coś na odporność dla dziecka?

Forum » Zdrowie i rozwój dziecka

Witam serdecznie.
Drogie Panie (i Panowie, o ile tacy tu są) wraz z mamą 3-latka, którym się opiekuję rozważałyśmy opcję podania Małemu tabletek, które poleciła nam Pani aptekarka - minirutin. To takie słodkie tabletki do ssania, które mają podnosić odporność dziecka. Maluszek zaczął chodzić do przedszkola i co chwila coś łapie, a przecież ani ja, ani jego mama nie chcemy, żeby się ciągle męczył z katarem, kaszlem czy gorączką. Myślicie, że to dobry pomysł?

Pozdrawiam serdecznie.

17.09.2012 23:11

Każdy z tych preparatów to tylko dodatkowe wspomaganie. Nie ma cudownego leku, które spowoduje, że dziecko w ogóle nie złapie jakiejś infekcji. Na rynku tych specyfików jest całe mnóstwo. Musicie obie jednak pamiętać o wielu innych, ważnych "przykazaniach". Należy  przestrzegać odpowiedniej diety maluszka, wietrzyć mieszkanie i dbać o odpowiednią wilgotność powietrza.  Dbać o odpowiedni ubiór dziecka – nie przegrzewać, zwracać uwagę, aby maluch nie marzł, zapewnić dziecku ruch na świeżym powietrzu, zmieniać klimat ... Uodparnianie organizmu dziecka, to po prostu dbanie o jego  prawidłowy rozwój od urodzenia, bez tego wszystkie te "witaminowe bomby" zbyt dużo nie zdziałają, ale podawanie ich też nie zaszkodzi   

 

Maryla S edytowała ten post 18.09.2012 07:17
17.09.2012 23:57

Pewnie, że podawanie tych pastylek, ani nie pomoże, ani nie zaszkodzi. A tak naprawdę to jest tak jak Maryla napisała. Wszystkie te czynniki składają się na odporność dziecka. Mama mojego malucha nie przestrzega jednego, mianowicie przegrzewa dziecko i nie wietrzy mieszkania, co mnie trochę wkurza, bo ja właśnie tego zawsze bardzo przestrzegałam, ale nie mam wyjścia. Dziś np. jest piękna pogoda, a okna będą pozamykane. Nawet jak dziecko ma lekki katarek, to wymiana powietrza jest jak najbardziej wskazana.Frown

18.09.2012 11:04

O matko! Surprised Ja w takiej klatce  nabawiłabym się   klaustrofobii, i to już w pierwszym dniu pracy Undecided

18.09.2012 11:17

Syropek z cebuli    Czosnek na szyje i duzo, duzo spacerow . Moja babcia mnie tak zawsze obwieszala i zdrowe dziecko ze mnie bylo jak ryba. To samo moje dzieci. Caly rok w przedszkolu z jedna choroba   

Mam takie pytanie, czy to pierwszy kontakt malego z tak duza grupa dzieci ? Czy maluch przebywal glownie z mama , badz niania ? Jezeli tak to chyba bedzie musial po prostu swoje odchorowac , tak mi sie wydaje. Moje corki od urodzenia towarzyszyly mi wszedzie, moj dom byl zawsze otwarty dla gosci , nigdy nie przesadzalismy z "czystoscia ". Tak nabraly odpornosci i w przeciwienstwie do wiekszosci dzieci , nie lapia byle czego.

Pastylki jak na moj gust malo pomoga   

18.09.2012 11:18

Tak Marylko, ja też ledwie wyrabiam. Nie mogę doczekać się jesieni kiedy zamykanie okien będzie jak najbardziej wskazane. Poza tym, mama jest ok.Smile

18.09.2012 11:47

Jak mama "ok", to duchotę trochę lżej się znosi    

U mnie okna muszą  być otwarte cały rok, latem na oścież, a jesienią i zimą otwieram "lufciki", ale też dla lepszego przewietrzenia, otwieram wtedy na krótko szeroko wszystkie okna. Na szczęście nie mam licznika c.o.    
Postępowałam tak nawet wtedy, gdy dzieci były malutkie, jedynie po kąpieli troszkę ogrzewałam w pokoiku    

Maryla S edytowała ten post 18.09.2012 12:00
18.09.2012 11:57

Marta

Syropek z cebuli    Czosnek na szyje i duzo, duzo spacerow . Moja babcia mnie tak zawsze obwieszala i zdrowe dziecko ze mnie bylo jak ryba. To samo moje dzieci. Caly rok w przedszkolu z jedna choroba   

Mam takie pytanie, czy to pierwszy kontakt malego z tak duza grupa dzieci ? Czy maluch przebywal glownie z mama , badz niania ? Jezeli tak to chyba bedzie musial po prostu swoje odchorowac , tak mi sie wydaje. Moje corki od urodzenia towarzyszyly mi wszedzie, moj dom byl zawsze otwarty dla gosci , nigdy nie przesadzalismy z "czystoscia ". Tak nabraly odpornosci i w przeciwienstwie do wiekszosci dzieci , nie lapia byle czego.

Pastylki jak na moj gust malo pomoga   

Marto,

moja babcia, kiedy byłam mała, robiła mi syrop z sosny bodajże. a może to był świerk? nie pamiętam. w każdym bądź razie działał jak żaden inny, był pyszny, bo słodki.
a mały właśnie w tym roku poszedł do przedszkola i niby przebywał nie tylko z mamą, bo jeszcze dziadkowie, przyjaciółki mamy ze swoimi dziećmi, częste wypady na plac zabaw, no i oczywiście niania.


nad tym minirutinem się zastanawiamy jeszcze, bo w sumie tak jak napisałyście, zaszkodzić nie powinien, ale może pomoże? 
mały jest łasuchem i słodkości ubóstwia, więc tabletka jak cukierek będzie dla niego samą przyjemnością.    achhh te dzieci.

Dziękuję Wam bardzo za odpowiedzi i porady   

18.09.2012 18:34

O odporności dziecka trzeba myśleć od pierwszych jego dni by później nie "paść" go chemią. Od samych tabletek nie nabierze odporności, tym bardziej że takowych jest coraz więcej a nie wiadomo które są skuteczne naprawdę - moda i tu sięga.

18.09.2012 19:33

A ja uważam, że za mało interesujemy się jedzeniem a za dużo lekami.
Moja 2-letnia córka zimą dostała atopowego zapalenia skóry nie wiadomo skąd i dlaczego. Jest to choroba/objaw charakteryzujaca się brakiem odporności na alergeny. Dziecko miało problemy ze skóra nawet po kontakcie z kimś kto mijał się z jakimś właścicielem psa albo z kimś palącym papierosy. Z diety trzeba było wykluczyć wszystko co może uczulać od mleka przez jajka, mięso, większość warzyw i owoców o słodyczach nawet nie mówię. Kompletna kwarantanna nawet towarzyska bo wszystko jej szkodziło. Nawet niektóre kremy (po 50-60zł/szt) na tą chorobę ją uczulały. "Znęcałam się" nad biednym dzieckiem tą dietą i zakazami przez 3 miesiące bez poprawy.
W końcu się wściekłam i wywaliłam wszystko łącznie z radami lekarzy i innych ekspertów.
Dziecko piło mleko kozie - tak bardzo podnosi odporność, że podaje się je malutkim dzieciom z nowotworami. Dobrze, że to białko, jej nie uczulało.
Smarowałam skórę wazeliną i parafiną bo im prostszy środek tym mniejsze szanse na skutki uboczne. W 1 miesiąc wyleczyłam skórę do czysta i dziecko może jeść już wszystko - z czekoladą bez ograniczeń na czele.
Regularnie podaję małej kozie mleko, je wszystko co chce.
Od wiosny miałyśmy w domu calą plagę groźnych chorób: grypę jelitową (rozłożyło wszystkich domowników i kilku znajomych poza Mają), moja siostra odwiedziła nas z zapaleniem płuc, zapalenie oskrzeli i kilka razy zasmarkaną i kaszlącą siostrzenicę. Maja nie złapała nawet kataru. Nawet 3 godziny moczenia się do pasa w jeziorze w upały nie osłabiły jej odporności.

Przepis na zdrowie mojego dziecka to:
kozie mleko, czosnek, cebula, malina, sporo świerzych owoców, zielonych warzyw i sporo wiedzy o ziołach.
Jesli widzę, że mojemu dziecku coś zaczyna się dziać to od razu wiem jak zareagować -  wystarczy skorzystać z google i poczytać troszkę.
Biała gorczyca- bardzo rozgrzewa, zalewam wrzatkiem i wlewam do kąpieli. Dziecko sie tak wygrzeje i wypoci, że wszystkie przeziębienia i zarazki "spalą się" zanim zachoruje
Czosnek - naturalny antybiotyk, przy okazji - genialny ze szpinakiem i serkiem topionym na makaronie.
Malinki rozgrzewają
Zielone warzywa podnosza odporność
Bazylia łagodzi zaczerwienione gardło
Mięta chamuje katar i wysusza organizm...

Interesujcie się, czytajcie i po prostu jedzcie - jeżeli nauczysz swoje dziecko, że jedzenie to przyjemność to nie będzie trzeba go leczyć.
I niech się maluchy bawia ze "smarkaczami" - złapie troche zarazków, w domu dostanie czosnek albo witaminkę C i organizm sam sobie przeciwciała wyprodukuje.

Dzieci są tak proste w obsłudze jeśli się potrafi je obserwować. Trzeba sie tylko zainteresować otaczającym nas światem i słuchać ludzi bo oni już sobie poradzili z niektórymi z naszych problemów.
ROZSĄDNIE słuchać (czasem eksperymentować na sobie lub innych "króliczkach" zanim dobierzemy się do dziecka)

Katarzyna M. edytowała ten post 19.09.2012 22:43
19.09.2012 22:37

No to teraz hit. Bylismy na wycieczce! Wracaliśmy znad Zalewu Sulejowskiego samochodem w trójkę - mama dziecka, ja i Ciwan. I co? Mama małego - chora, ciocia (czyt. ja) - chora, a młody - zdrowy! Aż się wierzyć nie chce. My tylko koc, herbata i chusteczki, a młody niiic! Może sama zaczne brać minirutinopodobny specyfik tylko w wesji dla dorosłych?    I gdzie ten mój czosnek i syrop ze świerku? I gdzie moja odporność?

 

Pozdrawiam   

27.09.2012 19:34

Mój siostrzeniec ma 4 latka i często chorował w przedszkolu,ale znajoma lekarka poleciła siostrze lifepack junior. I chociaż jestem przeciwna tego typu preparatom muszę przyznać ,że naprawdę działa. Teraz na przykład w przedszkolu praktycznie wszystkie dzieci były przeziębione,a Sewerynek nie. Nawet jak siostra była chora to też się nie zaraził.

14.11.2012 16:58

Osobiście swoim dzieciom podawałam Boaron C, wzmacnia system odpornościowy, zabezpiecza organizm przed infekcjami,
pomaga szybko wrócić do zdrowia   moje nie chorowały,zresztą do tej pory nie łapią infekcji  

14.11.2012 17:32

Zdrowe jedzenie, dużo spacerów na świeżym powietrzu, nie przegrzewać dziecka,higiena.. i moja córka nidy nie miała nawet kaszlu   

15.11.2012 20:43

Dziewczyny słyszałam ze zdrowie małego dziecka jest bardzo ważne i należy uzupełniać witaminy. znajoma mówi, że dziecku daje witaminy Bobik DHA, które wzmacniają witaminy. Co sądzicie o tych witaminach, bo zastanawiam sie czy na nie sie nie zdecydowac oczywiscie za porozumieniem z lekarzem?

16.04.2013 15:41

Też tak słyszałam, że zdrowie malego dziecka jest bardzo ważneLaughingLaughingLaughing

16.04.2013 16:00

http://aloes.com.pl/suplementy,dietetyczne/witaminy,dla,dzieci--fOrever,kids.html

Polecam   100% natury   W razie jakichkolwiek pytan sluze pomoca  
 

16.04.2013 23:11

poprzednio źle widze napisałam, te witaminy wzmacniaja odpornosc. Szybko pisałam.    Pani Edyto te witaminy sa starsznie drogie. Cena tego bobik bardziej mnie zadowala. Ciekawe co lekarz powie, bo zapisałam dziecko na poniedziałek. A może zauważyłyście, że jakaś mama te witaminy podaje?

17.04.2013 11:14

Pani Wiolu, nie sa to najtansze witaminy, to prawda. W tym przypadku jednak cena = jakosc. Jezeli witaminy maja pomagac, maja tez tyle kosztowac.    Zaproponowałam witamimy, ktore moim zdaniem sa najlepsze dla dziecka    pozdrawiam serdecznie i zycze zdrowia dla dzieciaczka  

17.04.2013 20:01

Ten cały Bobik to suplement z wit. D3, kwasow Omega i oliwy z oliwek. Zaden cud na poprawienie odpornościWink.Kosztuje prawie 30 zł, (cena wit. D 3 + A ok 3.50). Pamiętaj, że witaminy podaje się tylko w przypadku niedoborów. Odpornosć dziecku wyrabiaj stosowną dietą, częstymi spacerami, ruchem na świeżym powietrzu, a nie szprycowaniem chemią.

17.04.2013 20:31

Jeżeli dziecko nie ma niedoborów, tylko zbilansowaną dietę, każdą suplementację lepiej omówić z lekarzem.

Podobno tran działa cuda( ma też vit D, więc wtedy już nie podaje się).

Na naprawdę obniżoną odporność lekaż może zalecić szczepionki (np Ismigen), które podniosą odporność na bakterie różne.

Z koleji przy infekcjach dobrze dawać dziecku np BIoaron C (aloes plus vit C)

17.04.2013 21:44

Z tego co czytam to witamina D jest zalecana dla osób i dzieci o słabej odporności. Poczekam jadnak do wizyty i okaże sie co lekarz zadecyduje, sama kombinowac nie będę.

18.04.2013 11:39

Wiola22 K.

Z tego co czytam to witamina D jest zalecana dla osób i dzieci o słabej odporności. Poczekam jadnak do wizyty i okaże sie co lekarz zadecyduje, sama kombinowac nie będę.

Witamina D3 jest zalecana dla dzieci od urodzenia do 18 rz Smile

W załączniku obowiązujące wytyczne:
http://pml.strefa.pl/ePUBLI/164/09.pdf 

09.05.2013 18:13

Witamina c i wyciąg z liścia aloesu drzewiastego - one mają bardzo dobre działanie przeciwwirusowe a tym samym wzmacniają odporność. Warto szukać leków, syropów na bazie tych składników. Ja podaję tran, probiotyki ale też Bioaron C. póki co jest ok   

15.08.2013 15:07

Jeśli chodzi o mnie nie jestem zwolennikiem syntetycznych witaminek , czasami trzeba się nimi wspierać , ale nie do przesady . Tran , tran i jeszcze raz tran i do tego zero czipsów i tym podobnych wynalazków. Duzo warzyw, owoców i spacerów. Wzmacniać odporność trzeba cały czas a nie tylko sezonowo. Czosnek , syrop z cebuli, Bioaron C te produkty są u mnie w domu cały czas, prócz tego ziółka. Jagody , maliny, szałwia bezcenne przy dzieciach. Wyliczać można długo. Lekarza staram się omijać szerokim łukiem, chyba, ze juz sobie nie radze z jakaś infekcją,  bardzo sporadyczne przypadki. Rezultat syn lat 19 - antybiotyk 2 razy w życiu, ostatni osiem lat temu . Córka lat 9,  antybiotyk 3 razy w zyciu z czego raz z premedytacją bo jechała na wycieczkę na którą bardzo chciała jechac i chcieliśmy żeby szybko przeszło. Jeden raz przez dentystę który tak załatwił jej zęba , że dziecko przez noc całe spuchło. 

 

Anna P. edytowała ten post 15.08.2013 22:23
15.08.2013 22:08
« Powrót do listy tematów