Jak oswoic dziecko z niania?

Forum » Zdrowie i rozwój dziecka

Myślę, że podbudowywanie jej przez podkreślanie pozytywnej cechy nie jest szczególnie potrzebne. Matka uważa, że z jej mocnym charakterem zostanie pewnie dyrektorem.
Jeśli chcesz, Mario, zobaczyć, co o niej pisałem niecałe 2 lata temu, zajrzyj do moich wypowiedzi z 22 i 23 listopada 2015 roku w wątku "Dialogi na Cztery Nogi", podaję link: http://forum.niania.pl/niania-kawiarenka/hyjvsYDgHbSl/371/PostList.html

13.07.2017 21:58

Panie Jerzy, poczytałam z przyjemnością. Jednak tak sobie myślę, że może naprawdę dziewczynka czuje się niedowartościowana i jej zachowanie jest takim wołaniem - zauważ mnie! Często osoby stwarzające wrażenie twardych, dyrygujących, "ogarniętych"i energicznych w środku są niedopieszczonymi dziećmi i proszę nie pytać, skąd o tym wiem... Spróbowałabym jednak ją dowartościować i dopieścić, bo ciężko jej będzie w dorosłym życiu. Mozna, i często niestety się jest, nieszczęśliwym dyrektorem.Pozdrawiam serdecznie.

14.07.2017 00:05

Ale ja ją naprawdę lubię, czasem jej to mówię, ciągle się do niej uśmiecham, jest doceniona! Zresztą w porównaniu z tym, co było 2 lata temu, wyraźnie zmieniła się na lepsze.
Dziękuję za miłe uwagi, Mario. Pozdrawiam serdecznie.

Jerzy B. edytowała ten post 14.07.2017 08:14
14.07.2017 08:14

To znaczy, że i rodzice mądrzy, i Ty kompetentny, w przeciwnym razie byłoby gorzej, nie lepiej. Czasem jest naprawdę ciężko, wychowałam jednego "adehadowca" - czasem myślałam, że jestem wredną matką, bo mam dość własnego dziecka. Przetrwaliśmy, syn już pełnoletni. Kocham go zawsze, bo to moje dziecko, ale czasami tak trudno było go lubić! Myślę, że Twoja "rodzina" ma szczęście, że u nich pracujesz. Bardzo miło spotkać mądrą i kulturalną osobę - to tak w formie szczerego komplementu. Miłego dnia!

14.07.2017 08:36
Bardzo pouczająca wypowiedź , bo szczera... A co w sytuacji kiedy opiekun nie polubi obcego dziecka ? Przecież negatywna emocja to ludzka rzecz i czasem nie do 'ogarnięcia' ... i co wtedy jest uczciwe - kontynuacja pracy pomimo wszystko czy rezygnacja. Przecież nie wszystkie nianie mają przygotowanie psychologiczne i odpowiednie umiejętności do tej pracy . Samo zapewnianie o kochaniu i lubieniu dzieci... to stanowczo za mało wiarygodne kompetencje. Kinga K. edytowała ten post 19.07.2017 12:33
19.07.2017 10:37

Myślę, że gdybym nie potrafiła przezwyciężyć niechęci do podopiecznego, to jednak bym zrezygnowała. Chociaż dzieci tzw. niedobre, to prawie zawsze jakieś błędy wychowawcze w tle...

19.07.2017 14:34

albo zespół Aspergera... Niegrzeczne dzieci są dla mnie wyzwaniem Wink. Ważna jest relacja z rodzicami czy się szybko polubimy, jeżeli nadajemy na innych" falach" to lepiej zakończyć współprace na początku i nie narażać dziecka na stres zmiany niani.

19.07.2017 16:01

W tym wypadku mówimy o zaburzeniu rozwojowym, to trochę co innego. Zgadzam się, że to wyzwanie, zwłaszcza dla rodziców, którzy nie mogą się rozmyślić i zrezygnować, a często też otoczenie bliższe i dalsze robi im niestety krecią robotę...

19.07.2017 18:59

Zanim specjaliści postawią diagnozę dzieci są postrzegane jako niegrzeczne. Polecam książkę Roksany Jędrzejczak- Wróbel "Kosmita". 

19.07.2017 19:18

 

Ja na swoją prace patrzę w innych kategoriach - nie przez pryzmat więzi emocjonalnych chociaż one są bardzo ważne, ale te się tworzą z biegiem czasu. Nie ma dla mnie pojęcia lubię, nie lubię....albo daję radę, albo „wymiękam”. Jeżeli moje doświadczenie i wiedza w opiece nad małym dzieckiem pozwala mi się wywiązać z umowy i oczekiwań rodziców to kwestia lubienia czy nie lubienia dla mnie nie istnieje. Poza tym nie ma dzieci, które się nie lubi wszystkie są kochane Smile.

19.07.2017 22:54

Rozmowa kwalifikacyjna i pierwsze dni adaptacji to czas na decyzję czy my dorośli chcemy spędzić razem kolejne miesiące albo lata. Jeżeli widzimy ,że trudno się nam dogadać to najlepszym rozwiązaniem jest decyzja o zakończeniu współpracy.Zgadzam się z Bożenką na więzi emocjonalne potrzeba czasu  Wink 

20.07.2017 08:36

Maria C.

Myślę, że gdybym nie potrafiła przezwyciężyć niechęci do podopiecznego, to jednak bym zrezygnowała. Chociaż dzieci tzw. niedobre, to prawie zawsze jakieś błędy wychowawcze w tle...

Jedynie słuszna opinia. Nie wszystko da się przewidzieć i tym samym wywiązać z umowy i oczekiwań. Nie wszystko można' przerobić ' zadaniowo - akurat w tej pracy , która w głównej mierze opiera się na emocjach .Jeśli nie ma warunków do powstania więzi emocjonalnych( negatywne uczucia ) to bieg czasu może tylko pogorszyć sytuację we wzajemnych relacjach.
20.07.2017 12:26

Kinga K.

Maria C.

Myślę, że gdybym nie potrafiła przezwyciężyć niechęci do podopiecznego, to jednak bym zrezygnowała. Chociaż dzieci tzw. niedobre, to prawie zawsze jakieś błędy wychowawcze w tle...

 

Jedynie słuszna opinia. Nie wszystko da się przewidzieć i tym samym wywiązać z umowy i oczekiwań. Nie wszystko można' przerobić ' zadaniowo - akurat w tej pracy , która w głównej mierze opiera się na emocjach .Jeśli nie ma warunków do powstania więzi emocjonalnych( negatywne uczucia ) to bieg czasu może tylko pogorszyć sytuację we wzajemnych relacjach.

 

Dawno takich wywodów nie czytałamLaughingNie wszystko można' przerobić ' zadaniowo - akurat w tej pracy , która w głównej mierze opiera się na emocjach . „.....i właśnie dlatego te emocje trzeba trzymać na wodzy. Najprościej jest odejść i szukać sobie ładnego, grzecznego dzidziusia i potulnych rodziców. Dlaczego opiekunki w przedszkolach, nauczycielki w szkołach krzyczą na dzieci? Zdarza się, że szarpią bo.....bo? Bo kierują się emocjami. Nie wyobrażam sobie np. psychologa, który emocjonalnie jest zaangażowany w terapię, chirurga, któremu pacjent umiera pod skalpelem. Mówią... nie, to nie dla mnie i odchodzą z tego zawodu i nocami opłakują swoich pacjentów? Owszem niektórzy odchodzą, źle się przygotowali do wykonywania swojego zawodu. Są zawody gdzie emocje trzeba schować do kieszeni, ważna jest empatia. Jak czytam ogłoszenia, że szuka się zastępczej babci albo, że niania będzie jak członek rodziny, to takie oferty omijam z daleka. Nie wchodzę w takie relacje bo wiem jak bardzo mogą skrzywdzić. Mam kogo kochać i kogo lubić i tu daję upust emocjom. Przypomniało mi się przy okazji opowiadanie Mrożka. Pan pił, hulał i za przeproszeniem się łajdaczył, a jego kotek na drugi dzień „przejmował” za niego kaca i tak z dnia na dzień, pan hulał, a kocinka coraz to słabsza, aż w końcu zdechła. Ku przestrodzeSmileWink.

 

...i jeszcze dodam, że więzi emocjonalne to nie tylko negatywne uczucia.

Bożena R. edytowała ten post 20.07.2017 19:31
20.07.2017 19:00
"Dwie osoby pojmują tę samą sytuację tak różnie, aż nasuwa się wątpliwość - czy to istotnie ta sama sytuacja" /S.Mrożek / . Dla mnie Twój wywód jest pouczający   
20.07.2017 20:29

Rozpętałam dyskusję chyba... Myślę, że po trochu wszyscy mamy rację, to zależy od usposobienia niani i oczekiwań rodziców. Nianie są w o tyle lepszej sytuacji, że mogą zrezygnować, rodzice nie. Jak już wspomniałam, jeden z moich synów miał ADHD, wyzwanie było ogromne. Ja osobiście mogłabym się podjąć takiej opieki, ale chcąc pomóc dziecku z takim zaburzeniem, musi być absolutna jednomyślność i spójność postępowania wśród wszystkich dorosłych opiekujących się dzieckiem. Teraz jest trochę łatwiej, kilkanaście lat temu mniejsza była wiedza na ten temat, ale to temat rzeka...

21.07.2017 08:47

 

Mario, może załóż nowy temat, tytuł np. ADHD może znajdą się rodzice, nianie, które chciałyby skorzystać z Twojego doświadczenia.

21.07.2017 18:14

Maria C.

Rozpętałam dyskusję chyba... Myślę, że po trochu wszyscy mamy rację, to zależy od usposobienia niani i oczekiwań rodziców. Nianie są w o tyle lepszej sytuacji, że mogą zrezygnować, rodzice nie. Jak już wspomniałam, jeden z moich synów miał ADHD, wyzwanie było ogromne. Ja osobiście mogłabym się podjąć takiej opieki, ale chcąc pomóc dziecku z takim zaburzeniem, musi być absolutna jednomyślność i spójność postępowania wśród wszystkich dorosłych opiekujących się dzieckiem. Teraz jest trochę łatwiej, kilkanaście lat temu mniejsza była wiedza na ten temat, ale to temat rzeka...

Zostawmy zaburzenia rozwojowe - to praca dla opiekunek z wyższym stopniem kwalifikacji i odpowiednią wiedzą dot. samego zaburzenia. Sami rodzice korzystają z grup wsparcia, pomocy lekarzy, żeby wiedzieć jak sobie radzić w takiej sytuacji. Dzieci bez zaburzeń ale z charakterem - nie zawsze łagodnym... też potrafią ' dać w kość '...i trudno wtedy o sympatię, empatię i inne pozytywne nastawienie.Zdarzają się opiekunki ,które nie potrafią z takim dzieckiem dojść ' do ładu ' - zaciskają zęby, siedzą cicho, żeby tylko pracę utrzymać a rodzicowi powiedzą ,że wszystko jest ok. Nie zawsze jest tak pięknie i książkowo jak opisuje Bożena R.
23.07.2017 21:13

To prawda, że rodzicom teraz jest pewnie nieco łatwiej, większa jest wiedza na temat takich zaburzeń zarówno wśród specjalistów, jak i w społeczeństwie czy wśród nauczycieli. Inna rzecz, że nianie zazwyczaj opiekują się małymi dziećmi, a większość tego typu zaburzeń można zdiagnozować dopiero u kilkulatków - mam na myśli orzeczenie lekarskie na podstawie badań. Zresztą z moich obserwacji wynika, że aktualnie rodzice lepiej sobie radzą i nieco mniej są zagubieni niż te kilkanaście lat temu, otoczenie też coraz rzadziej patrzy na nich wilkiem. Jednak jakby nie patrzeć, to ciężkie doświadczenie i obciążające psychicznie i emocjonalnie.

24.07.2017 22:57
Otoczenie może wilkiem nie patrzy, ale i tak większość uważa, że ADHD to zwykła przykrywka dla błędów wychowawczych . U mojej córki w przedszkolu był chłopiec z tym problemem i ... wszyscy odetchnęli z ulgą, kiedy okazało się,że od września nie będzie chodził - ponieważ rodzice zmienili placówkę. Też są trochę zagubieni i radzą sobie po swojemu...przenoszą z przedszkola do przedszkola w nadziei lepszych zmian dla siebie i dziecka. Kinga K. edytowała ten post 26.07.2017 19:34
26.07.2017 11:00

To prawda, ale rodzice też są bardziej świadomi. Dawniej bardziej uciekano od problemów tego typu i w domu, i w szkole. Około dziesięciu lat temu w gimnazjum u mojej najstarszej córki był chłopiec ze zdiagnozowanym ADHD. Powiedział kiedyś nauczycielowi, że może go w d... pocałować, na co tatuś wezwany do szkoły stwierdził, że dobrze powiedział, bo ma orzeczenie i rzeczywiście mogą go pocałować... A co do przenoszenia dziecka non stop do innych placówek to moim zdaniem nie rozwiązuje problemu, wręcz przeciwnie.

28.07.2017 08:04

 

Z tego co mi wiadomo to ADHD nie ma nic wspólnego z kulturą wysławiania się. Może się mylę?

 

„...ale i tak większość uważa, że ADHD to zwykła przykrywka dla błędów wychowawczych . „

….i ja tak uważam, jak widzę 6 miesięczne niemowlę przed telewizorem. Problemy neurologiczne nie do odratowania.

Bożena R. edytowała ten post 28.07.2017 19:49
28.07.2017 19:37

Chyba mnie, Bożenko, nie zrozumiałaś. Sens mojej wypowiedzi był taki, że nie ma szans na prawidłowe "prowadzenie" adehadowca przy takiej postawie rodzica, a niestety niektórzy rodzice tak postępują, może z bezsilności, ze zmęczenia, nie wiem... Natomiast na pewno ADHD nie jest wynikiem błędów wychowawczych, chociaż przy takim dziecku znacznie trudniej ich nie popełniać. Na logikę, jeżeli z czworga moich dzieci tylko jedno miało taki problem, to chyba nie wina rodziców, tylko zaburzenia dziecka. A niemowlęta usadzone przed telewizorem to niestety nierzadki przypadek, na zdrowie nie wychodzi na pewno, ale samego ADHD nie wywołuje. Według ostatnich badań przyczyną jest na razie bliżej nie poznana patologia ciąży.

28.07.2017 22:11

 

Mario, nie podejmuję się dyskusji bo zupełnie nic nie wiem o ADHD. Dlatego chciałam aby był założony osobny temat. Bardzo interesuje mnie jak takie dzieci zachowują się w pierwszych miesiącach życia, w którym momencie mama jest w stanie zauważyć, że coś jest nie tak?

29.07.2017 11:24
« Powrót do listy tematów