monitorowanie i rejestracja za pomocą kamery pracy niani i pomocy domawej

Forum » Niania a finanse domowe
Co sądzicie o monitorowaniu pracy opiekunki i pomocy domowej? Pracuję jako opiekunka do dzieci od 2005 roku. Pracowałam w Polsce i za granicą. Ostatnio ograniczyłam swoją aktywność w tej pracy, do pracy dorywczej, jako emerytka. Miałam propozycję pracy w Polsce, rodzice stosowali metodę wychowawczą (psycholodzy) bez kar i nagród i chcieli to nagrywać w celach naukowych. Ponieważ pracowałam już w czasach, kiedy podnosiło się słuchawkę telefonu i słyszało "rozmowa kontrolowana" i inne tego typu zajścia, trochę mnie to nagrywanie zniechęciło. Dostałam propozycje pracy w Irlandii, na trzy miesiące, więc mówię sobie, pojadę, trzy miesiące szybko zlecą. Piszą o tym, ponieważ coś takiego zdarzyło mi się pierwszy i jedyny raz. Okazało się, że warunki pracy zgoła inne, niż opisane. Opiekunka i pomoc domowa. Ponieważ na wstępie Pani poinformowała mnie, czego ode mnie wymaga, byłam zaskoczona, ponieważ dzieci dwoje, alergicy pokarmowi i każde na co innego uczulone. Przyrządzanie posiłków każdemu z osobna i jeszcze rodzicom. Odwożenie starsze dziecko do szkoły samochodem (nauka jazdy-jazda lewym pasem jezdni--jak w Anglii) Do scysji zaczęło dochodzić już w pierwszych dniach, ponieważ Mama życzyła sobie zapisywania wszystkich czynności moich w zeszycie. Okazało się, że moja praca jest zapisywana monitoringiem i Pani porównywała moją prawdomówność. Np. posiłek dziecka o 10 godzinie i tak zapisałam w zeszycie, a z powodu pójścia po śliniak i serwetki, posiłek zaczął się o 10:05. Zostałam zbesztana, że kłamię. Po dwóch dniach, byłam wściekła i podejrzliwa, więc powiedziałam Pani, że jeśli chce mieć zapisane co robiłam przez cały dzień, to niech zatrudni sobie sekretarkę. Zgodziłam się w końcu zapisywać to co jadło młodsze dziecko, gdyż konieczne było sprawdzanie co mu szkodzi a co nie. Ale już wówczas zorientowałam się, że jestem nagrywana. Porozmawiałam, powiedziałam, żeby kupili mi bilet powrotny, ponieważ nie uprzedzili mnie, że będą mnie nagrywać. Gdyby to zrobili być może bym przyjechała, bo nie mam nic do ukrycia. Ale w takiej sytuacji, przebierałam się przed kamerami, poczułam się obrzydliwie. Zrozumiałam, że to się skończy. Ponieważ straciłam zaufanie do ludzi, byłam czujna. Np. wyłączano mi na dzień wodę ciepłą, miałam zmywać w zimnej, bo oszczędności. Przekonałam się, że jestem nagrywana w dalszym ciągu, więc dwie kamery, gdzie przebierałam się, ale też najwięcej przebywałam z dziecmi, zasłaniałam. Ponieważ mam techniczne wykształcenie, mogłam odłączyć te kamery, tak jak włączałam piecyk do podgrzania wody. Państwo nie mogąc obejrzeć tego co robiłam w ciągu dnia, choć dzieci były dopilnowane, radosne, obiad ugotowany, ale nie widzieli moich, chyba majtek jak się przebierałam i Pani przyjechała półtorej godziny wcześniej z pracy a ja nie zdążyłam przesłon zdjąć. Oczywiście próbowała pani zrobić mi awanturę, ale udowodniłam jej, że to ja mam racje i zakończyliśmy współpracę po półtora miesiąca. Pani obecnie pilnie poszukuje chętnej, zaznaczę: harówka 10 godzin dziennie, dwoje dzieci z alergią pokarmową i inne jeszcze problemy z dziećmi (ze względu na dzieci nie będę opisywać), za marne pieniądze. Jazda samochodem do szkoły 4 km, nie daleko, ale zabieranie młodszego rocznego dziecka ze sobą, ubieranie i rozbieranie 2xdziennie. Dziękuję, chorzy ludzie, szkoda mi dzieci, popłakały się, ale nie jestem typem niewolnika i zdrowie mam tylko jedno.
13.10.2016 21:19
wspólczuję.. ja nie byłam nagrywana , ale zapisywałam co dzieci jadły o której o której było wypróżnienie... o ktorej przyzłam wyszłam , ie ml dzieci zjadły zupy itd... no i tak wytrzymałam 7 miesiecy. wszytsko było w kalendarzu... rozstajac sie z rodziną zostawiłam kalendarz w miejcu jak zwykle potem wielkie pretensje ze sobie przywalszczyłam notatki o ich dzieciach.... a kurde niby po co? dodatkowo nie zapłacili mi za ostatni tydzien bo nie było rozliczenia.... wiem kto wywalił / schował ten notes... ale szkoda mi własnego zdrowia na dyskusje o takich rzeczach ... co sie działo u rodziny bo to jest jak horror- tylko dzieci żal
14.10.2016 06:53
Drogie Nianie koleżanki! Nie rozumie Waszego zdenerwowania prowadzeniem zeszytu. Pracuję jako Niania od kilku lat i sama proponuję rodzicom taką formę. Skoro pracujemy mając wynagrodzenie zależne od przepracowanej ilości godzin (stawka godzinowa) łatwo jest obliczyć ile godzin w danym miesiącu zarobiłyśmy. Jeśli chodzi o zapisywanie innych rzeczy takich jak: spacer,posiłki itp. Jest to dla naszej orientacji,jak rodzice wracają z pracy również jest to dla nich pomocne. No tak,ale nie każdemu może to odpowiadać-dlaczego....?
14.10.2016 16:48
Dokładnie, ja również nie mam nic, aby moja praca nawet była monitorowana, doskonale rozumiem rodziców którzy zostawiają swoje pociechy w naszych rękach, a wydaje mi się, że jak zaufa to i monitoring zniknie    Zeszyty zapiski według mnie super sprawa, sama pytam rodziców czy chcą abym robiła im harmonogram dnia i co jedzą, posiłki również podaję do akceptacji i do w razie czego zmian wedle rodzica   
14.10.2016 18:56

ewa k.Drogie Nianie koleżanki! Nie rozumie Waszego zdenerwowania prowadzeniem zeszytu. Pracuję jako Niania od kilku lat i sama proponuję rodzicom taką formę. Skoro pracujemy mając wynagrodzenie zależne od przepracowanej ilości godzin (stawka godzinowa) łatwo jest obliczyć ile godzin w danym miesiącu zarobiłyśmy. Jeśli chodzi o zapisywanie innych rzeczy takich jak: spacer,posiłki itp. Jest to dla naszej orientacji,jak rodzice wracają z pracy również jest to dla nich pomocne. No tak,ale nie każdemu może to odpowiadać-dlaczego....?

Pani Ewo, rozumiem zapisywanie co dzieci i kiedy jadły, spacery itp. Co innego kiedy pracuje się 10 godzin dziennie, jako niania i pomoc domowa jednocześnie. Do moich obowiązków należało przyrządzenie (ugotowanie) dzieciom jedzenia uwzględniając ich alergie pokarmową (każdy ma inną), przygotowanie i odwiezienie do szkoły 5-cio latka zabierając ze sobą roczniaka (też ubieranie, przygotowanie na wyjazd), przyjechanie do domu, przygotowanie obiadu dla każdego z osobna, przygotowanie obiadu dla rodziców, pościelenie łóżek i sprzątnięcie pokojów dzieci, ogarnięcie mieszkania, zmywanie naczyń najczęściej w zimnej wodzie (zmywarka nieczynna), pojechanie po dziecko do szkoły, zabierając roczniaka, podanie obiadu dzieciom, Przygotowanie podwieczorku dla dzieci, podanie i znów zmywanie w zimnej wodzie. Zabawa z dziećmi i przed przyjazdem rodziców sprzątnięcie po zabawie. Za stałą miesięczną, niedużą pensję 2000 zł. Nie chodzi o ilość pracy, ale zapewniam Panią, że czasem nie miałam czasu sama zjeść. Natomiast chodzi o podejście do całej opieki. Proszę mi powiedzieć, jak wytłumaczyć, zwłaszcza pięciolatkowi, że o 16:45 musimy kończyć zabawę, którą zaczęliśmy o 16:10 po podwieczorku i sprzątnięciu po nim. Jak wytłumaczyć pięciolatkowi, że rano nie ma czasu na zabawę, bo spieszymy się na 8:50 do szkoły, skoro jedyna możliwość zabawy to czas spędzany ze mną. Bo takie było podejście rodziców, traktowanie pięciolatka jak dorosłego. Chyba wystarczająco jasno wytłumaczyłam Pani, w czym tkwi problem. Pracuję jako opiekunka od 2005 roku. Pracowałam w Polsce, w Niemczech, w Holandii, i proszę mi wierzyć, pierwszy raz spotkałam się z takim podejściem, śledzeniem mnie za pomocą kamer, nastawianie pięciolatka, by patrzył mi na ręce, i przez to nie miał czasu być dzieckiem. Rodzice tłumaczyli mi, że mieli złe doświadczenia z nianiami, ale również ich obowiązkiem było uprzedzić mnie, że będę nagrywana. Przykro mi, ale praca w domu jest dość specyficzna, i monitorowanie w zakładzie pracy służy czemu innemu niż w domu. Pracując przy kuchni ubierałam się nieco inaczej, więc odwożąc dzieci do szkoły musiałam się przebrać a pokój miałam na górze. Nie zostawię rocznego dziecka samego i nie pójdę się przebrać a nosić dziecko ze sobą nie byłam w stanie, o czym moich pracodawców uprzedziłam. Więc proszę nie mówić, że wiedziałam jak wygląda praca niani, tak wiedziałam, ale o dodatkowych obowiązkach nikt mnie nie uprzedził, chociażby z racji alergii, gotowanie trzech obiadów, potrójne zmywanie itp., więc niech Pani nie sugeruje, iż nie wywiązywałam się z obowiązków albo chciałam ich uniknąć, nie zapisując ile kupek było danego dnia. Po prostu nie miałam na to czasu. Nadmienię jeszcze, że żadne z dzieci nie zachorowało podczas mojego pobytu, a wyjeżdżając z smutnych dzieci, stały się radosnymi, roześmianymi. Nawet udało mi się zobaczyć uśmiech mamy (bardzo smutna osoba), bo widziała uśmiechnięte dzieci. Rodzice doskonale wiedzieli w jakim jestem wieku, nie ukrywałam tego. Maria Z. edytowała ten post 14.10.2016 19:45
14.10.2016 19:35

Marzena S.Dokładnie, ja również nie mam nic, aby moja praca nawet była monitorowana, doskonale rozumiem rodziców którzy zostawiają swoje pociechy w naszych rękach, a wydaje mi się, że jak zaufa to i monitoring zniknie    Zeszyty zapiski według mnie super sprawa, sama pytam rodziców czy chcą abym robiła im harmonogram dnia i co jedzą, posiłki również podaję do akceptacji i do w razie czego zmian wedle rodzica   

Tak monitorowanie, po uprzednim poinformowaniu o tym.
14.10.2016 19:47
Pani Mario przepraszam jeśli Pani źle odebrała moje skromne kilka słów,ale mnie chodziło o prowadzenie rozpiski dnia,a nie monitoring!!! Taką sytuację jaką Pani miała można nazwać zwykle chorą i ma Pani świętą rację ,iż takie jest nasze prawo,że o monitoringu należy wcześniej poinformować Nianię (nagrywanie Nianie bez jej wiedzy i zgody jest karalne). Należy również przed rozpoczęciem pracy poinformować o zakresie obowiązków i ustalić wynagrodzenie. Zakres obowiązków, które Pani wykonywała to nie Niania,a Pomoc Domowa i odpowiednie wynagrodzenie do wykonywanej pracy to co najmniej 35 zł/h. Szczerze mówiąc te czynności powinny wykonywać dwie osoby!!! Współczuję Pani i dziwię się,że wytrzymała Pani w takich warunkach aż tak długi okres czasu. NIEWOLNICTWO PODOBNO DAWNO MINĘŁO! Kobietki nie dajmy się omotać i zwariować....! ewa k. edytowała ten post 14.10.2016 21:05
14.10.2016 21:00
Ja nie współczuję...W wieku mocno dojrzałym wypada mieć więcej wyobraźni. Brawura i kompletny brak odpowiedzialności i opiekunki i rodziców. Ponadto, podzielam opinię ewy.k
14.10.2016 22:07
Smutne to co pisze Maria Z. Polak Polakowi wilkiem....parafrazując, szczególnie na wyjazdach zagranicznych. Nie zgodzę się z gabrysią I, to nie brak odpowiedzialności i brawura tylko zwykłe kłamstwo i cwaniactwo ze strony pracodawców. Nie trzeba wyjeżdżać zagranicę aby takich spotkać. Mario, bardzo dobrze zrobiłaś, że zakończyłaś współpracę. Tłumaczenie rodziców, że mieli przykre doświadczenia z innymi opiekunkami nie upoważnia ich do łamania prawa i nie poszanowania godności ludzkiej.
15.10.2016 13:15
Przyznaję Ci rację Bożeno... nie trzeba wyjeżdżać za granicę - ryzykując, żeby się czegoś o sobie dowiedzieć. Sam wiek - emerytalny, powinien uzmysłowić pewne ograniczenia samej opiekunce i rodzicom zatrudniającym starszą Panią do katorżniczej pracy. Podtrzymuję swoją poprzednią opinię.
16.10.2016 09:14

Marzena S.Dokładnie, ja również nie mam nic, aby moja praca nawet była monitorowana, doskonale rozumiem rodziców którzy zostawiają swoje pociechy w naszych rękach, a wydaje mi się, że jak zaufa to i monitoring zniknie    Zeszyty zapiski według mnie super sprawa, sama pytam rodziców czy chcą abym robiła im harmonogram dnia i co jedzą, posiłki również podaję do akceptacji i do w razie czego zmian wedle rodzica   

Marzeno masz racje.. zapisywanie dla rodizców wiecznie zabieganych to super sprawa. ale rodzic musi to doceniać. Ja sama zaproponowałam że bede zapisywać co dzieci zjadły czy sie wypróżniły... na poczatku to było z dokładnością do godizny. potem juz tylko pisałam ile zjedli- bo mama chciała wiedzieć... upierałą się,że dzieci powinny zejśc tyle to a tyle w ciagu dnia... i nie ma szans na odstępstwa. Nie dała sie przekonać,że podawanie dzieciom , które nie są chętne do jedzenia soków przecierowych tylko pogarsza sytuacje. O to były niezłe jazdy... ja mówiłam,że szklanka soku przecierowego to mnóstwo kalorii i dziecko nie chce jeść włśnie dlatego. Do tego do kaszki na śniadanie dodawanie cukru 3-4 miarki od mleka- straszne... znów sztuczne zapychanie dzieci. I coś co przeraża bardziej dzieci dwuletnie jedzące wyłacznie przetarte jedzenie czyli to co podaje sie niemowletom.... bo rzekomo chłopcy sie krztuszą.... tak nie było bo doskonale sobie radzili z ogórkiem, bułką, kiełbaską, jabłkiem. Dodatkowo wpychanie dzieciom na siłę 250 ml jakiegoś posiłku bo wg. norm tyle powinni jeśc. Strasznie mieć taką mamę. Ja mam w domu 16 latke całe życie z wagą była poniżej 3 centyla.... ale cały czas stabilnie.... wszytskie badania podręcznikowe.. jadła i je za trzech... tylko ja nie przywiazwałam aż takiej wagi do ilości jedzenia. Nie było parcia ,że musi zjeść... straszenia wpychania na siłę, latania po pokojach , oknach. kolejny i najgorszy dla mnie problem to sytuacja w domu , wrzaski krzyki wyzwiska.... dla mnie te dzieci były sterroryzowane... i psychicznie "załamane" . Wbrew pozorom dzieci w tym wieku doskonale wyczuwają sytuacje i sie na swój sposób buntują. Co sie tam jeszcze działo ..... no długo by pisac.... na szczeście juz tam nie jestem i nie denerwuję się..... szkoda mi tylko dzieci
16.10.2016 18:46

gabrysia l.Ja nie współczuję...W wieku mocno dojrzałym wypada mieć więcej wyobraźni. Brawura i kompletny brak odpowiedzialności i opiekunki i rodziców. Ponadto, podzielam opinię ewy.k

Droga Gabrysiu, myślę, że zazdrość przez Ciebie przemawia, dlatego mnie atakujesz z racji wieku. Właśnie, z polecenia wyjeżdżam do Francji. Wiek mnie w niczym nie ogranicza. Ograniczenia powoduje brak inteligencji. Ja, pomimo swojego cytuję "mocno dojrzałego wieku", jestem młoda duchem, w przeciwności do Ciebie. Ale gdybyś lepiej przyjrzała się świeżym emerytom ( zwłaszcza ich emeryturom) zrozumiałabyś dlaczego podejmują się tak ciężkiej pracy, jak opieka nad dzieckiem. Trzeba być inteligentną osobą, żeby dogadać się z dzieckiem i rodzicami. Mnie do tej pory udawało się to znakomicie i myślę, że w dalszym ciągu tak będzie. Ten jeden incydent w moim życiu nie przekreślił mojej wiary w ludzi. Pierwszy raz spotkałam tak mało rozgarniętych ludzi, a tak dużo wymagających od innych. Tyrania to delikatnie powiedziane. Życzę Ci obyś wreszcie znalazła dobrą pracę, ale proszę rusz głową, bo to jest najważniejsze.
17.10.2016 17:56

MARTA W.

Marzena S.Dokładnie, ja również nie mam nic, aby moja praca nawet była monitorowana, doskonale rozumiem rodziców którzy zostawiają swoje pociechy w naszych rękach, a wydaje mi się, że jak zaufa to i monitoring zniknie    Zeszyty zapiski według mnie super sprawa, sama pytam rodziców czy chcą abym robiła im harmonogram dnia i co jedzą, posiłki również podaję do akceptacji i do w razie czego zmian wedle rodzica   

Marzeno masz racje.. zapisywanie dla rodizców wiecznie zabieganych to super sprawa. ale rodzic musi to doceniać. Ja sama zaproponowałam że bede zapisywać co dzieci zjadły czy sie wypróżniły... na poczatku to było z dokładnością do godizny. potem juz tylko pisałam ile zjedli- bo mama chciała wiedzieć... upierałą się,że dzieci powinny zejśc tyle to a tyle w ciagu dnia... i nie ma szans na odstępstwa. Nie dała sie przekonać,że podawanie dzieciom , które nie są chętne do jedzenia soków przecierowych tylko pogarsza sytuacje. O to były niezłe jazdy... ja mówiłam,że szklanka soku przecierowego to mnóstwo kalorii i dziecko nie chce jeść włśnie dlatego. Do tego do kaszki na śniadanie dodawanie cukru 3-4 miarki od mleka- straszne... znów sztuczne zapychanie dzieci. I coś co przeraża bardziej dzieci dwuletnie jedzące wyłacznie przetarte jedzenie czyli to co podaje sie niemowletom.... bo rzekomo chłopcy sie krztuszą.... tak nie było bo doskonale sobie radzili z ogórkiem, bułką, kiełbaską, jabłkiem. Dodatkowo wpychanie dzieciom na siłę 250 ml jakiegoś posiłku bo wg. norm tyle powinni jeśc. Strasznie mieć taką mamę. Ja mam w domu 16 latke całe życie z wagą była poniżej 3 centyla.... ale cały czas stabilnie.... wszytskie badania podręcznikowe.. jadła i je za trzech... tylko ja nie przywiazwałam aż takiej wagi do ilości jedzenia. Nie było parcia ,że musi zjeść... straszenia wpychania na siłę, latania po pokojach , oknach. kolejny i najgorszy dla mnie problem to sytuacja w domu , wrzaski krzyki wyzwiska.... dla mnie te dzieci były sterroryzowane... i psychicznie "załamane" . Wbrew pozorom dzieci w tym wieku doskonale wyczuwają sytuacje i sie na swój sposób buntują. Co sie tam jeszcze działo ..... no długo by pisac.... na szczeście juz tam nie jestem i nie denerwuję się..... szkoda mi tylko dzieci

Przecież my dorośli również mamy jednego dnia większy, innego mniejszy apetyt. Bieganie za dzieckiem po mieszkaniu by zjadło jeszcze jeden kęs, jest bardzo niebezpieczne, może się zakrztusić. Lepiej niech zje jedną łyżkę mniej ale przy stole. Takie jest moje zdanie, i tak tłumaczyłam rodzicom, którzy bieganie za dzieckiem z jedzeniem uważali za normalne. Nawet jak nie chciało jeść wcale szukałam innych metod, ale nie karmienie podczas zabawy. Maria Z. edytowała ten post 17.10.2016 18:10
17.10.2016 18:02

Maria Z.

gabrysia l.Ja nie współczuję...W wieku mocno dojrzałym wypada mieć więcej wyobraźni. Brawura i kompletny brak odpowiedzialności i opiekunki i rodziców. Ponadto, podzielam opinię ewy.k

Droga Gabrysiu, myślę, że zazdrość przez Ciebie przemawia, dlatego mnie atakujesz z racji wieku. Właśnie, z polecenia wyjeżdżam do Francji. Wiek mnie w niczym nie ogranicza. Ograniczenia powoduje brak inteligencji. Ja, pomimo swojego cytuję "mocno dojrzałego wieku", jestem młoda duchem, w przeciwności do Ciebie. Ale gdybyś lepiej przyjrzała się świeżym emerytom ( zwłaszcza ich emeryturom) zrozumiałabyś dlaczego podejmują się tak ciężkiej pracy, jak opieka nad dzieckiem. Trzeba być inteligentną osobą, żeby dogadać się z dzieckiem i rodzicami. Mnie do tej pory udawało się to znakomicie i myślę, że w dalszym ciągu tak będzie. Ten jeden incydent w moim życiu nie przekreślił mojej wiary w ludzi. Pierwszy raz spotkałam tak mało rozgarniętych ludzi, a tak dużo wymagających od innych. Tyrania to delikatnie powiedziane. Życzę Ci obyś wreszcie znalazła dobrą pracę, ale proszę rusz głową, bo to jest najważniejsze.

Cyt...ograniczenia powoduje brak inteligencji... pewnie masz rację cokolwiek to dla Ciebie znaczy. Skoro moją wypowiedź odebrałaś jako atak , no to rusz głową proszę. I tu , cyt ...Trzeba być inteligentną osobą,żeby dogadać się z dzieckiem i rodzicami...też masz rację. Mnie właśnie o taką osobę chodzi i takiej poszukuję. Poprzednia niania jest dla mnie wzorem. Zajmowała się tylko dzieckiem . Bez pomocy w domu, my tego nie oczekiwalismy i niania miala podobne poglądy.Ale , dziewięć lat temu oczekiwała większej stawki niż Ty w tej chwili oczekujesz. A z tego co piszesz wynika , że robisz wszystko od szofera po sprzątanie i gotowanie itd.itd. Rozumiem potrzebę dorobienia do niskiej emerytury, ale trzeba swoją pracę traktować poważnie i określić się co tak naprawdę się umie robić. Opieka nad cudzym dzieckiem, jak sama mówisz jest ciężką pracą . Osoba inteligentna z wyobraźnią i doświadczeniem w tej pracy doskonale o tym wie ... i dlatego nie podejmuje się innych czynności nie mających ze sobą związku.
17.10.2016 21:18
Boże kobietki mamy się wspierać,a nie skakać sobie do gardeł! Czy życie samo z siebie nie jest gorzkie i ciężkie? Dolewacie sobie goryczy do serc takimi bzdurnymi docinkami. Dajcie spokój. Czy jest to wam potrzebne??!!
17.10.2016 23:00

ewa k.Boże kobietki mamy się wspierać,a nie skakać sobie do gardeł! Czy życie samo z siebie nie jest gorzkie i ciężkie? Dolewacie sobie goryczy do serc takimi bzdurnymi docinkami. Dajcie spokój. Czy jest to wam potrzebne??!!

Moje życie nie jest gorzkie i ciężkie. Opiekuję się wnuczką i jestem szczęśliwa. Dzieci / nie tylko własne / dają dużo radości.
18.10.2016 08:22

Maria Z.

MARTA W.

Marzena S.Dokładnie, ja również nie mam nic, aby moja praca nawet była monitorowana, doskonale rozumiem rodziców którzy zostawiają swoje pociechy w naszych rękach, a wydaje mi się, że jak zaufa to i monitoring zniknie    Zeszyty zapiski według mnie super sprawa, sama pytam rodziców czy chcą abym robiła im harmonogram dnia i co jedzą, posiłki również podaję do akceptacji i do w razie czego zmian wedle rodzica   

Marzeno masz racje.. zapisywanie dla rodizców wiecznie zabieganych to super sprawa. ale rodzic musi to doceniać. Ja sama zaproponowałam że bede zapisywać co dzieci zjadły czy sie wypróżniły... na poczatku to było z dokładnością do godizny. potem juz tylko pisałam ile zjedli- bo mama chciała wiedzieć... upierałą się,że dzieci powinny zejśc tyle to a tyle w ciagu dnia... i nie ma szans na odstępstwa. Nie dała sie przekonać,że podawanie dzieciom , które nie są chętne do jedzenia soków przecierowych tylko pogarsza sytuacje. O to były niezłe jazdy... ja mówiłam,że szklanka soku przecierowego to mnóstwo kalorii i dziecko nie chce jeść włśnie dlatego. Do tego do kaszki na śniadanie dodawanie cukru 3-4 miarki od mleka- straszne... znów sztuczne zapychanie dzieci. I coś co przeraża bardziej dzieci dwuletnie jedzące wyłacznie przetarte jedzenie czyli to co podaje sie niemowletom.... bo rzekomo chłopcy sie krztuszą.... tak nie było bo doskonale sobie radzili z ogórkiem, bułką, kiełbaską, jabłkiem. Dodatkowo wpychanie dzieciom na siłę 250 ml jakiegoś posiłku bo wg. norm tyle powinni jeśc. Strasznie mieć taką mamę. Ja mam w domu 16 latke całe życie z wagą była poniżej 3 centyla.... ale cały czas stabilnie.... wszytskie badania podręcznikowe.. jadła i je za trzech... tylko ja nie przywiazwałam aż takiej wagi do ilości jedzenia. Nie było parcia ,że musi zjeść... straszenia wpychania na siłę, latania po pokojach , oknach. kolejny i najgorszy dla mnie problem to sytuacja w domu , wrzaski krzyki wyzwiska.... dla mnie te dzieci były sterroryzowane... i psychicznie "załamane" . Wbrew pozorom dzieci w tym wieku doskonale wyczuwają sytuacje i sie na swój sposób buntują. Co sie tam jeszcze działo ..... no długo by pisac.... na szczeście juz tam nie jestem i nie denerwuję się..... szkoda mi tylko dzieci

Przecież my dorośli również mamy jednego dnia większy, innego mniejszy apetyt. Bieganie za dzieckiem po mieszkaniu by zjadło jeszcze jeden kęs, jest bardzo niebezpieczne, może się zakrztusić. Lepiej niech zje jedną łyżkę mniej ale przy stole. Takie jest moje zdanie, i tak tłumaczyłam rodzicom, którzy bieganie za dzieckiem z jedzeniem uważali za normalne. Nawet jak nie chciało jeść wcale szukałam innych metod, ale nie karmienie podczas zabawy.

otóż to , ale do niekórych nie trafia bo normy.... normy.... kurde matka nie pomyśli ze jej dzieci nie są jak 100 czy 200 innych są sobą .... i nie musza jeść jak ta 100 badanych.
18.10.2016 08:49

Małgorzata R.

ewa k.Boże kobietki mamy się wspierać,a nie skakać sobie do gardeł! Czy życie samo z siebie nie jest gorzkie i ciężkie? Dolewacie sobie goryczy do serc takimi bzdurnymi docinkami. Dajcie spokój. Czy jest to wam potrzebne??!!

Moje życie nie jest gorzkie i ciężkie. Opiekuję się wnuczką i jestem szczęśliwa. Dzieci / nie tylko własne / dają dużo radości.

Podoba mi się Twoja wypowiedź Małgosiu. Takt , kultura i duża dawka optymizmu na tym pesymistycznym do bólu forum sprawia, że jesteś wiarygodna już na tym etapie kontaktu. Bez kreacji, nadęcia , wydumanych mądrości i górnolotnych słów .Fajny i godny zaufania człowiek..poprostu !Dziękuję Ci bardzo .
18.10.2016 09:29

gabrysia l.

Małgorzata R.

ewa k.Boże kobietki mamy się wspierać,a nie skakać sobie do gardeł! Czy życie samo z siebie nie jest gorzkie i ciężkie? Dolewacie sobie goryczy do serc takimi bzdurnymi docinkami. Dajcie spokój. Czy jest to wam potrzebne??!!

Moje życie nie jest gorzkie i ciężkie. Opiekuję się wnuczką i jestem szczęśliwa. Dzieci / nie tylko własne / dają dużo radości.

Podoba mi się Twoja wypowiedź Małgosiu. Takt , kultura i duża dawka optymizmu na tym pesymistycznym do bólu forum sprawia, że jesteś wiarygodna już na tym etapie kontaktu. Bez kreacji, nadęcia , wydumanych mądrości i górnolotnych słów .Fajny i godny zaufania człowiek..poprostu !Dziękuję Ci bardzo .

Dzięki
18.10.2016 10:24

Małgorzata R.

gabrysia l.

Małgorzata R.

ewa k.Boże kobietki mamy się wspierać,a nie skakać sobie do gardeł! Czy życie samo z siebie nie jest gorzkie i ciężkie? Dolewacie sobie goryczy do serc takimi bzdurnymi docinkami. Dajcie spokój. Czy jest to wam potrzebne??!!

Moje życie nie jest gorzkie i ciężkie. Opiekuję się wnuczką i jestem szczęśliwa. Dzieci / nie tylko własne / dają dużo radości.

Podoba mi się Twoja wypowiedź Małgosiu. Takt , kultura i duża dawka optymizmu na tym pesymistycznym do bólu forum sprawia, że jesteś wiarygodna już na tym etapie kontaktu. Bez kreacji, nadęcia , wydumanych mądrości i górnolotnych słów .Fajny i godny zaufania człowiek..poprostu !Dziękuję Ci bardzo .

Dzięki

Jak miło i sympatycznie.
18.10.2016 20:18

gabrysia l.

Maria Z.

gabrysia l.Ja nie współczuję...W wieku mocno dojrzałym wypada mieć więcej wyobraźni. Brawura i kompletny brak odpowiedzialności i opiekunki i rodziców. Ponadto, podzielam opinię ewy.k

Droga Gabrysiu, myślę, że zazdrość przez Ciebie przemawia, dlatego mnie atakujesz z racji wieku. Właśnie, z polecenia wyjeżdżam do Francji. Wiek mnie w niczym nie ogranicza. Ograniczenia powoduje brak inteligencji. Ja, pomimo swojego cytuję "mocno dojrzałego wieku", jestem młoda duchem, w przeciwności do Ciebie. Ale gdybyś lepiej przyjrzała się świeżym emerytom ( zwłaszcza ich emeryturom) zrozumiałabyś dlaczego podejmują się tak ciężkiej pracy, jak opieka nad dzieckiem. Trzeba być inteligentną osobą, żeby dogadać się z dzieckiem i rodzicami. Mnie do tej pory udawało się to znakomicie i myślę, że w dalszym ciągu tak będzie. Ten jeden incydent w moim życiu nie przekreślił mojej wiary w ludzi. Pierwszy raz spotkałam tak mało rozgarniętych ludzi, a tak dużo wymagających od innych. Tyrania to delikatnie powiedziane. Życzę Ci obyś wreszcie znalazła dobrą pracę, ale proszę rusz głową, bo to jest najważniejsze.

Cyt...ograniczenia powoduje brak inteligencji... pewnie masz rację cokolwiek to dla Ciebie znaczy. Skoro moją wypowiedź odebrałaś jako atak , no to rusz głową proszę. I tu , cyt ...Trzeba być inteligentną osobą,żeby dogadać się z dzieckiem i rodzicami...też masz rację. Mnie właśnie o taką osobę chodzi i takiej poszukuję. Poprzednia niania jest dla mnie wzorem. Zajmowała się tylko dzieckiem . Bez pomocy w domu, my tego nie oczekiwalismy i niania miala podobne poglądy.Ale , dziewięć lat temu oczekiwała większej stawki niż Ty w tej chwili oczekujesz. A z tego co piszesz wynika , że robisz wszystko od szofera po sprzątanie i gotowanie itd.itd. Rozumiem potrzebę dorobienia do niskiej emerytury, ale trzeba swoją pracę traktować poważnie i określić się co tak naprawdę się umie robić. Opieka nad cudzym dzieckiem, jak sama mówisz jest ciężką pracą . Osoba inteligentna z wyobraźnią i doświadczeniem w tej pracy doskonale o tym wie ... i dlatego nie podejmuje się innych czynności nie mających ze sobą związku.

Widzę, że nie zrozumiałaś Gabrysiu, właśnie o to chodzi, że przejeżdżając taką ilość kilometrów, dopiero na miejscu dowiadujesz się o ilości obowiązków na ciebie czekających i co wtedy.... ? I jeszcze jesteś monitorowana czy przypadkiem nie siedzisz. A to proste, zawsze można trafić na oszustwo...mnie się to przytrafiło, dlatego poruszyłam ten temat. A co do wypowiedzi to w czasach kiedy ja chodziłam do szkoły tak nas uczono wypowiadać się i nie uważam to za "górnolotne", ale normalne.
19.10.2016 22:35
Zrozumiałam więcej niż bym chciała... przejeżdżając taką ilość kilometrów bez uprzedniego ustalenia zasad i warunków współpracy ,tylko dopiero na miejscu .. to brak wyobraźni- czyli brawura/ryzykanctwo i odpowiedzialność na poziomie zerowym. Jestem przeciwnikiem monitoringu , ale w takich okolicznościach byłabym zmuszona z niego skorzystać. Zawsze myślałam, że z wiekiem się mądrzeje, bo korzysta się z doświadczenia życiowego ... a tu, okazuje się ,że to wcale takie oczywiste nie jest ... Mario takie jest moje zdanie, nie musisz się ze mną zgadzać i tłumaczyć się ze swoich decyzji i rozczarowań.
20.10.2016 10:34

gabrysia l.Zrozumiałam więcej niż bym chciała... przejeżdżając taką ilość kilometrów bez uprzedniego ustalenia zasad i warunków współpracy ,tylko dopiero na miejscu .. to brak wyobraźni- czyli brawura/ryzykanctwo i odpowiedzialność na poziomie zerowym. Jestem przeciwnikiem monitoringu , ale w takich okolicznościach byłabym zmuszona z niego skorzystać. Zawsze myślałam, że z wiekiem się mądrzeje, bo korzysta się z doświadczenia życiowego ... a tu, okazuje się ,że to wcale takie oczywiste nie jest ... Mario takie jest moje zdanie, nie musisz się ze mną zgadzać i tłumaczyć się ze swoich decyzji i rozczarowań.

Haha-właśnie należy skończyć tą dyskusję. Żal mi ciebie.
21.10.2016 00:10

Bożena R.Smutne to co pisze Maria Z. Polak Polakowi wilkiem....parafrazując, szczególnie na wyjazdach zagranicznych. Nie zgodzę się z gabrysią I, to nie brak odpowiedzialności i brawura tylko zwykłe kłamstwo i cwaniactwo ze strony pracodawców. Nie trzeba wyjeżdżać zagranicę aby takich spotkać. Mario, bardzo dobrze zrobiłaś, że zakończyłaś współpracę. Tłumaczenie rodziców, że mieli przykre doświadczenia z innymi opiekunkami nie upoważnia ich do łamania prawa i nie poszanowania godności ludzkiej.

Bożeno, kto ukrywa się pod pseudo Gabrysia I.? Może wiesz? Domyślam się, ale nie wiem czy się nie mylę. Maria Z. edytowała ten post 21.10.2016 00:35
21.10.2016 00:34
Nie dziwię się rodzicom z Irlandii, że korzystali z monitoringu.Zrównoważenie emocjonalne opiekunki jest niezwykle istotne. Już wiem na pewno, że również z takiej możliwości skorzystam i poproszę o wykonanie testów psychologicznych. Tak na wszelki wypadek.
21.10.2016 10:45
« Powrót do listy tematów