Pracuję na 12 etatu. Gdy wracam z dzieckiem z przedszkola to zastaję w kuchni potworny balagan i jestem w rozterce czy po zjedzeniu przez dziecko posilku mam tylko po nim posprzątać, czy ten caly balagan (śmieci na kuchni i stole, wszędzie porozstawiane brudne naczynia, jakieś brudne papiery, chusteczki jednorazowe, no jednym slowem za przeproszeniem syf) ? W rozmowie o pracę nie bylo mowy o porządkach. Zaznaczam jeszcze, że w mieszkaniu od 2 godzin po szkole przebywa starsza córka (14 lat), która mnie totalnie ignoruje, a mama pisze mi na kartce, że jej też mam (czasami) podać obiad albo kolację. Gdy kilka razy usilowalam jej też zrobić posilek, to powiedziala, że sama sobie weźmie. Dziewczyna jest tak niesympatyczna, że czasami odechciewa mi się już tam pracować. Tak, że mam dwa problemy. Zarabiam (w Warszawie) 10h, co m-cznie wychodzi jakieś 500 zl. Będę wdzięczna za rady.

15.06.2011 13:00

Przepraszam, wkradl się bląd nie na 12 etatu tylko 12 etatu.

15.06.2011 13:02

Porozmawiaj z pracodawcami o tym co ci leży na wątrobie, a jeżeli nastolatka jest antypatyczna, nie możesz z nią nawiązać kontaktu i bardzo cię denerwuje jej zachowanie, to się z tym nie męcz. Po prostu zrezygnuj. Nie wiem jakie masz relacje z pracodawcą i młodszym dzieckiem. Nie wiem też jakie relacje ma nastolatka ze swoimi rodzicami.W każdym razie, gdyby dla mnie ta sytuacja była nie do przeskoczenia, to zrezygnowałabym z takiej pracy.

 

Co do nastolatek, to czasami jest bardzo ciężko dla rodziców, a co dopiero dla niani. Nastolatka czuje się dorosła i nie chce,żeby ktoś jej "nianiował". Moja córka ma w tej chwili 16 lat i przeszłam z nią nie jedną "wojnę", ale już jest lepiej niż 2 lata temu. Powiem tylko tyle, że wiele wysiłku wymagało z mojej strony, żebym nie straciła z nią kontaktu.

15.06.2011 13:18

Pani Elżbieto, moim zdaniem, powinna Pani umyć talerze po zjedzonym przez dziecko obiedzie, powycierać te naczynia i odłożyć w dobrze widocznym miejscu w kuchni. Nie sprzątałabym całej reszty ( nie będę się teraz rozpisywać, ale z mojego doświadczenia wynika jednoznacznie, że jeśli zacznie się sprzątać "syf", o którym Pani wspomina, skończy Pani karierę opiekunki, a zacznie sprzątaczki). Co do zachowania dziewczyny - powiedziałabym wprost jej matce (kulturalnie i grzecznie, aczkolwiek stanowczo), że ma Pani problem dziewczyną, ponieważ zupełnie dzieckoignoruje Panią iże prosi Pani, Pani Elżbieto, Panią Mamę o wydanie, w Pani obecności, "dyspozycji" córce dotyczących Pani obowiązku podania obiadu oraz obowiązków i zachowania się dziewczyny.

 

Takie mam zdanie w kwestii poruszonej przez Panią.

15.06.2011 13:22

Fajna rada jeżeli chodzi o nastolatkę, ale ja domyslam się jej reakcji    Poczuje się poniżona i będzie jeszcze bardziej przykra niż do tej pory. Młoda po prostu uważa, że niania to jakaś gorsza kategoria człowieka i nie uważa za stosowne okazywać jej szacunku. Nie mogę do końca jej ocenić, bo zachowanie zależy nie tylko od wychowania, ale także od środowiska ( którego nie znam), w którym młoda przebywa poza domem.

15.06.2011 13:35

Sabina G.

Fajna rada jeżeli chodzi o nastolatkę, ale ja domyslam się jej reakcji    Poczuje się poniżona i będzie jeszcze bardziej przykra niż do tej pory. Młoda po prostu uważa, że niania to jakaś gorsza kategoria człowieka i nie uważa za stosowne okazywać jej szacunku. Nie mogę do końca jej ocenić, bo zachowanie zależy nie tylko od wychowania, ale także od środowiska ( którego nie znam), w którym młoda przebywa poza domem.

No właśnie Sabino! Jeśli mama, jako autorytet nie podniesie rangi opiekunki, to kto to zrobi? Nie przejmowałabym się tym, że młoda oleje sprawę, a właściwie będzie jeszcze bardziej wstrętna. Jeśli jej matka jest konsekwentna w wychowywaniu, to na taki uwłaczający stosunek do innego człowieka ( tutaj: niani) powinna zareagować wyciągając odpowiednie konsekwencje. Dzisiaj niania a za 5 lat mama, za 10 - własne dziecko..

15.06.2011 13:43

Zgadzam się z tobą. Wszystko zależy od konsekwencji matki. A jeżeli nastolatka jest taka jak myślę, to czeka ją ciężka przeprawa.

15.06.2011 13:52

Na innym wątku pisałaś Elżbieto o problemie z płatnym urlopem, ciekawi mnie czy tę kwestię rozwiązałaś z korzyścią dla siebie, jeśli nie... rzuć pracę natychmiast, a jeśli urlop przymusowy masz płatny, to zrób jak radzi ci Ania... naczynia tylko po dziecku, a z mamą pogadać o małolacie. Jeśli rozmowa nic nie da, to też odejdź stamtądSmile

15.06.2011 13:57

Elżbieto, olej małolate.Przygotuj posiłek, postaw na stole i finito.

 

Nie chce to niech nie je. Rozmowa z mamą nie zmieni jej nastawienia, co najwyżej bedzie mówic dzien dobry, jezeli dotad nie mówi. Nastolatka to problem rodzicow,

 

Ten bałagan byc może potęguje dziewczę, tym bardziej nie powinnas tego ruszac!Niech mama zobaczy.Zreszta bez znaczenia kto, nie Twoja broszka.

 

500 z ł za 1/2 etatu to bardzo skromnieUndecided

15.06.2011 21:03

Dziękuję bardzo za rady. Od dziś jestem na urlopie w zasadzie bezplatnym. Tatuś wczoraj dal mi górką 40 zl i powiedzial, że od 18 lipca do końca sierpnia będę potrzebna codziennie na 8-9 godzin. Skóra mi cierpnie jak sobie pomyślę o tej starszej dziewczynie. Z malą mam bardzo dobry kontakt, ale czasami widzę, że ona zachowanie trochę lapie od tej starszej. Czy możecie sobie wyobrazić, że ona nawet dzień dobry mi nie mówi. Na początku jak ja wchodzilam do mieszkania to jako osoba wchodząca pierwsza mówilam dzień dobry, to ona mi odpowiadala jasne, ale potem ona kilka razy weszla i rzucila tylko malej "cześć". No po prostu tragedia co za wychowanie. Mówilam rodzicom, wlaściwie ojcu, bo zauważylam, że on jest jako rodzic bardziej "twardy", że nie mogę ze starszą nawiązać kontaktu, to powiedzial mi, że oni tzn. rodzice też mają z tym problem. Mówilam matce, żeby mi nie pisala na karteczkach, że mam starszej podać posilek, bo ona mówi, że sama sobie weźmie i nic. Matka z uporem maniaka mi pisze np. "Pani Elu proszę podać córkom itd". No i jeszcze wczoraj te 40 zl "górką". Teraz pluję sobie w brodę, że chyba niepotrzebnie wzięlam. A tak generalnie to macie chyba rację, że w tym domu nie szanuje się czlowieka, pracownika. Zrobilam jak mi radzilyście ze sprzątaniem i teraz widzę, że jak przchodzę, to przynajmniej na stole jest posprzątane. Co do "olewania" malolaty, to rzecz jasna robię to, ale drogo mnie to kosztuje, bo jestem milą, kontaktową kobietą i przykro mi, że muszę kogoś ignorować, ale nie ma innego wyjścia. Rozpisalam się, ale musialam. Mąż mnie wyslucha, radzi żeby odejść, ale to nie to samo, co wygadanie się do osób tej samej profesji.

17.06.2011 07:23

Cześć ElżbietoSmilePosłuchaj chociaż swojego męża i zakończ tę mordęgę, dziewczyno!. Chociażby z powodu tego "ochłapa" w postaci 40zł!. Pięknie płatny urlop, nie ma co Undecided. Ja poczułabym się tak jakbym w pysk dostała. Masz teraz wolne, z tego co piszesz...dostałaś "pensję", napisz jeszcze dzisiaj smsa, że dziękujesz za "brak współpracy" i już! Siadaj przy kompie i szukaj ... , a z pewnością znajdziesz Smile

17.06.2011 08:34

Elu - szybko poszukaj nowej rodziny.Wyjątkowo żle trafiłaś.Zarobki - takie sobie ale atmosfera i sposób traktowania niani-okropne.Wspólczuję!

17.06.2011 10:29

Marylko i Elżbieto, ja chyba też zakończyłabym współpracę z tą rodziną. Dlaczego? Z tego co opisujesz (bardzo szczątkowo, więc to co piszę to jedynie moje przypuszczenia) można wnioskować, że istnieje problem w relacji na lini matka - córka i dysonans: ojciec - matka. Zachowanie córki może być więc odbiciem tych problemów (potęgowanym przez jej wiek). Tak czy inaczej, to stan " ciszy przed burzą", który może niedługo pęknąć, jeśli rodzinka nie zacznie "coś" robić z tym. Ojciec przecież sam zauważył brak kontaktu albo niemożność nawiązania go między nimi (rodzicami) a córką.

 

Zastanów się Elżbieto czy chcesz, możesz (i czy dasz sobie radę) uczestniczyć czy choćby tkwić w chorej, nierozwiązanej sytuacji rodzinnej osób obcych Ci de facto?

 

Nie pisałabym sms'a. Umówiłabym się na spotkanie z rodzicami - nawet w towarzystwie starszej córki (ale bez udziału młodszej) - na początku wspomniałabym o tym, jak długo już współpracuję z nimi, jakie pozytywne wnioski nasuwają mi się w związku z tym, wymieniłabym kilka " miłych" spostrzeżeń (a jeśli takich niema, to powiedziałabym o tych, które chciałabym zauważyć tak jakby rzeczywiście istniały) na temat starszej córki, po czym przeszłabym do meritum czyli powiedziałabym wprost, że mimo tych pozytywów masz jednak kilka uwag, które nie pozwalają mi się skupić na pracy i sprawiają, że współpraca z rodziną w tej chwili wydaje Ci się być na tyle niekomfortowa, że jestem w stanie podziękować za nią i po prostu ją zakończyć; powiedziałabym o tym dokładnie o czym napisałam wyżej, o swoich obawach

 

Jeśli rodzice są rozumnymi ludźmi, to potraktują taką rozmowę ze spokojem i zrozumieniem, a moje uwagi za pierwszy ostrzegawczy dzwonek (nie jestem przedstawicielem instytucji opiekuńczej, więc konfrontacja do jakiej doprowadzę nie grozi rodzinie jakimikolwiek konsekwencjami np. prawnymi, natomiast może być cenną skarbnicą uwag obserwatora z zewnątrz). I finito.

 

A jeśli są egocentrykami przekazującymi swym dzieciom garnitur wartości skrojony na ich miarę, to najprawdopodobniej nie będą potrafili przełknąć słowa krytyki ( to wiąże się z różnymi, emocjonalnymi sposobami reakcji, także nieprzyjemnymi w skutku dla mnie) i nie wyciągną nic konstruktywnego z tego co im zakomunikuję. W ogóle - nie przejmowałabym się tym! Byłabym spokojna, że z mojej strony powiedziałabym/zrobiłabym wszystko,na co pozwalają mi warunki, normy współżycia społecznego i kultura. Reszta, tj. co oni z tym zrobią - to absolutnie ich sprawa.

 

Na pewno wybrałabym formę rozmowy, nie sms'a, cokolwiek by się nie działo. Sms szybko załatwia sprawę - ale tylko na zasadzie suchej informacji. Nikt nie ma nawet cienia szansy, by coś wynieść z sytuacji rozstania, żednego doświadczenia życiwego, tak więc jeśli w przyszłości powtórzyłaby się sytuacja jw. znów nie miałabym żadnej odnośni i nie potrafiłabym, być może, zareagować odpowiednio. Sms powoduje zubażenie naszego arsenału doświadczeń. Czyli nie powiększamy swej mądrości życiowej za cenę "spokoju" jaki nam daje sms. Poza tym - jak dla mnie (bez obrazy, Marylko) to taka forma zamknięcia sprawy jest poniżej.. po prostu jest niekulturalna, chamska właściwie.Undecided

17.06.2011 10:38

Aniu, ta rodzina nie jest warta aż takiego zachodu, napisałaś: "Zastanów się Elżbieto czy chcesz, możesz (i czy dasz sobie radę) uczestniczyć czy choćby tkwić w chorej, nierozwiązanej sytuacji rodzinnej osób obcych Ci de facto?", tutaj masz rację, w takiej rodzinie już nie warto tkwić. Dlatego uważam, że w tym wypadku, tak jak w każdym innym zresztą, sms nie jest formą "chamską", prawdę mówiąc, gdyby smsy były taką formą, to nie miałyby racji bytu. Forma dobra jak każda inna. Być może, że "chamstwem" byłoby odejść bez słowa, ale nie poprzez smsa.Bawić się w psychologa w tym przypadku to strata czasu.

17.06.2011 11:12

Dodam jeszcze, że chamski tutaj jest raczej poziom tej rodziny, jaki sobą prezentują, a przede wszystkim chamstwem było to 40 zł "na górkę" jako zapłata za urlop. Aniu, sms w tym przypadku jest nader kulturalną formą i rodzina powinna być zadowolona, że zechciałam ponieść koszty tego smsa.

Zresztą rodzice też często posługują się tą formą, dziękując ci z dnia na dzień za współpracę.

Maryla S. edytowała ten post 17.06.2011 11:25
17.06.2011 11:22

No masz rację MaryluSmile, nie ma co sie bawić w psychologa, rodzice są dorośli i sami powinni rozwiązywać swoje problemy.

 

Ja niestety jeszcze smarkula jestemWink,nie jestem na etapie, by dawać sobie spokój, jeszcze mi się chce cosik zmieniać - chociaż, przyznam się, że co raz rzadziej widzę spektakularne czy choćby wymierne efekty takiej.. "zabawy w super..".

 

Z tym sms'em - ja to tylko mówię z własnego postrzegania rzeczy - może rzeczywiście trochę staroświecko, co nie zmienia faktu, że osobiście nie chciałabym dostać "rozwiązania umowy współpracy" drogą elektronicznąWink.

17.06.2011 11:26

Maryla S.

Dodam jeszcze, że chamski tutaj jest raczej poziom tej rodziny, jaki sobą prezentują, a przede wszystkim chamstwem było to 40 zł "na górkę" jako zapłata za urlop. Aniu, sms w tym przypadku jest nader kulturalną formą i rodzina powinna być zadowolona, że zechciałam ponieść koszty tego smsa.

Zresztą rodzice też często posługują się tą formą, dziękując ci z dnia na dzień za współpracę.

Tym bardziej nie miałabym na miejscu Eli skrupułów czy myślenic.. co zrobić? Raczej tylko jak zrobić?

17.06.2011 11:29

Mnie nie razi żadna forma komunikacji, ważne żeby komunikować się w ogóle Smile

17.06.2011 11:30

Smile

17.06.2011 11:39

Czułam, że tak będzie. Córeczka po prostu jest "dobrze wychowana".

 

Trochę się znam na nastolatkach, bo sama jestem mamą takiej buntowniczki i wiele, bardzo wiele wysiłku mnie kosztowało pokazanie jej właściwej drogi. Mała ma troszkę inny charakter i mam nadzieję, że z nią takiego boju nie stoczę   

17.06.2011 13:40

No co tam u ciebie Elżbieto N., dawno cię tutaj nie było, co postanowiłaś?

Maryla S. edytowała ten post 20.06.2011 17:17
20.06.2011 17:17

Witajcie. Dzięki za dyskusję. Wasze opinie daly mi wiele do myślenia, że ta rodzina ma jednak problem. Wskazuje na to, co Wy spostrzeglyście tylko na podstawie mojej wypowiedzi i to co sama zauważylam. Pomijam już zachowanie starszej córki, choć to nie jest bez znaczenia, ale zachowanie mlodszej też czasami, delikatnie mówiąc, bylo dziwne. Np. zrobila jakąś malą psotę i reakcja (wielki placz) niewspólmierna do zawinienia oraz lęk "bo tata będzie na mnie krzyczal". Jestem w trakcie poszukiwania pracy z powyższych względów, jak i lepiej platnej, bo tak jak pisalam 400-500 zl m-cznie przy z zasadzie dwojgu dzieciach to jednak za malo. Weźmy pod uwagę wzrost cen wszystkiego ostatnio, a poza tym, gdy przeglądalam oferty niań na pól etatu to większość pisze 12, a nawet 15 zlh. Bardzo chcialabym znaleźć pracę, gdzie będzie szacunek dla niani, a nie traktowanie jak "koniecznego zla" bo przecież żadna z nas o pracę nie prosi, tylko albo odpowiada na ofertę, albo sama daje ofertę, a jeżeli już się zatrudnia kogoś u siebie w domu to trzeba stworzyć odpowiednią atmosferę i warunki. Pozdrawiam serdecznie

05.07.2011 17:23

Elżbieta N.

Pracuję na 12 etatu. Gdy wracam z dzieckiem z przedszkola to zastaję w kuchni potworny balagan i jestem w rozterce czy po zjedzeniu przez dziecko posilku mam tylko po nim posprzątać, czy ten caly balagan (śmieci na kuchni i stole, wszędzie porozstawiane brudne naczynia, jakieś brudne papiery, chusteczki jednorazowe, no jednym slowem za przeproszeniem syf) ? W rozmowie o pracę nie bylo mowy o porządkach. Zaznaczam jeszcze, że w mieszkaniu od 2 godzin po szkole przebywa starsza córka (14 lat), która mnie totalnie ignoruje, a mama pisze mi na kartce, że jej też mam (czasami) podać obiad albo kolację. Gdy kilka razy usilowalam jej też zrobić posilek, to powiedziala, że sama sobie weźmie. Dziewczyna jest tak niesympatyczna, że czasami odechciewa mi się już tam pracować. Tak, że mam dwa problemy. Zarabiam (w Warszawie) 10h, co m-cznie wychodzi jakieś 500 zl. Będę wdzięczna za rady.

Szukaj innej pracy.

15.07.2011 18:17

Gdy wychowywałam własne dzieci musiałam godzić rolę mamy, opiekunki, robota kuchennego...itp.itd. Mąż w pracy od świtu do nocy, coby na swoją trzódkę zarobić - wyjścia nie byłoWink Czy niania powinna łączyć opiekę ze sprzątaniem i in.pracami domowymi? Szczerze wątpię. Ale to jest kwestia decyzji każdej niani oraz jej uzgodnień z pracodawcami.

15.07.2011 18:45

Danuta W.

Gdy wychowywałam własne dzieci musiałam godzić rolę mamy, opiekunki, robota kuchennego...itp.itd. Mąż w pracy od świtu do nocy, coby na swoją trzódkę zarobić - wyjścia nie byłoWink Czy niania powinna łączyć opiekę ze sprzątaniem i in.pracami domowymi? Szczerze wątpię. Ale to jest kwestia decyzji każdej niani oraz jej uzgodnień z pracodawcami.

Generalnie wszystko sie zgadza,Tylko kto poniesie odpowiedzialnosc kiedy ja bedę sprzatac,a dziecku stanie sie krzywda w najlepszym razie upadnie i nabije sobie guza.Oczywiscie że my jako matki musiałyśmy wszysko w domu i koło dzieci robic,ale to nasze dzieci i nasza odpowiedzialnośc.Ja nie podjełby sie opieki i sprzatania własnie zewzgledu na bezpieczenstwo.bardzo lubie spedzac z dziecmi czas,wypełniac go zabawami,mini edukacją itp.nie w głowie mi sprzatanie bo nie mam na to czasu,a jak maluch spi to odpoczywam,zjadam posiłek itp.  

15.07.2011 18:50
« Powrót do listy tematów