Elzbieta Olga P. Nie chciała bym aby odebrano moją wypowiedż jako "wkładanie kija w mrowisko" ale zastanawia mnie, jak to się dzieje, że problemy wychowawcze, zdrowotne itp. "wychodzą na światło dzienne" dopiero wówczas gdy w domu malucha pojawia się niania. Czy rodzice aż tak bardzo są zapędzeni, że nie obserwują swojej pociechy i nie zwracają uwagi na istotne problemy związane z rozwojem i prawidłowym funkcjonowaniem dziecka.? Niania, nawet najbardziej czujna, kompetentna nie poradzi sobie bez wsparcia ze strony rodziców. Tu potrzebna konsekwencja i dobrze pojęta wspólpraca. Bo, niestety, zdarzają się Rodzice, którzy nie chcą zauważyć problemu. Osobie "spoza" jest łatwiej, poza tym Rodzice często nie mają wcześniejszych doświadczeń, więc mogą sobie nawet nie zdawać sprawy że coś jest nie tak, a Nianie i owszem. Znam przypadki 3latków jedzących tylko zmiksowane. W jednym z nich, który znam od podszewki (prywatnie, nie zawodowo), Mama zwyczajnie nigdy nie wpadła na to, że 3letnia córkę można karmić inaczej niż jak miała roczek....przecierała zupki, podawała dania ze słoiczków, deserki. Pozostałe dwa przypadki są mi znane ze słyszenia wyłącznie, więc nie dam głowy za to jak to dokładnie było, ale podobno też Rodzice sami narzucali dziecku taką formę posiłku, i nie chcieli słuchać niczyich rad. Dla mnie to jest co najmniej niezbyt mądre, ale kilka osób z grona dalszych znajomych, kiedy w ogólnej dyskusji nt. błędów w wychowaniu dzieci, wspomniałam o tym, strasznie mnie objechało (też rodzice 3 latków), bo "skoro chce jeść papki to niech je, kto powiedział że 3latek musi gryźć".
Dominika Raczyńska edytowała ten post 03.11.2011 23:50
|