|
Pewnie nie rozpamiętywałabym całej tej sytuacji, gdybym zachowała się w niej jakoś asertywnie, na miarę własnych odczuć, że to nietakt, np. jak radzi Maria - wyjść lub odpłacić tą sama monetą, jak zrobiłaby Agnieszka , ewentualnie zwyczajnie nie chcieć tej pracy, jak Klara . Ale że bardzo zalezało mi wówczas na kilku godzinach dziennie, a nie całym etacie, a to było w sam raz tylko odbieranie córeczek z przedszkola i praca do 19 w znośnej odleglości, to całą sobą byłam nastawiona, żeby ją dostać i położyłam uszy po sobie. Na dodatek zanosiło się, że w zajęcia tych dzieci to w ogóle nie specjalnie mam się wtrącać, byle je wyprowadzić na wspólne podwórko z sąsiednim segmentem, gdzie będzie dziecko sasiadów ze swoją sprawdzoną w zabawach nianią, a sama głównie mam zająć się prasowaniem koszul ich ojca i pilnowaniem, żeby dziewczynki nie korzystały z telewizji. Pomyślałam nawet, że to przecież całkiem fajna, lekka praca .
Wyobraźnia nie bardzo mi ruszyła, jak to mi będzie u takich ludzi, szczególnie że żona jakby starała się mitygować, pokazywała od dobrej strony: "Nie, no na to nie musi pani odpowiadać..." . Tylko mąż naciskał gotów z nią o to kłocić: "Ale dlaczego? Niech odpowie." Pokojowo stanęłam w roli uczennicy, że nie ma sprawy i grzecznie wyspowiadałam się. W końcu to byli ludzie na poziomie - wysokie wykształcenia i wysokie stanowiska w jednej korporacji, dzięki której mogli sobie kupić dom (brzmiało to otwarcie i wylewnie razem z gotowością klócenia się w mojej obecności).
Paradoksem jest, że ja dopiero kiedy tej pracy nie dostałam (ewentualna akceptacja przez telefon, a kandydatki ustawione na czas jedna po drugiej) dostrzegłam jej wadę w postaci trudności współpracy z takim typem . Puściłam mimo uszu lekcewazący ton o kimś dzwoniącym do furtki: "Niech sobie poczeka - przestawi się ją na późniejszą godzinę", gotowa byłam znieść cwaniactwo, żeby dać się wykorzystywać do dwa razy droższego prasowania, niż to co miano mi dawać jako niby niańce, a buractwa, że ktoś będzie korzystał z cudzej niańki, nawet nie zauważyłam (bo może by go nie było, tylko ja dostawałabym koszul pod żelazko z dwóch domów).
Determinacja do otrzymania pracy potrafi ogłupić, stępić szanowanie się. Przypuszczam, że nie lepiej jest, gdy występuje silna obawa jej utraty .
Małgorzata Karska-Wilczek edytowała ten post 29.07.2010 16:03
|