Drogie Nianie...
wiem, że Wasza wygoda jest ważna - w końcu, tak naprawdę Wy dyktujecie warunki..
Rozmawiałam dziś z kilkoma Paniami, oprócz wysokiego wynagrodzenia było dla nich istotne to, żeby dziecko mieszkało niedaleko, najlepiej w... jednym z sąsiadujących z Nianią bloku!!
Mieszkam w Łodzi, na "osiedlu starszych ludzi", ogłoszenia wieszane w sąsiedztwie nic nie dały (osiedle "za bardzo" starszych ludzi?), szukam więc dalej i napotykam na mur: Nianie z innych osiedli nie chcą dojeżdżać!
07.01.2009 10:50
Ja mam problem taki, że jak piszę do rodzica np z Warszawy, to rodzice nie chcą opiekunki dojeżdżającej z Pruszkowa... Dziwne, bo ja z dojazdem nie miałabym problemu.
07.01.2009 11:01
Dziwię się takim nianiom.Ja mieszkam na wsi,od prawie 3 lat pracuję jako opiekunka i dojeżdżam do miasta 9 kilometrów.Na pewno jest to trochę jakaś niedogodność ale jak to mówią "dla chcącego nie ma nic trudnego".Poza tym większość ludzi dojeżdża do pracy i pokonuje ogromne odległości.Szkoda,że mieszkamy w innych rejonach kraju ,jestem w trakcie poszukiwania nowej rodzinki i dla mnie dojazd do pani nie byłby problemem.Życzę wytrwałości w poszukiwaniach.
07.01.2009 11:10
Ja natomiast jestem w trakcie poszukiwania niani z wlasnym dzieckiem, i jestem w kontakcie z trzema Paniami z czego jedna mi napisala ze mam jej placic za bilet miesieczny... Odleglosc ie jest wielka bo my mieszkamy na Nowym Swiecie a niania na Tarchominie, wiec jest to kwestia jednego autobusu ktory jezdzi co 15 min i dojazd zajmuje gora 30 min...<kto mieszka w Warszawie napewno sie orientuje> Mi jednak w pracy nie placa za benzyne, czy bilety...
07.01.2009 11:57
Pani Angeliko słyszałam od niań,że rodzice płacą im bilet miesięczny.Moim zdaniem to kwestia uzgodnienia i zależy od wynagrodzenia .
07.01.2009 12:28
Pani Alu jak najbardziej ja tez slyszalam ale nie w Warszawie, jak niania ma "rzut beretem"
07.01.2009 12:34
dlatego jesli Panie dojdziecie do porozumienia to da jej Pani na bilet na dany tramwaj czy autobus a nie na sieciowke... przeciez dojazd na odleglosc "rzut beretem" tez kosztuje
07.01.2009 12:46
Przyznam,ze "zadanie zwrotu kosztow dojazdu" jest nieuczciwe.Tak jak oczekiwanie na darmowe herbatki,kawki,obiadki.Oczywiscie,ze to kwestia uzgodnienia,ale jesli w gre wchodzi "tylko" opieka nad dzieckiem,to mozna zadac :"wiktu i opierunku"?
07.01.2009 12:53
Mam pytanie czy podejmując jakąkolwiek inną pracę nasz pracodawca pyta się nas czy mamy pieniądze na dojazd do pracy?Czy my na starcie uzależniamy podjęcie pracy u niego od tego czy pokryje nasze koszty dojazdu? Chyba nie !!1
07.01.2009 13:04
Niania która przyszła do mnie na spotkanie też zażyczyła sobie zwrot za bilet. Mieszka ok. 1,5 km od nas to jest ok. 10 minut piechotką. Teraz będę miała nianię która będzie jeździła 7 km autobusem wychodzi ok. 85 zł za bilet. Nie chciała abym oddawała jej za dojazdy poprosiła tylko o zaliczkę na bilet bo nie ma a na koniec miesiąca zapłacę jej o 100 zł bo tyle jej dam zaliczki.
07.01.2009 13:06
Myśle, że wszystko jest kwestia uzgodnienia ale dla mnie absurdem jest uzależnianie podjecia pracy od tego czy dostanie sie na bilet?! Owszem negocjacje negocjacjami ale niektóre żądania graniczą dla mnie z absurdem. Albo komus zależy na pracy albo nie. Mnie nikt nie pytał czy mam jak dojechać do pracy. Zwłaszcza jeżeli chodzi o jedno miasto!!! Takie wygodnickie podejście do pracy (nie tylko o nianie chodzi) jest po prostu porażające.
07.01.2009 13:38

Dorothea S.
Niania która przyszła do mnie na spotkanie też zażyczyła sobie zwrot za bilet. Mieszka ok. 1,5 km od nas to jest ok. 10 minut piechotką. Teraz będę miała nianię która będzie jeździła 7 km autobusem wychodzi ok. 85 zł za bilet. Nie chciała abym oddawała jej za dojazdy poprosiła tylko o zaliczkę na bilet bo nie ma a na koniec miesiąca zapłacę jej o 100 zł bo tyle jej dam zaliczki.

"nie chciala" w sensie nie zasugerowala tego sama czy na Pani propozycje zaplacenia za jej dojazdy -odmowila?? bo to roznica w znaczeniu "nie chciala"   
07.01.2009 13:40

Angelika Bartosiak
Ja natomiast jestem w trakcie poszukiwania niani z wlasnym dzieckiem, i jestem w kontakcie z trzema Paniami z czego jedna mi napisala ze mam jej placic za bilet miesieczny... Odleglosc ie jest wielka bo my mieszkamy na Nowym Swiecie a niania na Tarchominie, wiec jest to kwestia jednego autobusu ktory jezdzi co 15 min i dojazd zajmuje gora 30 min...<kto mieszka w Warszawie napewno sie orientuje> Mi jednak w pracy nie placa za benzyne, czy bilety...

Oj płacą.
Mój mąż opłaca pracownikom dojazdy do pracy. Ja jak pracowałam w dużej firmie, bardzo w Wawie znanej równiez miałam dodatek do pensji za tzw dojazd do pracy. mało tego miałam dodatek bhp za pranie odzieży prywatnej, którą nosiłam do pracy i nie wykonywałam "brudnego" zawodu tylko siedziałam w biurze. I te dodatki nie były małe. Za dojazd 100% ceny biletu miesięcznego a dodatek bhp w wysokosci 250 zł miesiecznie. I to było ponad 5 lat temu.
Ale oczywiście Pani nie jest zobowiazana ponisic takich kosztów. Ja pracując aktualnie jako niania nie otrzymuję zwrotu pieniędzy za bilet, tylko jest pewien warunek... nianę musi być stać na zakup tego nieszczęsnego miesięcznego, który w naszym mieście malutki nie jest.
07.01.2009 13:47

Angelika Bartosiak
Pani Alu jak najbardziej ja tez slyszalam ale nie w Warszawie, jak niania ma "rzut beretem"

Z Tarchomina na Nowy Świat to wcale nie taki "rzut beretem"...
Pół godziny to się jedzie owszem, ale nie w godzinach szczytu...
Poza tym, bez wzgledu na odległość bilet swoje kosztuje, więc nie rozumiem Pani argumentów.
Osobiscie, gdybym miała jeździć do pracy z Tarchomina do Śródmieścia to bym się "pochlastała" bo tam są KOSZMARNE korki!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Ja mieszkam na Ursynowie, to podobna odległość i nie podjęłabym pracy Na Nowym Świecie. Powód? Bardzo prozaiczny ale jakże życiowy! Nienawidzę się spóźniać!!!! A z takim dojazdem to nie uniknione! Autobus 503 stoi w gigantycznym korku juz na Rosoła aż do Chełmskiej. No chyba, żeby lecieć od metra...
07.01.2009 13:55

Aurelia G.
Myśle, że wszystko jest kwestia uzgodnienia ale dla mnie absurdem jest uzależnianie podjecia pracy od tego czy dostanie sie na bilet?! Owszem negocjacje negocjacjami ale niektóre żądania graniczą dla mnie z absurdem. Albo komus zależy na pracy albo nie. Mnie nikt nie pytał czy mam jak dojechać do pracy. Zwłaszcza jeżeli chodzi o jedno miasto!!! Takie wygodnickie podejście do pracy (nie tylko o nianie chodzi) jest po prostu porażające.

Moim zdaniem nie do konca to absurd... ja akuratnie nie korzystalam nigdy z takiej formy ale jesli niania w jakims mniejszym miescie ma zarobic ok. 600zl za pelny etat pracy na czarno.... traci na dojazd np. ok godziny w jedna strone -to taki zwrot za bilet jest dla niej nie tylko duza pomoca finansowa ale tez i jakas forma motywacji do podjecia danej pracy. Oczywiscie ze w pracy w jakiejs firmie nikt nie pyta pracownika czy ma czym i za co dojezdzac, ma jednak taka praca inne plusy /ubezpieczenie, platny urlop, lata do emerytury itp/.... ciagle musimy pamietac ze praca niani jest nieraz bardzo malo platna -panie pisza tu o stawkach 4-5zl/h do tego dlugi dojazd co pomniejsza realnie ta kwote...to dodatkowe wydanie z tego tych np.85 zl na bilet jest wielka kwota - potem sie Mamy dziwie ze nianie szukaja dziecka z tego samego osiedla.
Mama jest w pracy 8 godzin + dojazd... niania czesto jest 10 godz+dojazd. Sama jestem od wielu lat niania i lubie ta prace ale naprawde robicie /Mamy/ z nas potworow tylko czychajacych na Wasze pieniadze i objadajace Wasze rodziny....przykre to generalnie rzecz biorac... dlaczego nikt nie napisze ze ma fajna nianie...ze dziecko ja lubi...ze chetnie razem spedzace czas i omawiacie dziecka problemy..ze czujecie w niani bliska osobe ktora spedza w Waszym domu tak wiele godzin ze swojego zycia, czesto nie majac czasu swoich spraw zalatwic bo idzie do swojego domu praktycznie zjesc kolacje i sie przespac...?????????? wiele tu moglabym spytac takich dlaczego????? a wszystko sprowadzone jest do pieniedzy...bo chce za bilet, bo za duzo je, bo pije 2 kawy a na poczatku pracy pila tylko 1 herbate, bo...bo...bo... a moze ktoras niania sama od siebie poprasowala rzeczy, a moze starla kurze, wykapala psa... a tych rzeczy nie bylo w umowie...no ale sie postarala.... szkoda tylko ze zapytala po roku pracy o podwyzke -to juz przegiecie! Ehhhhhhhhhh... jak dobrze ze ja mam stala prace i "moja" rodzinka mnie potrafi pochwalic i podziekowac. SPROBUJCIE MAMY SIE USMIECHNAC DO WASZEJ NIANI A NIE TYLKO PSY NA NIEJ WIESZAC!
07.01.2009 14:00
Myślę, że wszystko zależy od dogadania się   

Ja w swojej ofercie mam napisane: "plus koszt dojazdu w obie strony".
Jeśli taki stan rzeczy nie odpowiada przyszłemu pracodawcy, to po prostu nie podejmuje ze mną współpracy.

PS: wszyscy moi poprzedni pracodawcy bez problemu opłacali mi dojazdy (chodzi mi tylko i wyłącznie o pracę jako opiekunka do dziecka).

Pozdrawiam
07.01.2009 14:03
Nianiu50
Super, że to napisałaś!
Dziękuję!
Bo mnie również brakuje na tym forum pozytywnych opini o nianiach... czasem mam wrażenie, że nianie to takie harpie co to ostatnią złotówkę podprowadzą rodzicom z kieszeni a na dotego wszystkie, jak leci, leniwe baby, co tylko plotkuja przy piaskownicach...
Bo juz mi się zaczęło wydawać, że albo ja jestem jakimś cudownym wyjątkiem albo też jestem postrzegana jako ta zołza skubana, co tylko więcej z nia kłopotów niż pożytku...
07.01.2009 14:08

niania50   

Dorothea S.
Niania która przyszła do mnie na spotkanie też zażyczyła sobie zwrot za bilet. Mieszka ok. 1,5 km od nas to jest ok. 10 minut piechotką. Teraz będę miała nianię która będzie jeździła 7 km autobusem wychodzi ok. 85 zł za bilet. Nie chciała abym oddawała jej za dojazdy poprosiła tylko o zaliczkę na bilet bo nie ma a na koniec miesiąca zapłacę jej o 100 zł bo tyle jej dam zaliczki.

"nie chciala" w sensie nie zasugerowala tego sama czy na Pani propozycje zaplacenia za jej dojazdy -odmowila?? bo to roznica w znaczeniu "nie chciala"   


   mam pewną ustaloną kwotę jaką jestem w stanie przeznaczyć dla niani. Niania "nie chciała"    - nie zaproponowała zwrotu za bilet bo albo się krępowała   albo uznała że nie ma takiej potrzeby. Mam nadzieję że za jakiś czas nie powstanie nowy temat: Jak poprosić mamę aby zwracała mi za dojazdy....   
07.01.2009 15:27
Ja np wybieram te zarówno oferty, które są blisko miejsca mojego zamieszkania jak i te z dojazdem. No ale też bez przesady. Raczej nie wybiorę takiej oferty z dojazdem 2h, ponieważ m.in mogłabym mieć problem z dojazdem w okresie zimowym.
07.01.2009 16:33
o coś mi się jeszcze przypomniało    szkoda że nie ma edycji postów, ale co tam do rzeczy:
mamy też często chcą opiekunek, które blisko mieszkają i odrzucają często odrzucają te które dojeżdżają. Rozumiem w tym przypadku rodzinę ponieważ nie muszą się wtedy martwić, że niani ucieknie lub nie przyjedzie autobus (co rzeczywiście się w zimę zdarza bardzo często). Druga sprawa zdarzają się przecież sytuacje podbramkowe kiedy rodzice potrzebują szybko niani i nie mogą poczekać tej godziny zanim dojedzie.
07.01.2009 16:47
Ja szukam pracy w Krakowie pomimo ze dojazd zajmuje mi ok 0,5h. Jestem realistką i rozumiem ze w moim miejscu zamieszkania nie ma wielu ogert więc szukam dalej. Dojeżdżam do Krakowa od lat praktycznie codziennie i nie pamiętam kiedy ostatni raz sie spóźniłam. Jednak taka jest prawda że rodzice wolą nianiena miejscu . Zrozumiałabym to jesli chodzi o prace dorywczą na parę godzin albo nieregularnie ale nie rozumiem dlaczego zostaje odrzucona z powodu dojazdu jesli praca ma być codziennie np w godz 10-18
07.01.2009 16:49
no jak sie czyta "forum".to wlasnie "nianie"-to "harpie-osmiornice".Jakos bardzo malo wypowiedzi Rodzicow krytykujacych nianie-a pewnie tz mieliby duzo do powiedzenia,a nianie-"uzywaja"sobie "rowno" na rodzicach.
07.01.2009 16:52

niania50   

Aurelia G.

potem sie Mamy dziwie ze nianie szukaja dziecka z tego samego osiedla.
Mama jest w pracy 8 godzin + dojazd... niania czesto jest 10 godz+dojazd.

Tak, często to tak wygląda, ale:
1. żadna z obdzwonionych Niań nie zapytała mnie o godziny pracy, a ja akurat nie spędzam 10 godzin poza domem, ale 7,5 już z dojazdem "wte i wewte".
2. żadna z obdzwonionych Niań nie zapytała mnie o stawkę, bo, no właśnie, trzeba by dojechać - jedna z Pań 4 przystanki tramwajem
3. żadna z obdzwonionych Niań nie zapytała mnie o zwrot za dojazdy bo do tak "zaawansowanych" rozmów nie doszło
4. w Łodzi komunikacja kursuje inaczej niż w Wawie, korki dużo mniejsze i odległości też, z drugiego końca miasta można dojechać w pół godziny.

Trzymajcie kciuki za moje poszukiwania.
07.01.2009 19:09
Z tego wynika,ze niektore Panie chca byc nianiami,ale :zeby bylo blisko.wikt i opierunek,a co rodzicom do tego,jakopiekujemy sie ich maluchami,a jeszcze,jak rodzina bogata,to podjesc z lodowki,ppodmalowac sie kosmetykami mamy malucha!A potem jeswzcze podwyzka.A te mamy mniej bogate"-"olac"-dzieci do zlobka,przedszkola!No i dojdzie do tego,ze naszymi dziecmi beda opiekowaly sie Ukrainki,Rosjanki-beda dobre dla dzieci,napewno nie beda w czasie snu "leniuchowaly".
07.01.2009 19:45

Agnieszka P

Angelika Bartosiak
Pani Alu jak najbardziej ja tez slyszalam ale nie w Warszawie, jak niania ma "rzut beretem"

Z Tarchomina na Nowy Świat to wcale nie taki "rzut beretem"...
Pół godziny to się jedzie owszem, ale nie w godzinach szczytu...
Poza tym, bez wzgledu na odległość bilet swoje kosztuje, więc nie rozumiem Pani argumentów.
Osobiscie, gdybym miała jeździć do pracy z Tarchomina do Śródmieścia to bym się "pochlastała" bo tam są KOSZMARNE korki!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Ja mieszkam na Ursynowie, to podobna odległość i nie podjęłabym pracy Na Nowym Świecie. Powód? Bardzo prozaiczny ale jakże życiowy! Nienawidzę się spóźniać!!!! A z takim dojazdem to nie uniknione! Autobus 503 stoi w gigantycznym korku juz na Rosoła aż do Chełmskiej. No chyba, żeby lecieć od metra...


Mieszkalam 10 lat na Bialolece wiem wiem jakie sa dojazdy i jak wyglada ulica Modlinska, ale nie o tym mialo byc.
Moze przy przyjeciu tamtej Pani uwzglednilabym doplate za bilet miesieczny pod warunkiem ze by np spytala " Czy istnieje mzliwosc doplaty za bilet, lub cos w tym rodzaju", ale Pani powiedziala "Jesli chca panstwo abym podjela u panstwa prace musicie panstwo zwracac mi za bilet miesieczny" tak- dokladnie tak to powiedziala. Wiec ja powiedzialam ze nie chcemy aby Pani u nas pracowala i to nie tylko ze wzgledu na bilet..
07.01.2009 20:07
« Powrót do listy tematów