Rozważania na temat rozmów i tłumaczenia dziecku

Forum » Zdrowie i rozwój dziecka

Tak mnie ostatnio coraz częściej nachodzi wątpliwość, co do mojego podejścia do tego tematu.
Od początku wychodzę z założenia, że z dzieckiem trzeba jak najwięcej rozmawiać, tłumaczyć sytuacje które nas spotykają, opowiadać.
Więc to robię, gdy tylko dzieje się coś nowego, coś czego dziecko nie rozumie, wcześniej nie doświadczyło, mówię, tłumaczę, opowiadam.
Kiedyś moja teściowa powiedziała mi coś takiego, że ja "zagaduję" swoją córkę, że ona nie ma szans sama pomyśleć.
I tak coraz więcej się nad tym zastanawiam, wtedy pomyślałam, co ona wygaduje, przecież trzeba tłumaczyć....a może jednak nie? Może faktycznie, powinnam w przynajmniej części spraw, zostawić to jej samej. Może ograniczam jej samodzielne rozumowanie, podsuwając gotowe rozwiązania "zagadki".
A może jednak lepiej żeby dostała ode mnie właściwe wyjaśnienie, niż stworzyła sobie coś dziwnego?

Jak myślicie, Nianie i Mamy?

04.11.2011 00:23

Obie macie rację   

Ale jest też pewne ale że nie możecie mieć obie racji w tym samym temacie mając różne zdanie. Owszem tłumaczenie jest jak najbardziej potrzebne, lecz pod pojęciem rozmowa powinien być prowadzony dialog (rozmowa) a nie monolog (tłumaczenie). W ten sposób nie zasypiesz dziecka całkowicie własnym podejściem do tematu ale również poznasz zdanie i rozwiązania Twojego słuchacza a tym samym nie ograniczysz " jej samodzielnego rozumowania, podsuwając gotowe rozwiązania "zagadki" 

Bardzo wielu wychowawców robi podstawowy błąd właśnie tylko tłumacząc nie wchodząc w dyskusję, jeśli do tego jeszcze to tłumaczenie jest przydługie i za częste to już jest błąd kardynalny ! i najczęściej odnosi odwrotny skutek od tego jakiego się spodziewają "tłumaczący"

04.11.2011 07:14

Dominika Raczyńska

Tak mnie ostatnio coraz częściej nachodzi wątpliwość, co do mojego podejścia do tego tematu.
Od początku wychodzę z założenia, że z dzieckiem trzeba jak najwięcej rozmawiać, tłumaczyć sytuacje które nas spotykają, opowiadać.
Więc to robię, gdy tylko dzieje się coś nowego, coś czego dziecko nie rozumie, wcześniej nie doświadczyło, mówię, tłumaczę, opowiadam.
Kiedyś moja teściowa powiedziała mi coś takiego, że ja "zagaduję" swoją córkę, że ona nie ma szans sama pomyśleć.
I tak coraz więcej się nad tym zastanawiam, wtedy pomyślałam, co ona wygaduje, przecież trzeba tłumaczyć....a może jednak nie? Może faktycznie, powinnam w przynajmniej części spraw, zostawić to jej samej. Może ograniczam jej samodzielne rozumowanie, podsuwając gotowe rozwiązania "zagadki".
A może jednak lepiej żeby dostała ode mnie właściwe wyjaśnienie, niż stworzyła sobie coś dziwnego?

Jak myślicie, Nianie i Mamy?

Dominiko, bardzo dobrze robisz, ze rozmawiasz z dzieckiem. bo chyba rozmawiasz a nie mowisz do dziecka?    przyda cie taka umiejetnosc gdy mala bedzie miala 13-17 lat. teraz mozna swiat dziecku opisywac, zdarzenia tlumaczyc, przed zlem przestrzegac    ale z wlasnego doswiadczenia wiem, ze jesli za duzo sie slyszy to sie nic nie slyszy    nadmiar jest tak samo szkodliwy jak niedosyt. sprobuj sie ograniczyc do odpowiadania na pytania. przynajmniej bedziesz wiedziala czego dziecko nie wie i czego chce sie dowiedziec. paplanie do dziecka bez przerwy nie pozwala na przemyslenia, nie wyciszy dziecka a przeciez i ono ma takie chwile,ze chce pobyc samo.widzialam na wlasne oczy Mame, ktora chciala wszystko dziecku opisywac( wystarczylo ze mała spojrzala na jakąś rzecz a juz musiala wysluchac calej historii ), zajmowac mu mysli i rece byle wzbudzic w nim jakis zainteresowania zgodne z Mamy planami ( aerobik, angielski, rytmika i inne kółka ) u 3-latki .Dziecko bylo wiecznie pobudzone i zmęczone. A ja zauwazylam ,ze mała uwielbia cisze, muzyke, spokojne bajki i lubi spokojnie polezec na kanapie    jest wtedy wyciszona, luzna i nieplaczliwa. I sama wtedy pcha sie na kolana i potulic lubi. I powiedz sama- co lepsze dla dziecka?

04.11.2011 09:39

"...jesli za duzo sie slyszy to sie nic nie slyszy    nadmiar jest tak samo szkodliwy jak niedosyt. sprobuj sie ograniczyc do odpowiadania na pytania. przynajmniej bedziesz wiedziala czego dziecko nie wie i czego chce sie dowiedziec. paplanie do dziecka bez przerwy nie pozwala na przemyslenia..."

 Bardzo trafnie to ujęłaś Jolanto   

04.11.2011 09:54

Najważniejszy umiar, we wszystkim, no.. prawie we wszystkim Wink

04.11.2011 10:10

Jeśli udaje mi się przypomnieć moje rozmowy z moją mamą, to najlepszy skutek odnosiły jej próby naprowadzenia mnie na temat. Czyli nie dawała mi gotowej recepty na wszystko. Nauczyła mnie logicznego myślenia poprzez zadawanie pytań. Tak samo starałam się i staram nadal postępować z moimi dziećmi. Jeśli tylko jest możliwość, nie daję gotowych odpowiedzi na nurtujące ich pytania, nie opisuję, tylko naprowadzam pytaniami. I myślę, że to daje świetne efekty. Dwaj z nich, to już prawie dorośli mężczyźni i myśleć samodzielnie potrafią napewno.

04.11.2011 21:03
« Powrót do listy tematów