Mów, mów i jeszcze raz mów

Oceń artykuł: +-
Ocena: Bardzo dobre (16 głosy)
Drukuj
Mów, mów i jeszcze raz mów

Kilka dni temu jechałam z dzieckiem autobusem o godzinie, kiedy to środki komunikacji miejskiej nie są jeszcze przepełnione. Co nie znaczy, że autobus był pusty. Wręcz przeciwnie. Wsiadało i wysiadało troszeczkę ludzi, także nie byliśmy z dzieckiem jedynymi pasażerami. Bardzo rzadko jeżdżę z dzidzią autobusem, więc przejażdżka ta zarówno dla mnie, jak i dla niej byłam niesamowitym, świetnym wydarzeniem. Dziecię siedziało na moich kolanach, patrzyło na otwierające się drzwi, słuchało z wielkim zachwytem moich opowieści na temat tego, co robimy i tego, co się w tej chwili wokół nas dzieje. W pewnym momencie zaczęłam się uważniej przyglądać ludziom, którzy jechali z nami autobusem. Jedni byli pochyleni i pogrążeni nad jakąś prasą czy książką, a inni robili dziwne miny, wzdychali, i kiedy nasze spojrzenia się spotykały ich były pełne złości, zdenerwowania, pretensji i takiego jakiegoś zapytania. Bardzo szybko zrozumiałam o co chodzi. Nie podobało im się po prostu i wielka im się krzywda działa, że ktoś obok nich rozmawia z dzieckiem! Tak, tak moi drodzy. Praktykowane jest hasło: „ryby i dzieci głosu nie mają", a tu nagle małe dzieciątko jedzie sobie autobusem i swoją rozwijającą się jeszcze mową rozmawia, ba, w ogóle mówi, a osoba z nim jadąca swobodnie i wyraźnie mu w tym towarzyszy. Dla niektórych- absurd! Nie wyobrażam sobie, jak inaczej mogłabym się zachować w tej sytuacji, nie wyobrażam sobie uciszania dziecka, nie wyobrażam sobie również uciszania się, bo dlaczego? Po co? Czy gdzieś jest napisane, że wchodząc do autobusu trzeba zamknąć buzię? Raczej nie i namawiam wszystkich, by tego nie robili. Jazda autobusem jest często dla dziecka tak wielkim wydarzeniem, świetnym przeżyciem, jest momentem, w którym bardzo dużo się dzieje, bardzo wiele można zobaczyć, aż buzia sama się otwiera do mówienia. Ludzie wsiadają, kasują bilety, zajmują miejsca, wysiadają, autobus się zatrzymuje na światłach, na przystankach, jedzie, stoi, kierowca trąbi. Za oknem bardzo szybko zmienia się krajobraz, mija się sklepy, przedszkola, ludzi śmiejących się, biegnących itp, itd. I o tym wszystkim właśnie trzeba dzieciom opowiadać, bo to jest dla nich bardzo ważne i potrzebne im. Dla nas jazda autobusem może być męcząca, nudna, ale dla dzieci jest pewną lekcją życia, pewnym bezpośrednim i najlepszym doświadczaniem, poznawaniem, zdobywaniem informacji o świecie.

Jakiś czas temu, kiedy sama jechałam autobusem, zajęła przede mną miejsce mama z dzieckiem wyglądającym tak na trzy- czterolatka. Chłopiec już dosyć fajnie i głośno mówił, także bez problemu wszyscy jadący mogli go i usłyszeć, i zrozumieć. W pewnej chwili, całkowicie niespodziewanie chłopiec mówi do mamy: „mamusiu, kocham cię", patrzę z zaciekawieniem na reakcję mamy, a ona na to: „uspokój się i zamknij, nie odzywaj się". Zdziwiłam się dosyć mocno, bo nie takiej reakcji się spodziewałam. Chłopiec znowu się odezwał, tym razem powiedział: „bardzo lubię cię mamo". Mama po raz kolejny odpowiedziała mu, że ma się zamknąć. Bardzo dziwna sytuacja, bardzo dziwna reakcja matki. To, co powiedziało dziecko było miłe, ciepłe, w pewien sposób nawet wzruszające, bo chyba tylko dzieci potrafią w pełnym autobusie ludzi powiedzieć tak piękne słowa. Przykre jest to, że mama zbyła dziecko, nie przyjęła jego wyznania. Wstydziła się powiedzieć: „ja ciebie też kocham", w ogóle nie miała potrzeby rozmawiania z dzieckiem, nawet przytulenia go. Mam nadzieję, że maluch nie posłucha mamy i nigdy się nie „zamknie". Bo jeśli życzenie mamy się spełni i dziecko przestanie się odzywać- będzie problem.

Bardzo nie podoba mi się to, że tak mało rozmawia się z dziećmi, że nie opowiada się im o tym wszystkim, co się wokół nich dzieje. Dlatego Drodzy Rodzice, Nianie, Dziadkowie, Ciocie, Wujkowie i inni ważni Opiekunowie dzieci, apeluję do Was byście mówili. Mówcie, mówcie i jeszcze raz mówcie! Warto!




mgr Dagmara Kalczyńska

Oceń artykuł: +-
Ocena: Bardzo dobre (16 głosy)
Drukuj