Słuszna uwaga. |
|
| 08.03.2010 13:44 |
Oczywiście, są pewne granice. Należy o tym pamiętać, ale to już sprawa taktu i osobistej kultury. |
|
| 08.03.2010 14:02 |
|
|
szkoda tylko że nie podnosi sie taki lamento o prywatność niań kiedy to z taka łatwością matki dzieci opisują rożne sytuacje. Marta za argumentowała swoja wypowiedz i to wszystko. |
| 08.03.2010 14:19 |
Zapomniałam dodać, że obowiazuje to obie strony( nas nianie i rodziców). |
|
| 08.03.2010 14:52 |
| idąc tokiem rozumowania niektórych osób to to forum nie powinno istnieć. Bo przecież opisujemy różne historie ( dobre i złe) czyli w ten sposób naruszamy prywatność. Ja uważam inaczej, powinnyśmy dzielić się własnymi doświadczeniami, przeżyciemi, radzić sobie nawzajem, przecież nikt tu nie wymienił nikogo z imienia i nazwiska... | |
| 08.03.2010 15:30 |
Na podstawie takich wypowiedzi, dowiadujemy się, że sa różni rodzice. z tym trzeba sie liczyc. Niekoniecznie powodem takich zachowań jest choroba. W każdym razie, Pani Marta miała dobre intencje |
|
| 08.03.2010 15:30 |
|
Też miałam kilka takich przygód, dlatego teraz jestem zdecydowanie za mamą poza domem. Nie to, że obecnej mamy nie lubię. Wręcz przeciwnie. Super się dogadujemy, poruszamy różne tematy, nie tylko związane z maluchem. Ale w momencie, gdy mały płacze, a mama jest w domu, mam wrażenie, że ma do mnie pretensje o to, że pozwalam mu wyładować swoją złość. Nie wiem... takie mam odczucia. Zresztą mało ważne. Plusy takiego układu? Maluchy na pewno czują się bezpieczniej, pewniej, my też możemy nawiązać bliższą relację z mamami. Minusy? Z racji mojego stanowiska dostrzegam ich więcej, niż pozytywów. |
|
| 08.03.2010 19:15 |
Bardzo współczuje Tobie takiej sytuacji. Jak można kazać niani i dziecku siedzieć w małym pokoiku i z niego nie wychodzić ? Przecież dzieci potrzebują przestrzeni,a nie siedzenia w klatce . Nadal tam pracujesz ? BN |
|
| 09.03.2010 11:20 |
I nie rozumiem dlaczego przychodząc do pracy miałaś sprzątać salon ? Przecież to na pewno nie Ty z dzieckiem zrobiliście ten bałagan ? |
|
| 09.03.2010 11:22 |
|
A ja odpowiem troszkę inaczej, że dużo zależy od charakteru dziecka. Ja nie wyobrażam sobie opiekować się konkretnie moim podopiecznym w obecności jego mamy. A to dlatego, że przy mamie jest on zupełnie innym dzieckiem. Przekonałam się o tym wielokrotnie, gdy na przykład mama przyjeżdżała po małego wcześniej i czekała u mnie na tatę dziecka bo pojechał jeszcze coś załatwić. Mały się zmieniał w mgnieniu oka, dosłownie jakby ktoś nacisnął jakiś guzik. Siedział wtulony w mamę, z byle powodu wpadał w histerię, oakazywał niechęć do mojego syna, mimo, że gdy jesteśmy sami dzieci świetnie się bawią. W ogóle gdy nie ma mamy mały jest super. Wesoły, rozbrykany, a przy mamie zamienia się w marudzącą, ciepłą kluchę |
|
| 09.03.2010 13:55 |
|
wszytsko zalezy ile sobie pozwolisz, przy mnie dziecko nie ma pozwolone na kopanie, plucie , bicie mnie ale zdarzyło się pracować mi u rodziny gdzie takie coś było na porządku dziennym. U mnie są zasady wiec takiego zachowania nie ma |
|
| 09.03.2010 22:48 |
Ja sobie nie wyobrażam siedzieć z dzieciakami w małym pokoiku, dzieci potrzebują przestrzeni ... Takie jest moje zdanie. Nie dziwie Ci się, że psychicznie nie wytrzymałaś, chyba nikt by tego nie wytrzymał. Nawet nie chcę doszukiwać się przyczyn dlaczego dziecko było takie wobec matki , bo nasuwa mi się tylko jedna myśl. Znam sytuację gdzie matka dawała klapsy w pupę rocznemu dziecku bo się wiercił przy zmienianiu pieluchy |
|
| 10.03.2010 08:09 |

