Jak wygladaly Wasze pozegnania z rodzina?

Forum » Niania a finanse domowe
Jakie sa Wasze doswiadczenia? Agnieszka L. edytowała ten post 21.08.2015 16:46
21.08.2015 15:51

Agnieszko to jest bardzo trudne jak się przebywa z dzieckiem 2.5 roku od 7 mies życia  rozmawialismy z rodzicami że idzie do przedszkola że ciocia teraz będzie w domku swoim , że bedzie cię odwiedzała i będziesz dzwoniła do cioci . I tak było  jesteśmy w kontacie do dziś. Rodzice pożegnali mnie  ze łzami w oczach pięknymi kwiatami , dostałam na pamiątkę  zdjęcie oprawione ze swoją podopieczną. A od niuni laurkę tyle ile umiała  narysowac  3 letnie dziecko przechowuję ją na pamiatkę .Póżniej opowiadała mi jakie ma koleżanki i kolegów w przedszkolu, są fajne ciocie, ale nie wszystkie  lubi  tylko jedna Małgosię . Ale nie ukrywam to cięzka chwila  trzeba zrobic tzw, szybkie wyjscie bez łez się nie obyło. Pozdrawiam.

 

21.08.2015 17:49
Zegnac z dziecmi sie umiem, z niektorymi rodzinami tez, ale w swojej przeszlosci mialam okazje trafiac na nie do konca fair rodziny. Jedna mama powiedziala ze wbilam jej noz w serce i co mnie obchodzi dziecko, ze pytam jak weeked minal. Nie mialam umowy, miesiac przed odejsciem oznajmilam, ze odchodze ale pomoge jej znalezc zastepczynie. Raban na cala rodzine i koniec koncow zwolnila mnie po 11 dniach, mowiac ze nasza przygoda (?!) sie konczy. Inna, kiedy maly spal, dala mi scierki i odkurzac i mialam sprzatac. Ladnie podziekowalam, bo nie tak sie umawialismy i za 3dni pracy rzucila mi 50zl. Kolejni nie zaplacili za tydzien dorywczej pracy, kiedy oznajmilam ze znalazlam inna na pelen etat (wiedzieli, ze szukam czegos na caly etat). Po prostu zastanawia mnie czy ja mam szczescie do takich zwariowanych rodzin, czy to czysty przypadek?
21.08.2015 19:11

Jak odchodziłam z pracy z powodu właśnie niepełnego etatu też bardzo oschle mama dziecka mnie "pożegnała" - coś tam mówiła, że jak będe pracowała na pełnym etacie to nie dam rady ze studiami zaocznie. Ja informowałam wcześniej, że na czas trawnia roku (okresliłam konkretną datą) - co też było wyraźnie na umowie, pasuje mi te pół etatu ale od wakacji interesuje mnie pełny etat. Na początku było ustalone, że mama też zwiekszy pracę do pełnego etatu. No niestety tak sie nie stało.. Wakacje pod znakiem zapytania, bo co dalej z pracą? Jak na wakcje rodzice chcieli skorzystać z pomocy dziadków. A ja miałabym wrócić dopiero od września. Bardziej niż z pożegnaniem spotkałam sie z wyrzutami typu, że dziecko sie do mnie przyzwyczaiło i że co teraz ona ma zrobić.. Ja umowę miałam i z obowiązku jaki przyjełam sie wywiązałam ale wdzięczna Pani mama za naszą współprace raczej nie była.

21.08.2015 20:52

Witam
Rok temu po 2,5 roku opieki nad dzieckiem, zajmowania się domem, wywiązywania sie z obowiązków, pracy od 10.5h do 12 h dziennie nie otrzymałam wiarygodnych referencji czyli bez numeru telefonu co jest podstawową rzeczą na którą patrzą pracodawcy podczas rozmowy. Sama zakończyłam współpracę gdy podopieczny miał za dwa miesiące iść do przedszkola i to pewnie przyczyniło się do tego, że zostałam bez tego co pomoże mi znaleźć pracę. Cóż, na błędach człowiek sie uczy a to była moja pierwsza praca po dość długiej przerwie jako niania i sama sobie jestem winna, trochę za brak komunikacji  z mojej strony i za zbyt dużą ilość obowiązków ze strony mamy. 
Dziecko, mimo, iż przywiązane jest do niani bo spędza z nią czasami bardzo dużo czasu  to i tak najbardziej przywiązane jest do rodziców więc pożegnanie z dzieckiem jest takie jak zawsze... takie, jakbym szła już do domu ale dodatkowo z łezką w oku. 
Pozdrawiam. 

21.08.2015 21:57

Obecnie pracuje z dwiema dziewczynkami i mlodsza, trzyletnia prawie, idzie na dwa dni do przedszkola i bardziej ja przezywam niz ona! Z poprzednia rodzina nie mialam zadnego ale, pozegnalismy sie, dostalam rowniez upominek od rodzicow, cieple zyczenia, malego wysciskalam i lza tez sie pojawila. Ale wczesniejsze doswiadczenia sprawily, ze chyba nie do konca mozna zaufac. Nawet jak sie dobrze uklada. Przykre, bo gramy w jednej druzynie.

21.08.2015 23:04

Mój obecny podopieczny chodzi  obecnie 2tyg przed rozstaniem do przedszola na 2 godz żeby sie zaklimatyzował  mowi do mnie . że raz mu sie podoba a raz nie  ,wczoraj  jak sie zegnalismy mowię mu ciocia przyjedzie do ciebie w poniedziałek a on na to dobrze . trudno jest dzieciom ale taka jest kolej  przedszkole potem szkoła itd .To będzie trudne dla niego  ostani tydzien pracy  mojej .

22.08.2015 12:49

Pożegnania są bardzo smutne.

W jednej rodzinie miałam mini przyjęcie pożegnalne tj, kawa i ciasto oraz wymiana prezentami pożegnalnymi, a potem płakałam całą drogę do domu    To było dawno temu i niestety z nimi nie mam kontaktu.

Innym razem pożegnalismy się ,,po prostu,, ponieważ spotykamy się do tej pory towarzysko   

Z inną jeszcze rodziną wciąż współpracuję czysto zarobkowo(wieczory, weekendy).

Ogólnie jeśli dziecko ma iść do przedszkola to trzeba dużo wcześniej o tym mówić. Ja np. chodziłam na spacery obok przedszkola, patrzylismy na dzieci jak się bawią, innym razem mozna było w sierpniu przychodzic na plac zabaw do przedszkola, były tez pikniki dla dzieci, które zaczybają swoją przygodę z przedszkolem to tez chodziliśmy.

Najważniejsze jest zapewnienie, że wciąż ukochana niania będzie w życiu malucha, rzadziej, ale będzie    Jesli rodzice sobie tego życzą to ja nie mam z tym problemu   

Bardzo mi przykro czytac, że macie takie przykre doświadczenia z rodzinami. Na szczęście ja napotykam uczciwych pracodawców i mam nadzieje, że tak zostanie   

 

Katarzyna Lewowska edytowała ten post 22.08.2015 21:27
22.08.2015 21:26

Nie sprecyzowalam postu. Mialam na mysli glownie pozegnania z rodzicami, jak reagowali na wiadomosc o rozstaniu, jak wygladaly ostatnie dni.
Nie mam kontaktu z zadna z rodzin ale czasami mysle o bakach, jak im idzie w przedszkolu, jak teraz wygladaja, co polubili nowego    

22.08.2015 21:35

Jakie by to nie było dziecko roztania sa trudne nawet dla nas opiekunek.Opiekuję się 2.5 roczna Zosią już ponad rok.Za tydzień zaczyna przygode w przedszkolu,więc będą pożegnania.Jest takim kochanym skarbem.

23.08.2015 22:09

Witam, dzisiaj był mój ostatni dzień z Franiem, którym opiekowałam się 2 lata 7 m-cy Cry Bardzo się zżyliśmy i czuję się rozbita. Trudno mi przyjąć, że nie będę już towarzyszyć mu każdego dnia...nigdy nie traktowałam swojego zajęcia jak zwykłej pracy. Uważam, że to przywilej - być z dzieckiem w pierwszych latach życia, patrzeć jak się rozwija, poznaje świat. Płakał Franiu, płakałam ja... 
Dostałam piękne kwiaty, prezent i kartę z podziękowaniem. Każdej niani życzę takiego pożegnania. Na szczęście znam się z moją rodziną od dawna na gruncie towarzyskim, więc mam nadzieję, że Frania będę widywać od czasu do czasu Smile 
Ale póki co - gardło mam ściśnięte...

31.08.2015 19:45

Witam! Miałam kilkoro podopiecznych. Patrzeć jak się rozwijają i poznają świat jest to coś wspaniałego. Rodziców też miałam bardzo fajnych, byli zadowoleni z mojej pracy. Utrzymuję kontakty z niektórymi rodzicami do dzisiaj. Cóż rozstania są bardzo trudne, ale miło patrzeć jak dzieci są grzeczne i dobrze wychowane. Dziękuję za współpracę z rodzicami a maluchy niech rosną zdrowo i dobrze rozwijają się.
Dlatego warto pracować z dziećmi! 

Anna M. edytowała ten post 01.09.2015 09:19
01.09.2015 09:09

Witam wczoraj był ostani dzień mojej pracy  dostałam prezent , kartę podziekowania od rodziców i dziecka .Były miłe słowa życzynia na dalsze lata  i oczywiscie jesteśmy w kontakcie . Narazie  chłopiec wie że ciocia wyjeżdza daleko a on będzie chodził do przedszkola zgodził się.  Pracowałam w bardzo fajnej rodzinie  czego i wam życzę .

01.09.2015 09:59

Lilianna J.

Witam, dzisiaj był mój ostatni dzień z Franiem, którym opiekowałam się 2 lata 7 m-cy Cry Bardzo się zżyliśmy i czuję się rozbita. Trudno mi przyjąć, że nie będę już towarzyszyć mu każdego dnia...nigdy nie traktowałam swojego zajęcia jak zwykłej pracy. Uważam, że to przywilej - być z dzieckiem w pierwszych latach życia, patrzeć jak się rozwija, poznaje świat. Płakał Franiu, płakałam ja... 
Dostałam piękne kwiaty, prezent i kartę z podziękowaniem. Każdej niani życzę takiego pożegnania. Na szczęście znam się z moją rodziną od dawna na gruncie towarzyskim, więc mam nadzieję, że Frania będę widywać od czasu do czasu Smile 
Ale póki co - gardło mam ściśnięte...

Niania zrównoważona emocjonalnie nie popada w skrajne stany . Na tym polega dojrzałość i stabilność emocjonalna.A to pozwala na przekazywanie różnych emocji bez zbędnego widowiska i udramatyzowania sytuacji.Reakcja powinna być stosowna do okoliczności bez zbędnej przesady ... Undecided z wykorzystaniem rozumu. Franio nie musiał płakać. ani Ty Lilianno. I to ściśnięte gardło Frown..Doprawdy, nie rozumiem takich stanów, szczególnie u dojrzałej wiekowo osoby.

01.09.2015 12:36

Ale jestesmy tylko ludzmi. Z malym dzieckiem zazwyczaj od poczatku, patrzymy jak sie rozwija, rosnie, odkrywa swiat. Ja sama, mimo ze dorosla, ciesze sie jak dziecko czasami jak widze jak te male istoty reaguja na nowosci. Po czesci sama odkrywam swiat na nowo   
To normalne ze lza poleci. U mnie tez sie lza pojawila, zal bylo mi z mieszkania wychodzic wiedzac, ze juz wiecej baka nie zobacze. Mozna sie do dziecka przywiazac spedzajac z nim tyle czasu, wiec nie uwazam aby bylo to niedojrzale.  

01.09.2015 21:14

Ja miałam podopiecznego którego zapamiętam do końca życia. Patrzyłam przez półtora roku jak rósł, wypowiadał pierwsze słówka. Jak się fajnie rozwijał. Mały wulkan energii. Gdy wchodziłam do jego domku pędził mi na spotkanie z takim impetem że musiałam dobrze kotwiczyć sie nogami aby mnie nie przewrócił. Fantastyczny mały człowieczek i równie fajni rodzice. Gdy wracałam po ostatnim spotkaniu całą drogę w tramwaju płakałam. Ciężko było. Pracowałam i z innymi rodzinkami i dziećmi ale mały W zapadł mi szczególnie mocno w serce.

Pożegnania z rodzicami zależą od współpracy i od klasy rodziców.

02.09.2015 20:57

Iwona L.

Ja miałam podopiecznego którego zapamiętam do końca życia. Patrzyłam przez półtora roku jak rósł, wypowiadał pierwsze słówka. Jak się fajnie rozwijał. Mały wulkan energii. Gdy wchodziłam do jego domku pędził mi na spotkanie z takim impetem że musiałam dobrze kotwiczyć sie nogami aby mnie nie przewrócił. Fantastyczny mały człowieczek i równie fajni rodzice. Gdy wracałam po ostatnim spotkaniu całą drogę w tramwaju płakałam. Ciężko było. Pracowałam i z innymi rodzinkami i dziećmi ale mały W zapadł mi szczególnie mocno w serce.

Pożegnania z rodzicami zależą od współpracy i od klasy rodziców.

 

No właśnie też przeżywam coś podobnego.Mój wspaniały "Krasnoludek Iskierka" poszedł do przedszkola.Przez 2 lata nawet profesjonalna niania pokocha dziecko i ciężko jest się rozstać.Brakuje tego radosnego uśmiechu,figlarnych minek,wystrzałowych słówek,wspólnych tanców.......Na szczęście nie rozstaje się z rodziną gdyż jest drugie jeszcze malutkie. dziecko,ktorym się zajmuje.Jednak kiedy ja wchodzę mój śliczny wychodzi z mamą.I wiem że mu też nie jest łatwo.I faktycznie coś w serduszku uciska ale staram się tego nie okazywac a wręcz odwrotnie tłumacze ślicznemu jak wspaniale jest w przedszkolu.Myślę że z czasem przywyknie i pogodzi się z sytuacja.

Wanda R. . edytowała ten post 03.09.2015 22:45
03.09.2015 22:42

Zgadzam się z ostatnim zdaniem Iwony. Dodam tylko ... i od klasy niani też. Dojrzałość i doświadczenie ,to także zdolność przewidywania. Należy zatem, przygotować dziecko odpowiednio wcześnie ,żeby nie narażać go na zbędne emocje.. płacze , szlochy itp. Można się pożegnać na wesoło przecież teżSmile. Z niektórych wypowiedzi, w tym temacie - wnioskuję , że nianie są bardziej 'zdruzgotane' pożegnaniem i odejściem niż same dzieci.. które szybko się do nowej sytuacji przyzwyczajają.Może warto wziąć z nich przykład i utrwalić w sobie świadomość ,że w tej pracy, to stały element jest ...albo zmienić zawód na mniej stresujący.Wink 

03.09.2015 22:56

 

Jeżeli w pracy się wszystko dobrze układa to powinno być tak jak piszesz, ale odnoszę wrażenie, że założycielce tematu bardziej chodziło o spektakularne rozstania....z rodzicami.

Cytuję: „Mialam na mysli glownie pozegnania z rodzicami, jak reagowali na wiadomosc o rozstaniu, jak wygladaly ostatnie dni.”

Zawsze na rozmowie wstępnej jest określony czas „rozstania” i jeżeli obie strony dotrwają do końca umowy to wszystko jest ok. czułe pożegnanie i obietnice, że pozostaniemy w „kontakcie”, ale bywa też czasami, że niania z różnych względów musi zakończyć współpracę.

Jeżeli z dnia na dzień powie, że odchodzi to trudno spodziewać się miłych rozstań.

Można też z dnia na dzień nie stawić się do pracy...element zaskoczenia rodziców jest nam obcyLaughing... i trudno mówić o jakiejkolwiek reakcjiLaughing.

….i tu właśnie jest sedno sprawy...cytuję Elżbietę:

„Dodam tylko ... i od klasy niani też. Dojrzałość i doświadczenie ,to także zdolność przewidywania.”

SmileWink

 

Bożena R. edytowała ten post 04.09.2015 22:04
04.09.2015 20:52

Witam wszystkie nianie i rodziców. Jestem nianią od 15 lat, tak zrzadził los. Nie załuję podjęcia pracy w takim zawodzie. Wszystkie rodziny gdzie byłam, były wspaniałe. Układało się swietnie z rodzicami a to przekładało się na  relacje z dziećmi.  Opiekowałam się dziećmii od 3 m-cy do 3 lat. Przy rozstaniu były łzy, oficjalne pożegnania zawsze bybły czułe, z ciachem i kawą. Zawsze dostawałam na pamiątkę współpracy drobiazgi, które miały mi przypominać czas spędzony w danej rodziny. Pożegnanie było raczej symboliczne ,ponieważ z każda rodziną i moim podopiecznym do tej pory utrzymuję kontakt. Najstarszy ma 19 lat i przy różnych okazjach dzwonimy z życzeniami. Ostatnie 2 rodziny u których pracowałam, są tak z nami zaprzyjaźnione, że odwiedzamy się. Bardzo miło wsominam wszystkich rodziców, bo trafiłam na "normalnych" a nie przewraźliwionych , chytrusów i dziwaków. Nigdy nie dali mi odczuć, że tylko u nich pracuję. Zawsze byłam traktowana jak członek rodziny i odpowiedznio nagradzana. Panowała między nami szczerość i uczciwość, która w stosunkach międzyludzkich jest bardzo ważna. Pozdrawiam serdecznie moich wszystkich pracodawców i życzę im dalszej pogody ducha i  normalności o którą trudno w obecnych czasach u młodych ludzi.

Aleksandra H. edytowała ten post 10.10.2015 13:08
10.10.2015 13:03

moje rozstanie z Rodzicami a właściwie Mamą mojego podopiecznego (Tata się nie wtrącał), przyjemne nie było. Miałam pracować po 7 godzin za stałe wynagrodzenie. Niestety coraz częściej zdarzało się, że pracowałam po 12 godzin bez zapłaty za nadgodziny. Nie dawałam już rady, też mam swoje życie. W związku z tym poinformowałam Mamę, że rezygnuję ze współpracy, chociaż bardzo trudno było mi rozstać się z dzieckiem. Oczywiście powiedziałam, że zostanę tak długo, aż znajdzie kogoś do opieki nad synkiem. Po miesiącu Mama kogoś znalazła i w jednej chwili podziękowała mi. Referencje dostałam dobre, ale "zimne" i bez nr telefonu, więc bezwartościowe. Nie jestem nawet pewna, czy zapłaci mi za cały miesiąc mojej pracy (bez dwóch dni).
Jest mi przykro, bo w opiekę byłam zaangażowana całym sercem a Mama nigdy nie miała do mojej pracy żadnych zastrzeżeń . Szkoda mi też dziecka, nowa niania została zatrudniona z dnia na dzień. Mam tylko nadzieję, że Mały odnajdzie się w nowej sytuacji. Pracowałam tam 10 miesięcy i czuję się wykorzystana. Ciekawe, czy z nową nianią Mama też tak postąpi.

27.11.2015 10:57

Elżbieta B.

Lilianna J.

Witam, dzisiaj był mój ostatni dzień z Franiem, którym opiekowałam się 2 lata 7 m-cy Cry Bardzo się zżyliśmy i czuję się rozbita. Trudno mi przyjąć, że nie będę już towarzyszyć mu każdego dnia...nigdy nie traktowałam swojego zajęcia jak zwykłej pracy. Uważam, że to przywilej - być z dzieckiem w pierwszych latach życia, patrzeć jak się rozwija, poznaje świat. Płakał Franiu, płakałam ja... 
Dostałam piękne kwiaty, prezent i kartę z podziękowaniem. Każdej niani życzę takiego pożegnania. Na szczęście znam się z moją rodziną od dawna na gruncie towarzyskim, więc mam nadzieję, że Frania będę widywać od czasu do czasu Smile 
Ale póki co - gardło mam ściśnięte...

Niania zrównoważona emocjonalnie nie popada w skrajne stany . Na tym polega dojrzałość i stabilność emocjonalna.A to pozwala na przekazywanie różnych emocji bez zbędnego widowiska i udramatyzowania sytuacji.Reakcja powinna być stosowna do okoliczności bez zbędnej przesady ... Undecided z wykorzystaniem rozumu. Franio nie musiał płakać. ani Ty Lilianno. I to ściśnięte gardło Frown..Doprawdy, nie rozumiem takich stanów, szczególnie u dojrzałej wiekowo osoby.

Ja żegnając się z moimi podopiecznymi również płakałam. W sumie pracowałam u nich 5 lat. Smutny był ostatni tydzień. Dziewczyny wiedziały że idą do szkoły i przedszkola, a niania do nowej pracy. Mimo zapewnień że będziemy się widywać ( i tak jest) i tak było wszystkim nam smutno. Zarówno rodzicom jak i dziewczynkom. Dostałam piękne kwiaty, zdjęcia. Dziewczynki również dostały ramkę z naszymi wspólnymi zdjęciami. Starałam się być twarda, ale widząc płaczącą 6 latkę, która mówi że mnie kocha i chce żebym dalej jej pilnowała było silniejsze odemnie.
Dziś sytuacja już wygląda dobrze, gdy przychodzę w odwiedziny lub popilnować dziewczyn   
Wiem że mam swoje miejsce w ich serduszkach i że tęsknią za mną tak samo jak i ja za nimi.
 

13.12.2015 00:54

Rodzina z którą współpracowałam przez 2i pół roku to ludzie z klasą,i tak również zostałam pożegnana.Ogromny kosz z przepięknymi kwiatami,piękne duże serce z cytatem"Nigdzie nie kupisz szczęścia,Miłość daje je gratis",i kartka z podziękowaniem.Właśnie to serce rozkleiło Mnie na dobre,ale dopiero w domku,nie dałam rady,łezki się lały,przecież tyle wspaniałych chwil przeżyłam z maluszkiem,i rodzina także była dla mnie bardzo dobra,zawsze byłam traktowana z szacunkiem,który również odwzajemniałam.Dla maluszka podarowałam podusie z wyhaftowaną jego ulubioną lokomotywką i dedykacją.Mama zapewniła,że będę dorywczo jeszcze potrzebna,i bardzo się cieszę,a teraz Michałek powiększy grono przedszkolaków.

29.04.2016 21:10

Piękne kwiatySmile.Świetnie ułożone kolorystycznie i aż się proszą by je zdolny malarz uwiecznił na płótnie.
Gratuluje  i życzę szczęścia w znalezieniu kolejnej pracy w równie wspaniałej rodzinie.PowodzeniaSmile.

29.04.2016 23:36
« Powrót do listy tematów