powiedzcie mi drogie Panie jaki macie pogląd nt dni w których niania jest chora? Jak to rozliczacie między sobą?

następna sprawa- co oznacza ,że niania jest chora?Czy jeśli niania ma katar i upiera się,że chce przyjść, bo np nie dostanie za to wynagrodzenia, to nie jest to nieodpowiedzialne zachowanie z jej strony? 


nasza niania, ma jedną,dużą wadę- fatalną odporność.Syn miał tylko raz w tym sezonie katarek, ja to samo(przez parę dni), a jej łącznie nie było prawie miesiąc..oczywiście nie w jednym miesiącu(rekord to 2 tygodnie/miesiąc).Jak nie grypa, to grypa żoładkowa..już nawet kupowałam jej w prezencie medykamenty na odporność,ale nie wiem co z tego będzie.  

07.01.2012 00:16

nigdy nie mialam tego problemu bo nie choruję   
Zdarzyło mi się jednak pracować ze złamaną nogą- nie chciałam zostawiać rodziców na lodzie i dałam im czas, żeby znaleźli zastępstwo lub wzięli wolne w pracy.
Ciężko pracować z nianią, która ciągle jest chora, zwłaszcza że pracodawca raczej nie akceptuje usprawiedliwień pt. "niania jest chora".  Uważam,że nianiom notorycznie chorującym nie należy się wynagrodzenie- niestety, ale ile może Pani czekać na nianię? Oczywiście wiadomo, że każdemu może się zdarzyć- nikt nie przewidzi nagłej gorączki czy złamania i wtedy pieniądze się należą- w kazdej pracy otrzymuje się chorobowe, dlaczego nianie mają nie dostać? Jest to jednak dość specyficzny zawód wymagający jednak dyspozycyjności i zdecydowanie dobrej odporności  . Ja bym niestety się pożegnała z nianią, która choruje częściej niż dziecko. 

07.01.2012 00:25

Ewo, rozwiązanie jest proste, podpiszcie umowę, myślę o umowie z ustawy żłobkowej, słyszałaś pewnie o niej. Niania niech opłaca dobrowolną składkę chorobową i sprawa rozliczenia załatwiona    Tylko, że z drugiej strony, to duży kłopot dla ciebie zatrudniać tak chorowitą nianię, no, ale to też można zmienić   
Trochę nie rozumiem, dlaczego raz masz pretensje, że niania sporo choruje i często nie ma jej w pracy, ale z drugiej strony też masz pretensje, że kiedy choruje, to chce przyjść jednak do pracy    

07.01.2012 00:35

Ja pracując u lekarzy którzy mi wytłumaczyli,że pierwsze 2 dni są zaraźliwe jeżeli ktoś ma katar ,później już nie- więc niania może przychodzić.

Pracując jako niania też byłam narażona na wszelkie wirusy które przynosił mały z przedszkola- i tak nie dawno chorowałam na wirusowe zapalenie płuc ,które dziecko przywlokło i wszyscy my chorowali.I też mogłabym się domagać o odszkodowanie choćby za antybiotyki.Jak mały znowu przyniósł z przedszkola jakiś wirus i był chory,mówię do mamy ,że chciałabym coś bo po zapaleniu płuc mam słabą odporność ,to mama na karce mi wypisała co mam sobie kupić, a jako lekarz nie mogła mi dać tego lekarstwa.I można by było i tak dalej i tak dalej ,tylko po co.Jesteśmy tylko ludźmi,którzy też od czasu do czasu chorują,a nie cyborgami.

07.01.2012 00:40

nie mam do nikogo pretensji- a umowe legalną proponowaliśmy niani-ale nie chciała.I tak ustaliliśmy ,po tym jak była chora przez 2 tygodnie, że ma prawo w miesiącu do 2 dni za które jej zapłacimy.(a za te poprzednie 2 tygodnie zapłaciliśmy).

Nie spodziewaliśmy się ,że ktoś młody może tyle chorować, zwłaszcza,że głównie jest u nas- gdzie nie choruje się, nie ma dzieci przynoszących sezonowe infekcje z przedszkola. 

Gdyby nie to,że mamy taką prace,że któreś z nas może zostać w domu w razie czego,to byśmy dawno się pożegnali.


U nas to raczej tak wygląda-że niania coś przynosi do domu,ale nie będziemy się wygłupiać i żądać od niej pokrywania np leków które potem zażywaliśmy    


Ech, no sama nie wiem- kazdy ma jakieś wady- jakoś z tą żyjemy, ale nadal nie znam złotego środka rozliczania tych nieobecności.      Stąd moje pytanie- jak to jest u Was?

07.01.2012 01:59

W moim przypadu miałm płacone całe wynagrodzenie nie zaleznie czy chorowałam czy po prostu musaiłam coś załatwic,ale po pierwsze własciwie to nie chorowałam, moze raz góra dwa,ale nie przez dwa tygodnie,a po drugie miałam płacone stałe wynagrodzenie nie godzinowe rozliczanie bo wówczas miałam odliczane od wynagrodzenia godziny nieobecne,czy to z winy rodzica czy mojej.

beata :) . edytowała ten post 07.01.2012 10:00
07.01.2012 09:47

Witam ja mam płacone 80% stawki dniowej jeśli jestem chora np choruję 4dni to nie mam 325zł które powinnam zarobić w te dni tylko 80% tej kwoty, tak samo mam jeśli mój podopieczny zachoruje oczywiście mówię o poważniejszej chorobie "zapalenie oskrzeli, gorączka wysoka, grypa itd" wtedy rodzic bierze L4 a ja mam wolne i róniej płacone 80%kwoty.Jeśli ma zwykły katarek ,kaszel wtedy jestem z nim   

07.01.2012 12:02

Uważam, że każdy ma prawo chorować, więc powinien mieć płacone normalnie za te dni.

Przez rok pracy chorowałam raz przez 3 dni i dwa razy poprosiłam o 1 dzień wolnego. Mam szczęście, że nie choruję często jak widać, dlatego tez nie było problemu aby pracodawcy nie mogli mi zapłacić za te dni.

Gdybym była mamą, to zapewne zwolniłabym nianię, która choruje bardzo dużo, dajmy na to kilka dni w miesiącu. Ponieważ nie jest to ani dobre ani wygodne, rodzice nie mogą pracować, dziecko nie ma stałego rytmu, a też muszą płacić komuś kto tydzień w miesiącu nie pracuje.

26.01.2012 21:44

Kasiu - kazdy ma prawo chorowac i pewnie kazdemu to sie od czasu do czasu zdarza. Nie kazdy jednak za czas choroby ma prawo do wynagrodzenia. To wszystko jest uzaleznione od tego w jakiej formie jestesmy zatrudnione. Jesli to legalna praca na umowe o prace, to sa na to stosowne przepisy, ktore okreslaja w jakich przypadkach i za jak dluga chorobe placi zasilek chorobowy pracodawca a za co placi Zus. Praca z mocy ustawy zlobkowej (rodzaj umowy zlecenia) nie przewiduje regulowania wynagrodzenia za czas choroby przez pracodawce, przewiduje jednak wyplate zasilku za dlugotrwala niezdolnosc, jesli oplacasz sobie dobrowolna skladke chorobowa.
W sytuacji gdy rodzic "zatrudnia" cie na czarno a ty na takie swiadczenie pracy sie zgadzasz to jestes skazana na to, ze albo sobie wynegocjujesz warunki albo i nie. To kwestia wzajemnych ustalen miedzy rodzicami a opiekunka.

27.01.2012 12:27

Ewa J.

powiedzcie mi drogie Panie jaki macie pogląd nt dni w których niania jest chora? Jak to rozliczacie między sobą?

następna sprawa- co oznacza ,że niania jest chora?Czy jeśli niania ma katar i upiera się,że chce przyjść, bo np nie dostanie za to wynagrodzenia, to nie jest to nieodpowiedzialne zachowanie z jej strony? 


nasza niania, ma jedną,dużą wadę- fatalną odporność.Syn miał tylko raz w tym sezonie katarek, ja to samo(przez parę dni), a jej łącznie nie było prawie miesiąc..oczywiście nie w jednym miesiącu(rekord to 2 tygodnie/miesiąc).Jak nie grypa, to grypa żoładkowa..już nawet kupowałam jej w prezencie medykamenty na odporność,ale nie wiem co z tego będzie.  

jeśli niania choruje częściej niż dziecko to trzeba zmienić nianię,wiadomo każdy ma prawo do chorowania,pracując na czarno trzeba liczyć się z tym,że chorowanie to nic dobrego,nie poświęcicie chyba swoich wolnych dni na chorobę niani

06.02.2012 09:31

ja za swoje choroby otrzymywałam wynagrodzenie,
jednak często też umawiałyśmy się z Mamą, że za to np. zostanę w jakiś piątek dłużej lub jakąś sobotę dodatkowo.
gdy Mały był w szpitalu dostałam pełne wynagrodzenie.
miałam także płatny urlop - dopasowany do urlopu Rodziców ale były to 2 tyg. w roku. Wszystko ustalaliśmy wspólnie - stąd np. moja propozycja że pojedyńcze dni mogę też odpracować (np. gdy potrzebowałam wolnego aby załatwić wpisy w indeksu) - oczywiście takie wolne ustalałam z Mamą z wyprzedzeniem.

wszystko to kwestia dogadania się. Smile

06.02.2012 12:16

na szczęście niania która "chorowała" któregoś pięknego dnia pod pozorem choroby nie przyszła do pracy.Nie miała w dniach następnych nawet odwagi zadzwonić, czy też odpisac na maila czy smsa.To się nazywa prawdziwa klasa    No ale nie każdy ją posiada jak widać.

Na szczęście bo teraz jesteśmy juz pewni,że większość tych niedyspozycji to była ściema.No ale tak to bywa jak ktoś się nie lubi przepracowywać i najlepiej by odsypiał w pracy  

A obecna nie potrzebuje "dni wolnych", wykorzysta urlop jak my będziemy się na niego wybierali.

Szkoda, że nie można wystawić na tym serwisie referencji, bo można by nieco napisać i przestrzec innych rodziców.

23.04.2012 23:26

Ja zajmuję się dziećmi nawet wtedy, gdy są b.chore - mama dostaje od lekarza zwolnienie, ale i tak jestem proszona o przyjście do pracy. I niestety wszystko od dzieci łapię. Czsem tylko katar, czasem kończy się antybiotykiem. Nie dostaję wynagrodzenia za nb z powodu choroby. Choć ewidentnie zarażam się od dzieci i jeszcze ponoszę koszty leczenia. Czy jest to OK? Nie jest. Ale nie uzgodniłam zawczasu tej kwestii więc mam, co mam. Mama sama z siebie "się nie poczuwa". Jeśli będziemy współpracować po wakacjach, a na to narazie się zanosi, będę "renegocjować" warunki. Co innego, gdy proszę o wolny dzień a czasem proszę (po wcześniejszym uzgodnieniu terminu, bo chociaż mama nie pracuje na etacie, miewa zlecenia zawodowe).

24.04.2012 07:30

Oj Danusiu, coś mi się wydaje, że w tej pracy lekko nie masz, obyś się do tych wakacji całkiem nie wypaliła. Życzę ci dużo sił i samozaparcia w "renegocjowaniu", ale koniecznie zrób to jeszcze przed wakacjami.

24.04.2012 07:42

Danusiu, czasem płacimy "frycowe" gdy nie uda się omówić wszystkich opcji na rozmowie kwalifikacyjnej, (w pierwszej rodzince wogóle nie miałam pojęcia, że mogę o to zabiegać, to mama po roku zmieniła zasady na moją korzyść). A rodzice są różni, najgorzej gdy niania choruje ewidentnie zarażona od maluszków. SurprisedTeż tak miałam, na początku, gdy byłam mniej doświadczona, najpierw chorowało dziecko, następnie, kolejno rodzice (lub odwrotnie), na końcu ja.

Ponieważ od lat moim hobby jest fitoterapia, eksperymentuję na sobie, z dobrym skutkiem    
Rzadko kiedy się zarażam się, a jeśli już, to ekspresowo przechodzi mi, dzięki moim ziółkom   

27.04.2012 19:52

Alula Z.

Danusiu, czasem płacimy "frycowe" gdy nie uda się omówić wszystkich opcji na rozmowie kwalifikacyjnej, (w pierwszej rodzince wogóle nie miałam pojęcia, że mogę o to zabiegać, to mama po roku zmieniła zasady na moją korzyść). A rodzice są różni, najgorzej gdy niania choruje ewidentnie zarażona od maluszków. SurprisedTeż tak miałam, na początku, gdy byłam mniej doświadczona, najpierw chorowało dziecko, następnie, kolejno rodzice (lub odwrotnie), na końcu ja.

Ponieważ od lat moim hobby jest fitoterapia, eksperymentuję na sobie, z dobrym skutkiem    
Rzadko kiedy się zarażam się, a jeśli już, to ekspresowo przechodzi mi, dzięki moim ziółkom   

Ja mam trochę dziwny układ, pod pewnymi względami super, ale pod innymi - pewnie dla równowagi - do "bani". Gdybym chciała opisać choćby niektóre "dziwne" oczekiwania - prawdopodobnie dziwiłybyście się, drogie Nianie, podobnie jak ja się dziwię. Ale to nie ten wątek. Ostatnio znowu byłam "na antybiotyku", trzydniowym. Generalnie zatoki, ale ponieważ obie panny zasmarkane, rozkasłane i niedomagające, podejrzewam, że i tym razem miały swój skromny udział w mojej chorobie. Do pracy przychodziłam, chociaż tata w domu (mama akurat miała zlecenia), a starsza panna w przedszkolu. Pozostawało tylko jedno dziecko. Tata wprawdzie codziennie miał potrzebę wyjazdu z domu na 3-4 godziny, ale generalnie mogłabym przychodzić tylko na czas jego nb a nie na 9 godzin dziennie (miałam spore osłabienie i kiepsko się czułam). Nie chcę robić z siebie ofiary, w końcu za darmo nie pracowałam (zresztą zawsze mogę rozważyć rezygnację jeśli uznam, że z racji słabej odporności "się nie nadaję"), ale w moim odczuciu jest to dość niedorzeczna sytuacja. Bywa, że oboje rodzice w domu a niania też "jest niezbedna", ba - bywa, że są jeszcze i dziadkowie a niania w dalszym ciągu "jest niezbędna", tylko w takich sytuacjach już czasem odmawiam, bo komfort pracy w obecności ilus tam dorosłych członków rodziny jest naprawdę marny.

Alula, może podzielisz się jakimiś sprawdzonymi na sobie (Wink) przepisami na lepsze bycie w lepszym zdrowiu?Laughing

28.04.2012 10:00
« Powrót do listy tematów