POMÓŻCIE! Problem finansowy i godzinowy z rodzicami !

Forum » Niania a finanse domowe

Piszę tutaj ponieważ już załamuje.
Jestem opiekunką u rodziny, w marcu minął 2 lata. Na początku moja praca miała charakter dorywczy - odbierałam 1,5 letniego chłopca ze żłobka i czekałam na mame albo tate. Z biegiem miesięcy okazało się że w właścicielka żłobka Młodego otwiera drugą filie i udało mi się 'wkręcić' do pracy w żłobku także rano był żłobek a popołudniu Młody (max 3h). Stawka od pocżatku była 12 zł/h. W międzyczasie mama zaszła w drugą ciąże, przyszła zima i Mały chorował dość często więc rodzice zaproponowali mi że zabiorą go ze złobka i proponują mi pełen etat. Mimo że od dyrektorki żłobka usłyszałam przy przyjmowaniu że szuka na dłużej bo dzieci się przyzwyczajają itp to zrezygnowałam ze żłobka i wiernie "pobiegłam" do nich mimo ze wiem ze dyrektorka mi zaufała a ja zwyczajnie ją zawiodłam. No ale praca była. Zaproponowali mi ok wynagrodzenie miesięczne przez co moja stawka podniosła się do 13,50 za godzine, mam wypraowywać 30h tygodniowo, każda następna godzina dodatkowo płatna 13zł/h - super! no i siedziałam z Małym w domu, czasem po 10h. Nigdy nie odmówiłam pracy, spełniałam wszystkie wymagania, robiłam dokładnie tak jak mama chciała, no byłąm na każde skinienie, ale to moja praca i dostawałam zawsze na czas umówione pieniadze. Z biegiem czasu urodziło się drugie dziecko, tata pracuje dużo, czesto wyjeżdza, więc siedzieliśmy sobie tak we czwrórke z Młodym, mamą i maluszkiem, częśto po 10h dziennie - kończyłam prace o 20-21 i na 9 miałam być znów - ok! z uśmiechem wchodziłam do pracy mimo ze Młody jest dos,ć charakterny a mama uległa nigdy nie negowałam zachowań, postępowałam zgodnie z jej wizją bezstresowego wychowywania. No i tak sobie pracowałam zaciskając zęby aż w końcu Młody skończył3 lata i przyszedł wrzesień i poszedł do przedszkola, mama wrociła do pracy a ja na takich samych warunkach zostaje z dziewczynką po 8 godzin dziennie. Wszystko git, zdażyła się sytuacja kiedy miałam zostać z dwójką, no i pytanie padło od mamy stawka! Ja przyznaje nie potrafie walczyć o swoje i jest mi głupio mowic o pieniadzach za co teraz ponoszę konsekwencje. No więc powiedziałam że wedle uznania. No i mama zaproponowała 17 zł. Myśłałam ze bardziej mnie doceni ale ok, 17 zł nie jest złe. No i czas leciał ok, aż do sytuacji z zeszłego tygonia i dnia przed wigilią, ale od początku. 
Mam być codziennie na 7.30. Zdaża się że przychodzę do pracy a rodzinka dopiero wstaje, staram się oczywiście nie spóżniać, ale czasem zdaża mi się 5-6 minut bo nie mam inaczej autobusu jeśli nie zdąże się przesiąść w bezposredni do nich ale nigdy nie było sytuacji że przeze mnie sie spóźnili albo musieli na mnie czekać, bo zazwyczaj siadają do śniadania jak ja przychodzę. Zaspałam jednego dnia- każdemu może się zdarzyć, napisałam smsa że się spóżnię pare minut, wyszło 15 minut dokładnie. Troche byli 'obrazeni' no ale kurcze zdaża się, nie mam prawka jeżdzę autobusami. Tego dnia, rodzice spoźnili się 15 minut (bez uprzedznia) i mimo że byłam umówiona, to przywitałam ich z uśmiechem, poczekałam aż sie przywitają, spokojnie rozbiorą, przekazałam co robiłyśmy cały dzień itp i wyszłam z przeświadczeniem ze jesteśmy kwita. Następnego dnia byłąm na czas oczywiście, ale mama znów popołiudniu się spóźniłą więcej niż 10 min, zawsze czekam aż wejdzie, rozbierze się i dopiero wychodze a nie tak ze się z nią mijam, a też mam swoje zajęcia po pracy a dzień teraz wiadomo - krótki. Przychodzi piatek a ja w kartce z rozpiską godzin którą zawsze dostaje do wyplaty (mam tygodniówki) widzę że w dzień kiedy się spóźniłam jest napisane 8-16! a następnego dnia 7.30-16! Skąd 8 skoro bylam 7.45? gdzie ich spóźnienia? liczyłam że wszystko się wyrównało, czyli moje spóźnienie za ich nieco większe spóźnienie, ale byłam w błędzie. Nic nie powiedziałam, bo oczywiście się wstydzę... 
No nic, idziemy dalej. 
Dzień przed ostatnim dniem przed świętami mama pyta czy mogłabym zostać z dwójką cały dzień - mówię ok! No i minął ten dzień, dostaje rozliczenie, święta życzenia - wyszłam. Schodząc na dół patrzę a w rozliczeniu napisane 15zł za godzine z dwójką. Bez uprzedzenia mnie, mimo że umówiona stawka była większa! Poczułam się naprawdę żle, zrobiło mi się najzyczajniej przykro.
Pracuje tyle czasu, jestem 'wierna' wypełniam wszystkie obowiązki, pracuje po tyle godzin. I nie traktuje tych dzieci 'o bo to tylko praca', przyzyczaiłam się do nich, zaprzyjażniłam, nigdy nie mam żadnych pretensji, wymagań, wszystko robie zgodnie z ich prośbami, opiekuje się tymi dziećmi jak tylko daje rade najczulej, staram się im wynagrodzić to że mamy nie ma tyle czasu, otaczam miłością, a czuje się zwyczajnie oszukana... 
Nie wiem co mam robić, bo nie wiem czy jestem w stanie usiąść i porozmawiać bo praktycznie nie ma kiedy a teoretycznie wstydze się i wiem że nie dam rady mimo ze powinnam... Ale szczerze? Mam ochote poszukać nowej pracy! A nie chce, bo przyzyczaiłam sie do dzieci, one do mnie a poza tym lubie tą prace, mam dosć wygodny dojazd niedaleko domu, rodziców w sumie też lubie, są dosć młodzi zawsze się dogadywaliśmy... 
Nie wiem może ja coś przeoczyłam, nie wiem już sama ale strasznie mi źle z tą sytuacją, zwłaszcza że studiuję pedagogike, podnoszę swoje kwalifikacje a od początku jak pracuje dostałam podwyżkę o 1,50 zł mimo mojego całego poswięcenia i oddania i spędzania 3/4 mojego życia u nich w domu... 

Rozmawiałam z chłopakiem i mamą na ten temat i wiem że powinnam pogadać, ale wiem że nie dam rady tego zacząć albo może chociaż macie radę jak zacząć? jak to załatwić, żeby oni nie pomyśleli że jestem łakoma na kase, bo tak nie jest, ale wiem że są nianie które cenią się bardziej, a ja mimo ich zamożnosći biorę głupie 13 zł za wychowywanie ich dziecka... 
   

25.12.2014 22:10

Napisz e-semesa jeżeli się wstydzisz ,że umowa była na inną kwotę /17,-zł/ a dostałasz 13 na godzinę. Zapytaj się czy się nie pomyliła.

25.12.2014 22:41
Popełniasz wielki błąd nie upominać się o swoje. Jak pracodawca się pomylił to Twoim obowiązkiem jest się upomnieć. Nie ma w tym nic złego, świadczy tylko o Twojej zaradnosci.
26.12.2014 08:57

Upomnij się o swoje, bo sytuacja może się powtórzyć. Może to przeoczenie lub złośliwość, jeśli nie zapytasz to nie poznasz odpowiedzi. W pracy nie ma miejsca na wstyd.  

Nina Roman edytowała ten post 26.12.2014 11:42
26.12.2014 11:41
Kurcze wydaje mi sie ze az tak u ciebie zle nie jest ja z checia bym pracowala nawet za 15zl za 2 dzieci.ale rozumiem twoje rozgoryczenie za stawke starasz sie jestes elastyczna godzinowo oddana dziecia rodzinie.ja bym pogadala z rodzicami albo sns jak to jedna dziewczyna tu pisala.a jesli chodzi o czas prscy od do to ja bym we WLASNYM ksledarzyku zapisywala kiedy ty przycgodzisz i rodzice np.7:35 do 16:15 a jak myslisz se rodzice moga powiedziec ze sie nie spoznili to zrob zdjecie zegarowi na telu.i bedzie dowod.
26.12.2014 14:50

Kurczę, aż dziwne że kobieta u której pracujesz tyle czasu, spędzając całe dnie z nią i jej dziećmi traktuje cię tak bez szacunku. Zastanawia mnie to że  boisz pójść do niej i powiedzieć co Ci leży na wątrobie. 2 lata to kupę czasu na to aby całkiem dobrze poznać i się zbliżyć. Według mnie mama zwyczajnie cię nie szanuje. wypomina Ci spóźnienia i małostkowo się odgrywa. jesteś człowiekiem i naprawdę masz prawo się spóźnić tym bardziej że nie podróżujesz autem ale często zawodzącą komunikacją miejską. Musisz o tym pogadać z nią i niestety nie ma innej recepty. To że potraktowała Cię tak przed świętami tym bardziej świadczy o niej źle. Dla mnie szok po prostu. Znając Cię tyle czasu potraktowali Cię skandalicznie. Nie sądzę żeby to była pomyłka. Ale upomnij się ,być może zrobi się mamie głupio i wszystko się wyjaśni.

26.12.2014 22:48

Kurcze moja koleżanka przykładowo siedzi 8-15 z dzieckiem i kiedy rodzic przychodzi 15.10 ona liczy już za kolejną godzinę. Zastanawiam się, w sumie idę dopiero 7 stycznia do pracy, ale myślę żeby sprawę zostawić i poczekać do następnej sytuacji i wtedy powiedzieć wszystko. Tylko że przy tej ostaniej przedświątecznej wypłacie końcówka wyszła 15 zł a ona dała mi 50 zł bo inaczej nie miała ale podkreśliła 2 razy że daje mi z "nadwyżką" więc ewidentnie się pomyliła albo zrobiła to perfidnie i specjalnie. 

27.12.2014 09:16

nie pracujesz za darmo i macie jakąś tam umowe, prawda?  musisz sie nauczyc o swoje walczyć, a nie siedziec cicho.Nie mozesz sie bac,co mozesz stracic? prace   ktora znajdziesz. Polecam w przyszlosci pojscie na kurs/szkolenie z asertywności. Zdarza się, ze mozna znaleść darmowe. 

P.s jezeli tak sie boisz to napisz smsa/ maila jak radzi Dana i zobaczysz jak sytuacja się rozwinie.

Aneta B. edytowała ten post 27.12.2014 11:38
27.12.2014 11:35

Niewykluczone , że mama się pomyliła w liczeniu.Ja od tego bym zaczęła z mamą rozmowę.Potem przypomniała o ustaleniach.Takie żale na mamę nie są mile widziane na forum przy szukaniu pracy.Tymbardziej że mogą być bezzasadne, co po wyjaśnieniach może się okazać.Chyba praca opiekunki polega na dobrej współpracy z rodzicami a taka współpraca , to rozmowy, równiez na tematy finansowe.

Małgorzata R. edytowała ten post 27.12.2014 13:15
27.12.2014 13:12

Nie żartujcie. Jak można posługiwac się w takiej sprawie SMS-em jak widują się codziennie? Rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa!

27.12.2014 16:08

Urszula S.

Piszę tutaj ponieważ już załamuje.
Jestem opiekunką u rodziny, w marcu minął 2 lata. Na początku moja praca miała charakter dorywczy - odbierałam 1,5 letniego chłopca ze żłobka i czekałam na mame albo tate. Z biegiem miesięcy okazało się że w właścicielka żłobka Młodego otwiera drugą filie i udało mi się 'wkręcić' do pracy w żłobku także rano był żłobek a popołudniu Młody (max 3h). Stawka od pocżatku była 12 zł/h. W międzyczasie mama zaszła w drugą ciąże, przyszła zima i Mały chorował dość często więc rodzice zaproponowali mi że zabiorą go ze złobka i proponują mi pełen etat. Mimo że od dyrektorki żłobka usłyszałam przy przyjmowaniu że szuka na dłużej bo dzieci się przyzwyczajają itp to zrezygnowałam ze żłobka i wiernie "pobiegłam" do nich mimo ze wiem ze dyrektorka mi zaufała a ja zwyczajnie ją zawiodłam. No ale praca była. Zaproponowali mi ok wynagrodzenie miesięczne przez co moja stawka podniosła się do 13,50 za godzine, mam wypraowywać 30h tygodniowo, każda następna godzina dodatkowo płatna 13zł/h - super! no i siedziałam z Małym w domu, czasem po 10h. Nigdy nie odmówiłam pracy, spełniałam wszystkie wymagania, robiłam dokładnie tak jak mama chciała, no byłąm na każde skinienie, ale to moja praca i dostawałam zawsze na czas umówione pieniadze. Z biegiem czasu urodziło się drugie dziecko, tata pracuje dużo, czesto wyjeżdza, więc siedzieliśmy sobie tak we czwrórke z Młodym, mamą i maluszkiem, częśto po 10h dziennie - kończyłam prace o 20-21 i na 9 miałam być znów - ok! z uśmiechem wchodziłam do pracy mimo ze Młody jest dos,ć charakterny a mama uległa nigdy nie negowałam zachowań, postępowałam zgodnie z jej wizją bezstresowego wychowywania. No i tak sobie pracowałam zaciskając zęby aż w końcu Młody skończył3 lata i przyszedł wrzesień i poszedł do przedszkola, mama wrociła do pracy a ja na takich samych warunkach zostaje z dziewczynką po 8 godzin dziennie. Wszystko git, zdażyła się sytuacja kiedy miałam zostać z dwójką, no i pytanie padło od mamy stawka! Ja przyznaje nie potrafie walczyć o swoje i jest mi głupio mowic o pieniadzach za co teraz ponoszę konsekwencje. No więc powiedziałam że wedle uznania. No i mama zaproponowała 17 zł. Myśłałam ze bardziej mnie doceni ale ok, 17 zł nie jest złe. No i czas leciał ok, aż do sytuacji z zeszłego tygonia i dnia przed wigilią, ale od początku. 
Mam być codziennie na 7.30. Zdaża się że przychodzę do pracy a rodzinka dopiero wstaje, staram się oczywiście nie spóżniać, ale czasem zdaża mi się 5-6 minut bo nie mam inaczej autobusu jeśli nie zdąże się przesiąść w bezposredni do nich ale nigdy nie było sytuacji że przeze mnie sie spóźnili albo musieli na mnie czekać, bo zazwyczaj siadają do śniadania jak ja przychodzę. Zaspałam jednego dnia- każdemu może się zdarzyć, napisałam smsa że się spóżnię pare minut, wyszło 15 minut dokładnie. Troche byli 'obrazeni' no ale kurcze zdaża się, nie mam prawka jeżdzę autobusami. Tego dnia, rodzice spoźnili się 15 minut (bez uprzedznia) i mimo że byłam umówiona, to przywitałam ich z uśmiechem, poczekałam aż sie przywitają, spokojnie rozbiorą, przekazałam co robiłyśmy cały dzień itp i wyszłam z przeświadczeniem ze jesteśmy kwita. Następnego dnia byłąm na czas oczywiście, ale mama znów popołiudniu się spóźniłą więcej niż 10 min, zawsze czekam aż wejdzie, rozbierze się i dopiero wychodze a nie tak ze się z nią mijam, a też mam swoje zajęcia po pracy a dzień teraz wiadomo - krótki. Przychodzi piatek a ja w kartce z rozpiską godzin którą zawsze dostaje do wyplaty (mam tygodniówki) widzę że w dzień kiedy się spóźniłam jest napisane 8-16! a następnego dnia 7.30-16! Skąd 8 skoro bylam 7.45? gdzie ich spóźnienia? liczyłam że wszystko się wyrównało, czyli moje spóźnienie za ich nieco większe spóźnienie, ale byłam w błędzie. Nic nie powiedziałam, bo oczywiście się wstydzę... 
No nic, idziemy dalej. 
Dzień przed ostatnim dniem przed świętami mama pyta czy mogłabym zostać z dwójką cały dzień - mówię ok! No i minął ten dzień, dostaje rozliczenie, święta życzenia - wyszłam. Schodząc na dół patrzę a w rozliczeniu napisane 15zł za godzine z dwójką. Bez uprzedzenia mnie, mimo że umówiona stawka była większa! Poczułam się naprawdę żle, zrobiło mi się najzyczajniej przykro.
Pracuje tyle czasu, jestem 'wierna' wypełniam wszystkie obowiązki, pracuje po tyle godzin. I nie traktuje tych dzieci 'o bo to tylko praca', przyzyczaiłam się do nich, zaprzyjażniłam, nigdy nie mam żadnych pretensji, wymagań, wszystko robie zgodnie z ich prośbami, opiekuje się tymi dziećmi jak tylko daje rade najczulej, staram się im wynagrodzić to że mamy nie ma tyle czasu, otaczam miłością, a czuje się zwyczajnie oszukana... 
Nie wiem co mam robić, bo nie wiem czy jestem w stanie usiąść i porozmawiać bo praktycznie nie ma kiedy a teoretycznie wstydze się i wiem że nie dam rady mimo ze powinnam... Ale szczerze? Mam ochote poszukać nowej pracy! A nie chce, bo przyzyczaiłam sie do dzieci, one do mnie a poza tym lubie tą prace, mam dosć wygodny dojazd niedaleko domu, rodziców w sumie też lubie, są dosć młodzi zawsze się dogadywaliśmy... 
Nie wiem może ja coś przeoczyłam, nie wiem już sama ale strasznie mi źle z tą sytuacją, zwłaszcza że studiuję pedagogike, podnoszę swoje kwalifikacje a od początku jak pracuje dostałam podwyżkę o 1,50 zł mimo mojego całego poswięcenia i oddania i spędzania 3/4 mojego życia u nich w domu... 

Rozmawiałam z chłopakiem i mamą na ten temat i wiem że powinnam pogadać, ale wiem że nie dam rady tego zacząć albo może chociaż macie radę jak zacząć? jak to załatwić, żeby oni nie pomyśleli że jestem łakoma na kase, bo tak nie jest, ale wiem że są nianie które cenią się bardziej, a ja mimo ich zamożnosći biorę głupie 13 zł za wychowywanie ich dziecka... 
   

Witaj Urszula, 

Zadzwoń do mamy swoich podopiecznych i powiedz jej, że

chcesz z nią porozmawiać, (możesz powiedzieć, że nie jest to 

rozmowa na telefon, porozmawiacie, gdy będziesz u nich)

 wyjaśnić kilka kwestii, nie masz powodu do

obaw, ważne jest aby rozmawiać ze swoim pracodawcą, nie

zbierać w sobie i czekać, aż się wybuchniesz, bo jest to nie 

korzystne dla żadnej ze stron.   

Izabela S. edytowała ten post 28.12.2014 13:49
28.12.2014 13:47

Witaj!
 Myślę, że powinnaś spokojnie pomyśleć o nowej rodzinie. Masz komfortową sytuację, bo pracujesz w Warszawie, Praga- Południe, to dzielnica, gdzie obserwuje się rosnący popyt na opiekunki, bo dzielnica wyraźnie odmłodniała i rodzi się dużo dzieci.   Kompetencje i doświadczenie już masz, zapewne niedługo Twoje kwalifikacje zawodowe będą dodatkowym atutem, już teraz, bez problemu znajdziesz zatrudnienie. Przemyśl to sobie, ja rozumiem, że polubiłaś szczerze te dzieci, ciężko jest podjąć decyzję o rozstaniu z rodziną, bo masz poczucie straty. Ja przynajmniej tak kiedyś to czułam, jakbym zostawiała dziecko na pastwę losu, a nie z kochajacymi je rodzicami.   Ale tak nie jest, wkrótce się przekonasz...Przygotuj się na spokojnie, bo emocje i żal, to zły doradca.  Stres jest zawsze, czy jest się nianią całe lata, czy po raz pierwszy, przy każdych zmianach, czy negocjacjach, ale nikt inny za Ciebie z tym, ani z kolejnym pracodawcą porozmawiać nie pójdzie. Od dotychczasowych postaraj się otrzymać dobre referencje, nie ma co drzeć z nimi kotów, ani upominać się o pieniądze, bo po sposobie rozliczenia widać, iż możesz mieć z tym spory problem. Głowa do góry i powodzenia w Nowym Roku! Życzę Ci dużo odwagi, pewnosci siebie i znalezienia fajnej Rodzinki z miłymi Dziećmi. Za godziwe wynagrodzenie.    Pozdrawiam - Luiza

Luiza D. edytowała ten post 29.12.2014 19:40
29.12.2014 13:01

Ja obecnie mam podobny problem do tego który opisała Pani w pierwszym poście. Opiekuję się 17 miesięcznym chłopcem u rodziny architektów w godzinach 8:30-16:30. stawka to 9 zł. Ci Państwo posiadają jeszcze starszą 3,5 letnią córkę. Czasem zdarza im się zostawić pod moją opieką córkę np gdy jest chora i nie może iść do przedszkola ,mimo tego że ja wprost mówię "nie". Po pierwsze dlatego że dziewczynka ta jest wobec mnie niegrzeczna, arogancka, nie boję się tu użyć słowa bezczelna-podnosi na mnie głos, trzaska przed twarzą drzwiami, pokazuje język, pyskuje-a rodzice nie reagują (udają że nie słyszą a wręcz mają pretensje że to ja się do niej "czepiam") a po drugie że oni uważają że mam robić to za darmo tzm. za 2 dzieci również płacą 9 zł. Miałam taką sytuację w ostatnim tygodniu listopada-zostałam wtedy z 2 dzieci przez 3 dni i policzyłam sobie za 25 godzin 300zł czyli 12 zł za godzinę (uważam że to niedużo). Mama zapłaciła mi te 300zł, ale w następnym tygodniu odjęła od tygodniówki 75 zł bo stwierdziła że nie była przygotowana finansowo na 12 zł za godzinę. Powinna się wstydzić-przed samymi Mikołajkami okradła mnie z uczciwie zarobionych przeze mnie pieniędzy. w kwestii spóznien to CODZIENNIE się spózniają od min. 10 min nawet do 1,5 h i nie robią z tego żadnego problemu. Jeszcze śmią twierdzić że ja powinnam ich informować że chcę wyjść punktualnie bo mam jakąś sprawę np. lekarza. Moim zdaniem nie powinno ich to interesować co robię po wyjśćiu z ich domu. W ogóle nie szanują mojej osoby, mimo tego że ja jestem zawsze wobec nich w porządku.

30.12.2014 10:50

Agnieszko , po co te żale.Pozwalasz im na takie traktowanie to z tego korzystają. Mają takie charaktery i tego nie zmienisz.Możesz tylko zmienić pracę.

Małgorzata R. edytowała ten post 30.12.2014 11:29
30.12.2014 11:28

Ula, pogadaj z tą mamą szczerze, że jesli odlicza Ci za Twoje spóźnienie, niech za własne dolicza. I przypomnij jej, że za dwoje dzieci miało być 17zł, jeśli do tej pory Wam się nieźle układała współpraca, to może jest to tylko chwilowy kryzys. może mama ma jakieś nerwy i problemy, które sobie odbiła na Tobie. Nie powinna tak robić, ale to się czasem zdarza. 

Agnieszko, 9zł to jest niska stawka i musisz stanowczo walczyć o swoje. rodzice nie mają prawa wciskać Ci drugiego dziecka bez podniesienia stawki. Zaś jeśli chodzi o spóźnienia powiedz, że za nadgodziny bierzesz 12zł od każdej zaczętej godziny, może jaśniepaństwo przestanie się spóźniać. Aha i powiedz, że nadgodziny są możliwe tylko wtedy, gdy wcześniej jest to ustalone z Tobą i w niczym Ci nie przeszkadza.  

30.12.2014 19:06

Witam wszystkie nianie   

Ula, to nic złego upomnieć się o swoje wynagrodzenie. Nasza praca to jak każda inna. Pomyśl o tym ile czasu poświecasz tej rodzinie i co zrobiliby, gdybyś nagle odeszła z pracy?Wychodzę z tego założenia, że warto rozmawiać z rodzicami, najlepiej w cztery oczy, na spokojnie i szczerze, bo tylko rozmowa prowadzi do jakiegoś sensownego rozwiązania. Milczeniem nic nie załatwisz.

Pani Agnieszko,

Jak u mnie rodzice zaczeli się spóźniać to od razu zwróciłam na to uwagę i powiadomiłam, że będe liczyła każde spóźnienie jako kolejną godzine. Oczywiście rodzice byli oburzeni, bo przecież poprzednie nianie na to pozwalały, bo co to jest 10 minut.. a ja po pracy muszę jechać do szkoły i każda minuta się dla mnie liczy. A co do stawki to też bym powalczyła w przeciwnym razie, gdyby to skutku nie dało zakończyłabym współpracę.

01.01.2015 19:58

Witam.Ja tez czasem opiekuje sie dwojka dzieci bo starsza dziewczynka nie idzie do przedszkola.Mam stawke 8 zl/h.To nie jest tak duze miasto jak Warszawa czy Gdansk a wiec stawki sa duzo mniejsze.Czy wypada sie upomniec wtedy o wiecej? Zalezy mi na pracy i lubie te rodzinke.

01.01.2015 20:19

To nie jest tak że ja im na to pozwalam-rozmawiałam wiele razy i nie odniosło żadnego skutku. Na początku przepraszali i obiecywali poprawę a teraz wzruszają tylko ramionami. Ona mi dopłaca za zpóznienia ale co mi po tym jeżeli ja nic nie mogę sobie zaplanować a na dodatek mam syna w zerówce i muszę odbierać go o 17 a przez to że oni się spozniają nie mogę tego zrobić na czas. Szukam nowej pracy od czasu kiedy zauważyłam że rozmowy z tymi ludzmi do niczego nie prowadzą ale jakoś nie mogę nic znalezć.

01.01.2015 23:15

Elzbieta R.

Witam.Ja tez czasem opiekuje sie dwojka dzieci bo starsza dziewczynka nie idzie do przedszkola.Mam stawke 8 zl/h.To nie jest tak duze miasto jak Warszawa czy Gdansk a wiec stawki sa duzo mniejsze.Czy wypada sie upomniec wtedy o wiecej? Zalezy mi na pracy i lubie te rodzinke.

Pewnie ze tak skoro masz 8 zl to za 2 wez 10zl.to podwojna odpowiedzislnosc
01.01.2015 23:41

Elzbieta R.

Witam.Ja tez czasem opiekuje sie dwojka dzieci bo starsza dziewczynka nie idzie do przedszkola.Mam stawke 8 zl/h.To nie jest tak duze miasto jak Warszawa czy Gdansk a wiec stawki sa duzo mniejsze.Czy wypada sie upomniec wtedy o wiecej? Zalezy mi na pracy i lubie te rodzinke.

W Częstochowie za dwójkę dzieci biorę od zawsze 15 zł/h i nigdy nie pracowałam za mniej. Niech Ci dadzą chociaż 12 zł/h to minimalna stawka.

02.01.2015 08:59

Elżbieto dodam że teraz też pracuję za 15 zł/h.

02.01.2015 09:00

Witam, miałam kiedyś podobny problem. Mamę poprosiłam grzecznie o rozmowę, powiedziałam jej że rozumiem, iż różnie to wychodzi w życiu. Wystarczy, że autobus spóźni się czy trzeba w pracy zostać kilka minut dłużej itp. Wspólnie rozwiązałyśmy ten problem w bardzo prosty sposób. Założyłam notesik w którym codziennie było zapisywane o której godzinie przyszłam do pracy i o której skończyłam, a mama pod tym składała swój podpis. Jeśli do pracy miałam na 6:30, a przyszłam 5min wcześniej to była moja sprawa, ale jak mama poprosiła mnie o wcześniejsze przybycie było to zapisywane. Następnie po tygodniu wypracowane godziny były sumowane i pomnożone przez stawkę. Ta metoda sprawdziła się w 100%. Polecam.

 

 

02.01.2015 10:38

Przez 1,5 roku opiekowałam się dwójką dzieci za 7 zł!!!! Na początku było ustalone, że opiekuje się tylko młodszym dzieckiem, bo starsze będzie chodziło do przedszkola, po kilku dniach okazało się, że jednak ich córka nie chce i nie będzie chodzić do przedszkola, bo ma focha. Krótko mówiąc wychodziłam jak przysłowiowy '' Zabłocki na mydle'', w miesiącu wychodziło od 50- 70 godzin maxmalnie, grafik zmieniali mi z dnia na dzień, pomimo,że dostawałam na cały miesiąc , dzieciaki pyskowały mi, starsza stwierdziła wrecz, że jestem ich służącą, jak prosiłam o posprzątanie zabawek przed kąpieląCry, pod koniec pracy u nich poprostu traktowały mnie jak zło konieczne, pomimo,że traktowałam obydwie jak własne dzieci, tuliłam, kąpałam, kładłam spać, czytałam bajki itp i itd, w końcu moja cierpliwość się skończyła, zaczełam intensywnie szukać pracy i znalazłam na cały etat, oczywiście odpowiednio wcześnie uprzdzając o odejsciu od nich, zdarzało się również, że pomimo ustalonych na początku tygodniówek, nieraz niedostawałam kasy, poprostu musiałam czekać do ich wypłaty, bo nie mieli mi zapłacićFrown Tak oto zakończyła się moja praca i nie wspominam jej miło, bo jak tu wspominać, jak dzieci nie mają szacunku dla starszego i wywinęły pare numerów mi o których chciałabym zapomnieć, zdarzyło mi się przez nie poprostu płakaćCry. No cóż bezstresowe wychowanie wychodzi i brak czasu rodziców  dla własnych dzieci.

02.01.2015 19:20

Jadzia M.

Elzbieta R.

Witam.Ja tez czasem opiekuje sie dwojka dzieci bo starsza dziewczynka nie idzie do przedszkola.Mam stawke 8 zl/h.To nie jest tak duze miasto jak Warszawa czy Gdansk a wiec stawki sa duzo mniejsze.Czy wypada sie upomniec wtedy o wiecej? Zalezy mi na pracy i lubie te rodzinke.

Pewnie ze tak skoro masz 8 zl to za 2 wez 10zl.to podwojna odpowiedzislnosc

To jest żenujące .Jak kogoś nie stać na opiekunkę to są inne wyjścia.8 zł to mozna dać chłopakowi na piwo ,zeby popilnował dziecko w piaskownicy .Tak macie kobity bo tak sobie same zaniżacie .Wystarcy poczytać ogłoszenia .Nawet za 5 ł desperatki chcą ajmować się dziećmi .Myślę ,że 12 zł/h to powinna byc najnizsza granica.I gdybyśmy wszystkie sie tego trzymały to miałybysmy do czynienia z ludżmi na poziomie a nie burakami.Przez godzinę mozna dziecko tyle nauczyć ,że zapamieta na całe życie , można się tak zestresować gdy maluch chory ,ze samemu wymaga się pomocy.Można wreszcie tak się spocić , przyrządzając po raz 5 w ciągu godziny inny posiłek, że pot po tyłku się leje .I za to tylko 8 zł ?A za chodzenie po deszczu , pranie swoich ubrań, zdzieranie gardła na czytaniu/z cwiczeniem dykcji/swoich gardeł?Opiekunka to luksus.Powinno to wreszcie dotrzeć do pseudo mam z blokowisk, które myślą ,że ktoś im za darmo wychowa dziecko

12.01.2015 10:11

To jest żenujące .Jak kogoś nie stać na opiekunkę to są inne wyjścia.8 zł to mozna dać chłopakowi na piwo ,zeby popilnował dziecko w piaskownicy

To jest dopiero żenujące -dać chłopakowi na piwo aby pilnował w tym czasie dziecko.

12.01.2015 23:27
« Powrót do listy tematów