obecni pracodawcy szukali niani nie palącej. A jak się okazało kilka dni później, ojciec nałogowo pali. I najgorsze jest to, że często widuję, jak pali na tarasie, a potem wchodzi do domu i wydmuchuje resztki dymu swojemu dziecku w twarz. Super, nie? Przynajmniej mógłby nie wydmuchiwać resztek dymu na twarz dziecka... 

To co ojciec robi swojemu dziecku to nie nasza  /opiekunek/ sprawa

28.11.2013 15:49
« Powrót do listy tematów