kolejna niania oszukana :(

Forum » Niania a finanse domowe

Witajcie, 

Jestem kolejną nianią, która została oszukana. Podjęłam się pracy początkowo 4 h dziennie później (po porodzie pracodawczyni) godzin miało być więcej (nie było dokładnie określone ile) sądziłam, że będzie to o 3-4 godziny więcej, jendak z czasem się okazało, że będzie to tylko godzina więcej niestety musiałam zrezygnować bo nie byłabym w stanie się utrzymać za te pieniądze choć nie ukrywam, że stawka godzinowa była zadowalająca. W sumie pracowałam 21 dni z czego 15 dni było jendego miesiąca reszta innego. Miałam zapłacone za te 15 dni a za resztę miałam mieć zapłacone do 10  marca, byłam wyrozumiała bo mama była w szpitalu, więc cierpliwie czekałam do dzisiaj kiedy była pracodawczyni oznajmiła, że nie jest mi nic winna. Miała do mnie pretensje za warunki pracy, które sama określiła. Mianowicie miałam zapłacone za 4 godziny nawet jeśli wychodziłam wcześniej bo jak twierdziła mama to jest jej świadoma decyzja i jej warunki pracy. Jak miałam wolne z mojej winy to oczywiście nie było płacone. W dniu wypłaty dostałam 88 zł więcej niż powinnam co rozumiem, że może mi  odliczyć z następnej wypłaty. Po odliczeniu powinna dać mi za moją wykonaną pracę 218 zł jak ona twierdzi wyszło  jej 188 zł bez odliczania tych 88 zł. Po czym uznała, że nic mi się nie należy bo płaciła mi za to kiedy wychodziłam wcześniej tu podkreślam - to były jej warunki i jej świadoma decyzja, i odlicza mi za zapłacenie ogłoszenia, które musiała wystwić z mojej winy bo ją zostawiłam. Mi oczywiście źle było z tym, że muszę rezygnować i narażać ją kolejne "castingi", więc zaoferowałam jej pomoc z czego jednorazowo skorzystała. Była naprawdę wporządku pomagała mi i mnie wspierała jak były trudne chwile, nigdy nie pomyślałabym, że taka osoba mnie oszuka. Dziś mówi zupełnie co innego, że więcej godzin miało być, ale może i jak już to w dalekiej przyszłości. Mało tego, rezygnując z pracy u niej mówiła mi, że dobrze, że to nastąpiło teraz a nie później bo ma jeszcze czas na zalezienie nowej niani przed pójściem do szpitala, wtedy nie miała pretensji a była wyrozumiała. Tym bardziej byłam jej wdzięczna bo bardzo przeżywałam, że zostawiam ją w takiej sytuacji i jak już wcześniej wspominałam zaoferowałam jej swoją pomoc. Jest mi bardzo przykro bo jak sama wspominała w dzisiejszej rozmowie tel., że byłam wobec nich wporządku, więc dlaczego ona nie może być wobec mnie? Mało tego przez cały ten czas powtarzała "bądźmy wobec siebie szczere" i tak było ona mówiła wprost i ja również. Poza tym mówiła, że nie próbuje mnie oszukać dlatego  kazała dzwonić do siebie i przypominać, że ma mi zapłacić za moją pracę.  Tym bardziej nie potrafię zrozumieć jej nagłej zmiany. Czuję się bardzo zawiedziona. Mam szanse na spotkanie z jej mężem, do tej pory ona wszystko ze mną uzgadniała a teraz każe mi załatwiać to z jej mężem. Chyba nie mam innego wyjścia i tak właśnie zrobię. Myślicie, że mam jakieś szanse? Jak Wy sobie radziłyście w takich sytuacjach?

21.03.2013 14:41

A dlaczego nie zarządałaś płacenia godzinowego.Po zakończonym dniu opieki mama dziecka płaci Ci pieniążki i było by po sprawie.

21.03.2013 21:59

Już na rozmowie kwalifikacyjnej było uzgodnione, że pensja płacona po przepracowynym miesiącu, mi zresztą to odpowiadało poza tym  nie spodziewałam się takiego czegoś od tej właśnie osoby. Do dziś myślałam, że lepiej trafić nie mogłam była taka miła i rodzinna. Ale cóż może właśnie na te osoby milutkie trzeba najbardziej uważać... 

21.03.2013 22:46

Już na rozmowie kwalifikacyjnej było uzgodnione, że pensja płacona po przepracowynym miesiącu, mi zresztą to odpowiadało poza tym  nie spodziewałam się takiego czegoś od tej właśnie osoby. Do dziś myślałam, że lepiej trafić nie mogłam była taka miła i rodzinna. Ale cóż może właśnie na te osoby milutkie trzeba najbardziej uważać... 

21.03.2013 22:46

...to teraz już wiesz że w tej pracy "posługujesz" sie "ograniczonym" zaufaniem.Na przyszłość nie umawiaj sie na miesięczną płace bo możesz jeszcze nie raz stracić.Udało ci się porozmawiać z tatą  dziecka?

22.03.2013 16:24

Jakieś "kokosy" Ci płacą, że się nie mieścisz z wynagrodzeniem w ustawie "nianiowej"? Dlaczego nie masz legalnej umowy?

Przecież to rodziców nic nie kosztuje, i obie strony w pewnym sensie mają gwarancję, że nikt nikogo w "bambuko" nie zrobi. SurprisedInnocent

 

22.03.2013 17:13

nie z tatą dziecka na ten temat jeszcze nie rozmawiałam  to mnie dziwi, że zawsze to mama dziecka wszystko ze mną uzgadniała  a teraz wysyła mnie do swojego męża...  i powiedziała wprost, że jej mąż uważa tak samo jak i ona. ja myślę, że to głównie właśnie jego sprawa.. 

o umowie nikt nic nie wspominał i powiem  szczerze, że mi to nie przeszkadzało i wiem mam za swoje. teraz to przynajmniej wiem na przyszłość aby ubiegać się o płacę dzienną. 

 

22.03.2013 19:56

Olu - rodzic o umowie nie wspomni, bo mu się nie chce iść i rejestrować pracownika. To Ty powinnaś wspomnieć, że jest taka możliwość, aby pracować legalnie, nie łamiąc prawa i zabezpieczając się od "różnych ewentualności". Nigdy w życiu nie podjęłabym pracy "na gębę", może też dlatego nikt nigdy mnie nie zrobił "w bambuko".Transparentność, to połowa zaufania Laughing

22.03.2013 20:04

Ja zdaję sobie spawę, że to po części moja wina, że sama nie wspominałam o umowie ja tylko nie moge pogodzić się z tym, że właśnie ta osoba mnie oszukała. Myślę, że ten cały "pomysł" nie należy do niej, może dlatego, że dalej trudno mi uwierzyć, że mnie zwyczajnie "zrobiła w konia" osoba, która mówiła, "że ufa mi jak siostrze"... wiem, że wszędzie na świecie są takie osoby i jeszcze gorsze, ale ciężko z tym kiedy ja będąc uczciwą osobą ktoś tak mi się odpłaca a raczej niewypłaca...  przynajmniej się teraz czegoś nauczyłam..

23.03.2013 18:00

Aleksandra T.

Ja zdaję sobie spawę, że to po części moja wina, że sama nie wspominałam o umowie ja tylko nie moge pogodzić się z tym, że właśnie ta osoba mnie oszukała. Myślę, że ten cały "pomysł" nie należy do niej, może dlatego, że dalej trudno mi uwierzyć, że mnie zwyczajnie "zrobiła w konia" osoba, która mówiła, "że ufa mi jak siostrze"... wiem, że wszędzie na świecie są takie osoby i jeszcze gorsze, ale ciężko z tym kiedy ja będąc uczciwą osobą ktoś tak mi się odpłaca a raczej niewypłaca...  przynajmniej się teraz czegoś nauczyłam..

żadne to pocieszenie, że "przynajmniej się teraz czegoś nauczyłaś", mogłaś się nauczyć na błędach innych, to na pewno byłaby przyjemniejsza szkoła życia... 
Porozmawiaj z mężem byłej pracodawczyni, zawsze możesz próbować rozwiązać sprawę oficjalnie i zamiast "prosić" o to, co Ci się należy, wysłać np. oficjalnie brzmiącego maila. 
Pamiętaj też, że w tym zawodzie, szczególnie na początku i bez umowy, bardziej od wypłaty co miesiąc sprawdzają się "tygodniówki", a jeśli to praca dorywcza i "na telefon" - rozliczanie się po każdym dniu pracy... 
Przykro mi, że spotkała Cię tak nieprzyjemna sytuacja i mam nadzieję, że była szefowa dojdzie ze sobą (bo to nie z Tobą ma problem) do porozumienia. 

23.03.2013 22:30

Aleksandra T.

nie z tatą dziecka na ten temat jeszcze nie rozmawiałam  to mnie dziwi, że zawsze to mama dziecka wszystko ze mną uzgadniała  a teraz wysyła mnie do swojego męża...  i powiedziała wprost, że jej mąż uważa tak samo jak i ona. ja myślę, że to głównie właśnie jego sprawa.. 

o umowie nikt nic nie wspominał i powiem  szczerze, że mi to nie przeszkadzało i wiem mam za swoje. teraz to przynajmniej wiem na przyszłość aby ubiegać się o płacę dzienną. 

 

Ola,dzienna stawka owszem tylko może być z tym problem.Tygodniówki również są wygodne i nie sprawiają rodzicom większego problemu,a wiemy że i na tym polu mogą mieć jakieś ale.

24.03.2013 08:45

dziękuje wszystkim tu obecnym za rozmowe, ale zdecydowałam, że nie będę dzwonić i prosić minęło juz kilka dni i emocje juz opadły nie chce zaczynac tego od nowa i sie znow denerwować i przeżywać.. ale własnie przypomniałam sobie o jednym incydencie.. bodajże drugiego dnia pracy u niej poprosiła mnie o dowód dałam bo rozumiałam, że chce wiedzieć z kim ma do czynienia ale po chwili dostrzegłam, że robiła zdjęcia mojego dowodu jak zapytałam po co to się wywinęła "tak w razie czego" przyznam, ze była w lekkim szoku i tak to zostawiłam. Teraz sie zastanawiam po co tak naprawde to zrobiła?  teraz wydaje mi się, że nie miała żadnego prawa tak robić... mam racje?

25.03.2013 19:11

Nie miała prawa ani fotografować ani kserować. Miała prawo jedynie spisać dane osobowe i cechy dokumentu. W sytuacji, gdy te informacje są potrzebne do sporządzenia umowy, nie wzbudza to żadnych podejrzeń. Ja zawsze dawałam dow. osob. do sporządzenia umowy, ale też nie wstydziłam się prosić o to samo (inf. o pracodawcy miałam w umowie) oraz o podanie miejsca pracy rodzica i telefon. Do czego tej pani xero Twojego dokumentu tego nie wiem, ale podejrzane to jakieś.

25.03.2013 19:33

W niektórych instytucjach wymagają podania ksero lub fotografii obu stron dowodu osobistego, ale rodzice nie są do tego upoważnieni i nigdy bym nie pozwoliła by zrobili taką fotkę bo nie mam pewności jak to wykorzystają, pozwalam tylko spisać swoje dane.

25.03.2013 21:44

Przepraszam,że odbiegnę trochę od tematu,ale ja też w jakiś sposób zostałam oszukana.Podjęłam pracę 1 marca 2013 r.Bardzo mi się podobało.Rodzice młodzi,przemili.Dziecko też bardzo fajne.Wszystko było w porządku .Miałam pracować conajmniej 2 lata ,niestety po tygodniu dowiedziałam się  ,że mama  straciła pracę i zostaje z dzieckiem w domu na urlopie wychowawczym.Oczywiście ja w tej sytuacji pozostałam z dnia na dzień bez pracy i środkow do życia.Miałam możliwość podjęcia pracy od 1 .03.2013 w innej rodzinie,ale chciałam być osobą słowną i skoro tej mamie obiecałam ,że u nich będę opiekować się dzieckiem to z tamtej oferty zrezygnowałam.Od prawie miesiąca nie mogę znależć nowej pracy,a mam już 7 lat praktyki i niezłe referencje.Do tej pory rodzice nie rozliczyli się ze mną.Milczą,jakby sprawy nie było.Natomiast jesli chodzi o szukanie nowej pracy to wygląda to bardzo nieciekawie.Rodzice chcą za bardzo małe pieniądze ażeby niania była dyspozycyjna czasowo,sprzątała,prała,gotowała,prasowała a poza tym cały czas poświęcała dziecku.I kto mi wreszcie odpowie czy my jesteśmy nianiami czy paniami do wszystkiego.W dodatku problem dla rodziców jest zapłacenie za urlop wypoczynkowy.Przecież my jesteśmy ich pracownikami,czyżby im szef też nie płacił za urlopy?

25.03.2013 23:22

Moja koleżanka też została oszukana tylko niestety na grubsze pieniądze co prawda nie jako niania ale historie łączy to, że i w jej i w moim przypadku szefowa była nadzwyczaj miła, rodzinna, pomocna..  Jeszcze historia Lidi, która pisze, ze rodzice przemili.. Wyciągam wniosek, że chyba najbardziej trzeba uważać właśnie na takich ludzi, którzy  są za mili. O dziwo w mojej pierwszej pracy kontakty z szefową były neutralne czasem nawet malutkie spięcia, trzymałyśmy duży dystans, ale była wporządku i płaciła... 

26.03.2013 19:22

Witam, pracuję jako niania już ponad 10 lat i zawsze ustalam dzień płatności na piątek przy pracy na cały etat, a dorywczo biorę zapłatę każdego dnia przy wyjściu. I dzięki temu nie pracuję za darmo Smile . Nie ma wpływu na tę decyzję wygląd czy uśmiech pracodawcy tylko stara dobra zasada. Jak się sama nie upomnisz to nikt cię nie traktuje poważnie i możesz sobie potem tylko płakać i tyle.

Bożena S. edytowała ten post 27.03.2013 07:23
27.03.2013 07:17

Witam!Pisze do wszystkich dziewczyn ktore szukaja pracy jako NIANIA.Ta wiadomosc niech jest dla was ostrzezeniem!!!!!Tydzien temu odezwala sie do mnie Pani ktora poszukiwala niani dla swojego 2 letniego dziecka.Umowilysmy sie na spotkanie i z pocztatku wydawalo sie fajnie Ona mila ,mąż tej Pani tez spoko no i oczywiscie maluch super od razu mnie polubil.Wszystko dobrze brzmialo przepracowalam tam 2 dni....Pewnego dnia nastapila sytuacja ze nie mialam czym dojechac do domu bo maz tej Pani zle mi sprawdzil autobus jeszcze sie wyklocal ze jechal o tej porze ale niestety.....wyszlam od tej pani po 20 autobus mialam o 22 a okolica?hmmm ....szaro buro ponuro wokół pola i las nic więcej......strasznie sie bałam było ciemno i zimno.....naszczescie ktos mógl po mnie przyjechac w ostatniej chwili.....A tej Pani powiedzialam tylko ze nie moge do tak pozna u niej byc bo po prostu nie mam czym dojechać do domu i....mialysmy sie zdzwonić .Jednak następnego dnia....napisalam tej Pani smsa zeby sie do mnie odezwala poniewaz ja nie mialam z czego do niej zadzwonic jednak cisza.....i nawet jak zaczynalam tam pracowac bywalo ze milczala caly dzien a wieczorami dzwonila kiedy i jak mam przyjechac na drugi dzien do pracy co tez bylo mi dziwne no ale jakos przymklam na to oko no i na dojazd ktory byl tragiczny i okolica.....Wracajac do tematu....Pani sie nie odezwala wiec tam pojechalam z siostra .....oczywiscie gdy tam dotarlysmy zamknela mojej siostrze drzwi przed nosem....bałam sie....kamienica byla ciemna i obskurna a ta Pani zła i nie mila nie wiedzialam jeszcze o co chodzi az mi nawymyslala ze krzyczalam na jej 2 letnie dziecko ze ma swiadkow wiec mowie zeby mi pokazala tych swiadkow_milczala potem krzyczala....i ze za nic mi nie zaplaci.Wtedy juz wiedzialam ze od samego poczatku bylam oszukiwana (wiem ze nie tylko ja tam pracowalam).Jestem zla na siebie ze nie bylam dosc ostrozna ze zaufalam jakby w pewien sposob.....Jak mogli mi cos takiego powiedziec kocham dzieci sama wychowalam dwoje od siostry i uslyszec cos takiego no ale ludzie posuna sie do wszystkiego zby tylko oszukac.Dziewczyny uwazajcie !ta Pani jest z Brzezin Śląskich.(do dzis nie umiem dojsc do siebie....)POZDRAWIAM WAS.CZy są jeszcze uczciwi ludzie????Nie ufajcie tej Pani......

Agnieszka J. edytowała ten post 27.03.2013 17:46
27.03.2013 15:43

Lidia Korycka

Przepraszam,że odbiegnę trochę od tematu,ale ja też w jakiś sposób zostałam oszukana.Podjęłam pracę 1 marca 2013 r.Bardzo mi się podobało.Rodzice młodzi,przemili.Dziecko też bardzo fajne.Wszystko było w porządku .Miałam pracować conajmniej 2 lata ,niestety po tygodniu dowiedziałam się  ,że mama  straciła pracę i zostaje z dzieckiem w domu na urlopie wychowawczym.Oczywiście ja w tej sytuacji pozostałam z dnia na dzień bez pracy i środkow do życia.Miałam możliwość podjęcia pracy od 1 .03.2013 w innej rodzinie,ale chciałam być osobą słowną i skoro tej mamie obiecałam ,że u nich będę opiekować się dzieckiem to z tamtej oferty zrezygnowałam.Od prawie miesiąca nie mogę znależć nowej pracy,a mam już 7 lat praktyki i niezłe referencje.Do tej pory rodzice nie rozliczyli się ze mną.Milczą,jakby sprawy nie było.Natomiast jesli chodzi o szukanie nowej pracy to wygląda to bardzo nieciekawie.Rodzice chcą za bardzo małe pieniądze ażeby niania była dyspozycyjna czasowo,sprzątała,prała,gotowała,prasowała a poza tym cały czas poświęcała dziecku.I kto mi wreszcie odpowie czy my jesteśmy nianiami czy paniami do wszystkiego.W dodatku problem dla rodziców jest zapłacenie za urlop wypoczynkowy.Przecież my jesteśmy ich pracownikami,czyżby im szef też nie płacił za urlopy?

Niestety nieszczęścia się zdarzają i to że matka straciła pracę pewnie nie zależało od niej. Natomiast bardzo niesprawiedliwe, że Ci nie zapłacili. Nawet jak chwilowo nie mają pieniędzy (przez utratę pracy) to wypadałoby chociaż porozmawiać jak z człowiekiem i się dogadać.

Co do płatnych urlopów, to różnie z tym bywa. Coraz więcej ludzi pracuję na czarno lub ma umowy śmieciowe. I wtedy też nie ma urlopu. 
 

27.03.2013 21:46

Witam wszystkie Panie,
szczerze mówiąc, dawniej miałam nieco mieszane uczucia w kwestii wystawiania negatywnych opinii swojemu pracodawcy, ale dzisiaj uważam, że nie ma powodu, by ukrywać nieuczciwe zachowanie kogokolwiek ..... mówiąc krótko - ostrzegam Panie przed pracodawcami z Krakowa-Nowej Huty, z osiedla Sportowego (mama M, tata M). Jest to młode małżeństwo, z cudowną śliczną córeczką, która niedługo skończy rok. Jest uroczym, kochanym dzieckiem, natomiast rodzice .... z przykrością muszę poinformować ewentualne kandydatki, iż tak, jak na początku oferują przyzwoitą stawkę, ich oczekiwania w kwestii zakresu obowiązków są normalne, dotrzymują terminu wypłacania wynagrodzenia (ustaliliśmy cotygodniową wypłatę), tak niestety po pewnym czasie wszystko się zmieniło ..... najpierw bez najmniejszego uprzedzenia (np sms-em o 5 rano) dowiadywałam się o drastycznych zmianach w godzinach pracy mimo, iż mieliśmy układać orientacyjny plan z tygodniowym wyprzedzeniem ..... potem zaczęły być problemy z wypłatą wynagrodzenia - na początku spóźnienia, coraz dłuższe ..... potem steki kłamstw, uników, absurdalnych tłumaczeń, dlaczego nie otrzymałam jeszcze pieniędzy ..... kiedy zwróciłam uwagę, że takie traktowanie i łudzenie się, iż można kogoś omamić aż tak bzdurnymi argumentami to po prostu brak szacunku, tato dziecka zaczął zachowywać się bardzo niekulturalnie, używając mocno niewybrednych słów (nadmieniam, że jestem od niego niemal dwukrotnie starsza), zwyczajnie mnie obrażając ..... mama była grzeczna, za to wykazywała mistrzostwo w wymyślaniu kolejnych kłamstw ..... żadne z nich nie umiało powiedzieć, że mają problemy finansowe i zwyczajnie ustalić jakiś konkretny termin, kiedy mogliśmy się umówić na wypłatę zaległości ..... upominanie się o zarobione uczciwie pieniądze było naprawdę uwłaczające i trudno było słuchać kolejnych bzdur ..... w rezultacie doszło do sytuacji, kiedy musiałam przestać chodzić do pracy, by wyegzekwować wynagrodzenie za poprzednie tygodnie. Czekałam bardzo długo, słysząc ciągle "jutro", trwające w nieskończoność. Ostatecznie mama przywiozła mi pieniądze deklarując, że od kolejnego tygodnia zaczynamy z powrotem normalną współpracę. Umówiłyśmy się na potwierdzający kontakt telefoniczny tuż przed pierwszym dniem powrotu do pracy. Nigdy więcej nie rozpoczęłam tej pracy, bo nikt się ze mną nie skontaktował. Chcę podkreślić, że moja mała podopieczna i ja uwielbiałyśmy się, dziecko wspaniale rozwijało się pod moim czujnym okiem (prawdę powiedziawszy - mamy nie widziało przez cały dzień, tatę tylko kilka godzin i praktycznie przebywało wyłącznie ze mną), dbałam o nie z wielką troską i odpowiedzialnością, z własnej woli zajmowałam się drobnymi obowiązkami domowymi, choć nie należało to do ustalonych czynności. Dziadek dziecka, mieszkający z rodziną, wielokrotnie podkreślał, że bardzo docenia moją pracę, bo widzi, jak mała pięknie się rozwija motorycznie, emocjonalnie i mentalnie. Byłam z nią ogromnie związana i tak naprawdę tylko tego kontaktu żałuję ..... niestety, przed rodzicami - pracodawcami ostrzegam  

03.04.2013 12:14

Monika przykre to ze sa tacy Rodzice...nie zwazaja na swoje Dziecko.tylko wymyslaja.dobrze ze chdz pieniazki dostalas

03.04.2013 19:11
Witam. Również zostałam oszukana i nie mam zamiaru tego zostawić, dlatego proszę o rady, choć wiem, że najpierw uderzam do PIP. Pracowałam 8 miesięcy, opiekowałam się bliźniakami. Stawka była poniżająco niska 7 zł/h ( dwójka dzieci!!!), zgodziłam się, bo po prostu tych pieniedzy potrzebowałam. Pominę to, że z czasem stawka miała wzrosnąć i nie wzrosła, to, że byłam notorycznie wykorzystywana i powiadamiana o zmianie godzin pracy na ostatnią chwilę, często musiałam zostawać dłużej, nie mając kontaktu z rodzicami, dzieci nierzadko nie miały co jeść i pić, a że serce mnie bolało, to na spacerach zachodziłam do sklepu i kupowąłam im coś sama. Miesiac przed powiadomiłam rodziców, że odchodzę, ze względu na sprawy osobiste ( o których wiedzieli), ok, trochę nie na rękę im to było- było po nich widać,ale nie przewidywałam problemów. Wszystko dogadane, że pracuję do ok 25 kwietnia. 10 kwietnia pani mi powiedziała, że dziś pracowałam ostatni raz- po czym wręczyła mi 800 zł ( miałam zarobione ok 1300+ ok. 300 zl za 1 tydzień kwietnia) i powiedziała, że ich okradłam! Podobno zginęło jej -uwaga -ok 10 bluzek!! Nic to, że wczesniej nie pofatygowała się poinformować o swoich podejrzeniach, po prostu nie mieli czego wymyślić i wymyslili kradzież, chyba, żeby się odegrać? Pani tak się rozkręciła, że nie patrząc mi w oczy, tylko w dywan, zaczęła mówić,jak to ginęły jej rzeczy itd. ( fakt- ginęły jakieś drobne rzeczy z łazienki typu grzebień, krem do rąk, po czym okazywało się, że to dzieciaki, które nauczyły się wchodzić na pralkę po prostu zabierały te rzeczy i bawiły się nimi, a potem znalazły się np. w pokoju w zabawkach ). Po chwili pani jednak poprosiła, żebym wysłała jej numer konta, na który wpłaci resztę pieniędzy ( zaburzenia jakieś?), więc zgłupiałam całkiem. Wydaje mi się, że po prostu nie mieli pieniędzy, aby mi dać całą kwotę, choć wczesniej nie było z tym problemów. Minęły prawie 2 tyg i pieniędzy nie ma, więc mam zamiar zgłosić to do PIP, potem do ZUS, oczywiscie bardzo chętnie zaplacę zaległe składki, ale im nie odpuszczę, może kara rzędu kilku tysięcy złotych od PIP na nich wpłynie, oczywiście dowodów, ze pracowałam u nich mam mnóstwo. Tylko dzieci żal, bo były wspaniałe... Ostrzegam przed pracą Gdańsk, Chełm u państwa J.
21.04.2013 13:39

Osoba która pisze post jako figo-fago niewiadomo ,to cały tekst jest to pic na wodę fotomontaż.

21.04.2013 15:18

Z "duchami" raczej dyskutować nie będziemy   
 

21.04.2013 15:55

Niestety, nianie nie mające podpisanej umowy niejednokrotnie padają ofiarami nieuczciwości. Moja starsza córka jest tego znakomitym przykładem. Do dnia dzisiejszego czeka na wypłatę drugiej połowy wynagrodzenia za ostatnie dwa tygodnie pracy w sierpniu ub.r. Z wielkimi oporami i po telefonicznej awanturze, jaką mama urządziła mi po otrzymaniu mojego sms-a uprzedzającego o zamiarze podjęcia stosownych działań w przypadku nie wypłacenia córce wynagrodznie, wpłynęła na konto córki połowa kwoty. W grudniu. Od tej pory cisza. Pani mama obiecywała uregulować całą zaległą płatność, tłumaczyła się problemami w pracy - ok, też bywałam "pod wozem". Nie naciskałyśmy licząc na "poprawę" sytuacji i ostateczne rozliczenie. Mamie chyba jednak to na rękę - może uznała, że po temacie. Dzisiaj córka wyśle sms-a/przypominajkę. Jeśli nie będzie odzewu lub nie należyty, przestanę mieć jakiekolwiek skrupuły.

25.04.2013 17:25
« Powrót do listy tematów