|
|
Drogie Panie i Panowie . Lekarz rehabilitant, z którym przerabiałam ten temat przy moim starszym synku twierdził bezwzględnie, że w naturze każdego malca jest raczkowanie. Zakłócić ten prawidłowy cykl rozwoju może, np. pomaganie dziecku w utzymywaniu pionowej pozycji przed etapem raczkowania, tj. podnoszenie z podłogi za rączki do stania, chodziki, sadzanie zanim dziecko potrafi samo przejść z leżenia do siedzenia itp. Rzeczywiście raczkowanie to ważny etap w rozwoju półkól mózgowych, a różnice widać np. podczas nauki jazdy na rowerze, chodzeniu na równoważni, ale nie tylko dziecko szybciej i lepiej zapamiętuje, przez co łatwiej się uczy. Ja pomagałam synkowi w nauce raczkowania poprzez przebywanie całymi dniami na podłodze, kładzeniu na brzuszku i podpieraniu nóżek moimi rękoma, tak żeby mógł się od nich "odbić". Najlepiej położyć wypoczętego malca na dywaniku, zabawkę 15 cm od zasięgu ręki - sam będzie się tak wyciągał w jej kierunku, wtedy możemy podeprzeć nóżki i jak zobaczy jak mu łatwo idzie przesuwanie do przodu ( chodź w pierwszej fazie mój synek poruszał się tylko do tyłu ), to już nie da się zatrzymać. Dziecko samo wyczuje momen, kiedy ciekawe świata będzie chciało zobaczyć wszystko ponad podłogą. I jeszcze jedno - raczkowanie niesymetryczne nie jest objawem nieprawidłowego rozwoju - każde dziecko pełza, czy też raczkuje po swojemu - tak twierdzi mój lekarz - rehabilitant.
|