Mój Synek mnie nie akceptuje

Forum » Zdrowie i rozwój dziecka

Witam Wszystkich nie wiem czy był już taki temat nie mogłam się go doszukać. Nie wiem co mam robić i gdzie się udać mój dwuletni syenek mnie nie akceptuje. Pracuje w dość różnych godzinach czasem po 12 godzin i nie ma mnie po całych dnaich      Wtedy moim Synkiem zajmuje się moja mama i mąż kiedy wróci z pracy....problem pojawia się kiedy ja mam dzień wolny lub zostaje w domu Mały płacze i krzyczy za tatą, nie daje mi się ubrać, nakarmić....odpycha mnie...jak tylko mąż wróci z pracy to nie odstępuje go na krok ja mogłabym nie istnieć a mój synek nawet by tego nie zauważył...jest mi strasznie przykro i nie wiem jak mam się zachować czy zobojętnieć na całą sytuację??Przestać sie narzucać dzuecku i nie podchodzić w ogóle do niego nich się bawi samo?? Proszę poradźcie mi coś przyznam że odchodzę od zmysłów i jest mi z tym cholernie ciężko

01.12.2011 13:50

Mój miał tak samo w wieku ok. 2 lat tylko tata, teraz jest już trochę lepiej chociaz jak mąż jest to też tylko tata, może jeść, z nim ubierać, kąpać, mama be.Pomimo to nie można "przestać narzucać się dziecku" w końcu to twoje dziecko, trzeba poświećić mu czas najlepiej jak nie ma taty to bawić się z dzieckiem wspólnie gotowac, układać puzle, czytać książeczki, mówić dziecku w kółko że go kochasz, przytulać, wybrać się do parku tylko z synem, do jakiejś bawialni typu piłeczki dla dzieci, na plac zabaw. Jak wraca mąż wspólnie się bawić np.  w piłkę we trójkę. Niech mąż mówi małem jak mama go kocha, albo niech wspólnie coś zrobią dla mamy, pozrywają kwiatki, laurkę itd., tak zeby mama urosła w jego oczach. Na dziecko nie ma co się gniewać, ma taki etap napewno minie, chociaż wiem jak to boli. Poza tym wprowadzić system nagród naklejki, karty u naszego to działało.

01.12.2011 14:40

Tak zwany "bunt dwulatka".
Zazwyczaj w tym czasie dziecko wybiera sobie jedno z rodziców, które uważa za "lepsze". To oczywiście okres przejściowy, ale drugi rodzic musi wykazać się cierpliwością i zrozumieniem dla swojej pociechy. Nie możesz całkowicie usunąć się na bok - przeciwnie : powinnaś w sposób ciekawy i odpowiadający upodobaniom Twojego synka organizować wasz wspólny czas. Ważne też jest żebyś nie uległa mu całkiem - musisz być czułą i kochającą mamą, ale musisz również zachować odpowiednie granice w tym co wolno a czego nie wolno dziecku. Synek nie może rządzić Tobą bo później będzie to wykorzystywał. Wiem, że to dość trudne, ale musisz znaleźć kompromis i równowagę.
Życzę powodzenia, siły i wytrwałości.  

01.12.2011 15:27

dziękuję za odpowiedzi...oj tak bęzie mi potrzeba dużo siły i powstrzymywania się od nerwów....oby  to minęło i wyszło na dobre wszystkim

01.12.2011 16:33

Często zdarza mi się, jako niani, iż kiedy wychodzę z pracy, podopieczni płaczą, wyganiają rodziców, odpychają ich. Szkoda mi wtedy rodziców i sama czuję się niezręcznie... Z moich obserwacji wynika, że dzieci w ten sposób odreagowują złość o to, iż rodziców długo z nimi nie ma i zwyczajnie tęsknią. Mama to najważniejsza osoba dla dziecka. Ważne jest jak ukształtowało Wasze relacje tzw "pierwsze przywiązanie". Czy w pierwszych miesiącach jego życia Ty byłaś znaczącą osobą? Kiedy poszłaś do pracy? Jak dziecko do tego przygotowałaś?... Odpowiedz sobie na te pytania... Inna ważna rzecz: czy czasem nie robisz tak, że staracie się wszyscy dziecku wynagradzać Twoją nieobecność, np. zabawkami, pozwalaniem na wszystko? Trzecia rzecz: czy rozmawiałaś z mężem i mamą na temat tego, jak Ty sie z tym czujesz? Czy wspomagają Cię, tłumaczeniem dziecku, iż jesteś w pracy? Moim zdaniem należałoby ustalić jakiś plan działania.... Prawdą jest, że na tą sytuację mógł nałożyc sie bunt dwulatka, ale to nie zmienia faktu, iz dziecko Cię kocha i potrzebuje.... Pracuję jako niania prawie 10 lat, mam trójkę nastolatków w domu i często wspomagam rodziców w wychowaniu jako pedagog... Z Twojej wypowiedzi wynika, że czujesz się fatalnie i boli Cię zachowanie dziecka. Sądzę, iż należałoby poszukać wsparcia i ustalić plan "naprawczy"... Mogę się mylić, ale juz z wieloma takimi sytuacjami sie spotkałam (moze Cię pocieszy, iż nie jesteś jedyna   ) i w każdej chodziło z reguły o jedno: o tęsknotę za ukochaną osobą, mamusią. Sama kiedy jesteś zła np. na męża, starasz mu sie zachowaniem to pokazać. Tylko z mężem w końcu porozmawiasz i ustalisz jakiś kompromis, aby sytuacja się nie powtórzyła. Tak samo jest z dzieckiem- tylko z nim tak nie porozmawiasz.... I jeszcze coś- bardziej bym sie martwiła, gdyby dziecko nie okazywało tak złości, bo wtedy by to znaczyło, że  dziecko nieprawidłowo się przywiazało. Podejrzewam, że gdzieś po drodze do Twojego pójścia do pracy coś zostało "przegapione". Życzę ci dużo cierpliwości w odkryciu tego  

01.12.2011 18:06

Ja się nie zgodzę z Edytą, nie zawsze tak jest ze dzieci odreagowują złość na rodzicu który długo pracuje. U mnie tak nie było ja byłam z dzieckiem do 1 roku życia w domu, później poszedł do Klubu Malucha, ja pracowałam tylko 6 godz. i tylko przez pół roku bo zaszłam w drugą ciążę i synek był ze mna, poświęcałam mu dużo czasu. U nas to tata jest tatą weekendowym i o dziwo to z nim dziecko nawiązało lepszy kontakt i to tata jest super a mama be.

01.12.2011 18:29

Ja tez tak mam,moj maz jak wroci z pracy to mnie synek odpycha ale mu tata tlumaczy ze tak niewolno i w tedy sie uspokaja,dlugo synus go nie widzi to tylko chce zeby byl kolo niego tata,je z tata,pije z tata nie da mi podejsc do meza jak mu nawet przyniose herbate,w nocy to nawet spi z tata a jak sie obudzi to idzie na swoje lozko ale ja sie tym nie martwie bo synus go nie widzi caly dzien. Moze pani powinna dziecku wiencej czasu poswiecac np wlaczyc muzyke i po tanczyc z nim albo wlaczyc mu film o zwierzentach i pokazywac mu to jest kotek a to piesek i mowic dziecku jak robi piesek a jak kotek,moj ma 22miesiace i wola kici kici na kotka a jak piesek szczeka u sasiada to on mowi ooo,wie juz co to jest kaczka i kura,a jak idziemy do parku to gania wszystkie ptaszki,na samochod mowi tidit,albo mozna dziecku kupic farbki i zeby sobie raczki maczal i na kartce odbijal,albo klockami sie pobawic z nim ulozyc domek albo farme,mowic do dziecka duzo i w tedy pani sie zblizy do niego,musi pani zaplanowac dzien dziecku tak zeby byl zadowolony.

Zofia S. edytowała ten post 01.12.2011 21:01
01.12.2011 21:00

Małgorzato, jeśli w jakikolwiek sposób mogłoby to wpłynąć na poprawę Twojego samopoczucia powiem Ci, że małe dzieci często przeżywają okres totalnego uwielbienia jednego z rodziców. Ja byłam z moim synem przez 4 lata zanim wróciłam do pracy. Jedynak, więc nietrudno sobie wyobrazić, że byłam cała dla niego i spędzałam z nim każdą chwilę. Nie - byle jak, to był naprawdę wyjątkowy czas i nie dałabym chyba rady opowiedzieć, co razem robiliśmy. Był radosny, szczęśliwy, świetnie rozwijał się fizycznie i intelektualnie, ale gdy wieczorem przychodził tata, a jeszcze bardziej - gdy był w domu podczas weekendu, liczył się tylko on. To tata go kąpał, czytał, brał na "męskie spacery", razem z nim majsterkował itp.itd. A kiedy oboje z tatą skądś razem wracaliśmy, smyk potrafił mnie wyminąć i najpierw uściskać tatusia. Ha, też bolało mnie serce, ale tłumaczyłam to sobie tak, żeby nie czuć się bardzo pokrzywdzonąTongue out. Syn i ojciec to specyficzny rodzaj więzi i naprawdę ważne, aby wzajemne relacje były jak najlepsze. A potem przyszły na świat córki i  one całkowiecie "zrekompensowały" mi poczucie, że jestem "TYLKO nr 2" dla mojego synka. Dla córeczek dla odmiany ja byłam najważniejsza Smile To taki żart, bo w gruncie rzeczy nigdy nie licytowaliśmy się z mężem "w tym temacie" i zawsze staraliśmy się zajmować dziećmi bez podziałów na płeć, wiek czy ich aktualne sympatieWink Małgorzato, mały rośnie i jego stosunek do Ciebie i męża będzie ewoluował. Najważniejsze, żebyście z mężem nie rywalizowali o względy dziecka, ale wzajemnie się wspierali i razem próbowali spędzać wolny czas. Jeśli mąż będzie okazywał Ci względy, zapraszał do zabawy itp. mały będzie go naśladował. Powiem Ci też, że dziś mój syn jest dorosłym facetem i choć z tatą wciąż ma swój męski świat i - np. wspólne wypady na ryby,  do mnie przychodzi się wygadać czy poradzić. Gdy przyjeżdza w odwiedziny nieraz gadamy do białego świtu. Broń Boże nie odsuwaj się od dziecka a gorycz niespełnienia schowaj do kieszeni, na pewno z czasem sytuacja zacznie się stabilizować.

02.12.2011 16:41

Danusiu i mnie podbudowałaś tym komentarzem, u mnie też córcia za mną   a syn z tatą na ryby, na razie są mali, ale mam nadzieję, że i mój kiedyś będzie przychodził po rady do starej matki   

Sylwia M. edytowała ten post 02.12.2011 19:03
02.12.2011 18:28

Sylwia M.

Danusiu i mnie podbudowałaś tym komentarzem, u mnie też córcia za mną   a syn z tatą na ryby, na razie są mali, ale mam nadzieję, że i mój kiedyś będzie przychodził po rady do starej matki   

Nie tylko serdecznie Ci tego życzę, ale jestem przekonana, że tak będzie. Nie wiem, co by się musiało wydarzyć w rodzinie i wzajemnych relacjach, żeby syn odsunął się od mamySmile

02.12.2011 19:57

Masz rację, Danusiu, trzeba popełnić wiele niebagatelnych błędów, żeby dziecko odwróciło się od rodzica.

02.12.2011 21:18
A ją powiem tak. Ją nie wyobrażam sobie jak dobra i kochająca matka może iść do roboty na 12godzin i zostawić dziecko albo niani albo mamie albo Bóg wie komu. To nie do pomyślenia, gonienie za pieniądzem zamiast wychowywanie swojego dziecka. To nie normalne. Jak można zostawić dziecko i robić pieniądze ?? Zadaniem kobiety jest rozpalanie miłością dom, dawanie siebie dla dziecka,męża, dla domu,zadbanie o to. I tak jak ktos wcześniej napisał - 4 lata przed pójściem do pracy jakąś pani była że swoim dzieckiem i rozwijało się wspaniałe - a jak by inaczej. Natomiast mąż, ojciec rodziny zarabia pieniądze i troszczy się o dom, o swója kobietę i dzieci. Oj kobiety, potem się dziwićie że wasze dzieci są takie a nie inne. Oprzytomnijcie i przestańcie zamiast dziecka widzieć pieniądze ! A teraz możecie mnie zjeść na tym forum i napisać jak to trzeba chodzić do pracy, bo takie czasy ble ble
03.12.2011 09:41

Zjeść to ja cię nie zjem, preferuję raczej potrawy lekkostrawne    ale chyba trochę przesadziłaś Aniu. To po co chcesz koniecznie być nianią i pracować u tych żądnych pieniędzy mam? Wygląda na to, że właśnie chcesz przeżyć z ich ciężko zarobionych pieniędzy. Przecież logiczne jest, że kiedy ty chcesz zarobić, to mama musi się narobić. Właśnie u takich mam szukasz pracy, ale z drugiej strony ganisz je za to, że pracują. Coś ci się chyba pomieszało jednak   

03.12.2011 09:59

Skoro masz takie poglądy, to dam ci dobrą radę Aniu.... nie ucz się, nie pracuj, tylko czekaj na księcia z bajki i, tak jak napisałaś, wypełniaj swoje obowiązki:

"...Zadaniem kobiety jest rozpalanie miłością dom, dawanie siebie dla dziecka,męża, dla domu,zadbanie o to.
"

bo przecież twój książę:

"... mąż ojciec rodziny zarabia pieniądze i troszczy się o dom, o swója kobietę i dzieci."

Tongue outLaughing

03.12.2011 10:10

Droga ANIU !

Mam wnuczkę 20letnią.Jej Mama pracuje 10 godzin dziennie
po to,żeby ona mogła studiować,uczyć się prywatnie języków.
Masz rację,że pieniądze to nie wszystko,ale ich brak to straszna niewygoda.Sądzisz,że moja wnusia docenia swoje warunki egzystencji.Bez upomnienia nie posprząta nawet swojego pokoju
nie wspominając już o zmywaniu po sobie naczyń.
Jest prawo wyboru,ale czy Ty jako osoba 20 lat chcesz być czy mieć.Nie wszystkie mamy mogą nie pracować i nie wszystkie muszą,ale każdy przypadek trzeba rozpatrywać indywidualnie.

Zyczę więcej tolerancji i łatwych własnych wyborów.Laughing 

03.12.2011 10:10

Chyba Ania myśli kategoriami z przed pół wieku.Teraz mama to kobieta zazwyczaj wykształcona,chcąca pracować. Nie jest tylko kurą domową spełniającą zachcianki męża i dziecka.Często mama zarabia więcej niż tata dziecka i czy chce,czy nie chce, utrzymuje rodzinę.

Małgorzata R. edytowała ten post 03.12.2011 10:19
03.12.2011 10:14

Dla Ani  te argumenty są  "ble ble" Tongue out

03.12.2011 10:17

Maryla S.

Dla Ani  te argumenty są  "ble ble" Tongue out

Z takim rozumowaniem,to po co kobiety mają się uczyć? Wystarczy znależć "odpowiedniego" męża.Tylko gdzie takiego szukać?

03.12.2011 10:20

Małgorzata,pół wieku to dla nas jest wczoraj.Ja zaczynałam Liceum,Mama ,Tata pracowali wszystko było zgrane w czasie.
Pół wieku temu kobiety nie myślały o siedzeniu w domu i klepaniu biedy.Czasy i tak były szare i biedne.Książęta zostali wymordowani w czasie wojny i po wojnie.
Obecne pokolenie młodzieży i dzieci jest przekonane,że pieniądze dostaje się z bankomatu.Wink 

03.12.2011 10:21

Aniu N.  =a ją powiem tak=jesteś tak egoistyczną młodą dziewczyną,więc dlaczego ty jesteś nianią..Powinnaś przygotowywać się do rozpalania miłością przyszły twój dom, a przyszłemu mężowi współczuję ,takiej zimnej żony. Więc pytam dlaczego ty szukasz pieniędzy?.,jeżeli w tej chwili jest Ci tak dobrze na garnuszku mamy ,a później na mężowskim.   =ją nie wyobrażam =?.

Dana C. edytowała ten post 03.12.2011 10:25
03.12.2011 10:21

Jolanta W.

Małgorzata,pół wieku to dla nas jest wczoraj.Ja zaczynałam Liceum,Mama ,Tata pracowali wszystko było zgrane w czasie.
Pół wieku temu kobiety nie myślały o siedzeniu w domu i klepaniu biedy.Czasy i tak były szare i biedne.Książęta zostali wymordowani w czasie wojny i po wojnie.
Obecne pokolenie młodzieży i dzieci jest przekonane,że pieniądze dostaje się z bankomatu.Wink 

Pół wieku temu ja się uczyłam,mama zajmowała się domem / 4 dzieci /. Utrzymywał nas ojciec.

03.12.2011 10:23

No to Mama nie leżała i nie pachniała,a Tatuś też nie miał zbyt wiele czasu na rozrywki,zwłaszcza,że po wojnie zarobki były marne,a prywatną inicjatywę gnębili.Starsze pokolenie wie ile trudności trzeba było pokonać,żeby się utrzymać na poziomie.
Wszyscy walczyli o przetrwanie,a nie o zakup drugiego samochodu,czy wyjazdu na Malawidy,bo Egipt niebezpiecznyWink 

03.12.2011 10:30

he he he  Ania na chwilę  wpadła  tutaj ze swojej planety Wenus, teraz pewnie jest na Marsie w poszukiwaniu swojego pana    Tongue out a nianią chce być  tylko  z nudów i dla zabicia czasu   

03.12.2011 10:33

a ja zazdroszcze Ani... jej sytuacja widac jest na tyle komfortowa, ze moze sobie pozwolic na karmienie siebie tak naiwnym spojrzeniem na swiat.

niestety, w moim przypadku rzeczywistosc nie byla taka laskawa - z pensji jednej osoby wyzyc sie nie da, trzeba zakasac rekawy i wspolnie dzialac, jesli nie chce sie utonac w dlugach, a gdy tak rozgladam sie dookola siebie, widze, ze nie tylko ja mam takie doswiadczenie.

zycie tanie nie jest (z roku na rok coraz drozsze), rodziny sama miloscia nie wyzywisz, z milosci nie oplacisz rachunkow, nie zapewnisz ubrania i innych podstawowych dobr. jak to powiedzial ktos kiedys bardzo madry "swiat realny jest materialny" i tego nie da sie zbagatelizowac.

ale... ciekawi mnie, jakie poglady Ania prezentowac bedzie kiedy zycie pokaze jej swoje prawdziwe oblicze...

03.12.2011 10:34

Mama nie leżała ,tata miał prywatny warsztat. Na wczasy nas wywoził a sam pracował.Zmarł mając 64 lata. Tak się skończyło utrzymywanie rodziny przez ojca.Mama musiała potem sama zarabiać / przejęła warsztat/.

Małgorzata R. edytowała ten post 03.12.2011 10:36
03.12.2011 10:34
« Powrót do listy tematów