Granice prywatności w pytaniach kwalifikacyjnych

Forum » Od czego zależą poszukiwania
Kiedyś raz doświadczyłam podczas rozmowy kwalifikacyjnej - obok pytań o życie rodzinne, prywatne i zainteresowania – dociekania przez tatę: „Co pani będzie robiła w czasie po pracy, kiedy nie będzie już zajmowała naszymi dziećmi?”. Żadne dwuznaczności, bo pytanie padło przy żonie i jako coś bardzo naturalnego, że taką wiedzę pracodawca powinien posiadać – znać każdą chwilę swojego pracownika, niczym w instytucji totalnej. W pierwszym momencie byłam pewna, że jakoś sens pytania przeinaczam, więc trzeba mi je było powtarzać zanim się zaczęłam tłumaczyć z tego, co ja planuję robić po pracy. A potem jeszcze, jakie są moje plany długofalowe na przyszłość, bo o tym też było, czy posiadam ambicje.

Mierząc swoją miarą (że to przekroczenie granicy) myślałam o tym jak o incydencie, jednak potem z różnych źródeł dane mi było się przekonać, iż takiego wywiadu rodzice są wręcz uczeni z poradników, a to i tak była łagodna forma w porównaniu z tym, co proponowano w Rozmowach w Toku z Supernianią jako gościem specjalnym i autorytetem na temat właściwego rekrutowania niani. Według fachowców niania po prostu nie ma prawa do prywatności. Jak ma chłopaka to pracodawcy mają prawo go poznać, jak gdzieś mieszka poza ich domem, to pracodawcy mają prawo ją zwizytować i sprawdzić czy nie jest bałaganiarą, a o tym co robiła w tzw. czasie wolnym powinna opowiadać, bo może próbuje się z nią zaprzyjaźnić potencjalny złodziej itp.
Gdyby w taki sposób rodzice dobierali wychowawczynie w przedszkolach lub nauczycielki w szkołach – czy poza praca zajmują się czymś godnym, solidnie i bez niesienia zagrożenia swoimi znajomymi – pewnie za wiele w zawodzie by nie zostało. A wobec niań taka inwigilacja jakby przechodzi (nie usłyszałam słowa sprzeciwu z widowni)… Bez względu na wiek mają być w roli dodatkowego dziecka u rodziców, a w zasadzie gorzej niż dziecka.

Przyznam, że jako zarazem rodzic, ani bym nie potrafiła tak zawłaszczyć sobie pracownika, ponieważ nawet dzieciom zostawiałam prywatność, ani nie dostrzegam pożytku dla dzieci z takiej postawy wobec zatrudnianych ludzi. Czy tylko ja nie mogę zrozumieć znaczenia takiej „normy”?
27.07.2010 18:50
Dwie sprawy:
pierwsza:
super niania nie jest wyrocznią. Nie wszystko co wychodzi z Jej ust jest mądre   
druga:
rodzice nie są pracodawcami. Czasem nimi bywają ale to takie rzadkie, wręcz marginalne wypadki...

A takt obowiązuje obie strony. Skoro rodzice przekraczają granice dobrego smaku zadając zbyt poufałe i prywatne pytania, to ja bym się zrewanżowała podobnymi... Z takimi ludźmi się nie współpracuje.
27.07.2010 19:08

Małgorzata K.
A potem jeszcze, jakie są moje plany długofalowe na przyszłość, bo o tym też było, czy posiadam ambicje.


Pytanie o plany na przyszłośc to klasyka podczas interview w tzw. korporacjach. Brzmi ono mniej wiecej tak: "Jak Pani/Pan widzi swoją pozycję zawodową za 5 lat?"

W przypadku niani o tyle ma ono sens, że rodzic chcialby wiedziec czy niania wiąże swoją przyszłość z aktualnym zawodem czy czeka tylko na okazję aby czmychnać do innej pracy. Nie widzę wiec w pytaniu o plany na przyszłość nic złego.
27.07.2010 19:11

Agata R.

Pytanie o plany na przyszłośc to klasyka podczas interview w tzw. korporacjach. Brzmi ono mniej wiecej tak: "Jak Pani/Pan widzi swoją pozycję zawodową za 5 lat?"

W przypadku niani o tyle ma ono sens, że rodzic chcialby wiedziec czy niania wiąże swoją przyszłość z aktualnym zawodem czy czeka tylko na okazję aby czmychnać do innej pracy. Nie widzę wiec w pytaniu o plany na przyszłość nic złego.

Takie pytanie jest jak najbardziej uzasadnione i nie ma w nim nic niestosownego. Pytanie o stan cywilny też jest ok ale już wypytywanie o partnera w szczegółach i chęć poznania go, wyrażona na pierwszej rozmowie jest już nie na miejscu. I tak przeważnie w trakcie współpracy dochodzi do rozmów, do bliższego poznania się, również z tej strony bardzie prywatnej i często prędzej czy później rodzice poznają męża, partnera czy chłopaka niani swojego dziecka.
27.07.2010 19:30
Jaka szkoda że mnie nikt nie zapyta co będę robić za 5, 10, 15 lat   
Ale wracając poważnie do tematu: jeśli dostaję pytania ze sfery prywatnej nie odpowiadam na nie (chyba że uznam za nie bardzo intymne) i tłumaczę dlaczego nie chcę na nie odpowiadać.
Jednak jeśli mnie ktoś pyta co lubię robić w wolnym czasie to odpowiadam, bo częściowo w ten sposób rodzice chcą nianię lepiej poznać.
27.07.2010 19:39
Największym paradoksem jest dla mnie kontrola nad Nianią w czasie wolnym od jej obowiązków.Nie jestem w pracy i nie życzę sobie niespodziewanych wizyt, tym bardziej jeśli miałyby one za zadanie sprawdzić moje podejście do czystości.Przecież Nianię pod tym względem można poznać na podstawie prostej obserwacji-jak mieszkanie wygląda przed wyjściem rodziców do pracy i po.Nawet jeśli nie było uzgodnione,że Niania ma sprzątać w czasie gdy np.dziecko śpi,to i tak jeśli ceni porządek poukłada zabawki czy pozmywa naczynia.Kompletnym nie taktem jest dla mnie pytanie co będę robiła po pracy.Sama mogę zdradzić w potocznej rozmowie,jeśli jestem w pozytywnych stosunkach z rodzicami podopiecznego,co robiłam ubiegłego wieczoru np."Byłam w kinie z koleżanką na filmie pt. ......... . Nie polecam"

Jeżeli rodzice uczą się takich metod z poradników,to ja właśnie zaczęłam się zastanawiać kto je pisze...Czy osoby które nie szanują kompletnie czyjejś prywatności,czy też osoby które tej prywatności nie posiadają.Aż strach pomyśleć do której grupy należą rodzice.Osobiście nie nawiązałabym z takimi osobami współpracy.
28.07.2010 00:18
" Kiedyś raz doświadczyłam podczas rozmowy kwalifikacyjnej - obok pytań o życie rodzinne, prywatne i zainteresowania – dociekania przez tatę: „Co pani będzie robiła w czasie po pracy," kochana na twoim miejscu trzasnęła bym drzwiami i tyle. Bardziej szczegółowa rozmowę z prywatnego życia rodzice mogą przeprowadzić chyba ze , zatrudniają legalnie na umowę o prace, w innym przypadku zatrudnienia rozmawiamy nie do końca tak szczegółowo, prywatne sprawy pozostają naszą tajemnicą.
28.07.2010 02:53

Agnieszka P.

Agata R.
Pytanie o plany na przyszłośc to klasyka podczas interview w tzw. korporacjach. Brzmi ono mniej wiecej tak: "Jak Pani/Pan widzi swoją pozycję zawodową za 5 lat?"

W przypadku niani o tyle ma ono sens, że rodzic chcialby wiedziec czy niania wiąże swoją przyszłość z aktualnym zawodem czy czeka tylko na okazję aby czmychnać do innej pracy. Nie widzę wiec w pytaniu o plany na przyszłość nic złego.

Takie pytanie jest jak najbardziej uzasadnione i nie ma w nim nic niestosownego. Pytanie o stan cywilny też jest ok ale już wypytywanie o partnera w szczegółach i chęć poznania go, wyrażona na pierwszej rozmowie jest już nie na miejscu. I tak przeważnie w trakcie współpracy dochodzi do rozmów, do bliższego poznania się, również z tej strony bardzie prywatnej i często prędzej czy później rodzice poznają męża, partnera czy chłopaka niani swojego dziecka.

pytanie o stan cywilny wcale nie jest ok ewentualne pytanie czy mam dzieci to sie zgadzam nikogo nie powinno obchodzic czy ja mam slub czy jestem panienka to nie pomoze w opiece nad dzieckiem Agata M. edytowała ten post 28.07.2010 07:04
28.07.2010 07:02
Pani Agato,ale jeżeli Niania jest świeżo upieczoną mężatką,jest duże prawdopodobieństwo,że zostawi rodzinę na lodzie,z powodu ciąży   Jeśli jest panną,teorytycznie ma więcej czasu,jest bardziej dyspozycyjna.Sądzę,że stąd bierze się to pytanie o stan cywilny.
28.07.2010 11:41
Ja miałam pytanie typu "co robią moi rodzice, gdzie pracują itp. ?" Nie mam się czego wstydzić, więc odpowiedziałam, ale raz tylko się spotkałam z takim pytaniem.
Pytania typu, chłopak, co lubię, jakie mam plany na przyszłość, co lubię robić w wolnym czasie, jakie mam hobby są ok, o ile nie są jakoś szczególnie dociekliwe np. że na pytanie co robię po pracy odp. że albo coś poczytam, albo wyjdę gdzieś z chłopakiem, albo oglądamy jakiś film i nadal jeszcze słyszę " co jeszcze, co jeszcze" to już bez przesady... może kamerę zamontować w domu, żeby wiedzieli czy przypadkiem chodzę spać o odpowiedniej porze, żeby do pracy się wyspać...
Natomiast jeśli to są pytania delikatne, żeby się zorientować KIM jest opiekunka, jaka naprawdę ona, jest co lubi itp. to ok, sama zresztą na rozmowach staram się rozmawiać o wszystkim, ponieważ wiadomo dziecko jest ważne, chcę się jak najwięcej na jego temat dowiedzieć, ale bez przesady, wiadomo, że rodzice chcą też nas poznać, nie tylko nasz stosunek do dzieci   
Ja bym chciała swoją nianie poznać, zanim bym ją zatrudniła, żebym wiedziała, że jest " normalna", że będę mogła z nią porozmawiać swobodnie np. gdybym, zachorowała i musiałabym być w domu jednocześnie z opiekunka, to żebym DOBRZE się przy niej czuła, a nie starała się jej unikać    i chciałabym by miała podobne poglądy jak ja    tzn. żebyśmy nie sprzeczały się o jakieś drobnostki   


Też kiedyś miałam takie dość fajne pytanie " Za co siebie lubię    " Nie ukrywam, że byłam zaskoczona tym pytaniem, ale bardzo mi się podobało   
28.07.2010 13:42
Pewnie nie rozpamiętywałabym całej tej sytuacji, gdybym zachowała się w niej jakoś asertywnie, na miarę własnych odczuć, że to nietakt, np. jak radzi Maria - wyjść lub odpłacić tą sama monetą, jak zrobiłaby Agnieszka    , ewentualnie zwyczajnie nie chcieć tej pracy, jak Klara    . Ale że bardzo zalezało mi wówczas na kilku godzinach dziennie, a nie całym etacie, a to było w sam raz tylko odbieranie córeczek z przedszkola i praca do 19 w znośnej odleglości, to całą sobą byłam nastawiona, żeby ją dostać i położyłam uszy po sobie. Na dodatek zanosiło się, że w zajęcia tych dzieci to w ogóle nie specjalnie mam się wtrącać, byle je wyprowadzić na wspólne podwórko z sąsiednim segmentem, gdzie będzie dziecko sasiadów ze swoją sprawdzoną w zabawach nianią, a sama głównie mam zająć się prasowaniem koszul ich ojca i pilnowaniem, żeby dziewczynki nie korzystały z telewizji. Pomyślałam nawet, że to przecież całkiem fajna, lekka praca    .
Wyobraźnia nie bardzo mi ruszyła, jak to mi będzie u takich ludzi, szczególnie że żona jakby starała się mitygować, pokazywała od dobrej strony: "Nie, no na to nie musi pani odpowiadać..." . Tylko mąż naciskał gotów z nią o to kłocić: "Ale dlaczego? Niech odpowie." Pokojowo stanęłam w roli uczennicy, że nie ma sprawy i grzecznie wyspowiadałam się. W końcu to byli ludzie na poziomie - wysokie wykształcenia i wysokie stanowiska w jednej korporacji, dzięki której mogli sobie kupić dom (brzmiało to otwarcie i wylewnie razem z gotowością klócenia się w mojej obecności).

Paradoksem jest, że ja dopiero kiedy tej pracy nie dostałam (ewentualna akceptacja przez telefon, a kandydatki ustawione na czas jedna po drugiej) dostrzegłam jej wadę w postaci trudności współpracy z takim typem    . Puściłam mimo uszu lekcewazący ton o kimś dzwoniącym do furtki: "Niech sobie poczeka - przestawi się ją na późniejszą godzinę", gotowa byłam znieść cwaniactwo, żeby dać się wykorzystywać do dwa razy droższego prasowania, niż to co miano mi dawać jako niby niańce, a buractwa, że ktoś będzie korzystał z cudzej niańki, nawet nie zauważyłam (bo może by go nie było, tylko ja dostawałabym koszul pod żelazko z dwóch domów).
Determinacja do otrzymania pracy potrafi ogłupić, stępić szanowanie się. Przypuszczam, że nie lepiej jest, gdy występuje silna obawa jej utraty    . Małgorzata Karska-Wilczek edytowała ten post 29.07.2010 16:03
29.07.2010 15:57
ja nie odp. na pyt.dot. stanu cywil. i dzieci. po 1 jak ide do firmy itp.,to jest to od razu w cv,ale nie i tak sie musza spytac mimo,ze jak byk stoi napisane i sie wielce dziwia czemu nie mam meza i dzieci-tych 2gich raczej nie chce, poza tym nie kazdy je moze miec z przyczyn med.to niani nie dyskwalifikuje. poza tym nawet jak niania ma juz tego meza,to nie znaczy,ze co rok to prorok,i ze od razu planuje ciaze.poza tym jak szuka pracy jako niania,to na 90% na pewno nie,bo i tak umowy wiekszosc z nas niestety nie ma, wiec nic jej ta ciaza nie daje. dziwia mnie tez pyt.rodzicow o czas wolny,chlopaka itp.ja mam narzeczonego.dziwia sie wielce,ja im na to grzecznie odp.,ze niektore panie w moim wieku maja juz po 4 dzieci  i, ze sie nie ma czemu dziwic, albo, ze on ma dobry samochod, ze jedziemy na wakacje gdzies itp.kiedys mi zadali rodzicie pyt.,ze skoro mi sie wg.nich tak dobrze powodzi, to po co pracuje jako niania,a ja sie z niczym nie obnosze, wiec nie wiem skad wysnuli takie wnioski.dziwne. poza tym w korporacjach posiadanie meza tez jest wg.nich na minus. jakby ten maz siedzial ze mna w pracy na kawce codziennie po godz.i mi przeszkadzal. w polandzie nie ma ani dobrego wieku na prace ani dobrego stanu cywil.kazdy jest zly. AMELIA edytowała ten post 29.07.2010 16:14
29.07.2010 16:13
Nie warto generalizować. Każde z tych zdarzeń to historia do opowiedzenia i pewnie jako taka (w takiej formie) byłaby ciekawa do poczytania, a w Twoim poście wygląda to jak skomasowany atak na Twoją prywatność. Nie wierzę, że z ludźmi (ich kulturą) jest aż tak źle, choć ogólnie rozumiem Cię, że żadna z tych rozmów nie była przyjemna.
29.07.2010 16:45
Amelia,oczywiście , że nie "co rok to prorok" , ale zazwyczaj świeżo upieczone małżeństwo chciałoby mieć owoc swojej miłości-co uważam nie jest wcale dziwne.Ba,wcale dwoje ludzi nie musi być małżeństwem aby chcieć mieć dziecko.A jeżeli w związku nie przeważają chęci, to zawsze może przytrafić się wpadka. Zmierzam jednak cały czas do tego,że panuje przekonanie, że małżeństwo = dzieci.Dlatego zazwyczaj najchętniej są zatrudniane Nianie panny,wolne, lub będące w związku długoletnim w którym istnieją już dorosłe dzieci.Myślę,że rodzice nie biorą nawet pod uwagę potencjalnej bezpłodności,z uwagi na to,że istnieje teraz wiele różnych metod sztucznego zapłodnienia i jeżeli dwoje ludzi będzie chciało mieć dziecko to ma bardzo duże szanse. Poza tym to zbyt delikatna sprawa aby zapytać wprost na rozmowie kwalifikacyjnej.
29.07.2010 18:53
http://gazetapraca.pl/gazetapraca/1,74867,5462237,Niedopuszczalne_pytania_na_rozmowie_kwalifikacyjnej.html
i wszystko w temacie, ja juz nie odp., bo maja to w cv, od razu widac, ze wiekszosc ich nie czyta, a z takim olewajacym podejsciem,to nie ma co w ogole dalej kontynuowac rozmowy jak rekruter wykazuje nieprzygotowanie. znam malzenstwa,ze co rok to prorok i takie ktore zdecydowanie nie chca miec dzieci z roznych powodow. poza tym nie kazdy by sie zdecydowal na in vitro chociazby ze wzgledu na kase. ja np. nie. i nie chodzi tu o koszta ani religie. poza tym po co zapraszaja kogos na rozmowe jak z gory go skreslaja, bo im sie np. nie podoba wiek i stan cywil., to szkoda czasu skoro maja wszystkie dane w cv.
30.07.2010 17:55
Amelia, nie każdy pisze o swoim stanie cywilnym i ilości potomków , oraz ich wieku w cv...
30.07.2010 19:31
"Wszelkie kwestie dotyczące życia osobistego nie powinny i nie mogą być tematem rozmowy kwalifikacyjnej"

Ale są stanowiska, np. Niania, gdzie rozmawia się np.o dzieciach . A dzieci są nie wątpliwie kwestią dot.życia osobistego.
30.07.2010 19:34

Klara K.
Pani Agato,ale jeżeli Niania jest świeżo upieczoną mężatką,jest duże prawdopodobieństwo,że zostawi rodzinę na lodzie,z powodu ciąży   Jeśli jest panną,teorytycznie ma więcej czasu,jest bardziej dyspozycyjna.Sądzę,że stąd bierze się to pytanie o stan cywilny.

hm tu mozna by polemizowac bo jesli jest panna to w kazdej chwili moze wyjsc za maz i urodzic dziecko a nawet panienkom sie zdarza    także najlepszą kandydatką byłaby pani po 50-tce   
30.07.2010 19:39

Agata M.

Klara K.
Pani Agato,ale jeżeli Niania jest świeżo upieczoną mężatką,jest duże prawdopodobieństwo,że zostawi rodzinę na lodzie,z powodu ciąży   Jeśli jest panną,teorytycznie ma więcej czasu,jest bardziej dyspozycyjna.Sądzę,że stąd bierze się to pytanie o stan cywilny.

hm tu mozna by polemizowac bo jesli jest panna to w kazdej chwili moze wyjsc za maz i urodzic dziecko a nawet panienkom sie zdarza    także najlepszą kandydatką byłaby pani po 50-tce   


Tak, ale wielu rodziców idzie według takiego schematu jaki opisałam .
30.07.2010 19:42
Małgorzato, powinnaś książki pisać, z humorem. Niezła opowiastkę strzeliłaś, Grochola by się nie powstydziła (może i przykład niezbyt trafny ale jakoś tak Twój styl humorystyczny pasuje mi do pani G.) :-)
Nie wyobrażam sobie pracy u takich ludzi i pewnie nawet długo bym tam nie popracowała, bo dość wyraźnie zakreślam granice.. które mam bardzo elastyczne, ale jak linka pęka, to z hukiem.
Tak czy siak współczuję każdej pani lub dziewczynie, która na takich pracodawców trafia.
Mnie wiele z tych pytań nawet do głowy by nie przyszła. A i niestety kojarzą mi się (bardzo bardzo) z traktowaniem niani jak robota, który ma obowiązek - a siebie, pracodawcy, traktowania jako tego, któremu się tylko należy. Bardzo nie lubię takich typków.
01.08.2010 05:51
Coś musi być na rzeczy ze stylem Grocholi(chyba mogłabym ją podrabiać ;P ), bo nie pierwszy raz ktoś mnie do niej porównuje.

Kobiety szanujące się w pracy podziwiam, bo ja jednak dostaję jakiejś głupawki i daję się rozstawiać po kątach, a przynajmniej puszczać mimo uszu różne impertynencje. Kobieta po pół roku mojej pracy namyśla się dyktować; "Pani Małgosiu o pierwszej trzeba sprawdzić pieluchę" - trudno widocznie coś ją rozsadza od środka   , bo chyba nie myśli, ze ja temu dziecku nie zmieniam pieluch przy takim ich ubytku. "Jakby się pojawiła gorączka to proszę niczego nie podawać, tylko od razu do mnie zadzwonić" - co najmniej jakbym podawała leki dziecku    . "Herbatka stoi na szafce, zupa jest w lodówce" - na pewno nie otwieram lodówki i nie widzę herbatki, jak mi się o niej nie powie... "Na dwór to lepiej nie wychodźcie jak tak będzie padać cały dzień" - ależ skąd zaraz polecę na ten deszcz, skoro tak fajnie mi się ocieka wodą i spodniami mokrymi do kolan, które muszę zdjąć, bo inaczej się nie da.
01.08.2010 09:54
Wiesz Małgosiu / Małgorzato (nie wiem jak wolisz) - tutaj zahaczyłaś o istotną ale i bardzo delikatną kwestię. Mama, która mówi w ten sposób - sama wewnętrznie się uspokaja i nie myśli potem godzinami "a czy na pewno sprawdziła, czy dziecko ma kupkę?" - jesteś mamą, wielokrotną rzekłabym    więc pewnie wiesz, że matka to matka i zawsze się o dziecko martwi. Muszę Cię zasmucić ale chyba nie wiesz nawet dla ilu osób rzeczy logiczne dla nas - wcale takimi nie są. Spotkałam się już tym, że córcia miała pupę w resztkach kupy, odparzoną, wieloktornie - po trzecim razie porozmawiałam z nianią. Spotkałam się też z tym, że niania wcale nie wychodziła z córką (w przeciągu pół roku - wyszła raz). Choć dla mnie dokładne mycie i spacery przynajmniej raz na 2-3 dni to podstawa. I dotyczyło to niani z bardzo dobrymi referencjami, od lat pracującą z dziećmi. Dlatego teraz zdarza mi się, że niani mówię o rzeczach (w teorii) oczywistych. Nawet, jeśli wie sama z siebie to ja czuję się spokojniejsza, że "ja wiem, że Ona wie"    Spróbuj na to spojrzeć z tej strony.

A już w ogóle, jesli mama oddaje pod opiekę swoje pierwsze, maleńkie dziecko. często wariuje z niepokoju w pierwszych dniach. Spróbuj taką mamę i Jej dziwne prośby / pytania - zrozumieć    Anna M. edytowała ten post 01.08.2010 15:46
01.08.2010 15:43
To jesteś bardzo cierpliwą osobą (trochę typ ofiary, jak ja ;P),skoro dopiero po pół roku odkryłaś szwankowanie spacerków. Trochę mi się to nie mieści w głowie, bo w mojej dotychczasowej pracy oczywistością było omawianie każdego dnia przychodzącej mamie, bądź tacie. Właśnie ile godzin na dworze, o której wstała, ile spała, jak pociecha jadła i o której ostatnio, oraz wszelkie wyczyny i wynalazki godne pochwały bądź nagany.
Myślę, że biorę poprawki na potrzeby samouspokajania się mam (szczególnie nauczycielek,które wręcz nie potrafią nie dyktować każdej oczekiwanej czynności otoczeniu, jakby bez tego w nikim nie była w stanie odezwać sie troska, czy odpowiedzialność   . Fajnie by jednak było, gdyby mamy dostrzegały, że samochód potrafi jechać i bez trzymania go za kierownicę, a koń dojeżdża do domu na luźnych lejcach    .
04.08.2010 14:04
Wiesz, to była pierwsza niania, z jaką miałam styczność i generalnie jako osoba była / jest na prawdę fajna. Podejście do Małej jako niania - też miała świetne. Problemem było to, że nie uzgodniłam tych spacerów na pierwszej rozmowie a potem... potem moje dziecko aklimatyzowało się u niej przez 2 miesiące (wyło przez miesiąc) i zwyczajnie chciałam oszczędzić małej ponownej zmiany, którą i tak bardzo ciężko przeżyła. Potem sprawy potoczyły się trochę nie po mojej myśli, było kilka czynników które spowodowały, że zrezygnowałam z opieki oferowanej przez nianię.
No a teraz.. teraz jest druga niania, z którą wszystko staram się uzgadniać na bieżąco.
Z poprzednią nianią były relacje z przebiegu dnia, owszem. Młoda oczywiście bardzo chorowała (bo tam było kilkoro dzieci) i w sumie na początku nie w głowie mi były spacery, gdy było zimo.

"Fajnie by jednak było, gdyby mamy dostrzegały, że samochód potrafi jechać i bez trzymania go za kierownicę, a koń dojeżdża do domu na luźnych lejcach".

Właśnie tak starałam się robić z poprzednią nianią. I bardzo się na tym przejechałam, dlatego teraz mówię wszystko, co uznaję za konieczność w kwestii córki a o czym niania sama nie wspomina - w końcu tu chodzi o MOJE dziecko i dla mnie Jego dobro jest ważniejsze od tego, czy niania nie poczuje się urażona moimi pytaniami czy prośbami. :-) Anna M. edytowała ten post 04.08.2010 20:44
04.08.2010 20:42
Przeczytałam wypowiedzi Niań i Mam. Ze zgrozą czytam wywody Pań opiekujących się dziećmi. Nie rozumiem Waszego podejścia do Matek.
Drogie Nianie w pracujecie w konkretnej Rodzinie przez ileś tam godzin dziennie i do Was należy wykonywanie Wszystkich czynności niezbędnych w opiece, pielęgnacji, zabawy, edukacji itp. powierzonych wam pociech.
Ja nie widzę żadnego problemu, że Matka spotykająca się rano z Nianią - mówi to co Ją niepokoi, czy to co chciałaby by przy jej dziecku było zrobione.
Dziecko to nie przedmiot.To mały bezradny człowiek skazany na opiekę dorosłych.
Praca niani to nie wolontariat to płatny etat i pracodawca ma prawo wymagać i sugestie pracodawcy zawsze winny byc brane pod uwagę.
Ja rozwiązałam takie problemy wspólnie z Rodzicami.
Założyliśmy tzw.nasz kalendarz, gdzie wpisywane były wszystkie zdarzenia dnia codziennego ( w ujęciach godzinowych).
Wpisywałam wszystkie zdarzenia, nie pomijając żadnych szczegółów.
Rodzice wpisywali swoje sugestie oraz swoje życzenia.
Nie widzę w tym nic złego. Wręcz przeciwnie. Notatki były bardzo przydatne - dla obu stron.
Ja też jestem matką i moje dzieci też były małe i też osoby trzecie sprawowały nad nimi opiekę. Miałam nianie i codziennie wychodząc do pracy byłam zaniepokojona- co będzie się działo z moim dzieckiem podczas mojej nieobecności.
Dla Rodzica, a szczególnie dla Matki DZIECKO jest największym SKARBEM na świeci.Ta kwestia jest poza wszelka dyskusją i czy komuś się podoba, czy nie, Matka zawsze będzie pełna obaw o swoje dziecko.
Reasumując - podejmując pracę jako niania trzeba mieć świadomość,że pracujemy z ludźmi i dla ludzi.
Pozdrawiam Wszystkie Panie.
04.08.2010 22:57
« Powrót do listy tematów