Co robi niania gdy mama jest w domu.

Forum » Od czego zależą poszukiwania
ja pracowałam bez obecności rodziców, ale zdarzało się, że mama dziecka chorowała i z obawy, że zarazi pociechę, nie dawała mi dni wolnych. Moja podopieczna wiedziała, że mama jest chora i musi spać    Nie burzyło to planu dnia, mama nie narzucała mi co mam robić z dzieckiem, kiedy iść na spacer. jedyne zmiany to takie, że od czasu do czasu robiłam mamie dziecka herbatę, a ona -jak byłam z dzieciątkiem na spacerze - zmywała naczynia po drugim śniadanku, tym samym mnie wyręczając.
13.03.2010 18:33
Witam  Opiekowałam się dzieckiem podczas obecności mamy w domu. Mama chłopca była obecna cały dzień (z wyjątkiem spotkań biznesowych).Ja w obowiazkach miałam opiekę nad chłopcem, gotowanie dla całej rodziny i mojego podopiecznego, robienie zakupów, spacerki, porządki w lodówce, szafkach kuchennych, odkurzanie, czasami prasowanie itd. dzieciątko było słodkie i miłe jednak rodzice...to inna bajka. Mama swoim dzieciom (przed moim zatrudnieniem) robiła na obiad plastry szynki z serem podgrzane w mikrofalówce... Przecież dzieci potrzebują witamin, a nie pustych kalorii...starałam się odżywiać rodzeństwo chłopca jak najzdrowiej i jego również..rodzice dziecka traktowali mnie jak...służącą, nie jak ciocie dzieci. nie wytrzymałam złego traktowania. [ b]Moja konkluzja jest taka- nie nalezy decydować się na parce tylko ze względów na zarobki ale także wziąć pod uwagę to czy rodzina ma podobne usposobienie do nas. Uważam, że waro poznać rodzinkę i umówić się na okres próbny, dzięki temu unikniemy przykrych sytuacji i nasi podopieczni na których dobru powinno nam zależeć najbardziej-nie ucierpia na nieporozumieniach dorosłych. Nie zapominajmy,że dzieci bardzo szybko przyzwyczajają się do osób w ich otoczeniu, a i napewno nianie przywiązuja sie do swoich pupilków
13.03.2010 19:10
Witajcie.

Chciałam dodać swoją opinię jako mama, a nie niania... Otóż bardzo często zostawiam swoje córki np. z siostrą, babcią, albo naszą "nianią awaryjną". I powiem z całą pewnością,że moje córki zachowują się zdecydowanie lepiej, gdy nie ma w pobliżu mnie, albo męża. Za dużo osób do wychowywania to,też nie dobrze.

To samo tyczy się mojego byłego podopiecznego. Kiedy byliśmy sami, był spokojny, nie wymuszał. W chwili pojawienia się rodziców zmieniał się nie do poznania  

Dziecko,zwłaszcza małe, nie rouzmie czemu mamusia będąc w pokoju obok, nie przyjdzie i nie pobawi się z nim.

Ale jak w każdej sytuacji,wszystko zależy od charakteru rodziców, niani i dziecka.

Osobiście, nie przeszkadzała by mi obecność mamy, bądz babci, pod warunkiem,że zasady odnośnie wychowania i współpracy zostały by określone na samym początku i dziecko nie przeżywało by zle takiej formy opieki.

Pozdrawiam
14.03.2010 09:27

Marta
Witajcie.

Chciałam dodać swoją opinię jako mama, a nie niania... Otóż bardzo często zostawiam swoje córki np. z siostrą, babcią, albo naszą "nianią awaryjną". I powiem z całą pewnością,że moje córki zachowują się zdecydowanie lepiej, gdy nie ma w pobliżu mnie, albo męża. Za dużo osób do wychowywania to,też nie dobrze.

To samo tyczy się mojego byłego podopiecznego. Kiedy byliśmy sami, był spokojny, nie wymuszał. W chwili pojawienia się rodziców zmieniał się nie do poznania  

Dziecko,zwłaszcza małe, nie rouzmie czemu mamusia będąc w pokoju obok, nie przyjdzie i nie pobawi się z nim.

Ale jak w każdej sytuacji,wszystko zależy od charakteru rodziców, niani i dziecka.

Osobiście, nie przeszkadzała by mi obecność mamy, bądz babci, pod warunkiem,że zasady odnośnie wychowania i współpracy zostały by określone na samym początku i dziecko nie przeżywało by zle takiej formy opieki.

Pozdrawiam

Ja osobiście nie podejmuje pracy,kiedy mama dziecka jest w domu.Bo to mija się z celem.
14.03.2010 12:16

Beata Paprotna
Ja osobiście nie podejmuje pracy,kiedy mama dziecka jest w domu.Bo to mija się z celem.


Nie wydaje mi się by mijało się to z celem.
Celem niani jest opieka i wychowanie takie maluszka wg zasad panujących w domu. Pokazanie mu świata, zabawa- zapełnienie czasu, aby miał co wspominać   
16.03.2010 20:58
Jeżeli mama pracuje w domu,to musi zatrudnić do dziecka opiekunkę,która pobawi się z dzieckiem,wyjdzie na spacer,nakarmi,uśpi,itd.. Małgorzata R. edytowała ten post 20.03.2010 09:16
20.03.2010 09:13

Beata Paprotna

Ja osobiście nie podejmuje pracy,kiedy mama dziecka jest w domu.Bo to mija się z celem.

A mozesz jasniej ?
dlaczego nie ? SUPER CIOCIA WARSZAWA edytowała ten post 20.03.2010 09:52
20.03.2010 09:50

Małgorzata R.
Jeżeli mama pracuje w domu,to musi zatrudnić do dziecka opiekunkę,która pobawi się z dzieckiem,wyjdzie na spacer,nakarmi,uśpi,itd..

bo w przeciwnym razie pracuje sie po nocy    ostatni tydzine to byla praca od 22 do 2-3 w nocy, a w dzien corunia    lekko jestem zmaczona - nie moge sie doczekac przyszlego tygodnia i niani, ktora bedzie przychodzila na 3 h. chociaz serce mi peka, ze bedzie sie nia zajmowal ktos obcy   
20.03.2010 12:11
W czasie mojej aktualnej pracy mama jest w domu i czasami też tata.
Na szczęście dziecko rozumie, że rodzice pracują i oni też są w porządku, bo jak dziecko przychodzi do nich to mówią, że "teraz jesteś pod opieką Kasi, a ja pracuję" i czasami tez się zdaża, że starsze idą się poskarżyć na mnie z nadzieją, że jak ja nie pozwalam to rodzice pozwolą ;P wtedy rodzice mówią, że np. "Kasia ma rację i ją popieram"
Wydaje mi się to być w porządku. Mama ma swj pokój w którym pracuje i nam nie "przeszkadza" w zabawie   

Ja też staram się przekonać dzieci, że jak są ze mną to ja ustalam zasady słowami "Teraz jesteś ze mną i ja decyduję, gdy będziesz z mamą zrobisz tak jak mama chce". Oczywiście w pełni respektuję zasady rodziców...ale cóż dzieci są sprytne i mówią cos w stylu "a mama to nam pozwala obejrzeć cztery bajki na dobranoc, a Ty tylko dwie".

Pamiętam,że na początku byłam trochę nieśmiała w zabawach, ale potem się przyzwyczaiłam do obecności rodziców.
08.04.2010 21:30
Ja osobiście wole jak nie ma rodziców w domu.
Nawet jka chodziłam do cioci i tam zajmowałam się jej synkiem czułam się niemiło skrępowana i nieswoja. Nato miast kiedy jestem sama z Jasiem to całkowicie się rozluźniam i jest bardzo fajnie.
14.04.2010 18:22

Ja miałam w trakcie mojej przygody z dzieciakami sytuacji gdzie obecność któregoś rodzica była spoko (nie zauwazalna przez dziecko) ale tez miałam sytuacji gdzie jak była np mama malucha to ja mogłam na przysłowiowych rzęsach stać i klaskać uszami i tak byłam wtedy niewidzialna. 
Myśle sobie że również bardzo wazne jest  żeby dziecko wiedziało że jak jest niania z nim to niania decyduje o różnych kwestiach. Miałam takie malucha pod swoją opieką chlopczyk miał 3 latka wtedy. Jego mama była w domu bo była na L4 młody chciał coś słodkiego a ja własnie odgrzewalam zupe mówie mu kochanie dać ci po zjedzonej zupce. Młody zrobił podkowe i poszedł do mamy. A co mama na to powiedziała że teraz tobą syneczku opiekuję się ciocia i jeśli ciocia powiedziała że dostaniesz po zjedzonej zupce to trzeba to uszanować.  

01.04.2017 22:09
Ze swojego doświadczenia wiem, że im mniej osób do opieki w tym samym czasie.. tym lepiej . Szczególnie dotyczy to malych dzieci. Moja trzylatka jest wówczas wyciszona ,lepiej zorganizowana w zabawie i nie kwękającą.. nawet z bratem 8lat nie specjalnie 'zadziera'. Sądzę,że to mało komfortowa sytuacja dla niani , ale i dla mamy również. Kinga K. edytowała ten post 02.04.2017 22:03
02.04.2017 09:23

Asia P.Ja tak pracowałam. Są plusy jak i minusy. Ale gdybym mogła wybrać między mamą pracującą w domu, a mamą pracującą poza domem - wybrałabym tę drugą   
moja sytuacja była taka, że przychodziłam o 8, dziecko mi przekazywano, następnie drzwi od sypialni się zamykały i mieliśmy być cicho do godziny 11 jak wstawali rodzice   
dla mnie bylo to troszkę uciążliwe bo mały miał swój pokoik zaraz za ścianą a w salonie przeważnie był straaaaaaaszny bajzel, wszystko leżało na podlodze więc zanim zabawa się rozpoczeła trzeba bylo to wszystko z podlogi popodnosić.
Nie podobalo mi się również to że rodzice mieli pracować w sypialni, a ja miałam mieć do dyspozycji salon i małego pokój (3 na 3 metry ...). Niestety wyszło na to że rodzice siedzieli w salonie, a ja miałam tylko małego pokój. Do sypialni miałam zabronione wchodzić, a kuchnia łączyła się z salonem. Było to bardzo uciążliwe bo gdy było zimno to cale dnie siedziałam z nim w tym pokoiku i nie wychodzilismy na dwor, ani krzesła, ani kanapy, siedzieliśmy na małym dywanie. Przeważnie musielismy wychodzic na dwor na okolo 5 godzin. od 9 bawilismy sie w piaskownicy, potem on zasypial w wozku do okolo 14 spał i jak sie maly budzil szlismy do domu.
powiem wam że to bylo męczące. jadlam drożdzowki na lawce i marzłam. chciałam go przynosic do domu ale bylo to tez uciązliwe bo mama chciala zebym go przynosila jak mi uśnie a mieszkali na 4 piętrze... na początku jak byl szczuplejszy dawalam rady, ale potem zawsze mi się budzil na ostatnich schodach   
nie bylo latwo.

Ja bym w takich warunkach dnia nie wytrzymała.... 

02.07.2017 21:38

Z mojego doswiadczenia powiem, że to głównie zależy od tego, jak dziecko reaguję na rodzica w domu. Jeśli dziecko jest w stanie zrozumieć, że mama/tata pracuje i nie przyjdzie się teraz z nami bawić, a rodzic też nie stoi nad nami godzinami i "podgląda" jak się zajmuje dzieckiem, to nie widzę problemu żeby tak pracować. Cały czas piszę 'rodzic' bo głównie to z tatą zostajemy, ale bywały też dni, że to mama pracowała z domu. Moja szefowa (szef też) rozumie, że ja i jej syn mamy "swój porządek dnia" i raczej stara się w to nie ingerować. Oboje rodzice są z dziećmi bardzo zżyci i tato nieraz wychodzi z gabinetu i spyta, jak było w parku, ale porozmawia z nami 10 minut i wraca do pracy.
Więc w takich warunkach to nie jest dla mnie problem. 

09.07.2017 20:09

Ja tak pracowałam tyle, że to tata  był w domu. Na początku było ok. Potem maluch wiedział, że tata jest w domu i strasznie to przeżywał - płakał, ciągle do niego chodził. Było to jednak uciążliwe 

07.04.2018 14:08

Nie jest tak do konca Ja pracowałam u 2 rodzin gdzie tatusiowie pracowali cały dzień w domu Wcale nie było kolizji Obie dziewczynki były wspaniałe Pieknie się rozwijały były pogodne Nie byo żadnych problemów .Dzieci sporadycznie rozglądały się za tatą .Ja byłam zadowolona.Wszystko chyba zalezy od tego aby między opiekunem a rodziną było zaufanie.

07.04.2018 15:54

Witam kochane nianie i mamy! Też chce dorzucic komentarz w tym temacie.Zgadzam sie ze lepiej sie pracuje jak rodzicow nie ma w domu. Ale teraz coraz wiecej ludzi pracuje w domu. Obecnie opiekuje sie blizniakami i mama jest w domu a czesto nawet tata. Jak zostaje z nimi sama wszystko jest poukladane,dzieci sa zdyscyplinowane i.t.p. ale jak jest mama to ja mam mniej pracy i staram sie nie przejmowac tym ze dziecko biegnie co kilka minut do mamy. Staram sie nie brac sobie tego do serca ze mama jest w gabinecie ale slyszy wszysto i jakby czuwa nad wszystkim i wybiega kiedy dziecko placze. I pyta z troska co sie stalo. zawsze sobie mysle ze jezeli beda mieli mi cos do zarzucenia to mozemy sie rozstac.no sa plusy i minusy takiej sytuacji. 

08.04.2018 10:47

Ja tak mam obecnie: Jestem z dzieckiem 8 godzin z czego 3 godziny tylko jestem sama z dzieckiem. W tym czasie nie mogę wyjść na spacer- bo mama musi dziecko wyprawić. Dziecko ma 1,5 roku, ale nie mogę nic zrobić "plastycznego" Jak dziecko zapłacze mama już pędzi. Nakarmić dziecka, przebrać jak mama w domu nie mogę. Nie pytajcie dlaczego. Czuję się praktycznie zbędna. Może macie jakiś pomysł jak to rozwiązać?

13.04.2018 19:49

Szukaj innej pracy.Ja pracowałam 1,5 roku w "towarzystwie"rodziców i uważam,że o 1,5 roku za długo.Jeżeli się męczysz to uciekaj.

15.04.2018 14:16

Bogumiła Teresa e.

Ja tak mam obecnie: Jestem z dzieckiem 8 godzin z czego 3 godziny tylko jestem sama z dzieckiem. W tym czasie nie mogę wyjść na spacer- bo mama musi dziecko wyprawić. Dziecko ma 1,5 roku, ale nie mogę nic zrobić "plastycznego" Jak dziecko zapłacze mama już pędzi. Nakarmić dziecka, przebrać jak mama w domu nie mogę. Nie pytajcie dlaczego. Czuję się praktycznie zbędna. Może macie jakiś pomysł jak to rozwiązać?

 

Mój charakter pracy sprawia, że nie zawsze do niej wychodzę. Często też korzystałam z pomocy niani, żeby spokojnie ogarnąć dom, obiad i zakupy, więc sporo z tego czasu byłam w domu. Faktycznie na początku włączam się w opiekę jednak stopniowo wycofując się. Po jakimś czasie niania i syn nie zwracają na mnie uwagi a i ja jestem pochłonięta swoimi sprawami. A z nianiami rozmawiam jak im z moją obecnością i już. Różni są rodzice, różnie reagują dzieci i różne są nianie - tak jak panie piszą jedne są bardziej skrępowane obecnością rodzica inne pewnie mniej. Tak jak Panie piszą dużo zależy od rodzaju obecności rodzica.

Moim zdaniem warto rozmawiać z rodzicem jak sobie wyobraża opiekę i zakres czynności przy dziecku. Czy jest zadowolony, czy potrzebuje, żeby Pani coś zmieniła? Może ta mama nie jest nadmiernie kontrolująca, a osamotniona i wystarcza jej Pani obecność, a mniej konkretne działania z Pani strony? Wtedy Pani odpowie, że nie oczekuje zmian od Pani. Szkoda by było, żeby Pani po prostu odeszła.

Magdalena H. edytowała ten post 21.05.2018 11:05
21.05.2018 09:48
Myślę, że każdy rodzaj obecności rodzica w domu ( praca, choroba ) przy małym dziecku - będzie 'problematyczny ' - niezależnie .. czy to będzie pomoc niani, dziadka, babci .. Trudno utrzymać i zabawiać na siłę i przekonywać do swoich pomysłów;    i tak będzie chciało być z rodzicem . No przynajmniej u nas tak było... do ukończenia ok.czterech lat moich dzieci. Jedynie pójście na spacer się sprawdzało.Tak jak pisałam wcześniej, im mniej osób do opieki w tym samym czasie, tym lepiej i dla opiekunów i rodziców i dla samego dzieciaka.To taka moja obserwacja z własnych doświadczeń... Kinga K. edytowała ten post 24.05.2018 12:04
24.05.2018 11:54

Mama, wstająca około godziny 9.00, czasem 11.00... Ja z maluchem od 7.00...Mama, po mocnej kawie- a nie za grubo go pani ubrała? A co dostałeś? Paróweczkę? A dlaczego nie twarożek? A co za spodenki masz? A w co gracie? A co oglądacie? A ja to znam taką zabawę w...Ech...Na dłuższą metę nie dałam rady.

 

wczoraj 20:06

" Moja" obecna mama "kuma bazę" i wie, że żadne przedłużanie nie ma sensu. Rano krótko- synku, przyszła Madzia, ja idę do pracy! Młody robi papa, śle całusa i świat jest nasz  .

wczoraj 20:13
« Powrót do listy tematów