Jakie stawki Olsztyn

Forum » Niania a finanse domowe
Bożenko, Ty bardzo trafnie kiedyś ujęłas całą tę kwestię w jednym zdaniu - jak rodzica nie stać na nianie, to nie powinien jej zatrudniać. Ale naprawdę trudno wymagać od młodej dziewczyny doświadczenia życiowego.
15.11.2019 09:30
No właśnie - jak brak życiowego doświadczenia , to własne poglądy i sugestie w rodzaju- cyt. "nianie podbijają stawki i jestem przerażona tym co wypisują"... jest tym bardziej nie na miejscu. Czym innym jest dorabianie kieszonkowego, czym innym praca opiekunki traktowana zawodowo - umowa, podatki , składki itp. No i młoda osoba również- pomimo przywileju z racji wieku ( zbawianie świata , altruizm etc.) powinna tę świadomość mieć i nie popadać w euforię cyt..." mogłabym mieć większą stawkę, ale po co ?.."No właśnie -po co ? o tym pisać.
15.11.2019 10:21
100/100! Jedyne co mi przychodzi do głowy na usprawiedliwienie wypowiedzi młodziutkiej Olgi, to to, że młoda "ćwiczy pióro" przed maturą   
15.11.2019 11:11
A może jest tak, że dziewczyna gdzieś tam komuś niechcący uderzyła jednak we wrażliwą strunę? Urodzilysmy się mądre i życiowo doswiadczone? Ja nie. A poza tym, jesteśmy postrzegane przez rodziców jako pewien ogół. Zarówno te z nas, które biorą udział przez kilka lat w wychowaniu dziecka, jak i te, które pilnują dwie godziny po przedszkolu. Nie wszystkie jesteśmy uczciwe. Nie jest tak, że niania nagle znika bez słowa? Że umawia się i nie przychodzi? Że sadza dziecko przed telewizorem? Że obrabia rodzicom tylną część ciała w parku? Że grzebie w prywatnych rzeczach rodziców? Znam takie przykłady. A dla rodziców to też niania.
15.11.2019 11:49
Tu nie o struny wrażliwe chodzi , tylko o pewne prawidłowości w postrzeganiu tej pracy . Na tym powinno zainteresowanym zależeć a nie na szukaniu jakiś 'patologii'.
15.11.2019 14:32
No widzisz, tylko wśród rodziców także jest, jak to ujęłas, patologia. Są też tacy, dla których najlepsza niania to ta najtańsza.
15.11.2019 15:59

Mama doradziła wyjeżdżającej do bursy piętnastolatce (tyle miała, jak wyjeżdżała, tak?) żeby się wyszalała, aby później nie żałowała. No cóż, a do tego jeszcze na naukę nie zostaje chyba nawet pół godziny dziennie i średnia 5,8. No dobra, przekonało mnie to. 

15.11.2019 22:13
Może i doradziła, kto wie. Mi moja doradzała, żebym szukała bogatego męża i nie pracowała. A w ogóle to może zejdzmy już z dziewczyny? Powiedziała, co wiedziała, jak to w większości przypadków w tym wieku,sądząc, że pozjadala wszystkie rozumy, odpowiedziała na riposty raz i zajęła się swoimi sprawami. A my zachowujemy się jak stare matrony i zrzedzace ciotki. Jak trzeba, to tabletkę na klimakterium, męża pod rękę i na spacer. Albo na ploty czy shopping z psiapsiola. Miłego weekendu wszystkim.
16.11.2019 07:22

Wiesz co Mario, sama się nieraz dziwię, że tu zaglądam tak często, chociaż ostatnio nie wchodziłam tu ok.dwa tygodnie. Wczoraj jak czytałam (Olga fajnie pisze stylistycznie - podoba mi się jej język), mąż był już na mnie zły, bo wrócił po tygodniu nieobecności a ja przy kompie.Wysyłasz nas na spacer, albo psiaploty, czy coś tam -  a sama siedzisz tu rano, wieczór we dnie, w nocy, bądź mi forum ku pomocy. Zapytam więc wprost - nie masz nic ciekawszego w życiu do roboty? Masz małe dzieci, więc zajmij się może nimi troszkę i mężowi też się może należy. Zaczynam troszkę operować twoim poziomem, bo sama się prosisz. Pamiętasz, napisałam Ci kiedyś, kto może skończyć studia?. Bronisz ciągle dziewczyny, bo uważasz, że to prawo wieku pisać takie rzeczy. Tylko, że ona jest na tyle dojrzała i mądra (jeżeli to ona, bo ja mimo wsztystko mam troszkę wątpliwości, jeżeli to rzeczywiście ona, to jestem pod wrażeniem). No dobra, zakładamy, że to ona - nie uważasz, że należy jej się opinia, co my myślimy o takim beznamiętnym krytykowaniu innych osób?. Przecież to też dla niej szkoła, dużo ważniejsza, niż liceum. Ona nie pisze "niektóre z Was", ona pisze ogólnie o przedstawicielkach tego zawodu. Że są generalnie "be", ale ona jedna wybawicielka mam uciśnionych.... itd. Tabletek na klimakterium nie biorę, bo ciągle jeszcze nie potrzebuję (niestety, albo stety, nie wiem) Zastanawiam się tylko, czy na rozum tabletki sprzedają, bo bym co niektórym już by się przydały.  

16.11.2019 08:46
Za nic Cię nie chcę zmuszać do znizania się do mojego poziomu. Zajmij się mężem. Ja mam to szczęście, że życie nauczyło mnie dobrej organizacji czasu. Można mieć czas dla rodziny, domu, pracy i przyjemności. Młodych ludzi uwielbiam. Może dlatego, że ich szanuję, są to uczucia odwzajemnione. Nic bardziej żałosnego niż kobiety zazdroszczace innym młodości.
16.11.2019 10:56

Mario, znasz zasadę lustra? To co dostrzegasz w innych, tak naprawdę jest w tobie. Może to ty podświadomie jesteś zazdrosna o ich młodość. Skąd wiesz, co siedzi w mojej głowie? Byłaś tam? Ja uwielbiam młodych ludzi, ich cudną energię, ich radość i optymizm. Kończę, bo nie mam dziś czasu, a poza tym poziom tej rozmowy zaczyna być tak żałosny, że strach

Magdalena G. edytowała ten post 16.11.2019 11:30
16.11.2019 11:29
Sądząc z Twojej opinii, nie zdziwisz się mojej mało subtelnej odpowiedzi. Zupełnie nie interesuje mnie Twoje zdanie na mój temat. Ty również mnie nie znasz i zupełnie nie mam potrzeby, byś poznała. Ci, co mnie znają, wiedzą, że generalnie jestem skromną osobą, co nie znaczy, że nie znam swojej wartości. A ponieważ korzystam czasem z niektórych rad, to rzeczywiście, szkoda czasu. Co mądrzejsi dawno się tu nie pokazują. A jak się chce z kimś rozmawiać, niekoniecznie trzeba na forum.
16.11.2019 11:53
No i powstała nowa 'Oda do młodości ' trochę przekombinowana , ale jednak    !! Utwierdza uczennicę w jej poglądach w temacie pracy i wynagrodzenia opiekunki. Niefajna sytuacja i żenująca i bezrozumna. I odrobinę jakimś dziwnym smrodkiem zalatuje.   mirka k. edytowała ten post 21.11.2019 10:04
16.11.2019 12:14

Post na szybko i z czystej ciekawości:
W tę sobotę podejmuję drugą pracę. Dziewczynka 6 lat, bardzo  samodzielna, o czym miałam już trochę okazję się przekonać. 2 - 3 noce w miesiącu, z piątku na sobotę lub z soboty na niedzielę, w grę mogą wchodzić nawet 24 godziny. Mogę łączyć tę pracę z drugą, czyli mieć dwie dziewczynki naraz, obie strony są przychylne. Jem co chcę, z kosmetyków także mogę dowolnie  korzystać, dostaję telefony do dziadków dziewczynki, także w razie potrzeby są do dyspozycji. Gdyby mama pojawiła się później niż to było umówione - mam pełne prawo upomnieć się o jeszcze troszkę pieniędzy. Zasady panujące w domu zostały mi już jasno przedstawione, także doceniam. Wszystko to, o czym napisałam wyżej, to inicjatywa mamy, o nic nie musiałam prosić ani wykłócać się. 
Z naszej rozmowy nierozstrzygnięta została jedna kwestia: wynagrodzenie. I tu jest pies pogrzebany. To mam wycenić sama i podać w sobotę, ewentualnie zostanę postawiona przed faktem dokonanym. O dziwo, mam nie podawać stawki godzinowej, tylko za całokształt (z ewentualnym dodatkiem, jak pisałam wyżej).
21 - 24 godziny to dużo, tylko że część z tego prześpię (no dobra, na imprezę z kolei też nie pójdę, to także trzeba zaznaczyć). Biorąc te minimum 10 za godzinę, miałabym nawet 240 zł za jednorazowy dyżur z małą. W miesiącu byłoby to zatem około 700 zł - brzmi jak spora stawka za trzy spotkania. Jednocześnie cały czas mam przed oczami zegar z tymi ponad 20 godzinami. Do tego znajomy, doświadczony zawodowo w różnych branżach, moje guru w sprawach wynagrodzeń i praw pracownika (  ) mówił, że weekendy i noce powinnam liczyć dodatkowo. Wtedy stawka byłaby już w ogóle kosmiczna, także do tego pomysłu jestem raczej sceptyczne nastawiona. Radził mi jeszcze wycenić się wyżej niż bym chciała, żeby ''było z czego schodzić".
Co Panie proponują, żebym później nie była opluwana, że się nie szanuję, i żebym nie przesadziła w drugą stronę...? Zrobię pewnie po swojemu, ale jestem ciekawa innych opinii   

28.11.2019 23:14

Olgo, próbujesz prowokować. Po co. Odnoszę wrażenie, że zamiast w bursie, pomieszkujesz tam, gdzie jest ciepło rodzinne. Po lekcjach wolisz wracać do rodziny, która nie jest przecież Twoją rodziną, ale w takie relacje wchodzisz. Na forum są raczej osoby ciut starsze od Ciebie, dla których opieka nad cudzymi dziećmi (jakkolwiek sie z nimi zżywamy) jest formą zarobku. Dla mnie, jeśli u kogoś się "napycha brzuszek" (cytat z Ciebie) i korzysta z jego kosmetyków, przekracza się granicę pracownik - pracodawca. Dlatego nie rozumiem, czemu pytasz o stawkę. Zgodzisz się pewnie na każdą.

28.11.2019 23:33

Magdalena G.

Wiesz co Mario, sama się nieraz dziwię, że tu zaglądam tak często, chociaż ostatnio nie wchodziłam tu ok.dwa tygodnie. Wczoraj jak czytałam (Olga fajnie pisze stylistycznie - podoba mi się jej język), mąż był już na mnie zły, bo wrócił po tygodniu nieobecności a ja przy kompie.Wysyłasz nas na spacer, albo psiaploty, czy coś tam -  a sama siedzisz tu rano, wieczór we dnie, w nocy, bądź mi forum ku pomocy. Zapytam więc wprost - nie masz nic ciekawszego w życiu do roboty? Masz małe dzieci, więc zajmij się może nimi troszkę i mężowi też się może należy. Zaczynam troszkę operować twoim poziomem, bo sama się prosisz. Pamiętasz, napisałam Ci kiedyś, kto może skończyć studia?. Bronisz ciągle dziewczyny, bo uważasz, że to prawo wieku pisać takie rzeczy. Tylko, że ona jest na tyle dojrzała i mądra (jeżeli to ona, bo ja mimo wsztystko mam troszkę wątpliwości, jeżeli to rzeczywiście ona, to jestem pod wrażeniem). No dobra, zakładamy, że to ona - nie uważasz, że należy jej się opinia, co my myślimy o takim beznamiętnym krytykowaniu innych osób?. Przecież to też dla niej szkoła, dużo ważniejsza, niż liceum. Ona nie pisze "niektóre z Was", ona pisze ogólnie o przedstawicielkach tego zawodu. Że są generalnie "be", ale ona jedna wybawicielka mam uciśnionych.... itd. Tabletek na klimakterium nie biorę, bo ciągle jeszcze nie potrzebuję (niestety, albo stety, nie wiem) Zastanawiam się tylko, czy na rozum tabletki sprzedają, bo bym co niektórym już by się przydały.  

Trochę nie doczytała Pani mojej wypowiedzi, ewentualnie coś uciekło. Powinnam być może pisać krócej, to i takie szczegóły nie umkną. Przepraszam, ale skoro mam teraz ciut czasu, to co nieco uściślę i udowodnię cytatami ze swojego własnego komentarza (nie był edytowany, przynajmniej ten pierwszy, to oryginał, kto nie wierzy, niech spojrzy). Jakby ktoś chciał się potem przy krytykowaniu podpierać komentarzami o mnie, ale nie ode mnie     


1) "Żeby było jasne - nie proponuję nikomu niewolniczej pracy i sama nie planuję się na taką pisać. Odnoszę po prostu wrażenie, że niektóre z Niań, nawet niekoniecznie tych, które się tu wypowiedziały, ale tych, które czytają te komentarze, zachłysną się pomysłem podbijania stawek...(...)"

Niektóre, a nie wszystkie, tak jak mi to Pani wypomniała. Tak więc nie piszę "ogólnie o przedstawicielkach naszego zawodu"...  

A inny komentarz, ten ze średnią 5,80, której nikt nie dowierza, także nietrafiony. Wierzyć nie trzeba, a wręcz nie można, bo to stan z gimnazjum, a nie ze szkoły średniej. Tu mam czerwony pasek, czyli 4,75 minimum, od pierwszej klasy niezmiennie. O tym też pisałam, także nie trzeba mi zawyżać "osiągnięć". Rzeczywiście brzmią wtedy nieprawdopodobnie i dużo...mieszają    
Kilka szczegółów tam jeszcze wyłapałam, ale najboleśniejsze zniekształcenia już za mną   


28.11.2019 23:47

Joanna C.

Olgo, próbujesz prowokować. Po co. Odnoszę wrażenie, że zamiast w bursie, pomieszkujesz tam, gdzie jest ciepło rodzinne. Po lekcjach wolisz wracać do rodziny, która nie jest przecież Twoją rodziną, ale w takie relacje wchodzisz. Na forum są raczej osoby ciut starsze od Ciebie, dla których opieka nad cudzymi dziećmi (jakkolwiek sie z nimi zżywamy) jest formą zarobku. Dla mnie, jeśli u kogoś się "napycha brzuszek" (cytat z Ciebie) i korzysta z jego kosmetyków, przekracza się granicę pracownik - pracodawca. Dlatego nie rozumiem, czemu pytasz o stawkę. Zgodzisz się pewnie na każdą.

 

Prowokować? Ostatnie, czego mi trzeba po nocach. Sen jest u mnie zawsze ponad prowokacją i niechaj tak zostanie. 
Z tym ciepłem rodzinnym to ciekawa teoria. Zmusiła mnie nawet do pewnej analizy. Wynikło z niej, że mając do wyboru ciepło rodzinne w obcym domu a swój DOM, wolę po prostu wskoczyć w busa i poprzytulać się do mamy. 1,5 godziny jazdy to nie dramat. Minęły czasy, gdy do internatów wyjeżdżało się na długie miesiące bez widoku bliskich. 
Co do granicy pomiędzy pracownikiem a pracodawcą - nie wydaje mi się, ażebym ją przekraczała. Nie odważyłabym się mówić na "ty" swoim pracodawcom, nawet gdyby mi to zaproponowano. Normalnym jest dla mnie, że skoro u nich pracuję i są starsi, to mówimy sobie per "pani" i "pan", obowiązują podręcznikowe przywitania, kulturalne rozmowy. Szalejemy tylko z małą, z ich starszym synem możemy sobie także mówić "cześć" i pogadać w wolnej chwili o szkole etc. Co do tych udogodnień w rodzaju obiadu w mojej pierwszej pracy: jeżeli przyjechałam do pracy któregoś dnia i zaburczało mi w brzuchu, a miałam siedzieć tam jeszcze sześć godzin, to trudno nie przyjąć obiadu. To normalne, że częstuje się gości, znajomych etc. Taka dbałość o pracownika   raczej się chwali pracodawcy, prawda?  Teraz sprawa kosmetyków w pracy drugiej: jak zaznaczyłam, nie ja z tym wyskoczyłam; widziałam siebie raczej z torbą pełną żeli i szamponów, jak przemierzam pół miasta. Zdążyłam do tego widoku przywyknąć, także raczej nie skorzystam z opcji wypożyczania sobie ich od pracodawcy. Mimo to w opisie warunków zaznaczyłam to jako plus - przecież istotnie nim jest, prawda? Czy to miała być krzywda wobec mnie? Nie wydaje mi się. Zatem udogodnienie, forma jakiejś pomocy/wdzięczności/ludzkiego gestu od pracodawcy w stosunku do pracownika. 
Z tego wynika, że nie przekraczam samowolnie i niezgodnie z wolą pracodawców granicy między nami. 

Nasuwa mi się jeszcze jedna myśl. Wiele z Pań tutaj piszących podkreśla różnicę wieku między nami - nianiami. Istotnie, jest ona duża i dlatego może też mieć znaczenie w innej kwestii. Myślę, że pracodawcy inaczej patrzą i co innego proponują Paniom o poważnych profilach i spokojnym usposobieniu, a co innego maturzystce wyglądającej na lat 14. Ja sama, gdybym szukała niani, co innego zaproponowałabym pani w średnim wieku, a co innego dziewczynie uczącej się; ta pierwsza mogłaby niektóre z tych rzeczy uznać za dziwactwo (jak to, ta kobieta myśli, że ja sobie żelu na noc nie przywiozę?) a ta druga przyjmie normalnie bądź z zadowoleniem. Do tego wydaje mi się, że skoro ma się przed sobą dziewczynę spędzającą czas na szkole i dwóch pracach, która wygląda na taką, co kompletnie temu nie sprosta (ale daje radę!   ) to czemu nie można czegoś miłego jej zaproponować, tak od siebie? Z sentymentu, bo może ktoś też pracował za młodu i wie mniej więcej, jak to jest?

Jak się kiedyś nabiegałam z ulotkami banków, to teraz każdemu rozdającemu na mieście wyrywam, żeby biedaczysko poszedł szybciej do domu. 
Nie mówię, że postawy moich pracodawców to jakaś forma litości wobec mnie. Nie mówię i nie chcę aby tak było. Krępujące to i obniżające samoocenę, bo staram się nie okazywać zmęczenia, smutku, bólu, chorób, tych okropnych miesiączek, tych omdleń sprzed paru godzin, irytacji... staram się być silna i uśmiechnięta, bo taka w gruncie rzeczy się czuję, a słabsze momenty macie nawet Wy, drogie Forumowiczki. Powiedzcie proszę, że nie jesteście robotami   
Skoro nie proszę o litość, o te rodzinne relacje, o te udogodnienia... to o co mi chodzi w tej pracy?
O to, o co wszystkim pracującym. O doświadczenie.  O pieniądze. A że lubię dzieci, to taki sobie wybrałam tymczasowy zawód, tak jak Ci, co lubią papiery, siadają za biurkiem. Pyta Pani o stawkę i śmie twierdzić, że przyjmę każdą... już lecę na ten drugi opiekunkowy portal zgłosić się jako opiekunka za 3 zł za godzinę... Nie wiem, ile tam było dzieci, ale stawka autentyczna, słowo daję. Nie poszłam jednak na ten cudowny układ. U mnie w domu potrzebują jednak trochę więcej, niż byłabym w stanie tam zarobić. Moje studia, notabene, do rozpoczęcia już za kilka miesięcy, także darmo nie przejdą. Są tacy, co od rodziców dostaną 1500 zł na zrobienie osiemnastki (rozmowa zasłyszana w szkolnej toalecie), a są i tacy, co sobie sami muszą na bileciki i chlebek zarobić. Żeby tylko sobie. Niestety, nie podejmę się niewolniczej pracy i o tym też już wcześniej pisałam w którymś z komentarzy. Tak jak to, że opis drugiej pracy i pytanie o stawkę do niej zamieściłam z ciekawości. 
Może jest już po prostu późno albo mam mózg starty i zmięty arkuszami maturalnymi, ale dwa ostatnie zdania w Pani komentarzu potraktowałam jako przytyk...lub obrazę. Jakbym się istotnie nie szanowała. Hmm. 

Olga R. edytowała ten post 29.11.2019 00:47
29.11.2019 00:34

Olgo, myślę po prostu, że zamieszczając posty nie chodzi Ci tak na prawdę o naszą opinię w kwestii stawki.

Tak samo jak uważam, że to nie potrzeba zdobycia doświadczenia i zarobku jest główną motywacją do podejmowania się opieki nad dziećmi przez Ciebie. Wynagrodzenie to nie tylko pieniądze.

Myślę, że masz ripostę na każdą z wypowiedzi na temat Twoich wpisów    Pozdrawiam Cię i walcz dalej   

 

29.11.2019 00:52

Joanna C.

Olgo, myślę po prostu, że zamieszczając posty nie chodzi Ci tak na prawdę o naszą opinię w kwestii stawki.

Tak samo jak uważam, że to nie potrzeba zdobycia doświadczenia i zarobku jest główną motywacją do podejmowania się opieki nad dziećmi przez Ciebie. Wynagrodzenie to nie tylko pieniądze.

Myślę, że masz ripostę na każdą z wypowiedzi na temat Twoich wpisów    Pozdrawiam Cię i walcz dalej   

 

 

Teraz to się dopiero czuję zagięta, ha! Riposty także brak, bo nie ma czego ripostować. 
Za to spać dziś nie pójdę.  Czyżby ktoś mi zajrzał w główkę? A może nie? Ja też niekiedy lubię te poszukiwania psychologicznych schematów, byle do podręcznika pasowało, byle ideologię dopisać, bylebym się z podręcznika dowiedziała, o co człowiekowi chodzi. Byleby go rozgryźć triumfalnie jak orzeszek, że niby zajrzałam do cudzej głowy i wiem co w niej dżwięczy, że wszystkie orzeszki to prawie identyczne, że tak samo wszyscy myślą...że to pewnie zachowanie z rodziału siódmego, a to z jakiejś pracy Freuda... 
Chciałabym móc powiedzieć z pełnym przekonaniem, że trafiła Pani tym razem w samo sedno. Ale kłamać nie będę. 
Tyle że naprawdę czekam na odpowiedź co do stawki, to akurat jest pewne i jutro wieczorem wpadnę poczytać co nieco...z ciekawości rzecz jasna   
W każdym razie - serdecznie dziękuję za komentarz.

(To jest, dziś wieczorem wpadnę   )

Olga R. edytowała ten post 29.11.2019 01:13
29.11.2019 01:11

  

29.11.2019 09:39

Trochę się jednak Olgo nie szanujesz, skoro z tygodniowego wymiaru 168 godzin jedynie 45 poświęcasz na naukę, wypoczynek, spotkania towarzyskie i sen a resztę deklarujesz jako gotowośc do świadczenia pracy. 

29.11.2019 14:13
Dajmy dziewczyny spokój Oldze. Jak chce to niech zasuwa 24 godziny na dobę. Korzysta z obiadów, mydła jeszcze dobrze ze ni z garderoby państwa. Jeśli jej to odpowiada, jej broszka. Może faktycznie jest tak zdolna że wystarczy jej 45 minut na naukę. Nie wnikajmy.
29.11.2019 15:48

Olgo, zaproponuj 900 zł i ewentualnie zaznacz, że można to negocjować. Gdybyś mieszkała w Warszawie, na pewno stawka byłaby inna. Jesteś młoda, ja w Twoim wieku nie takie historie odstawiałam. W wakacje pracowałam jako kelnerka w ośrodku wczasowym cały dzień (tzn. z przerwami, bo wydawało się wczasowiczom śniadania, obiady i kolacje) i potem szłam z koleżankami na dyskotekę, z której wracałyśmy prawie nad ranem, a następnego dnia znowu do roboty i energii dalej było mnóstwo (ups. moje dzieci tego nie przeczytają mam nadzieję.) Dziewczyno, Ty zdajesz sobie sprawę z tego, jaki Ty masz talent literacki? Na pewno. Ja akurat dostałam w darze inny talent, ale jestem dość wrażliwa na tego rodzaju struny również. Ja urodziłam się w pięknych czasach, ale niestety kijowych pod względem biznesowym. Ale już moja córka prowadzi od 6 lat studio tańca (zaczęła , jak miała 25 lat) i ma z tego niezłe dochody. Skoncentruj się w przyszłości na swoim talencie i wyciskaj z niego ile się da. Taka moja rada. Ale, żeby było jasne dla co niektórych - nie chciałabym mieć znowu 18 lat. Co ja bym miała robić z tymi dzieciakami?Smile To znaczy z większością, bo zdarzają się też perełki, z którymi ciekawie się rozmawia. Każdy wiek ma jednak swoje piękne strony. 

Magdalena G. edytowała ten post 29.11.2019 18:10
29.11.2019 17:44

Oleńko, miałam dziś w szkole godzinę wolną. Strach się mnie bać, ale "chodziłaś mi po głowie" przewertowałam troszkę internet, zajęło mi to ok. 15 min. - nie było trudno (przynajmniej dla mnieCool). Wystarczyły mi wiadomości z forum. Jesteś lauretką ogólnopolskiego konkursu (pierwsza nagroda moi drodzy). Czytałam Twoje nagrodzone dzieło. Fantastyczne. Mamy tu naprawdę talent między sobą dziewczyny. Swoją drogą internet to przerażający instrument. Nic się nie ukryje.

Magdalena G. edytowała ten post 30.11.2019 18:26
30.11.2019 18:25
Olgo, ja również gratuluję Ci wygranej w konkursie! I życzę kolejnych sukcesów nie tylko na literackiej niwie.   
30.11.2019 19:54
« Powrót do listy tematów