Kopalnia złota, albo studnia bez dna

Forum » Zdrowie i rozwój dziecka

Co lepiej mieć: kopalnię złota, czy przedszkole dwujęzyczno-sportowo-artystyczne pracujące metodą Montessori w dobrej dzielnicy Warszawy z gabinetami, gdzie dodatkowo prowadzi się zajęcia korekcyjne z kontaktów interpersonalnych, integracji sensorycznej, psychoterapii i już sam nie wiem, czego?
Jakiś czas temu zdziwiłem się, że za godzinę integracji sensorycznej kasuje się 80 zł. Ale dzisiaj dowiedziałem się, że za PÓŁgodzinne zajęcia indywidualne w gabinecie ortoptycznym trzeba zapłacić 60 zł! (No wiem, wiem, że trzeba mieć odpowiednie wykształcenie, opłacić lokal, recepcjonistkę, podatki...). Nazwa tego punktu mówi sama za siebie: Centrum Wspomagania Rozwoju Osobowości, nic mniej i nic więcej! Przez dobre 10 minut próbowałem wymyślić coś jeszcze bardziej pompatycznego, ale musiałem skapitulować, tego się nie przelicytuje!
Zgoda, jest teraz więcej przypadków autyzmu, zespołu Aspergera, ADHD, trzeba wiedzieć, jak to korygować (nie wspominając już o tak banalnych sprawach, jak leczenie słuchu, prostowanie zębów czy ćwiczenia ortopedyczne). Nie chcę też nic ująć sympatycznym paniom pracującym nad różnymi problemami wieku dziecięcego, to nie są problemy wymyślone! Ale widać wyraźnie, że wielu rodziców ma więcej pieniędzy, niż czasu dla dziecka, bo po przeczytaniu kilkunastu stron z Internetu przeciętnie wykształcona i mająca odrobinę intuicji wychowawczej matka mogłaby z powodzeniem zrobić ze swoim dzieckiem co najmniej 90% tego, co fachowiec. Niania, oczywiście, także. (A właściwie czemu nie ojciec?)
A w szkole dochodzi dysleksja, dysgrafia i dyskalkulia, ile na to można wydać i ile można zarobić!

Jerzy B. edytowała ten post 03.04.2012 21:04
03.04.2012 20:59

Kopalnia złota, to inaczej różnej maści firmy i większość ich wymysłów, a studnie bez dna, to często ludzie, którzy za bardzo wierzą w to, na co akurat wpadły te firmy. Tak jest niestety z wieloma niby schorzeniami i różnymi "dys...". Oczywiście nie twierdzę, że wszystkie te przypadłości są naciągane i wymyślane tylko dla zysków tych instytucji, ale trochę ich jednak jest    Zacytuję ci fragment z artykułu we "Wprost" p.t. "Rynek hipochondryka" - "My cierpimy na różnego rodzaju fobie: towarzyszy nam obsesyjne przeświadczenie, że dawniej wymyślano leki, by uzdrawiać chorych, a dziś coraz częściej wymyśla się choroby, żeby leczyć chore firmy. "   

03.04.2012 23:26

" Ale widać wyraźnie, że wielu rodziców ma więcej pieniędzy, niż czasu dla dziecka,..."

Otóż to Jerzy, to jest właśnie główna przyczyna większości tych "dys..."  oraz wizyt rodziców z dziećmi w gabinetach psychoterapeutów.

04.04.2012 00:07

I jeszcze: po zajęciach podopiecznego zajrzałem ciekawie do pokoju Integracji Sensorycznej i - patrząc na te różne urządzenia i zabawki - zapytałem żartem "a czy dla seniorów też prowadzi Pani takie zajęcia?". Odpowiedź była na poważnie, że gdzieś tam (bodaj w Holandii) już na to wpadli.
Tak, tak, miłe Panie, zamiast narzekać na ciężkie czasy, otwierajcie gabinety IS dla emerytów! (To tylko pół-żart.) A przy zachodniej granicy warto by nauczyć się niemieckiego...
Po angielsku to się nazywa "going upmarket".

04.04.2012 14:02

Ciąg dalszy tematu:
http://bi.gazeta.pl/im/1/12468/m12468901,TEMWA120912A.pdf

14.09.2012 23:09

Jak bardzo archaiczne wydają się na tym tle opinie wielu specjalistów, chociażby ta:

http://www.szkolnictwo.pl/index.php?id=PV0098 
 

14.09.2012 23:49

Czy rozwój wszystkich zmysłów jednocześnie jest w praktyce możliwy? Być może u dzieci tak, wg młodych pedagogów, czy psychologów.Ja seniorka przedszkolanka wolę swoje metody. Może dlatego mam teraz trudności za znalezieniem pracy za godziwą zapłatę za nianiowanie a nie równoczesne sprzątanie, gotowanie, itp. 

15.09.2012 00:02

Odgrzewam stary wątek, bo przechodziłem dzisiaj obok pewnej placówki psychologicznej, która reklamuje zajęcia z dziećmi - nie zapamiętałem tytułu, ale sens był taki, że uczą dzieci się bawić. Dzięki swobodnej, "niedyrektywnej" (nie kierowanej przez osobę prowadzącą) zabawie dzieci mają się odpowiednio rozwinąć, pokonać trudności itp. Na psychologii się nie znam, może nie powinienem krytykować, ale czy rzeczywiście trzeba tego uczyć?? A cena - 40 zł za godzinę - też niezła. Czy pieniądze mogą rodzicom zastąpić czas i uwagę poświęconą dziecku? Jak się takie dzieci "rozwiną"?

A może nie mam racji? Jeśli oboje rodzice intensywnie pracują, dziadkowie są daleko (albo też pracują)... Takie czasy...

09.02.2018 22:53
Jeśli rodzic podatny na sugestię i obiecanki.. to pewnie skorzysta. Ja nie wierzę w takie obiecanki, mnie nie przekonują takie działania   Psychologów u nas pod dostatkiem i coś trzeba wymyśleć , żeby zarobić - nawet na naiwności ludzkiej. Tak jak nie mogę uwierzyć, że dziecko z problemami w sferze emocji można w ciągu kilku, kilkunastu dni uzdrowić i za chwilę będzie po kłopocie - była taka dyskusja na tym forum...
10.02.2018 18:50
Nowobogackich snobów u nas pod dostatkiem. "Moje dziecko uczęszcza na zajęcia z niedyrektywnej zabawy" brzmi intrygująco, znajoma nie spyta cóż to takiego żeby się nie sypnać brakiem wiedzy więc się zachwyca i sama malucha swego na zajecia zapisze, a co, też się pochwali. Chyba tak to działa.
10.02.2018 19:58

Czyli wiekszość z nas miała niedyraktywnych zabaw pod dostatkiem . Przy trzepaku i pod opieką starszego rodzeństwa . Albo na wsi na podwórku, z dziećmi sąsiadów Wink

26.02.2018 20:01
Tak się porobiło, że wszystko co normalne było kiedyś , obecnie zachwyca i staje się w pewnym sensie elitarne    Kinga K. edytowała ten post 28.02.2018 19:34
28.02.2018 14:41
. Kinga K. edytowała ten post 07.03.2018 08:36
05.03.2018 14:48
« Powrót do listy tematów