co byście zrobiły Mamy (i nie tylko)...

Forum » Zdrowie i rozwój dziecka

..jakby dziecko, od 2 mcy przedszkolak, zakochany w przedszkolu i ciociach, pewnego dnia, Wam zeznało (podpytywane przez Was), że Pani daje klapsy niegrzecznym dzieciom.
Jej nie, ona jest zawsze grzeczna.
Nie piszcie tylko że natychmiast aferę robić, wg mnie trzeba poczekać i poobserwować, może z kilkoma rodzicami pogadać...tylko żeby z tego jakaś zadyma nie wyszła, a się okaże że dziecko zmyślało....
chodzi bardzo chętnie, zachwycona, uwielbia. Trzeba ją przekonywać żeby wracała do domu   
Zazwyczaj nie kłamie, chociaż czasem się zdarzają niesamowite historyjki jak to pan przyszedł i zepsuł zabawkę   
Poza tym, czy w ogóle reagować? Wiem jak to zabrzmiało, ale obawiam się późniejszych reperkusji - jakieś niefajne traktowanie dzieci, których rodzice zrobili zadymę...wiecie o co chodzi. Skoro i tak się dziecku tam podoba, i twierdzi że ono osobiście klapsów nie obrywa...
Sama nie wiem.... 

17.10.2011 12:16

Zareagować koniecznie. Żadnej pani nie wolno karać dzieci cieleśnie. Popytaj które dzieci są te "niegrzeczne" i porozmawiaj z ich rodzicami, a ci z kolei niech zapytaja swoich dzieci. Jeżeli sytuacja naprawdę ma miejsce, należy to zgłosić dyrektorowi placówki. 

17.10.2011 12:34

Problem polega na tym, że Olka słabo zapamiętuje imiona dzieci. Poza tym, naprawdę nie chcę zrobić krzywdy Paniom, są bardzo fajne, szczególnie jedną z nich bardzo polubiłam, moja mała także. Obawiam się, że jak zacznę docierać do Rodziców, to niektórzy mogą mieć mniej cierpliwości do obserwowania i drążenia tematu, i polecą od razu z mega awanturą, czy coś takiego, a okaże się, że to bujda na resorach. Naprawdę bardzo nie chcę rzucać nieuzasadnionych podejrzeń na te Panie.
Jako niania miałam raz sytuację, podopieczna nie mówiła zbyt dobrze, a w zasadzie w ogóle nie mówiła, bobomigi i kilka słówek...nagle rodzice do mnie dzwonią, że ja krzyczę na małą...okazało się, że ona wtedy bała się jakiegoś potwora co chce ją zjeść (podobno mieszkał u mnie w przedpokoju, pisałam o tym kiedyś na forum....), a rodzice zinterpretowali to jej "aaaaa" "am" i "ciocia", jako moje krzyczenie na nią przy jedzeniu. Sprawa się wyjaśniła, potwór wkrótce zamieszkał i u nich w domu, więc już wiedzieli dokładnie o co chodzi z tym aaaa am   
Ale było mi wtedy cholernie przykro, że w ogóle mnie podejrzewają o coś czego nie zrobiłam. 
Z drugiej strony, zostawiać odłogiem temat też niedobrze. W sumie to każdy rodzic powinien sam, tak jak ja, podpytywać, kontrolować w miarę, co dziecko opowiada...
Więc zastanawiam się raczej, jak to delikatnie zweryfikować, żeby mieć pewność że jest problem, i dopiero wtedy zareagować. 

17.10.2011 13:37

A Twoja Ola ma skłonności do konfabulacji? Może jednak coś jest na rzeczy, bo niby skąd  u niej taki pomysł, że można dziecko w ten sposób ukarać.?

17.10.2011 13:48

Elzbieta Olga P.

A Twoja Ola ma skłonności do konfabulacji? Może jednak coś jest na rzeczy, bo niby skąd  u niej taki pomysł, że można dziecko w ten sposób ukarać.?

Bardzo umiarkowane. Czasem coś wymyśla, że pan zepsuł jej zabawkę (a nie ona, broń Boże), albo że w domku mieszka z nami Hello Kitty....kilka razy wciskała mężowi kit, że ja się zgodziłam i kazałam, żeby jej bajki włączył....ale pytana o coś konkretnego, raczej nie zmyśla. 

Wie że taka kara istnieje - widziała nie raz na placu zabaw.
Poza tym, przed przedszkolem, pamiętna różnych niefajnych historii od znajomych, o tym jak to w państwowych przedszkolach bywa - tak sobie pomyślałam że lepiej jak mała będzie wiedzieć co się dzieje, gdyby faktycznie coś takiego miało mieć miejsce, i jej wytłumaczyłam, że jest też taka kara (nie mówiłam że w przedszkolu tak jest, tylko ogólnie, że niektórzy dorośli w ten sposób karzą dzieci, a nie tak jak my - poprzez stanie w kącie czy jakieś zakazy). 
Nie wiem, może niepotrzebnie jej to mówiłam, ale wolałam, żeby jakby co, rozumiała co się stało, a nie nagle szok bo na tyłku ręka Pani wylądowała.
No i teraz wychodzi że faktycznie, tylko pytanie ile w tym prawdy, gdyby tak chciała kłamać, opowiadałaby może raczej że ona dostaje klapsy?  

 

17.10.2011 14:12

Tymczasem obserwuj sytuację i swoją Olę. Dzieci mają fantazję.Szkoda tylko, że ktoś naopowiadał jej bajek, że tak się karze.Może żadna Pani tego nie stosuje a mała nasłuchawszy się, że tak się dzieje w przedszkolch (tylko dlaczego akurat w publicznych)- po prostu konfabuluje.

Stawianie do kąta też w/g mnie jakieś dziwne. Tak sporą dziewuszkę odesłała bym raczej do pokoju ale nie po to by "odbębniła" karę, raczej po to by się wyciszyła i pomyślała nad swoim zachowaniem. No, ale tyle metod wychowawczych ilu wychowujących.

17.10.2011 14:48

Dominika Raczyńska

Problem polega na tym, że Olka słabo zapamiętuje imiona dzieci. Poza tym, naprawdę nie chcę zrobić krzywdy Paniom, są bardzo fajne, szczególnie jedną z nich bardzo polubiłam, moja mała także. Obawiam się, że jak zacznę docierać do Rodziców, to niektórzy mogą mieć mniej cierpliwości do obserwowania i drążenia tematu, i polecą od razu z mega awanturą, czy coś takiego, a okaże się, że to bujda na resorach. Naprawdę bardzo nie chcę rzucać nieuzasadnionych podejrzeń na te Panie.
Jako niania miałam raz sytuację, podopieczna nie mówiła zbyt dobrze, a w zasadzie w ogóle nie mówiła, bobomigi i kilka słówek...nagle rodzice do mnie dzwonią, że ja krzyczę na małą...okazało się, że ona wtedy bała się jakiegoś potwora co chce ją zjeść (podobno mieszkał u mnie w przedpokoju, pisałam o tym kiedyś na forum....), a rodzice zinterpretowali to jej "aaaaa" "am" i "ciocia", jako moje krzyczenie na nią przy jedzeniu. Sprawa się wyjaśniła, potwór wkrótce zamieszkał i u nich w domu, więc już wiedzieli dokładnie o co chodzi z tym aaaa am   
Ale było mi wtedy cholernie przykro, że w ogóle mnie podejrzewają o coś czego nie zrobiłam. 
Z drugiej strony, zostawiać odłogiem temat też niedobrze. W sumie to każdy rodzic powinien sam, tak jak ja, podpytywać, kontrolować w miarę, co dziecko opowiada...
Więc zastanawiam się raczej, jak to delikatnie zweryfikować, żeby mieć pewność że jest problem, i dopiero wtedy zareagować. 

Proszę porozmawiać z nauczycielką, która dała tego klapsa Oli, nie z dyrektorką przedszkola. W bezpośredniej, spokojnej rozmowie przedstawić jej problem.Nawet jak nie przyzna się do stosowania metod niepedagogicznych, to nigdy już nie uderzy pani córki.A nie ma co zakładać,że Pani córka będzie gorzej traktowana. 

17.10.2011 14:48

Elzbieta Olga P.

Tymczasem obserwuj sytuację i swoją Olę. Dzieci mają fantazję.Szkoda tylko, że ktoś naopowiadał jej bajek, że tak się karze.Może żadna Pani tego nie stosuje a mała nasłuchawszy się, że tak się dzieje w przedszkolch (tylko dlaczego akurat w publicznych)- po prostu konfabuluje.

Stawianie do kąta też w/g mnie jakieś dziwne. Tak sporą dziewuszkę odesłała bym raczej do pokoju ale nie po to by "odbębniła" karę, raczej po to by się wyciszyła i pomyślała nad swoim zachowaniem. No, ale tyle metod wychowawczych ilu wychowujących.

Chyba niedokładnie czytałaś co pisałam   
Pewnie zamotałam poprzednią wypowiedź, spróbuję to rozpisać czytelniej i naprostować wątpliwości   

1. Nie ktoś tylko ja osobiście. Nie bajek, bo to nie jest bajka - wystarczy pobyć 2h na placu zabaw, i niejednego klapsa się widzi. Lepiej żeby wiedziała ode mnie, na spokojnie wytłumaczone, niż sobie coś na ten temat wyobrażała. Przynajmniej tak uważam. Nie jestem zwolennikiem ukrywania przed dzieckiem, że świat nie jest różowy i ma też ciemne strony, które mogą się jej nie spodobać.

2. Nie mówiłam JEJ że w przedszkolach. Podkreśliłam wyżej w poprzedniej wypowiedzi, że NIE mówiłam tego w kontekście przedszkola. NIE uprzedzałam jej, że w przedszkolu są czy mogą być klapsy. Dowiedziała się tylko "że niektórzy dorośli zamiast dawać karę tak jak mama i tata, dają dziecku klapsa kiedy jest niegrzeczne". Wolę żeby wiedziała co się dzieje, jak ma ją kiedyś faktycznie coś takiego spotkać. 

O publicznych nasłuchałam się JA od znajomych, którzy dawniej lub mniej dawno, mieli różne, nie zawsze fajne doświadczenia. O niektórych prywatnych zresztą też, ale moja chodzi do publicznego, więc napisałam w kontekście publicznego.

3. Kąt to to samo co karny jeżyk tak naprawdę. Chodzi o sposób, a nie o miejsce. Czy odstawię do pokoju na jeżyka (czy tam taborecik, czy co), czy do kąta - ma się zastanowić w czasie trwania kary nad swoim zachowaniem, wyciszyć i przygotować do rozmowy która po karze następuje. U nas karny jeżyk (a dokładnie to żółwik) się nie sprawdzał, kąt owszem. W swoim pokoju ma zwierzęta i zawsze podczas kary się z nimi bawiła, w kącie ma spokój do przemyśleń nad zachowaniem. W zasadzie to nie jest tyle kąt (to taka moja obiegowa nazwa), co miejsce przy drzwiach. Może sobie tam stać, siedzieć, w tym ma dowolność. 

17.10.2011 15:54

Dominiko, niedokladnie to  z pewnością przeczytała Danuta D. Wink

17.10.2011 16:05

Maryla S.

Dominiko, niedokladnie to  z pewnością przeczytała Danuta D. Wink

Tak,ma Pani rację, niedokładnie przeczytałam, nie Oli pani w przedszkolu daje klapsy tylko niegrzecznym dzieciom. Ale nadal uważam,że należy porozmawiać z nauczycielką, która te klapsy daje.

17.10.2011 16:33

Nikt nie ma pewności, że nauczycielka daje klapsy. Jak byś się poczuła gdyby ktoś Cię tylko o to podejrzewał? Klapsy to nie kara - to krzywdzenie dzieci.Nie wierzę aby tak się działo naprawdę. Dzisiejsze nauczycielki w przedszkolu to panie po studiach psychologicznych , pedagogicznych - wyposażone w cały arsenał sposobów radzenia sobie z "niegrzecznymi" dziećmi. Moim zdaniem Ola fantazjuje i tyle.

17.10.2011 16:46

Danusiu, tylko nie "pani"      


W całej  tej sprawie najistotniejsze jest to, że   właśnie   Dominika jako mama,  najlepiej zna swoje dziecko i powinna przede wszystkim  ponownie porozmawiać o tym z córeczką, a rozmowę pokierować  w taki sposób, żeby mogła się upewnić czy Oleńka koloryzuje czy rzeczywiście jest problem w tym przedszkolu.

17.10.2011 17:01

Elzbieta Olga P.

Nikt nie ma pewności, że nauczycielka daje klapsy. Jak byś się poczuła gdyby ktoś Cię tylko o to podejrzewał? Klapsy to nie kara - to krzywdzenie dzieci.Nie wierzę aby tak się działo naprawdę. Dzisiejsze nauczycielki w przedszkolu to panie po studiach psychologicznych , pedagogicznych - wyposażone w cały arsenał sposobów radzenia sobie z "niegrzecznymi" dziećmi. Moim zdaniem Ola fantazjuje i tyle.

W naszym przedszkolu Pani Dyrektor szczyci się tym, że obejmuje to stanowisko nieprzerwanie od 20 lat, zaś Panie z grupy mojej małej, są w wieku, nazwałabym to, przedemerytalnym. Nie jestem pewna, czy kończyły studia, jakie były kiedyś wymogi....
Więc nie zdziwiłoby mnie, gdyby miały preferencje do "starych dobrych metod wychowawczych". 
Właśnie o to chodzi, nie chcę nikogo krzywdzić podejrzeniami. Nie chcę też z góry określać, że to na pewno nieprawda.

 Pierwsza rozmowa, gdzie dowiedziałam się o klapsach wyglądała tak:
-Olu, i jak dzisiaj było w przedszkolu?
-dobrze, był spacerek, bawiłam się z Karolinką, a Franek mnie znowu bił. (to są jedyne imiona jakie zna z przedszkola, Karolinka to największa przyjaciółka od początku, nierozłączki z nich, zapamiętała jej imię po miesiącu....zaś to że pamięta imię Franka, świadczy że faktycznie ma z nim na pieńku). 
-????? (pierwsze słyszałam żeby ktoś ją bił)Franek Cię bije? znowu? a często Cię bije? inne dzieci też?
-zawsze bije dziewczynki
-a co Pani na to?
-daje karę
-a jakie kary są w przedszkolu? (po chwili ciszy, pytanie pomocnicze): Pani każe siedzieć za karę,  czy stawia do kąta, krzyczy, czy daje klapsa?
-krzyczy i daje klapsa
-a Tobie też daje klapsa jak jesteś niegrzeczna?
-mi nie bo ja jestem grzeczna, tylko niegrzecznym dzieciom co biją.

Więcej nie rozmawiałam o tym, o Franka spytałam dzisiaj Panią, potwierdziła że mają z nim problem, nie drążyłam systemu kar, ona mówiła, że z nim rozmawiają i starają się go oduczyć bicia dzieci.

Nie wiem na ile ją "naprowadziłam" na te klapsy, a na ile po prostu mówiła prawdę.
 Dzisiaj sobie chwilę postałam pod drzwiami, po odprowadzeniu małej, i po paru minutach, słyszałam jakieś pokrzykiwania "nie dokuczaj dzieciom, bo zaraz ja ci dokuczę"
Tyle wiem, i dalej nie wiem, jak postąpić. na razie chyba sobie popodsłuchuję, i co jakiś czas podpytam przy okazji, jak tam Franek i kary. Nic na siłę, mała nie ma problemu z chodzeniem do przedszkola, nie ma jakieś traumy, więc chyba nie ma co się zapalać, lepiej poczekać i poobserwać. 

17.10.2011 17:48

Moim zdaniem trzeba koniecznie poruszyć ten problem, ponieważ pod żadnym pozorem nie moża bić dziecka, szczególnie dotyczy to pań przedszkolanek. Oczywiście trzeba porozmawiać z panią w przedszkolu, niekoniecznie z panią dyrektor. I nie trzeba się bać, że dziecko będzie potem gorzej traktowane. W końcu Twoje dziecko jest najważniejsze.

17.10.2011 17:51

Dominiko- kiedy moja dorosła w tej chwili córka zaczynała w początkach lat 90- tych swoją przygodę z przedszkolem, już wówczas nauczycielki miały obowiązek lgitymowania się wyższym wykształceniem. Jej młodzutkie wówcza "ciocie" są w tej chwili paniami w wieku przedemerytalnym. Pamiętam to dokładnie jak na pierwszym spotkaniu dyrektorka przedstawiała personel- wszystkie miały skończone studia , niektóre po dwa kierunki. Nie jest możliwe zatrudnianie nauczycielki bez kwalifikacji, w sytuacji gdy tak wiele pań po psychologii, pedagogice czy nauczaniu początkowym szuka jakiegokolwiek zajęcia , gotowych nianiować z mopem w ręku.(popatrz na profile dziewczyn na tym portalu i bliżniaczym )

Przepytywanie dziecka z użyciem pytań pomocniczych wyrażnie naprowadziło Twoją córeczkę na to co chciałaś usłyszeć.Ola najpewniej fantazjuje, by utwierdzić Cię w przekonaniu, że przedszkole wygląda tak jak to jej opisywałaś. I nie wmawiaj mi, że nieuważnie czytałam Twój wpis.

 

17.10.2011 18:12

Czemu jesteś do mnie tak negatywnie nastawiona?
Co Ci wmawiam? To Ty mi wmawiasz kolejny raz, że opisałam przedszkole jako miejsce gdzie się daje klapsy, mimo że już dwa razy, wyraźnie napisałam, że rozmowa o klapsach była prowadzona bez żadnego związku z tematem "przedszkole". Oddzielnie. Po jakimś tam spacerze na plac zabaw, poprowadziłam rozmowę w kierunku jak to niektóre dzieci były niegrzeczne i dostały klapsa, wyjaśniłam że tak niektórzy dorośli karzą dzieci za złe zachowanie. Ze to jest w rozumieniu tych dorosłych kara. Że my tak nie robimy, ale chcę żeby wiedziała, że też i takie kary są na świecie.

B e z   z w i ą z k u   z  p r z e d s z k o l e m.

Nie wiem, drukowanymi mam napisać? Czy oświadczenie w wyborczej dać na całą stronę? Kiedy zaczniesz przyjmować co piszę, jeśli z góry zakładasz że wiesz lepiej niż ja, jak ta rozmowa wyglądała, to nawet billboard na Pałacu Kultury Cię nie przekona....


chcesz wiedzieć dokładnie jak jej przedstawiałam przedszkole, zanim zaczęła do niego chodzić?
Opisywałam jej przedszkole jako super miejsce, gdzie jest dużo zabaw, dzieci, są fajne ciocie, miejsce gdzie ja bardzo lubiłam chodzić gdy byłam mała, i bardzo jej zazdroszczę, że może niedługo chodzić do przedszkola, bo ja jestem już za duża i muszę chodzić do pracy. 
Ola nie mogła się doczekać, kiedy będzie czas przedszkola, ciągle się dopytywała czy jutro już idziemy.
Adaptacja była super - dosłownie jeden poranek był z płaczem, trzeciego dnia. 
Nie miałam żadnych zastrzeżeń, do czasu zeszłotygodniowej rozmowy o Franku. 

ps. szukam tu porady jak teraz się zachować, żeby było najlepiej pod każdym względem. jak ktoś koniecznie chce udowodnić, że na bank jestem złą matką, a sam jest najlepszą nianią na świecie, to niech sobie daruje pliz. Nie o to mi w tym wątku chodzi... 

17.10.2011 18:31

Nie jestem do Ciebie nastawiona negatywnie, nie potrzebuję nikomu udowadniać, że jest złą czy dobrą matką. Twoich metod wychowawczych absolutnie nie podważam- Twoje dziecko, więc wychowujesz je po swojemu.

Jeśli problem spędza Ci sen z powiek porozmawiaj z nauczycielką.

Po Twoim wpisie pozostało mi jedynie takie wrażenie, że w przedszkolu na Bemowie być może biją dzieci.

Elzbieta Olga P. edytowała ten post 17.10.2011 18:49
17.10.2011 18:45

Dominiko nikt nie jest do ciebie negatywnie nastawiony, poprostu próbujemy jakoś dojść do prawdy. Z nauczycielką o klapsach nie masz co rozmawiać, bo i tak w życiu się do tego nie przyzna. Lepiej dotrzeć do rodziców rzekomo bitych dzieci, a jeżeli relacje innych dzieci będą się pokrywały, zasygnalizować problem dyrektorowi.

17.10.2011 18:46

Dominiko - koniecznie musisz cos z tym zrobic. To, ze nie dotknelo to akurat Twojego dziecka, to nie znaczy, ze mozesz to tak zostawic. Rozmawiaj z córką i podpytuj ją przy okazji zabawy, czy tez tak jak dzisiaj. Tylko nie naprowadzaj jej na odpowiedz, niech sama powie. Dowiedz się, ktore dzieci sa "niegrzeczne" i ktore sa tak karane i jesli faktycznie dzieje sie cos takiego to porozmawiaj z rodzicami tych dzieci. Czy lubia chodzic do przedszkola itp? Jesli bedziesz miala pewnosc ze dzieje sie zle... zglos sprawe do dyrekcji. 

Elu - wymóg wykształcenia pedagogicznego jest dopiero od kilku lat, nie pamietam ilu, ale ok 5. 

17.10.2011 18:48

Dowiedz sie jeszcze, ktora Pani daje klapsy dzieciom, czy jedna czy wszystkie.

17.10.2011 18:49

Elzbieta Olga P.

Nie jestem do Ciebie nastawiona negatywnie, nie potrzebuję nikomu udowadniać, że jest złą czy dobrą matką. Twoich metod wychowawczych absolutnie nie podważam- Twoje dziecko, więc wychowujesz je po swojemu.

Jeśli problem spędza Ci sen z powiek porozmawiaj z nauczycielką.

Po Twoim wpisie pozostało mi jedynie takie wrażenie, że w przedszkolu na Bemowie być może biją dzieci.

To nie jest przedszkole na bemowie, jeżdzimy kawałek dalej. Tak gwoli ścisłości, żeby bemowskich przedszkolanek nie obrażać.

 

17.10.2011 18:53

Agnieszka C.

Dominiko - koniecznie musisz cos z tym zrobic. To, ze nie dotknelo to akurat Twojego dziecka, to nie znaczy, ze mozesz to tak zostawic. Rozmawiaj z córką i podpytuj ją przy okazji zabawy, czy tez tak jak dzisiaj. Tylko nie naprowadzaj jej na odpowiedz, niech sama powie. Dowiedz się, ktore dzieci sa "niegrzeczne" i ktore sa tak karane i jesli faktycznie dzieje sie cos takiego to porozmawiaj z rodzicami tych dzieci. Czy lubia chodzic do przedszkola itp? Jesli bedziesz miala pewnosc ze dzieje sie zle... zglos sprawe do dyrekcji. 

Elu - wymóg wykształcenia pedagogicznego jest dopiero od kilku lat, nie pamietam ilu, ale ok 5. 

Z niej się ciężko wyciąga  - rozgadała się dopiero niedawno. Trzeba zadawać dodatkowe pytania, inaczej niewiele się człowiek dowie. A nie chcę właśnie jej sugerować odpowiedzi, czy też stwarzać wrażenia, że to jest jakieś strasznie ciekawe dla mnie - żeby nie zechciała mi podbarwić, coby Mamie było przyjemniej słuchać ciekawszej historii    Muszę bardzo ostrożnie i przemyślanie podpytywać. Także to jest temat na kilka miesięcy do ogarnięcia, żeby za bardzo nie naciskać.

Sabina - poprzedni mój post był wyłącznie do Eli, tylko jej wypowiedzi odbieram jako niezbyt pozytywnie do mnie nastawione (biedne dziecko "ktoś mu nagadał o przedszkolu że tam biją"...)
 

17.10.2011 18:57

A w innej dzielnicy to już można?. Wyjaśnij sprawę koniecznie - ja jestem przekonana, że nic takiego w rzeczywistości nie miało miejsca.Tyle ode mnie - pozdrawiam.

17.10.2011 19:00

Rób jak uważasz, ale ja bym tego tak nie zostawiła. 

17.10.2011 19:02

w żadnej dzielnicy nie można, ale nie chcę obrażać ogółu bemowskich przedszkolanek, sugerując że któraś z nich daje klapsy   
skojarzyło mi się jeszcze a propos prawdomówności Olki i wyciągania z niej za pomocą pytań pomocniczych:
jak pytam co było na śniadanie/obiad/;podwieczorek, znam już menu z bieżącego dnia. Sama z siebie nie powie w życiu, głucha cisza. Daję więc do wyboru: na śniadanko kaszka czy chlebek? na obiadek kotlecik czy pierożki, a zupka pomidorowa czy ogórkowa? itede...
Zawsze wybiera zgodnie z rozpiską wiszącą na tablicy.
Teraz też miała do wyboru:kąt, siedzenie, krzyk, klaps. Wybrała co wybrała.

Nie chcę "tak tego zostawiać", tylko zachować się rozsądnie, bez robienia afery i przykrości być może bardzo porządnym przedszkolankom. Rozważyć za i przeciw, poczekać na dalsze doniesienia. Zgodnie z zasadą "śpiesz się powoli". Nie sztuka iść jutro, zacząć rodziców nagabywać, połowa oleje, połowa zrobi szum od razu bez zastanowienia. Jak już działać, to z konkretami. Ciekawi mnie Wasze zdanie. I Mamy, i Nianie, na pewno mają jakieś tam doświadczenia przedszkolne za sobą, może gdzieś były też takie historie, jak się skończyły? Jak podpytywać dziecko, żeby nie naciskać, oprócz tego co już napisałam? 
Żeby nie było że mam w nosie, może ktoś tak to odbiera - nie mam. I jak będę pewna, że ktoś bije moje dziecko, to nie patrząc, czy zostało mu rok, czy dwa, do emerytury - doprowadzę do wywalenia na zbity pysk. Bez żalu.
 

17.10.2011 19:22
« Powrót do listy tematów