Odbieranie dużych dzieci a niania zmotoryzowana

Forum » Od czego zależą poszukiwania
Sprawę znam z relacji znajomej. Wiem że odchorowala cała te sytuacje. Wiem że była sprawa sądowa. Wiem że rodzice wystąpili z powództwa cywilnego. I wyparli się że kiedykolwiek prosili nianie o odbieranie dziecka samochodem. Wiem że niania musiała pokryć koszty rehabilitacji. Dlaczego wg Ciebie Kingo miałabym to wymyslic. Sprawa mi się przypomniala. Znam ją z relacji
17.09.2018 14:02
Jeszcze raz napisze i kończę temat. Sprawę znam z relacji znajomej. Nigdy nie wezmę samego dziecka (cudzego) do samochodu. Jak niania ma ochotę to może wozić w te i z powrotem cała rodzine pracodawców. Nie wypytwalam dziewczyny o ubezpieczenia. Może było zbyt niskie i nie pokryło kosztów. Może rodzice chcieli coś ugrać w sądzie. bożena m. edytowała ten post 17.09.2018 14:29
17.09.2018 14:27
Nie napisałam, że to Ty wymyśliłaś - tylko , że sprawa cokolwiek wymyślona...być może przez znajomą. W każdym razie, temat poważny i wypadałoby poważnie go potraktować...tak odpowiedzialnie i subiektywnie wnikliwiej... nawet w przypadku przekazywania relacji od znajomej.
17.09.2018 14:38

bożena m.Jeszcze raz napisze i kończę temat. Sprawę znam z relacji znajomej. Nigdy nie wezmę samego dziecka (cudzego) do samochodu. Jak niania ma ochotę to może wozić w te i z powrotem cała rodzine pracodawców. Nie wypytwalam dziewczyny o ubezpieczenia. Może było zbyt niskie i nie pokryło kosztów. Może rodzice chcieli coś ugrać w sądzie.

Suma ubezpieczenia OC na osobie wynosi obligatoryjnie 5000000 euro
17.09.2018 15:00

Ja na szczęście nie mam prawa jazdy i nie mam zamiaru mieć, bo dla mnie paradoksalnie samochód to ....brak wolności, (tak wiem, to głupie dla niektórych), chociaż mój mąż nie wyobraża sobie życia bez samochodu. Ale gdybym miała prawo jazdy, też nie narażałabym życia i zdrowia dziecka i mojego samochodu na takie sytuacje, absolutnie nie woziłabym dziecka. A jeżeli rodzice rzeczywiście są tak pazerni, że kosztem niani chcą coś ugrać - ja wierzę w energię krążacą - krzywdzisz innych - krzywda wróci do Ciebie. 

17.09.2018 15:16

Nie w temacie ale zainteresowało mnie to, że posiadanie samochodu ogranicza Twoją wolność? W jakim sensie? Ja też nie mam prawa jazdy ale cztery litery wożę chętnie. W dodatku włóczykij jestem i chętnie niejednokrotnie pojechałabym gdzieś a tu nie bardzo jest jak, bo trzeba uzgadniać z innymi członkami rodziny, dysponującymi prawkiem i samochodem trasę, czas i miejsce.  

17.09.2018 16:41

Kinga K.Nie napisałam, że to Ty wymyśliłaś - tylko , że sprawa cokolwiek wymyślona...być może przez znajomą. W każdym razie, temat poważny i wypadałoby poważnie go potraktować...tak odpowiedzialnie i subiektywnie wnikliwiej... nawet w przypadku przekazywania relacji od znajomej.

Raczej nie wymyślona. Sprawa była. Dziewczyna płaciła. Nie miałam zamiaru rozkładać tego na części pierwsze. Nie jestem sądem. A tak na marginesie sprawa dotyczyła tego dlaczego nie będę wozić cudzych dzieci. Nawet jeśli znajoma coś dodała lub wyolbrzymila nie chce tego przeżyć. Wspolczulam jej a nie ciągnęła za język.Rodzice potraktowali ja okropnie bożena m. edytowała ten post 17.09.2018 17:13
17.09.2018 17:10

Elżbieto, sprawa jest bardzo prosta. Koszty eksploatacji samochodu, ubezpieczenia, utrata wartości samochodu, przeglądy itd to wydatek rzędu 10 tys. zł rocznie co najmniej.(Ale przeciętnie raczej więcej). Zakup samochodu - koszt różny, ale nie wyobrażam sobie jeździć trupem. Moje miasto jest dobrze skomunikowane, ale w godzinach szczytu piekielnie zakorkowane. Stoją sobie ludzie w tych swoich samochodach w przepieknych korkach, szlag ich trafia i w 75% jadą tym samochodem sami - gdyby umawialiby się chociaż z jedną osobą ze swojego miejsca pracy, byłoby dwa razy mniej korków, dwa razy mniej smogu, dwa razy mniej kosztów by mieli. Podróże tak, jak Ty również uwielbiam, ale mimo, iż mamy samochód (tzn. mąż ma), raczej jeździny pociągami lub  liniami lotniczymi w dłuższe trasy. Do Szwecji w dwie strony 180 zł przy dobrej cenie, ale może być jeszcze taniej, pendolino najtaniej 49zł. w jedną stronę. Wsiadamy, nie myślimy o paliwie, o tym, aby być ciągle skupionym na jeździe, wcinamy banany, pijemy kawkę i jest cudownie. Gdybym musiała zarobić te co najmniej 10 tys. rocznie więcej - nie byłoby mnie pewnie stać na to, aby wsiąść sobie w to Pendolino, czy pojechać do Szwecji, czy kupić coś fajnego. A to już jest dla mnie brak wolności. I tyle. 

17.09.2018 18:06

To jest brak kasy a nie ograniczenie wolności.   Wiadomo, że samochód to dodatkowe wydatki zwłaszcza, że nie jeżdzi na wodę ale pojechać można wszędzie i o każdej porze gdzie tylko zamarzysz.

Elzbieta Olga P. edytowała ten post 17.09.2018 19:29
17.09.2018 19:27

Tak, masz absolutną rację, to brak kasy, a nie brak wolności. Bo ja marzę o tym, aby stać w zatłoczonym korku, wdychać spaliny, trąbić i wściekać się na wszystkich, którzy wpychają mi się na drogę. Robić pa, pa tramwajom, które nie stoją w korkach i wydawać połowę pensji na utrzymanie samochodu. I zapewniam Cię, że jak będę zarabiać jako niania 10 tysięcy, to znajdę Ci sto innych powodów, dla których nie będę chciała mieć samochodu.Sealed

17.09.2018 21:05
Ja bez samochodu nie mógłbym pracować tam gdzie chcę.
17.09.2018 21:09
Ale na przykład w Łodzi nie da się jeździć. To najbardziej zakorkowane miasto w Europie. Na szczęście pracuję już w innym mieście.
17.09.2018 21:23

bożena m.

Kinga K.Nie napisałam, że to Ty wymyśliłaś - tylko , że sprawa cokolwiek wymyślona...być może przez znajomą. W każdym razie, temat poważny i wypadałoby poważnie go potraktować...tak odpowiedzialnie i subiektywnie wnikliwiej... nawet w przypadku przekazywania relacji od znajomej.

Raczej nie wymyślona. Sprawa była. Dziewczyna płaciła. Nie miałam zamiaru rozkładać tego na części pierwsze. Nie jestem sądem. A tak na marginesie sprawa dotyczyła tego dlaczego nie będę wozić cudzych dzieci. Nawet jeśli znajoma coś dodała lub wyolbrzymila nie chce tego przeżyć. Wspolczulam jej a nie ciągnęła za język.Rodzice potraktowali ja okropnie

Bożeno, masz prawo nie chcieć wozić autem 'cudzych' dzieci, bo masz swoje powody i tak to widzisz. To nic ujmującego dla Ciebie jako niani. Myślę, że to zrozumiałe jest i bez przytaczania drastycznych przykładów. Wypadki się zdarzają - nie tylko samochodowe. Dlatego warto zadbać o odpowiednie ubezpieczenie. Czytelnie napisała o tych realiach ( dot.wypadku samochodowego) Elżbieta Olga i Paweł. A tak na marginesie - znajoma miała prawo do obrony w sądzie - skoro sprawy zaszły tak daleko...i krzywdząco dla niej samej.
17.09.2018 21:54
Ja akurat jestem ubezpieczona i umiem zadbać o swój komfort. NIE ODCZUWAM ŻADNYCH WYRZUTÓW SUMIENIA że nie woze cudzych dzieci.Przyklad był przytoczonych też min. aby pokazać jak o 360 stopni zmienia się zachowanie rodziców w takim przypadku.
18.09.2018 08:36
360 stopni to pełen obrót więc sytuacja bez zmian. Ach te nerwy   
18.09.2018 08:40
Wypada Ci Bożeno , wyrazić wdzięczność, że akurat na potrzeby tej dyskusji , przypomniałaś sobie o sprawie znajomej ... Przyznam, że przykład drastyczny i może nawet coś pozytywnego wniesie do tematu na temat zachowań ludzi i wyrażania poglądów . W końcu cel uświęca środki...Tylko czy o to chodziło ?
18.09.2018 09:50

Elzbieta Olga P.360 stopni to pełen obrót więc sytuacja bez zmian. Ach te nerwy   

Fakt. Zmiana o 180 stopni.
18.09.2018 10:55

Kinga K.Wypada Ci Bożeno , wyrazić wdzięczność, że akurat na potrzeby tej dyskusji , przypomniałaś sobie o sprawie znajomej ... Przyznam, że przykład drastyczny i może nawet coś pozytywnego wniesie do tematu na temat zachowań ludzi i wyrażania poglądów . W końcu cel uświęca środki...Tylko czy o to chodziło ?

Nie chodzi mi o wdzięczność. Tylko o przedstawienie przypadku czym może się skończyć uprzejmość niani. A przede wszystkim o to by na każdą czynność jaka wykonuje się przy dziecku dodatkowo na prośbę rodziców mieć podkładkę (np. jadę z dzieckiem do Zoo mam oświadczenie rodziców że wyrażają na to zgodę) Można to też zawrzeć w umowie. Naprawdę nic na buzię
18.09.2018 11:01

bożena m.Ja akurat jestem ubezpieczona i umiem zadbać o swój komfort. NIE ODCZUWAM ŻADNYCH WYRZUTÓW SUMIENIA że nie woze cudzych dzieci.Przyklad był przytoczonych też min. aby pokazać jak o 360 stopni zmienia się zachowanie rodziców w takim przypadku.

Ja wożę i również nie odczuwam wyrzutów sumienia. Gdyby tak się przejmować jakimiś wyjątkowymi przypadkami to strach byłoby cokolwiek robić.
18.09.2018 11:08

bożena m.

Kinga K.Wypada Ci Bożeno , wyrazić wdzięczność, że akurat na potrzeby tej dyskusji , przypomniałaś sobie o sprawie znajomej ... Przyznam, że przykład drastyczny i może nawet coś pozytywnego wniesie do tematu na temat zachowań ludzi i wyrażania poglądów . W końcu cel uświęca środki...Tylko czy o to chodziło ?

Nie chodzi mi o wdzięczność. Tylko o przedstawienie przypadku czym może się skończyć uprzejmość niani. A przede wszystkim o to by na każdą czynność jaka wykonuje się przy dziecku dodatkowo na prośbę rodziców mieć podkładkę (np. jadę z dzieckiem do Zoo mam oświadczenie rodziców że wyrażają na to zgodę) Można to też zawrzeć w umowie. Naprawdę nic na buzię

I jeszcze taka mała dygresja. Zapewnienie rodziców że będą cię traktować jak członka rodziny. Nigdy droga niani nie będziesz członkiem rodziny. Zawsze obca osobą. Choćby jak najcudowniej układało ci się z rodzicami dziecka.Wystarczy jakiś błąd coś nie tak i już bierze w łeb zapewnienie o rodzinnej atmosferze. Czyli wszystko na piśmie i nie ma wtedy niedomówień.
18.09.2018 11:40
A ja, jak zwykle, zgłaszam zdanie odrębne    Zajmowałam się dziećmi zawodowo, bo brałam za to pieniądze. Siebie uważałam za profesjonalistkę (megalomania?) i oczekiwałam, że pracodawcy też mnie tak będą traktować. W takim układzie stosunki familiarne nikomu do szczęścia nie były potrzebne, co nie znaczy, że nie były serdeczne."Znaj proporcjum, mocium panie"   
18.09.2018 13:07
A dlaczego niania ma być członkiem rodziny..., że co ? swojej nie ma ...czy to jakieś wyróżnienie jest ? Pierwszy raz się z tym spotykam ! A Pani , która opiekuje się moimi dziadkami - staruszkami od 4 lat to też już członek rodziny ? Cokolwiek zastanawiające Bożeno.. są te Twoje przemyślenia - odbieram je jakbyś miała same złe doświadczenia (i historia znajomej !) z rodzicami ..Ja bym nie miała śmiałości powiedzieć naszej Pani , że chcę ją jak członka rodziny traktować...no jakoś nie wyobrażam sobie ...   Jest fajnie bardzo , bo mamy dystans i szanujemy swoje granice...i czasem wozi moje dzieci , ale nie z uprzejmości tylko w ramach ustalonych wcześniej oczekiwań. I tyle. Dużo optymizmu z wypowiedzi Elżbiety Olgi można odebrać - czyli wszystko zależy od osobowości... jak widać  
18.09.2018 14:52
To poczytaj ogłoszenia rodziców. Gdzie zapewniają nianie o rodzinnej atmosferze lub ze będzie nowym członkiem rodziny, babcia, ciocia itp. Ja się akurat spotkałam z takimi ogłoszeniami. I to na tym portalu. Oczywiście żadnych układów rodzinnych.Uklad pracownik - pracodawca najlepiej mi odpowiada. A doświadczenia miałam różne.
18.09.2018 15:26
I jeszcze jedno Kingo. Jeżeli Ty się z czymś nie spotkalas lub czegoś nie doświadczyłas to wcale nie oznacza że tego nie ma. Bo zaczynam odnosić takie wrazenie(może mylne) . Pozdrawiam i kończę już ten temat. bożena m. edytowała ten post 18.09.2018 15:35
18.09.2018 15:31

bożena m.I jeszcze jedno Kingo. Jeżeli Ty się z czymś nie spotkalas lub czegoś nie doświadczyłas to wcale nie oznacza że tego nie ma. Bo zaczynam odnosić takie wrazenie(może mylne) . Pozdrawiam i kończę już ten temat.

Kilkakrotnie zwracałem na to uwagę na forum...
18.09.2018 16:16
« Powrót do listy tematów