jakie macie zdanie na temat Superniani ? KONTROWERSYJNY TEMAT

Forum » Zdrowie i rozwój dziecka
Droga Patrycjo. dlatego najpierw tłumacze mu, że nie wolno krzyczeć, co zrobił źle. Rozmawiamy o tym. I nie ciągnę go do kąta. Konsekwencją jest to, że Siostrzyczka płacze i razem ją zabawiamy. Gdy sytuacja sie powtarza tłumacze po raz kolejny i dopiero teraz jest jego upragniony kąt. Upragniony, bo czesto woli tam sam stac niż jeść obiad na co mu nie pozwalam, bo trzeba dużo jeść by urosnąć    To chyba jest przejawem, że on w jakiś specjalnie zły sposób nie reaguje na te ogromne 3 minuty własnych przemyśleń.   
16.07.2010 22:51
wlasciwie to w swojej wypowiedzi chcialam zwrocic uwage nie tyle na sam atak zlosci i to co sie dzieje w zwiazku z nim, a na sposob w jaki dorosli ucza dzieci wlasciwego reagowania na zlosc.

latwo powiedziec, ze nie wolno. ukarac. (nie nawiazuje tu w zaden sposob do Pani i przez Pania stosowanych metod) itd. ale warto tez pokazac dziecku jak moze i powinno wyrazac zlosc.

dziecko nie moze w zwiazku z tym, ze czuje zlosc krzyczec, bic, szarpac, pluc, ale czy ma tlumaczone, pokazywane co moze zrobic? jak "dac ujscie" emocjom?
16.07.2010 23:28
Jak dla mnie metody superniani są dobre, ale nie uniwersalne! Nie da się każdego dziecka tym samym sposobem oduczyć złych zachowań, bo dzieci są rożne!
Ja zazwyczaj tłumaczę podopiecznym, że źle robią i tak nie wolno. I ostrzegam, że jeśli będzie się dalej tak zachowywało będzie kara (zawszę mówię jaka i za co ;P ). Jeśli to nie przynosi efektu kara oczywiście jest, a potem rozmowa, dlaczego i za co, żeby dziecko rozumiało    W ogóle staram się dużo z dzieciakami rozmawiać, tłumaczyć, ale też wysłuchać    Oczywiście dobre zachowanie nagradzam i podkreślam, że ładnie się zachował/a, że jestem bardzo dumna i dlaczego   
16.07.2010 23:34

Patrycja M.
czy ma tlumaczone, pokazywane co moze zrobic? jak "dac ujscie" emocjom?

Zawsze pokazuję jak można się zachować, że zamiast krzyku można spokojnie powiedzieć bądź poprosić.

Chłopczyk na poczatku naszej znajomości miał napady złości rzucał sie na ziemię i walił z całej siły głową z podłogę. Robił tak najprawdopodobniej przez poprzednia nianie. To jednak był napad złości, a nie krzyk. Nie tłumaczyłam tak jak teraz tylko spojrzałam na niego powiedziałam , że na mnie to nie działa i idę się bawić, wychodziłam z pokoju. Chłopiec za mną i bawiliśmy się razem. Przeszło i nie powtórzyło się już więcej.

Dużo zalezy nie tylko od dziecka, ale równiez od sytuacji.
16.07.2010 23:44
ale poza pokazaniem, jak mozna cos uzyskac (prosba, rozmowa) jakie techniki pokazujecie dzieciom by pomoc im w rozladowaniu zlosci...?
17.07.2010 08:22
Prośba i rozmowa jest pierwszym moim odruchem, gdy Maluch coś przeskrobie   
17.07.2010 08:27

Ewa
"Karny jeżyk",plan dnia nigdy się nie sprawdzał.Zostawianie dziecka samego rozdrażnianie,system kar i nagród.Opiekowałam się tzw "aniołkami" i łobuziakami.Zawsze skutkowała metoda rozmowy, słuchania co dziecko ma do powiedzenia,bliskości,konsekwencja w tłumaczeniu że jak jest nie posłuszne to samo robi sobie krzywdę.Przykłady:nie chce umyć rąk,spokojnie tłumaczę że jak nie umyje to wszystkie zarazki będą na kanapce a potem w brzuszku,nie chce usiąść przy stole ,biega z lodem -tłumaczę przewrócisz się kolano będzie bolało nie mnie a ciebie .Po prosu staram się przekazać dziecku dlaczego czegoś zabraniam albo wymagam.Tłumaczę jakie są konsekwencje jego zachowania.Dziecko to człowiek myślący w tym cała nadzieja że można mu wiele przekazać z naszego doświadczenia.Oczywiście opiekunki mają łatwiej bo zajmują się tylko dzieckiem.Rodzice mają trudniej.Muszą coś zrobić w domu ,odpocząć,mieć czas dla siebie a dziecko chciałoby by cała ich uwaga była skupiona na nim.Brakuje mu bliskości rodziców i jeszcze karać go jeżykiem .

17.07.2010 12:26

Roksana P.
Emocjonalnych problemów nie ma. Bardzo kocha siostrę i bardzo często to okazuje. Podejrzewam, że po prostu taki miał dzień, a teraz wie, że nie wolno na nikogo krzyczec tylko rozmawiać. ;P

A co do książki to z wielką chęcią bym ją sobie przeczytała jeśli kiedyś pojawi się skan.

Ja również, z wielkę chęcią, tym bardziej, że czytałam już "Jak mówić, by dzieci nas słuchały i jak słuchać by dzieci do nas mówiły" tych autorek.(Nie posiadam jej jednak, więc nie mogłabym się zrewanżorać).
17.07.2010 20:19
widze, ze nie udalo mi sie zbyt dobrze uchwycic pytania. jakby to ujac...

wyobrazcie sobie, ze szef potraktowal was nieuczciwie, nie naliczyl jakiegos naleznego wynagrodzenia. jestescie sciekle (a kto by nie byl?). emocje sie w was kotluja.
w jaki sposob dajecie upust tym emocjom?

i przechodzac do sedna sprawy: jakich technik rozladowywania zlosci (i innych emocji, ale zlosc jakos szczegolnie mnie zainteresowala) uczycie dzieci.


no bo dobra, slysza, ze nie moga bic, nie moga kopac, nie moga grysc, krzyczec, pluc. wporzadku, wiedza czego nie moga. ale czy wiedza co moga zrobic by dac upust emocjom, ktore w nich drzemia. (odwolujac sie do uczuc jakie w nas siedza w momencie, gdy pojawia sie zlosc. nie da sie ot tak na prosbe czy rozkaz, pstryknieciem palcami sprawic by zlosc zniknela. trzeba jakos to rozladowac. pytanie - jak madrze rozladowac zlosc?)
17.07.2010 22:42

Patrycja M.

pytanie - jak madrze rozladowac zlosc?)

Na to też jest rada: jeśli musisz to sobie pokrzycz i dodaję że masz na to np. 2 min, po czym po chwili pytam czy pomogło ? jeśli nie pomogło dodaje gratis 1 min - z zasady na tym się kończy.
W drugim przypadku daję coś do zniszczenia - coś co nie będzie szkodą jeśli się zniszczy, uderzeń itp ( czasem nawet pozwalam boksować w swoją dłoń jeśli nie ma nic innego pod ręką)
17.07.2010 23:03
Dodam że takie rozładowania zawsze kończyły się wielkim śmiechem i drugi raz już nie było potrzeby stosowania takiej terapii
17.07.2010 23:05

Maria .
Dodam że takie rozładowania zawsze kończyły się wielkim śmiechem i drugi raz już nie było potrzeby stosowania takiej terapii


w danym momencie nie, ale takie techniki pomagaja na przyszlosc... wskazuja, ze jest droga by pozbyc sie emocji negatywnych nie wyzadzajac nikomu krzywdy. a zlosc w zyciu czlowieka i koniecznosc radzenia sobie z nimi pojawiac sie beda regularnie. a wlasciwie to odnosze wrazenie, ze im czlowiek starszy tym czesciej...
17.07.2010 23:16

Patrycja M.

Maria .
Dodam że takie rozładowania zawsze kończyły się wielkim śmiechem i drugi raz już nie było potrzeby stosowania takiej terapii


w danym momencie nie, ale takie techniki pomagaja na przyszlosc... wskazuja, ze jest droga by pozbyc sie emocji negatywnych nie wyzadzajac nikomu krzywdy. a zlosc w zyciu czlowieka i koniecznosc radzenia sobie z nimi pojawiac sie beda regularnie. a wlasciwie to odnosze wrazenie, ze im czlowiek starszy tym czesciej...

Otóż to! Bo wszystko ma początek w dzieciństwie, kiedy dziecko nie ma możliwości uzewnętrznić swojego gniewu, złości itp. negatywnych emocji. Dlatego uważam, że trzeba dać dziecku szansę na wyrzucenie z siebie tych emocji. Może je głośno wykrzyczeć, lub gdy w danej chwili nie można tego zrobić, bo np. jego młodsze rodzeństwo, dostaje kartkę i kredki aby z ich pomocą pokazał swoją złość. Może tą kartkę porwać na strzępy. No a na koniec jest rozmowa o tych uczuciach, które przeżyło dziecko. O tym jaki negatywny wpływ na ciało ma brak okazywania swoich emocji w dzieciństwie, czytałam w "Ciało a stres" Gabora Mate.
18.07.2010 11:45
Właśnie dlatego jestem przeciwna karnemu jeżykowi ponieważ dziecko potem słucha ze strachu, a jeśli mu się wytłumaczy,postara znaleźć przyczynę złości,złego zachowania to w przyszłości można uniknąć dramatycznych sytuacji.Na nadmiar energii, złości dobre są wszelkiego rodzaju zabawy ruchowe np bieganie po trawie ,berek,kopanie piłki itp.
18.07.2010 13:18
Jak mądrze rozładować u dziecka złość?Tyle działań ile dzieci.Najprostszym sposobem jest zwrócenie dziecka myśli na coś dla niego przyjemnego.Wyciszenie wnętrza.Po "burzy" wrócić do rozmowy o przyczynach złości.Może to być nawet następny już dzień i ...wspólnie przedyskutować konflikt.Dziecko przy naszej pomocy samo dojdzie do właściwej postawy i zachowania.Jesteśmy cierpliwi,uśmiechnięci,żartobliwi ale konsekwentni w wymaganiach.Zero kar i obrażania.Dziecko się dopiero uczy /mam na myśli najwyżej przedszkolaka/i ma prawo wyrażać w sposób nieprzyjemny swe niezadowolenie.Potem umówcie się np.że jak złość będzie "łapała" śpiewamy piosenkę znaczy wydzieramy się wspólnie w takt ataku siły złości,bo nie czas wówczas na naukę śpiewania,lub zamykamy buzie i pijemy ,pijemy soczek,wszystko wg.dziecka upodobania.Każde inne jest choć podobne,trzeba więc wszystko dobierać do natury dziecka,złe cechy w miarę niezauważalnie wymiatając.
18.07.2010 18:10

Alula Z.


Dlatego uważam, że trzeba dać dziecku

szansę na wyrzucenie z siebie tych emocji. Może je głośno wykrzyczeć, lub gdy w danej chwili nie można tego zrobić, bo np. jego młodsze rodzeństwo, dostaje kartkę i kredki aby z ich pomocą pokazał swoją złość. Może tą kartkę porwać na strzępy. No a na koniec jest rozmowa o tych uczuciach, które przeżyło dziecko. O tym jaki negatywny wpływ na ciało ma brak okazywania swoich emocji w dzieciństwie, czytałam w "Ciało a stres" Gabora Mate.


Zgadzam się w 100%!
Zarówno dziecko, jak i dorosły człowiek musi wyładować negatywne emocje. Krzyk, uderzanie pięściami w poduszkę, skakanie czy uprawanie sportu są świetnym sposobem. Nie zgadzam się i kompletnie odrzucam teorię, że dobrze jest odwrócić uwagę dziecka od problemu i zająć się czymś przyjemnym. Złość się gromadzi i jeżeli nie da swego ujścia od razu,gromadzi się. Frustracja narasta. A to do niczego dobrego nie prowadzi.

Czy duży, czy mały, każdy musi wyładować emocje. Ważne, by nie robił tego na drugim człowieku. Tego, z całą pewnością, trzeba uczyć.
18.07.2010 18:37
Uważam, że dobrze sobie pooglądać supernianie, polskie i nie polskie, poczytać książki o wychowaniu dzieci, o ich psychice. Potem wyciągnąć wnioski i stosować kary i nagrody indywidualnie do dziacka. Nie ma uniwersalnych sopsobów, które by skutkowały w wychowaniu każdego dziecka.
Jeśli chodzi o 'Supernianie', to program ten uświadamia nam, że nie ma złych dzieci, są tylko rodzice, którzy nie potrwfią wychowywać. W pewnym momencie rodzice tacy uświadamiają sobie, że nie panują nad sytuacją i wzywają 'fachowca'. A wystarczyło tylko trochę pomyśleć i być konsekwentnym.
Trzeba z dziećmi rozmawiać, tłumaczyć, 'grozić' konsekwencjami i je stosować, jeśli do dziecka nie dociera. Trzeba też umieć wczuć się w sytuacje dziecka. Czasami się zdarza, że dziecko 'nabroji' w ogóle nie wiedząc, że robi źle, albo całkiem niechcący (taki przykład: moja, wówczas 3 letnia, siostrzenica bawiła się moją maskotką, tygrysicą, która w bysku trzymała małe tygrysiątko. Mała trzymała maskotkę za tygrysiątko, podszedł do Małej nasz pies, a ta odganiała się maskotką. No i się urwała tygrysica od tygrysiątka. Mała miała zdziwioną minę. Przybiegła moja siostra i już zaczęła krzyczeć, kedy się wtrąciłam, bo Mała przecież nie zrobiła nic złośliwie. Nawiasem mówiąc sytuacja była niecokomieczna, gdy tak Mała odganiała się od psa.)
Ignorowanie czasami ma dobry skutek. Kiedyś mój 2letni siostrzebniec wszedł za kanapę, gdy się nabawiła tam, chciał wyjść. Woła 'Ciciu, pompuc!', no to ja do niego, żeby poprosił. Nie chciał. To ja na to, że jak nie poprosi, to go nie wyjmę. Nie chciał poprosić. Wyszłam z pokoju. Wołał tylko 'Pompuc'. Gdy wreszcie zawował 'Posie', przyszłam do niego i wyjęłam go. Za jakiś czas sytuacja się powturzyła i sostrzeniec 'wylądował' za kanapą i znowu byliśmy sami. Od razu uzłyszałam 'Ciciu, pompuc, posie!', bez żadnego droczenia.    Wystarczyło odrobinę konsekwencji.
20.08.2010 21:24

Jeśli chodzi o 'Supernianie', to program ten uświadamia nam, że nie ma złych dzieci, są tylko rodzice, którzy nie potrwfią wychowywać. W pewnym momencie rodzice tacy uświadamiają sobie, że nie panują nad sytuacją i wzywają 'fachowca'. A wystarczyło tylko trochę pomyśleć i być konsekwentnym.
Trzeba z dziećmi rozmawiać, tłumaczyć, 'grozić' konsekwencjami i je stosować, jeśli do dziecka nie dociera. Trzeba też umieć wczuć się w sytuacje dziecka. Czasami się zdarza, że dziecko 'nabroji' w ogóle nie wiedząc, że robi źle, albo całkiem niechcący

Zgadzam się z Panią jesteśmy po to by dziecku tłumaczyć skutek,przyczynę a przede wszystkim myśleć bo każda sytuacja jest inna jak i dziecko.
21.08.2010 15:10
ja odbiegne od tematu i pewnie wywolam jakies zamieszanie, ale musze to napisac. nie uwazam sie za miss, ale jak patrze na ta super nianie,to...   moj TŻ mowi, ze jest totalnie asexualna- zgadzam sie z tym, ile by nie schudla i tak kiepsko wyglada. moze TZG jej pomoze i odkryje w nim swoja kobiecosc jak kazda uczestniczka tego show   moze i ona schudla te 18 kg, ale ja tam wielkiej roznicy i tak nie widze, ale najwazniejsze, ze ja dzieci lubia, i ze sobie z nimi radzi. w koncu to nie sa wybory miss.
http://www.lansik.pl/19798/superniania-w-tancu-z-gwiazdami/ AMELIA edytowała ten post 21.08.2010 16:09
21.08.2010 16:08

AMELIA
ja odbiegne od tematu i pewnie wywolam jakies zamieszanie, ale musze to napisac. nie uwazam sie za miss, ale jak patrze na ta super nianie,to...   moj TŻ mowi, ze jest totalnie asexualna- zgadzam sie z tym, ile by nie schudla i tak kiepsko wyglada. moze TZG jej pomoze i odkryje w nim swoja kobiecosc jak kazda uczestniczka tego show   moze i ona schudla te 18 kg, ale ja tam wielkiej roznicy i tak nie widze, ale najwazniejsze, ze ja dzieci lubia, i ze sobie z nimi radzi. w koncu to nie sa wybory miss.
http://www.lansik.pl/19798/superniania-w-tancu-z-gwiazdami/

   Amelio,vel Wiktorio, vel Kingo do tematu proszę!
21.08.2010 16:18
Superniania to nie jest przecież program o wychowaniu dzieci tylko o przypadkach dzieci niegrzecznych, ktorych wychowanie zostało zaniedbane, a moim zdsaniem to w wiekszości wypadków po porstu rodzice nie podejmowali wczesniej trudu wychowania tylko stwierdzili ze jakoś to będzie. a niestety jest to bardzo ciężka praca. przysłowiowy karny jezyk jest metodą ale tylko w okreslonych sytuacjach, wlaśnie kiedy juz inne metody zawiodą. Z moim synem z którym ja jestem w domu (1 rok i 2 m-ce) stosujemy ja od niedawna w modyfikacji tzn. stosownie do wieku, jak np. tylko próbuję zamienić z mężem słowo to on od razu próbuje zwrocić na siebie uwagę, jest zazdrosny i coś psoci np rzuca pilotami do tv wyciaga kable z gniazdek lub skacze po kanapie to po trzech upomnieniach że nie wolno i ostrzeżeniu że będzie kara sadzam go w miejscu na poduszce przez 30 sek. buntuje się bardzo bo płacze strasznie, syn jest bardzo ruchliwym dzieckiem więc spędzenie kilku sek w miejscu jest dla niego straszna kara, potem go przytulam (on też się wtedy bardzo tuli) i tłumaczę za co musiał "odsiedzieć"  . i to naprawde skutkuje tzn. do następnego dnia (pewnie jeszcze jest za malutki), ale w danym dniu juz tego nie zrobi.
03.09.2010 23:59
Odnośnie usypiania to nie wiem jak ci rodzice mogli do tego dopuscić żeby 5 czy sześcioletnie dzieci razem z nimi spały, nikt sie nie wyspi, nie mówiac juz o zyciu intymnym rodziców. mój syn odkad skończył 5 miesięcy przenieśliśmy mu łożeczko do jego pokoju. Przez miesiąc ograniczałam mu karmienia nocne aż od 5 miesiąca przesypiał już 8-9 h. usypialiśmy i do tej pory go usypiamy w jego łóżeczku; teraz jedyne co nie jest powodem do dumy to jest to, ze musimy go bujać na poduszce żeby zasnął, bo inaczej tańczy, skacze, śmieje się ale nie miałabym sumienia zostawić go samego w pokoju żeby sam usnął. nie rozumiem natomiast mam które karmią roczne a nawet 3 letnie dzieci w nocy i narzekaja że się nie wysypiaja i obwiniają dzieci za to, a wszystko to jest konsekwencja ich postepowania. dzieki temu że nauczyłam mojego syna że w nocy się nie je to teraz on spi 13h a jego rówieśnicy budza się nawet 2 razy na karmienie.
04.09.2010 00:15

justyna p.
Odnośnie usypiania to nie wiem jak ci rodzice mogli do tego dopuscić żeby 5 czy sześcioletnie dzieci razem z nimi spały, nikt sie nie wyspi, nie mówiac juz o zyciu intymnym rodziców. mój syn odkad skończył 5 miesięcy przenieśliśmy mu łożeczko do jego pokoju. Przez miesiąc ograniczałam mu karmienia nocne aż od 5 miesiąca przesypiał już 8-9 h. usypialiśmy i do tej pory go usypiamy w jego łóżeczku; teraz jedyne co nie jest powodem do dumy to jest to, ze musimy go bujać na poduszce żeby zasnął, bo inaczej tańczy, skacze, śmieje się ale nie miałabym sumienia zostawić go samego w pokoju żeby sam usnął. nie rozumiem natomiast mam które karmią roczne a nawet 3 letnie dzieci w nocy i narzekaja że się nie wysypiaja i obwiniają dzieci za to, a wszystko to jest konsekwencja ich postepowania. dzieki temu że nauczyłam mojego syna że w nocy się nie je to teraz on spi 13h a jego rówieśnicy budza się nawet 2 razy na karmienie.

Moje dziecko nie je w nocy od 13 m-ca (ma niemal 3 lata aktualnie) życia, co nie zmienia faktu, że wstaje w nocy raz, dwa, a nawet 3 czy 4 razy.   
Za to od 6 m-ca życia umie zasypiać samodzielnie, bez naszej obecności w pokoju i bez płaczu, mam sumienie go tam zostawiać, nie muszę go bujać   
11.09.2010 17:37

AMELIA
ja odbiegne od tematu i pewnie wywolam jakies zamieszanie, ale musze to napisac. nie uwazam sie za miss, ale jak patrze na ta super nianie,to...   moj TŻ mowi, ze jest totalnie asexualna- zgadzam sie z tym, ile by nie schudla i tak kiepsko wyglada. moze TZG jej pomoze i odkryje w nim swoja kobiecosc jak kazda uczestniczka tego show   moze i ona schudla te 18 kg, ale ja tam wielkiej roznicy i tak nie widze, ale najwazniejsze, ze ja dzieci lubia, i ze sobie z nimi radzi. w koncu to nie sa wybory miss.
http://www.lansik.pl/19798/superniania-w-tancu-z-gwiazdami/


Na pewno jesteś doskonałą nianią, a tolerancja bije od Ciebie na kilometr.
Nie ważne żeby wyglądać jak miss, najważniejsze to mieć coś mądrego do powiedzenia, niestety niektórzy nie mają.
14.09.2010 03:11
Smutne są niektóre wypowiedzi, a już zupełnie załamała mnie pierwsza wypowiedź w tym temacie. Dlaczego tyle poświęcacie , łącznie z cytowaną tutaj panią profesor, sprawie karnego jeżyka? Uczestniczyłam w szkoleniu dla nauczycieli prowadzonym przez Artura Kołakowskiego z Kliniki Psychiatrii Wieku Rozwojowego z Warszawy.
Metody Superniani są zgodne z tym czego dowiedziałam się na tych szkoleniu. Nie stosuje ona jedynie w/w metody. Stosuje ona system zasad i konsekwencji. Wprowadza zasady porządkujące i umożliwiające wręcz życie w społeczeństwie, grupie rówieśników , rodzinie, oraz zbiór konsekwencji, jakie spotkają kogoś, który nie stosuje się do tych zasad. Brzmi to naukowo i sucho, ale to tylko teoria, praktyka jest prosta i przyjazna dzieciom:
- należy chwalić maluchy i nagradzać za dobre "uczynki" (minimum 6 pochwał na 4 upomnienia)
- najlepsze są konsekwencje naturalne: wylałeś soczek- wytrzyj, siostrzyczka płacze przez ciebie- to jej poświęci mama więcej czasu, jest krzyk i bałagan, itp
- należy uzależnić konsekwencje do wielu czynników np.: wieku dziecka, jego możliwości zrozumienia twojej wypowiedzi (podczas histerii maluch nie rozumie twoich słów) oraz rodzaju wybuchu i bezpieczeństwa dziecka i innych dzieci wkoło itd.
- oprócz konsekwencji naturalnych mamy następujące konsekwencje: zabranie uwagi, odesłanie w nudne miejsce, zabranie przywileju,
- jeżeli dziecko nie podporządkuje się konsekwencji oznajmia się dziecku możliwość zastosowania konsekwencji nadrzędnej,
- zarówno o konsekwencjach jak i o konsekwencjach nadrzędnych dziecko musi być uprzedzone, musi wiedzieć, co go może czekać za zachowanie niezgodne z zasadami,
- musi być "regulamin" wyrażania złości, sposób na rozładowanie emocji w określone grupie.

Proszę nie traktować tego jak rygor wojskowy, jak tresurę, czy męczenie dzieci. To nie jest wszystko spisane, przekazana w formie nakazów i zakazów, proszę spojrzeć, że wszystkie te elementy są w metodzie Superniani, chociaż ona trafia w te najtrudniejsze miejsca i momenty życiowe danej rodziny, trafia w sytuację kryzysową, więc jest to bardziej widoczne i rygorystyczne.
Każda rodzina ma zasady, które w niej obowiązują, każda rodzina ma zestaw konsekwencji, każda rodzina ma "sposoby" radzenia sobie ze stresem itd. i nie ma to nic wspólnego z regulaminami i tresurą.
Dzieci potrzebują granic i ciągle je sprawdzają. Czują się pewnie gdy za te same przekroczenie zasad jest taka sama konsekwencja, jednakowa dla każdego członka danej społeczności.
Dlaczego niektórzy widzą tylko w tymm programie tego nieszczęsnego "karnego jeżyka" - czyli odesłanie w nudne miejsce dziecka podczas wybuchu złości, histerii, gdy żadne słowa nie są w stanie do niego dotrzeć, gdy nie można złapać kontaktu a nim w danej chwili i maluch potrzebuje wyciszenia.
Byłam rodziną zastępczą dla 4-5 bardzo zaburzonych dzieci, a obecnie jestem opiekunką dla bardzo żywej 1,5 rocznej dziewczynki. Przecież na muchę nie rzucę się z siekierą, tak samo metody radzenia sobie z trudnościami muszę dostosować do danego dziecka i danej sytuacji. Malutkiej tłumaczę, odwracam uwagę, pokazuję konsekwencje naturalne, jestem konsekwentna, chwalę, nagradzam...ewentualnie pokazuję swoją dezaprobatę, czy "odbieram" uwagę, gdy nie akceptuję jej zachowania. Tamte dzieci wpadały w histerię, latały stoły po domu i krzesła... nie wszyscy byliby bezpieczni w takiej sytuacji, a zarazem mogłam sobie tłumaczyć, mówić, one w takim wybuchu nie rozumiały słów. Zresztą należy pamiętać, to co podkreśla Superniania - nie ma złej czy dobrej uwagi! Jeżeli jedno dziecka w rodzinie rozrabia , krzyczy, awanturuje się i jemu poświęca się najwięcej uwagi to ono ma swoją nagrodę, a drugie grzeczne dziecko jest pomijane, nikt na nie nie zwraca uwagi.
Nie uważam, aby temat Superniani był kontrowersyjny, kontrowersyjne jest nieadekwatne użycie danej konsekwencji np. odesłanie dziecka na karne krzesełko... dzieci, z którymi można pracować na innych konsekwencjach... może to być metoda pójścia na łatwiznę, nadużycie, a dzieci zawsze ocenią dobrze, czy konsekwencja jest słuszna, czy nie ma znamion zemsty, odreagowania frustracji czy złości dorosłego. Tu kryje się tajemnica tego, że dzieci ją lubią i słuchają: nie pokazuje nerwów, jest sprawiedliwa, jest konsekwentna, chętnie chwali, ale sprawiedliwa jest również w tym chwaleniu. Dzieci zawsze ocenią, czy rzeczywiście zasłużyły na pochwałę i konsekwencję    ) Magdalena G. edytowała ten post 02.10.2010 19:21
02.10.2010 18:48
« Powrót do listy tematów