POMOCY.
NIEDAWNO ZACZĘŁAM OPIEKOWAĆ SIĘ ROCZNĄ DZIEWCZYNKĄ, KTÓRA BARDZO CIĘŻKO ZNOSI WYJŚCIA RODZICÓW. CAŁY CZAS PŁACZE AŻ DO MOMENTU KIEDY SIĘ ZMĘCZY I IDZIE SPAĆ. NASTĘPNIE PO PRZEBUDZENIU ZNOWU WSZYSTKO OD NOWA. NIE WIEM JUŻ CO ROBIĆ NIE POMAGAJĄ ZABAWY, PIOSENKI, SPOACERY. CO ZROBIĆ ABY ZMNIEJSZYĆ TEN LĘK SEPERACYJNY DODAM IŻ NIGDY NIE MIAŁAM PROBLEMU Z AKCEPTACJĄ PRZEZ DZIECKO, WSZYSTKIE DZIECI DO TAJ PORY BARDZO MNIE LUBIŁY WIĘC TYM BARDZIEJ MARTWI MNIE TAKA SYTUACJA.

08.06.2013 16:21

 

Podam przepis,ale w to muszą być zaangażowani rodzice. Rodzice muszą nauczyć dziecko rozstań.

Rodzic zostawia dziecko pod opieką np. babci ,cioci i zwraca się bezpośrednio do dziecka mówiąc np. mamusia teraz musi wyjść np. do sklepu,pracy , wyrzucić śmieci, ale zaraz wróci., żegna się z dzieckiem ,robi pa,pa..po czym ZDECYDOWANIE wychodzi , zamyka drzwi. Dziecko musi widzieć jak bierze np. worek ze śmieciami czy też torbę na zakupy,portfel. Po ok 3 minutach wraca. Wita się ,mówi już jestem całuje dziecko. Po ok. godzinie powtarza całą sytuację...i tak parę razy w ciągu dnia. Najlepiej robić to w sobotę i niedzielę. Z czasem długość nieobecności wydłużać. Metoda podobna do nauki samodzielnego zasypiania.

 

Najczęściej odwrócenie uwagi tak jak robisz skutkuje. W twoim przypadku nie. Spróbuj jeszcze zabawy z wodą albo kąpiel dziecka.

 

Bożena R. edytowała ten post 08.06.2013 16:54
08.06.2013 16:46

Witam całkiem niedawno zwracałam się z prosbą o pomoc-poradę bo byłam w bardzo podobnej sytuacji... BYŁAM    dlatego muszę Ciebie pocieszyc-to najprawdopodobniej minie nim się obejrzysz    Dziecko poczuje się z Toba bezpieczne, zaufa Tobie , uspokoi się.... Ja byłam tak załamana tą nowa sytuacją , bo tak samo jak Ty -nigdy wczesniej żadne dziecko w mojej obecności nie reagowało w ten sposób, nie płakało, nie bało się mnie... że juz byłam bardzo bliska poddania się, rezygnacji z opieki nad małą, ale Jej Rodzice uspakajali mnie, że ona nie reaguje tak na mnie, że na kazdego tak samo, nawet na ciocie, babcie etc. Nie powiem teraz dokładnie jak długo to trwało, 3 tygodnie, m-ąc... było ciężko, minęło! W tej chwili jest duzo lepiej, mała usmiecha się do mnie, wyraża ochotę do zabawy, zaczepia, nasladuje, w przeciągu ok 3 m-cy osiagałysmy małe i wieksze sukcesy, mała zaczęła raczkować, co mnie ogromnie cieszy, stała sie smielsza, weselsza...zasypia przy mnie w łóżeczku! nie powiem czasem zdarzają się gorsze dni, nadal pracujemy nad jej lękami... Musisz okazać dziecku dużo ciepła, przmawiac łagodnie, byc cierpliwa i czekać... Ale cierpliwość i siła będą Ci potrzebne, ja na dzień dzisiejszy tez miewam chwile w których nie czuje się komfortowo, gdy jeszcze się zdarza że mała płacze gdy jej rodzic oddaje mi ja na rece... ale zauważyłam że to jest jej metoda, płacze żeby zwrócić uwagę i żeby rodzice ja wzięli z powrotem na ręce... bo gdy juz wychodzą uspakaja sie i ładnie się ze mną bawi, ale nie jest to miłe, zawsze maluszki witały mnie usmiechem... 

10.06.2013 20:22

Właśnie rodzice są troszkę dziwni że tak powiem pierwszy raz przyszłam zaraz na 8godzin z czego dziecko wogóle mnie nie znało do tego było w nowym także sobie nieznanym miejscu, gdyż w swoim domu mieli akurat remont. Mama malutkiej wogóle nie pomyślała o tzw. spotkaniach oswajających a w tym wieku wydaje mi się że takowe spotkania powinny się odbyć aby dziecko chodź trochę mogło poznać swoją nianię. Do tego ta Pani nie używa smoczków małą było bardzo ciężko uspokoić nie pomogło noszenie, wożenie, śpiweanie kompletnie nic. Mała nawet nie dała się dotknąć bo zaraz płakała  

12.06.2013 09:58

Odświeżam temat. Macie jeszcze jakieś złote rady, które pomogą zwalczyć lęk separacyjny? Muszę przyznać, że zdarza mi się to pierwszy raz i czuję się trochę bezradna...

Chłopiec ma dziesięć miesięcy, więc to właśnie ten czas, kiedy lęk separacyjny się pojawia, ale już nie wiem, jak go do siebie przekonać   

Ostatnio zaczął się do mnie uśmiechać i przyglądać z ciekawością, ale wystarczy, że Mama odejdzie na kilka metrów i katastrofa gotowa.  

09.09.2013 02:00

Ja sobie poradziłąm już z tym, ale powiem szczerze, że łatwo nie było. Trzeba zająć dziecko czymś ciekawym. U nas to było tak, że jeżeli mama wychodziła a mała tego nie widziała to było ok, gorzej jak już zauważała, że mama buty ubiera. Teraz jak rodzice wracają to nawet do nich nie chce iść    daj małemu trochę czasu dla niego to też wielkie przeżycie, że nagle znika mama a pojawia się ktoś inny. 

09.09.2013 10:17

Nie no, dziecko musi wiedzieć moim zdaniem że mama gdzieś wychodzi ale wróci. Gdy zaczynałam pierwszą pracę z bliźniętami, mama była ze mną w domu i na górze pracowała. Jeśli coś się działo - schodziła, a dzieci wiedziały że ona jest i wróci. Oboje im to tłumaczyliśmy, także gdy czasami stykałam się z tatą, to też zrozumieli. Po wieku 2 lat i długim tłumaczeniu, zrozumieją i będą ich sami żegnać. Z resztą tak było - mama gdzieś jechała, ja brałam brzdące przed okno i robiliśmy jej papa i od razu mówiłam '' to w co się bawimy, łobuziaki''. Uśmiech, tylko jak się pytali czy mama wróci, odpowiadałam wróci w ciągu 2 godzin i pokazywałam nawet na zegarku. Memlenia językiem sporo, ale dało efekty.   

10.06.2014 22:38

Ja to swojej podopiecznej tlumacze codziennie ze mama i tata ja kochaja najmocniej na swiecie ze zawsze wrcaja do domu;-)popatrzy na drzwi na mnie na mame i jest super wkrecamy sie w dzien;-)choc na poczatku bylo ciezko nie chciala nic odemnie brac i jesc;-(a teraz takie kolezanki jestesmy ze szok;-)przyzwyczai sie spokojnie musicie dac sobie czas;-)

04.09.2014 22:21

Ewelina G. , rodzice dziwni? Nawet nie wiem jak to nazwac bo nie wyobrazam sobie jak mozna zostawic od razu dziecko z obca osoba na 8 godzin. Nie dziwie sie, ze mala tak reagowala i tutaj szacunek dla Ciebie i dziewczynki, ze dalyscie rade.
Po krotce rodzice poszli na niezle skroty, nie myslac o dobru dziecka.

Ja od miesiaca zajmuje sie 19 miesieczna dziewczynka, ktora rozrabia, bawi sie tylko w otoczeniu znanych jej osob, przy obcych zaraz chce na raczki itp. 
Domyslam sie, ze mialabym tak jak Ty, gdyby nie to, ze przez pierwszy tydzien chodzilam dziennie na 3 godziny, gdzie rodzice byli w domu i czesto do nich biegala do drugiego pokoju, a przy przebieraniu czy podawaniu jej posilkow to strasznie sie sprzeciwiala, wolala zeby to mama/tata robil, ale ktorys z nich wtedy stal i jej tlumaczyl. Drugi tydzien, jak juz przychodzilam normalnie na 9 godzin, mama wziela wolne w pracy i instruowala mnie co i jak.
Naprawde to wystarczylo aby dziewczynka mnie w pelni zaakceptowala, polubila, zaufala i potem jak juz zostalysmy same to nie bylo zadnego problemu.

Niestety to taki wiek, ze dziecko potrzebuje tego bo nie wytlumaczysz mu co sie dzieje pomimo, ze duzo juz rozumie.

Wczesniej bylam niania 2,5letniej dziewczynki i na akceptacje mnie i sytuacji wystarczyly jej 2 dni po 2 godziny.
Na pewno tez duzo zalezy od dziecka, ale rodzice zatrudniajac opiekunke powinni brac pod uwage to, ze to jest obca osoba i nawet jak bedzie najwspanialsza na swiecie to dla dziecka to bedzie calkiem nowa sytuacja i trzeba mu to ulatwic. 

04.10.2014 11:22

 

Znowu odwołam się do mojego doświadczenia w pracy z malutkimi dziećmi.

Moim zdaniem lęk separacyjny to kolejny wymysł psychologów. Prościej jest nadać pewnym zjawiskom nazwę i przypisać jej odpowiednie zachowania. Tylko patrzeć jak pojawi się nowy lek.

/ 1/2 godziny przed każdy wyjściem 3 kropelki + cierpliwa, doświadczona w znojach niania.....he,he /

Uważam, że lęk separacyjny to brak poczucia bezpieczeństwa w rodzinie, a te buduje się od 0 lat, a nie w chwili zatrudnienia niani.

Problemy z akceptacją niani / świadomie nie piszę lęk.../ występowały u dzieci, które:

  • od oseska spały w tzw. swoim pokoju.

  • zasypiały ...do wypłakania się.

  • nie miały „becika”, smoczka, przytulanki.

  • ich pokoje były olbrzymie, a łóżeczko bez baldachimu.

  • zostawiane były, aby samo się bawiło....to niby ma być taka nauka...samodzielności, ponoć im wcześniej tym rodzice mają więcej czasu dla siebie......KOLOSALNY BŁĄD....efekt odwrotny. Dziecko z czasem będzie jak ...sorry ….natrętna mucha.

  • brak zabaw stymulujących poczucie bezpieczeństw.

  • telewizor, komputer.

  • pokój pełen zabawek, …..aż trudno wejść.

  • pajdokracja....albo jak ktoś woli...bezstresowe wychowanie.

Mogę to śmiało napisać, bo byłam nie tylko nianią, ale też uważnym obserwatorem życia rodzinnego moich podopiecznych.

04.10.2014 15:54
« Powrót do listy tematów