W co bawily się nianie i mamy gdy były dziećmi;)?

Forum » Zabawy i gry dla dzieci
Hej kochane nianie-mam nietypowe pytanko-takie jak w temacie  .Po prostu ciekawi mnie jakie zabawy Was interesowały i czy jakoś wpłynęły na to co teraz robicie,lub co zamierzacie robić w życiu?Bawiłyście zazwyczaj z kimś czy same?Jak wolałyście?Jak to wszystko ma się do tego jakie jesteście teraz  ?
Oczywiście zacznę  .Uwielbiałam się bawić sama lub z siostrą-ale w zasadzie wolałam sama-nie musiałam się nikomu wówczas podporządkowywać ani iść na kompromis;p-trochę mała egoistka;p.Ale podczas zabawy z siostrą byłyśmy prawie idealnie zgodne-żadnych bójek itp.Uwielbiałyśmy rysować,lepić z plasteliny,śpiewać a co ciekawe gdy tylko nauczyłam się pisać-zaczęłam wymyślać opowiadania  .To było niesamowite  .W wielu 6 lat napisałam ,,powieść"  .Pod tytułem ,,Emilka"  .Było 7 zeszytów z tym opowiadaniem a każdy zeszyt to był ,,TOM";D.Teksty były nieziemskie i zawieramy mnóstwo błędów ortograficznych  .Na każdej stronie były też rysunki  .Do dziś mi została miłość do pisania,rysowania i śpiewania  .Lepić też lubię choć w tym wieku nie wiem czy jeszcze wypada;p.Szyłam też ubranka dla lalek.Najbardziej lubiłam lalki Barbie  .Kiedyś uszyłam lalce Barbie suknię ślubną z karki z bloku technicznego i była śliczna  .Nigdy się nie nudziłam-zawsze potrafiłam znaleźć sobie ciekawe zajęcie-przecież świat jest taki interesujący!Zostało mi to do dzisiaj  .Uwielbiam różne kursy,szkolenia-podnoszenie swoich kwalifikacji  .To sprawia,że czuje się jeszcze bardziej wartościową osobą,bogatszą wewnętrznie.Bawiłam się z siostrą także w ,,Kościół"  -miałam lalkę gumową która była podobna do zakonnicy więc nazwałam ją ,,Zakonka":p,bawiłam się też w piaskownicy ,,gotując" i ,,piekąc".Lubię dziś pichcić;p.Aha-marzyłam o domku dla lalek ale nigdy nie było nas na niego stać,więc z kaset magnetofonowych ,,budowałam" taki domek-tzn z opakowań po kasetach  .Z tego też robiłam ,,restaurację" do której przychodziły lalki  .Było nawet prawdziwe miniaturowe jedzonko  .Do dziś marzę o jakimś ,,kulinarnym" biznesie;p.Gdy miałam tablicę to oczywiście bawiłam się w szkole-bardzo ,,profesjonalnie";p-były prawdziwe zeszyty, oceny i prace domowe  -jak mi sie jeszcze coś przypomni to napiszę.
A teraz czekam na Was mamy i nianie  !!!!
03.01.2009 22:13
Witam!
Ja miałam wielkie szczęście, bo wychowywali mnie wraz z bratem i kuzynowstwem dziadkowie. którzy mają olbrzymi ogród na którym był sad, łąka i wiele atrakcji dla dzieciaków. Wydawał sie wtedy olbrzymi. Tam mieliśmy swój własny świat pośród drzew i warzyw. Kiedy podczas zabawy byliśmy głodni to wyrywało się marchewki lub zbierało owoce i mozna było bawić się dalej. Niekiedy trzeba było pomagać babci przy porządkowaniu ogrodu, ale i tak to była super zabawa. Wśród drzew w sadzie mieliśmy swoje domki (idealnie było kiedy trawa była wysoka). Uwielbiałam też wycieczki do lasu z dziadkiem. Pokazywał nam jakie grzyby dobre a jakie nie. Na jakie zwierzęta uważać, jak poznawać je po śladach.
Zimą natomiast bawiłam się tylko z bratem. Nasza ulubiona zabawa to wielki namiot zrobiony z kocy, stołu i krzeseł.
Uwielbiałam kiedy dziadek opowiadał po raz setny tą samą bajkę  
W wieku wczesnoszkolnym razem z koleżanką szyłyśmy sukienki dla lalek i robiłysmy im przyjęcia. Czasmi same się stroiłyśmy i malowałyśmy ręce kredkami  
Szczerze mówiąc miałam baaardzo wiele zabaw i bardzo piękne dzieciństwo, dlatego staram się, by żadne maleństwo ze mną się nie nudziło, aby miło wspominało chwile zabawy z nianią.
I jak narazie mi się udaje z czego jestem dumna  
04.01.2009 00:19
Barbie na schodach klatki schodowej    hahhaha a do tego policjanci i złodzieje , podchody, wszelkie odmiany berka, gra w noge, oraz zabawa wymyslona przez nas od bajki którą wtedy ogladalismy " motoryczne myszy z marsa" , czyli dziki pęd na rowerze w kółko po placu   A na wsi u przyjaciołki kladłysmy na łące wielką plachtę folii ogrodowej polewałysmy woda i ubrane w stroje kąpielowe slizgałyzmy sie na tymz rozbiegu   
04.01.2009 00:37

Anna Grzywińska
Hej kochane nianie-mam nietypowe pytanko-takie jak w temacie  .Po prostu ciekawi mnie jakie zabawy Was interesowały i czy jakoś wpłynęły na to co teraz robicie,lub co zamierzacie robić w życiu?Bawiłyście zazwyczaj z kimś czy same?Jak wolałyście?Jak to wszystko ma się do tego jakie jesteście teraz  ?
Oczywiście zacznę  .Uwielbiałam się bawić sama lub z siostrą-ale w zasadzie wolałam sama-nie musiałam się nikomu wówczas podporządkowywać ani iść na kompromis;p-trochę mała egoistka;p.Ale podczas zabawy z siostrą byłyśmy prawie idealnie zgodne-żadnych bójek itp.Uwielbiałyśmy rysować,lepić z plasteliny,śpiewać a co ciekawe gdy tylko nauczyłam się pisać-zaczęłam wymyślać opowiadania  .To było niesamowite  .W wielu 6 lat napisałam ,,powieść"  .Pod tytułem ,,Emilka"  .Było 7 zeszytów z tym opowiadaniem a każdy zeszyt to był ,,TOM";D.Teksty były nieziemskie i zawieramy mnóstwo błędów ortograficznych  .Na każdej stronie były też rysunki  .Do dziś mi została miłość do pisania,rysowania i śpiewania  .Lepić też lubię choć w tym wieku nie wiem czy jeszcze wypada;p.Szyłam też ubranka dla lalek.Najbardziej lubiłam lalki Barbie  .Kiedyś uszyłam lalce Barbie suknię ślubną z karki z bloku technicznego i była śliczna  .Nigdy się nie nudziłam-zawsze potrafiłam znaleźć sobie ciekawe zajęcie-przecież świat jest taki interesujący!Zostało mi to do dzisiaj  .Uwielbiam różne kursy,szkolenia-podnoszenie swoich kwalifikacji  .To sprawia,że czuje się jeszcze bardziej wartościową osobą,bogatszą wewnętrznie.Bawiłam się z siostrą także w ,,Kościół"  -miałam lalkę gumową która była podobna do zakonnicy więc nazwałam ją ,,Zakonka":p,bawiłam się też w piaskownicy ,,gotując" i ,,piekąc".Lubię dziś pichcić;p.Aha-marzyłam o domku dla lalek ale nigdy nie było nas na niego stać,więc z kaset magnetofonowych ,,budowałam" taki domek-tzn z opakowań po kasetach  .Z tego też robiłam ,,restaurację" do której przychodziły lalki  .Było nawet prawdziwe miniaturowe jedzonko  .Do dziś marzę o jakimś ,,kulinarnym" biznesie;p.Gdy miałam tablicę to oczywiście bawiłam się w szkole-bardzo ,,profesjonalnie";p-były prawdziwe zeszyty, oceny i prace domowe  -jak mi sie jeszcze coś przypomni to napiszę.
A teraz czekam na Was mamy i nianie  !!!!

chyba w tych zabawach z dziecinstwa cos jest ja kochalam bawic sie w szkole zawsze bylam surowa nauczycielka natomiast teraz studiuje pedagogike wczesno-przedszkolna z terapia zajeciową! uwielbialam budowac dom z lozka polowego z mnostwem kocy, poduszek i zabawek,dla lalek barbi mialam na samym poczatku dom z kartonu z wycietymi oknami i drzwiami (heh wygladalo to zabawnie)dopiero pozniej rodzice kupili mi domek dla lalki barbie z winda byl rozowy i mial dwa pietra! mam nawet do tej pory taka mala lodowke a w niej jajka wedline i ulepione z modeliny przez moja mame np mleko warzywa itd!TO mi zostalo kocham gotowac i jesc (zreszta to widac)hehe zabawa w chowanego czy berka to niesamowita frajda,kochalam psocic mialam zawsze mnostwwo pomyslow duzo do powiedzenia na kazdy temat hehe i to tez mi pozostalo pozdrawiam cieplo
04.01.2009 01:39
zapomnialam dodac ze kocham spiewac tanczyc i to sie przydaje spiewam teraz dzieciom...i niebede skromna bardzo to lubia..
04.01.2009 01:41
Jasne-nie bądźcie skromne kochane nianie!!!!!!!Każda z nas ma mnóstwo pomysłów i zajmuje się maleństwem tak jakby było jej własnym-a może nawet lepiej bo mamy nie mogą przecież zawsze poświęcić dziecku tyle czasu na zabawy(mają mnóstwo obowiązków w domu).Ja też się cieszę,że dzieciaczki nigdy się ze mną nie nudziły iże będą miały fajne wspomnienia z dzieciństwa  
04.01.2009 10:44
JA z moim kochanym podopiecznym skakałam i tanczyłam w rytm walców Straussa.  
04.01.2009 11:10
Podchody,chowanego,berek,bieganie po piwnicach w blokowiskach;p;p;p,fikołki na trzepaku,piłka nożna,gra w palanta,skakanie w gumę,zabawa w sklep na rampie osiedlowej,zabawa w dom na klatce schodowej  ,szukalismy dobrego echa w piwnicy i pod balkonami  ,łapanie deszczu ustami,chodzenie po blocie w kaloszach...jejjj sporo tego bylo   Po mimo ze nie mieszkalam na wsi moge stwierdzic ze w miescie tez da sie dobrze bawic   tyle kryjowek....  
04.01.2009 13:05
O tak trzepak i hustawki    Moje milości wieku dzieciecego   
04.01.2009 15:56
Och ,jakie to wspaniale zatrzymac sie na chwile i przypomniec sobie czasy dziecinstwa...
Pamietam doskonale zabawy u mojej babci na wsi.Blisko domu bylo takie fascynujace miejsce, wielki dol(jakby pozostalosc po stawie) a w nim kilka drzew(na jednym byl wiecznie oblegany "tarzan") a w tym dole mnostwo "skarbow" bawilam sie tam z moimi dwiema siostrami i kuzynka- najczesciej w sklep i mialysmy mnooooostwo "artykulow" do sprzedazy- jak sie pozniej okazalo to byl smietnik...   takei nielegalne wysypisko    Wiec pewnie dlatego babcia zawsze krzyczala jak nas tam widzilala!!    Ale zabawa byla przednia!!   
A z takich miejskich zabaw to doskonale pamietam ze co roku , w lato, razem z mlodsza sasiadka bawilysmy sie kapiac lalki w fontannie!!    A ze mieszkamy w samym centrum miasta ciagle budzilysmy zdziwienie u przechodni, ale my mialysmy swoj cudowny swiat,bylysmy "mamusiami" i kapalysmy swoje "coreczki"    Szczerze mowiac wieki nie widzialam zeby dzieci sie bawily "na ulicy" ... szkoda... HAHA albo chodzilysmy na jakies trawniczki i zrywalysmy kwiatki.Wiazalysmy je w bukeiciki i siedzac pod domem sprzedawalysmy- a ludzie kupowali!! No i juz bylo kilka groszy na lody, albo oranzade(w tych malych buteleczkach, z kapslem)!!!   
WSPANIALY WATEK!!!!!         
04.01.2009 22:47
Brałam kiedyś udział w takim ćwiczeniu, że każdy uczestnik miał przypomnieć sobie zabawy z dzieciństwa i opowiedzic o nich. Uczestnikami byli ludzie urodzeni w latach 70tych i okazało sie, że wszyscy bawiliśmy sie w podobne zabawy: trzepak, podchody, gra w zbijaka i dwa ognie, zabawa w dom, sklep i szkołę, robienie namiotów, taplanie sie w kałużach itp. W podsumowaniu okazało się, że czasami ważniejsze od samej zabawy były przgotowania do niej, czyli organiowanie domu czy sklepu. I większośc z nas pamiętała, że były to zabawy z rówieśnikami, bo wtedy wszystkie dzieci z osiedla spedzały duzo czasu "pod blokiem", właściwie bez nadzoru dorosłych. Po prostu starsze dzieci pilnowały tych młodszych. Myślę, że moje córki nie beda miały takich wspomnień, bo czasy się zmieniły i teraz dzieci wychodzą na plac zabaw razem z rodzicami.
05.01.2009 10:18
A ja najbardziej pamiętam zabawę w Czterech Pancernych z moją siostra i 2 kuzynkami oraz pluszowym Szarikiem. Czołg budowałyśmy z gąbkowych elementów wersalki. Kiedyś były takie wersalki, które składały się z 4-6 gąbkowych prostokątów leżących na stelażu łóżka. Bardzo niewygodnie sie na nich spało, bo w nocy gąbki sie rozjeżdżały i człowiek wpadał w dziury.
05.01.2009 10:31
Mój mąż jest starszy o 20 lat i jego wspomnienia z dzieciństwa sa juz zupelnie inne niz moje, mojego brata tez juz bardziej ubogie, a niestety moich dzieci bedą juz zupełnie puste. Podwórka opustoszały i mało kto szaleje tak jak chocby za moich czasów a co dopiero za czasów mojego męża.


A która z was robila tzw ""tajemnice" lub "sekrety"? Potrzebny byl kawałek szkla i jakieś płatki kwiatów , kapsel, muszelka, bucik lalki, wkladało się to do dolka w ziemi lub piasku, przyrywało szkłemi zasypywalo. To mialo pzetrwać dla dalszych pokoleń , w naszych wyobrażeniach   
05.01.2009 10:33

Marta KJ
Mój mąż jest starszy o 20 lat i jego wspomnienia z dzieciństwa sa juz zupelnie inne niz moje, mojego brata tez juz bardziej ubogie, a niestety moich dzieci bedą juz zupełnie puste. Podwórka opustoszały i mało kto szaleje tak jak chocby za moich czasów a co dopiero za czasów mojego męża.


A która z was robila tzw ""tajemnice" lub "sekrety"? Potrzebny byl kawałek szkla i jakieś płatki kwiatów , kapsel, muszelka, bucik lalki, wkladało się to do dolka w ziemi lub piasku, przyrywało szkłemi zasypywalo. To mialo pzetrwać dla dalszych pokoleń , w naszych wyobrażeniach   


taaaak;D robilo sie..tylko u nas mialo to inna nazwe;D "WIDOCZKI"   ,czasami ladne rzeczy wychodzily      
05.01.2009 14:37
A grę w " pomidora" znacie ??? Moja 5 letnia wnusia ją uwielbia.
06.01.2009 22:53
Własnie niedawno mialam okazję się przekonac jak skromna jest wyobraźnia i kondycja dzieci w wieku szkolnym. Wakacje spędzałam z rodziną nad jeziorem, wokół mnóstwo dzieci w wieku około 8-10 lat a słychać było jedynie marudzenie że chodźmy na zakupy. Tragedia. Zaczęliśmy odgrzebywać z innymi rodzicami stare gry i świetnie się bawiliśmy w Państwa i Miasta, skakaliśmy przez linkę, graliśmy w gumę, w deptańca, w klasy, w chowanego i gąski do domu.
15.04.2009 22:02
« Powrót do listy tematów