Elzbieta Olga P. Nikt nie ma pewności, że nauczycielka daje klapsy. Jak byś się poczuła gdyby ktoś Cię tylko o to podejrzewał? Klapsy to nie kara - to krzywdzenie dzieci.Nie wierzę aby tak się działo naprawdę. Dzisiejsze nauczycielki w przedszkolu to panie po studiach psychologicznych , pedagogicznych - wyposażone w cały arsenał sposobów radzenia sobie z "niegrzecznymi" dziećmi. Moim zdaniem Ola fantazjuje i tyle.
W naszym przedszkolu Pani Dyrektor szczyci się tym, że obejmuje to stanowisko nieprzerwanie od 20 lat, zaś Panie z grupy mojej małej, są w wieku, nazwałabym to, przedemerytalnym. Nie jestem pewna, czy kończyły studia, jakie były kiedyś wymogi.... Więc nie zdziwiłoby mnie, gdyby miały preferencje do "starych dobrych metod wychowawczych". Właśnie o to chodzi, nie chcę nikogo krzywdzić podejrzeniami. Nie chcę też z góry określać, że to na pewno nieprawda. Pierwsza rozmowa, gdzie dowiedziałam się o klapsach wyglądała tak: -Olu, i jak dzisiaj było w przedszkolu? -dobrze, był spacerek, bawiłam się z Karolinką, a Franek mnie znowu bił. (to są jedyne imiona jakie zna z przedszkola, Karolinka to największa przyjaciółka od początku, nierozłączki z nich, zapamiętała jej imię po miesiącu....zaś to że pamięta imię Franka, świadczy że faktycznie ma z nim na pieńku). -????? (pierwsze słyszałam żeby ktoś ją bił)Franek Cię bije? znowu? a często Cię bije? inne dzieci też? -zawsze bije dziewczynki -a co Pani na to? -daje karę -a jakie kary są w przedszkolu? (po chwili ciszy, pytanie pomocnicze): Pani każe siedzieć za karę, czy stawia do kąta, krzyczy, czy daje klapsa? -krzyczy i daje klapsa -a Tobie też daje klapsa jak jesteś niegrzeczna? -mi nie bo ja jestem grzeczna, tylko niegrzecznym dzieciom co biją. Więcej nie rozmawiałam o tym, o Franka spytałam dzisiaj Panią, potwierdziła że mają z nim problem, nie drążyłam systemu kar, ona mówiła, że z nim rozmawiają i starają się go oduczyć bicia dzieci. Nie wiem na ile ją "naprowadziłam" na te klapsy, a na ile po prostu mówiła prawdę. Dzisiaj sobie chwilę postałam pod drzwiami, po odprowadzeniu małej, i po paru minutach, słyszałam jakieś pokrzykiwania "nie dokuczaj dzieciom, bo zaraz ja ci dokuczę" Tyle wiem, i dalej nie wiem, jak postąpić. na razie chyba sobie popodsłuchuję, i co jakiś czas podpytam przy okazji, jak tam Franek i kary. Nic na siłę, mała nie ma problemu z chodzeniem do przedszkola, nie ma jakieś traumy, więc chyba nie ma co się zapalać, lepiej poczekać i poobserwać.
|