mamy i nianie - negocjujcie!

Forum » Serwis Niania.pl - Wasze opinie
Czytam i czytam różne wypowiedzi dot. karygodnie niskich zarobków, jakie proponują mamy i wymagań finansowych, jakie mają nianie, a na jakie nie stać mamy i we wszystkich wypowiedziach słychać żal, gniew, oburzenie, etc. I zastanawiam się, jak wyglądają u Was rozmowy dot. finansów. Czy jest to rozmowa typu: będę pracowała za tyle albo wcale lub dam tyle i ani grosza więcej, czy próbujecie się dogadać? Wiadomo, że mama będzie chciała znaleźć optymalnie najtańszą (oczywiście z tych kandydatek, które będą spełniały też inne wymagania) nianię, a niania będzie chciała zarobić maksymalnie najwięcej. Denerwują mnie posty typu: rodzice miejcie odwagę napisać, ile będziecie płacić niani. Przecież w żadnym ogłoszeniu o pracę np. w prasie nie ma mowy o zarobkach, a normalne jest w obecnych czasach, że pracownik sam określa, ile chce zarobić. A pracodawca może mu tyle dać lub nie. Jeśli mu zależy na pracowniku będzie negocjował. To samo dotyczy pracownika - jeśli chce pracować w danym miejscu, też powinien być elastyczny. Jeśli wszystko rozbija się o pieniądze, to w ogóle nie mam sensu rozmawiać - unikniemy wtedy sytuacji, że niania rzuca pracę, bo dostała ofertę 50gr więcej za godzinę, a mama zwalnia nianię, bo ktoś inny zaopiekuje się za mniejsze pieniądze. Myślę, że naprawdę warto negocjować - nie tylko zarobki, ale też zakres obowiązków (jeśli wchodzi w grę coś ponad opiekę nad dzieckiem).
18.07.2006 21:46
Masz rację-trzeba byc otwartym na drug stronę (osobę)i asertywnym.
Nie dać sie wyzyskac,ale tez umiec isc na kompromis.
Pozdrawiam
18.07.2006 23:37
Ja negocjowałam i nic ztego nie wyszlo.........Mama powiedziała 2 zł za h.........Ja powiedziałam:przepraszam bardzo,ale wydaje mi się że to za mało.Jestem skora podjąc prace za 3,50........
Mama na to:a nie dziekuje,to mis ie nie oplaća,dowidzenia
18.07.2006 23:49
Hmm, ja spotykałam się ze z góry ustaloną, ale zawsze odpowiadającą mi stawką.
19.07.2006 02:01
Witam!Ja niestety nie miałam żadnych szans na negocjacje , Pani do której napisałam w sprawie pracy odpisała mi na meila , że jest mi w stanie zaproponowac 400zł , szczęka mi opadła normalnie , niewiem co to miał byc żart jakis czy co , po takim meilu niestety juz straciłam chęć na jaki kolwiek kontakt z tą Panią , na meila nawet nie odpisałam.Praca miała być od września 8 godzin dziennie , chłopczyk 10 miesięcy , wydaje mi się że za opieke nad takim maluszkiem powinnam dostać jeszcze raz tyle , ale ja niewiem być może sie myle. Kochane mamy jeśli was nie stać na nianie to zostańcie w domku ze swoimi pociechami , nie wydaje mi się żeby jaka kolwiek osoba dobrze wykonywała swoja pracke za 400 zł miesięcznie , moim zdaniem i zatrudniający i pracujący powinien byc zadowolony , przeciez na tym to chyba polega.Myślę że za 400zł można zatrudnić Panią która potrzebuje sobie dorobić do emerytury ale nie młodą dziewczayne która ma jakieś swoje wydatki.Jestem tu na stronie zarejstrowana bardzo długo , ja mieszkam na Śląsku w Gliwicach i zauważyłam że tu chyba jest najwięcej ogłoszeń jak gdzie kolwiek indziej , jest największe bezrobocie i mamą chyba się wydaje że maja do wyboru do koloru jak nie ta niania za 400 to może inna za 400.Tylko pomyślcie sobie mamy kogo zostawiacie z dzieckiem za taką kase , bo wydaje mi się że osoba Kochająca dzieci nie bedzie dobrze wykonywała swojej pracy jeśli nie da się jej normalnie zarobić.
19.07.2006 17:25
Droga Blekitko-79, piszesz: Kochane mamy, jeśli was nie stać... zostańcie w domu z pociechami. Chyba zdajesz sobie sprawę, że znaczna większość mam została by, gdyby było je stać na pozostanie w domu. Jednak mamy oddają swoje dzieci w obce ręce i idą do pracy za 400-600 zł. Dlaczego za tak niewiele? Dlatego, że mama zarabiająca 1200 zł oddaje 600-900 opiekunce... Zostaje jej mniej niż opiekunka zarabia... I co na to odpowiesz?
19.07.2006 17:44
Jest wiele powodów
1. Moja praca ma ciepły charakter, w domu (bez względu na miejsce, mój czy dziecka);
2. Nie muszę współpracować z ludźmi, których być może nie polubię (bądź odwrotnie - jak to w pracy nieraz bywa)
3. Jestem panią swego czasu Prawie nikt nie może w godzinach pracy załatwiac spraw osobistych na mieście - a ja mogę!
3. W godzinach pracy mogę się uczyć, kiedy dzieci śpią, i jeszcze za to mi płacą!
4. Mam możliwość pójść do lekarza, do biblioteki, kupić sobie ciuchy czy posiedzieć z koleżanką w parku, kiedy dziecko się bawi w piaskownicy. Zawsze jest taka możliwość, kiedy obserwuję zabawę dzieci w piaskownicy.
5...6...7... Z pewnością znajdziecie jeszcze wiele innych zalet bycia nianią! Więc nie przesadzajcie z tą płacą, bo jeśli będę chciała lepiej zarabiać, załozę własna firmę i wtedy będą mi lecieć kokosy z nieba, ale to zbyt duże ryzyko finansowe, więc wolę swoją pracę Niani za te "marne pieniądze", ale to mój wybór! - nie rodziców. Więc nie oskarżajcie rodziców, że marnie płacą, bo nie musiałam się na takie pieniądze zgadzać...
Pozdrawiam zadowolone nienie, a niezadowolone zachęcam do załozenia własnej firmy..
19.07.2006 18:52
madera-ja nie zatrudniłabym takiej niani jak ty!psujesz tylko opinie dobrym opiekunkom,które nie plotkują z koleżanką,kiedy mają się zajmować obcym dzieckiem i dostają za to pieniądze!
20.07.2006 06:30
Plotkowanie to pol bieda, ale kupowanie ciuchow? haha nie moge, zalatwianie spraw osobistych itd. a kiedy bawisz sie z dzieckiem?
Typowywy przyklad studetki, mlodej dziewczyny-niani. Traktujacej prace z przymrozeniem oka.
Nic dodat nic ujac.
20.07.2006 17:32
Ciekawe mamusie czy wy posięcacie dziecku kazda minute z nim spedzona>?Chyba same nie przemyslalyscie tego co piszecie? Albo ja nastepnym razem jak zobacze wózek pod sklepem , a w sklepie czy w urzedzie matke zalatwiajaca sprawy z dzieckiem to zadzwonie na policje.niania powinna funkcjonowac w swoich zachowaniach podobnie jak matka.A wy dałyscie plame , bo ja bym byla zadowolona ,ze dziecko nie jest zamkniete w czterech scianach tylko uczy sie przebywAC w zyciowych sytuacjach.Tak naprawde to wlasnie czesto mamy sa wygodnickie i nie zabieraja dzieci na miasto zeby im nie marudzily.Czy nie widzialyscie wielkrotnie jak dziecko jest zawstydzone przed kasjerką i boi sie podac pieniazki do zaplaty, ?Bo mama sie ocknela ze moznaby zaczac wyrosnietego juz kilkulatka wprowadzac w takie banalne sytuacje.Ja osobiscie majac juz vchyba z 11 lat tez wstydzilam sie zrobic opłate na poczcie,bo moze popełnie jakas gafe albo ocos mnie zapyta kasjerka.Taki wlasnie był efekt tego ze matka nie zabierala mnie jak mialacos do zalatwienia.
Oczywiscie na tej elastycznosci opiekunka tez zyskuje.Przy okazji moze zalatwic swoje sprawy i dlatego płaca niani jest taka niska. Ze strony wpisujacych sie tu mam, jest tylko czysta złośliwosc.
21.07.2006 03:59
do AHA. To jest na takiej samej zasadzie jak mamy palace...wrecz kopcace papierosy szukaja bezwzglednie niepalacej niani...po to chyba zeby dziecko chociaz przy niani mialo komfort pooddychania swiezym powietrzem...jest cala masa mam zwyczajnie ludzkich...ale sa tez takie bardziej papieskie od Papieza... ZENADA
21.07.2006 05:08
Nie placi sie wam za kupowanie ciuchow lub zalatwianie spraw w urzedzie.
Ja dostaje w firmie wyplate za wykonywana prace,a nie chodzenie do sklepu po kiecki. Do czego to dojdzie zeby pracownik w trakcie pracy zalatwial swoje sprawy prywatne?! zdurnialyscie juz zupelnie?
Dziecko ciagac po urzedach i sklepach? to jest edukacja? Na spacer sie chodzi do parku, slyszalyscie cos o swierzym powietrzu?
Matki szukajace niepalacych opiekunek to w 99% przeciwniczki nikotyny, wiec nie opowiadajcie glupot, takie malolaty madrale z was , beznadzieja.
Na taka nianie trafic nie zycze zadnej matce, podejzewam ,ze o jednym macie napewno duza wiedzy, mianowicie jak wysoka stawke powinna zaplacic wam matka.
21.07.2006 05:50
do OLa!! widzisz nie zawsze mozna uogolniac i ublizac. Nie jestem malolata choc zaluje    i pewnie moglabym byc Twoja matka...wychowalam swoja juz dorosla corke i niejedno dziecko przybawilam i to dobrze...a pisze tak bo bylam ostatnio na rozmowie gdzie mamuska palila przy mnie (dziecko bylo w sasiednim pokoju) ale baaardzo kladla nacisk na to czy ja aby nie pale...PARANOJA. i tu moge powiedziec ze to byla smarkata nieodpowiedzialna matka...tyle ze miala 600 zl do zaplacenia dla niani i stawiala warunki-szkoda ze sama do nich sie nie stosowala    biedne dziecko
22.07.2006 02:22
Jezeli chodzi o palenie, to w sumie taka jest prawda, ja place wiec wymagam, i albo sie zgadzamy albo szukamy pracy gdzie indziej.Ja osobiscie nie pale, ale jezeli maztka chce zeby niania przy dziecku nie palila to jej decyzja i basta.
Wiem ze moze troszeczke za ostro to opisuje, ale wszedzie sa przepisy, reguly i wymagania ktore nam stawiaja, dlaczego nianie maja miec inaczej.
22.07.2006 05:56
do Oli: "Jezeli chodzi o palenie, to w sumie taka jest prawda, ja place wiec wymagam, i albo sie zgadzamy albo szukamy pracy gdzie indziej.Ja osobiscie nie pale, ale jezeli maztka chce zeby niania przy dziecku nie palila to jej decyzja i basta.
Wiem ze moze troszeczke za ostro to opisuje, ale wszedzie sa przepisy, reguly i wymagania ktore nam stawiaja, dlaczego nianie maja miec inaczej."...
No i fakt...nikt szanujacej sie opiekunce nie kaze pracowac u takiej mamy jak Pani...traktujacej nianie jako sluzaca, podmiot a nie osobe...Pani placi i wymaga...chce lub nie chce...a wlasciwie zada i basta...na szczescie jest duzo normalnych rodzin traktujacych podejscie do opiekunki i relacje z nia na innych zasadach...no i nie ma u nas obozow pracy     ) Ja nigdy nie palilam i wrecz jestm wrogiem papierosow ale matka ktora pali i od progu niemalze sie drze ze niania nie moze palic to jest smieszne...jak smieszny jest Pani stosunek do potencjalnych kandydatek na nianie, zadna dlugo nie wytrzyma bo nikt nie lubi byc tak traktowany. Ten temat "mamy i nianie - negocjujcie!" nie dotyczy Pani domu     ))
22.07.2006 15:07
Nie rozumiem czemu tak naskakujecie sie na siebie na wzajem.Nie jestesmy idealni wiec od kogos tez tego nie oczekujmy.Mimo ze od nie dawna nie pracuje jako niania bo powaznie zachorowalam to jednak mamy dzwonia do mnie czy u mnie jest ok czy zdrowieje czy moge odwiedzic ich bo maluchy mnie pokochaly i rodzice to zauwazyli.A do tego moglam z maluchami robic co chcem.A rodzice wiedzieli gdzie jestesmy bo pisalam czesto co robimy w danej sytuacji nawet jak bylam w sklepie.Kiedy mialam robic sobie zakupy jak pracowalam po 10-12 gdz.??Jesli niania jest fer wobec rodzicow to oni beda fer wobec niani.Ja mialam super umowilam sie na 3 zl a po pol miesiacu dostalam podwyzke.Moze to komus skape pieniadze ale czego chciec jak dziecko skarb rodzice sie dogaduja i nie utrudniaja zycia niani daja jej wolna reke w organizowaniu czasu.Szkoda ze musialam zrezygnowac.Woec prosze przestanice sie naskakiwac kazdy ma swoja wolna wole jak i za ile bedzie pracowal.to ze jedni mniej biora a drudzy wiecej to tylko zalezy kto ile potrzebuje by miec w miare jakis poziom zycia.A praca niani powinna byc bardziej traktowana jako przyjemnosc niz praca.pozdrawiam
23.07.2006 19:27
Praca jest praca, ja tez pracuje 10 godz. i nie ma mowy zeby moglabym chodzic sobie na zakupy w trakcie pracy.
Sa weekendy i dni wolne, sa sklepy 24 godz. otwarte na dobe, wiec nie przesadzajmy.
Nie mowie o jednorazowych przypadkach ze trzeba cos zalatwic, ale ktos kto notorycznie wykorzystuje czas pracy na zalatwianie swoich spraw osobistych, jest nie w porzadku w stosunku do rodzicow, placacych slono za godziny.
Krakowianka z jakiej planety ty jestes?
Wlasnie taka jest prawda, kto placi ten wymaga, nie oznacza to ze nie szanuje niani, chora jestes czy co? Co ma piernik do wiatraka.
Wymagam od niani pewnych zeczy, jestem pracodawca i tyle.
Ja tez mam swoje obowiazki i regulaminy w pracy co nie oznacza ze moj pracodawca mnie nie szanuje.Chyba ze nie beda ich przestrzegac, to co innego.
Bardzo czesto "zapominaja" nianie, ze sa one w sumie zatrudnione i moja wykonywac prace, mamuska powinna byc dobra kolezanka i na wszystko pozwalac, o kolezenstwie zapominaja zapomina sie , kiedy rozpoczynaja si enegocjacje wysokich stawek, wtedy jestesmy pracodawca a nie kolezanka ( od kolezynki nie zada sie duzo) nieprawda szanujaca sie opiekunko?

24.07.2006 00:27
OLu, powtarzasz często "Płace- wymagam". Oczywiście, to wcale nie musi być układ koleżeński, nie musi ale czy nie lepiej żeby był? Jeżeli Twój stosunek do opiekunek w realu jest tak arogancki jak w tych emailach, to współczuję kazdej opiekunce którą zatrudnisz.
Pomyśl o tym, że to TY zostawiasz swój największy skarb pod opiekę osoby, od której żądasz wyłącznie ślepego posłuszeństwa.
24.07.2006 04:02
do ola-ale jędza z ciebie,ja też wspołczuję opiekunse,która u ciebie pracuje albo będzie pracowała.Zarozumiała nowobogacka,albo po prostu marzysz,że nią jesteś.Ciekawa jestem,czy ty zamierzasz opłacać składki ZUS?skoro jesteś aż tak wymagająca -powinnaś być w porządku wobec panstwa i opiekunki.Skoro zatrudniasz-opłacaj składki!!!
24.07.2006 05:47
Pisząc o negocjowaniu miałam na myśli głównie zarobki i np. zakres obowiązków (czy niania ma prasować ubranka dziecka, gotować mu, sprzątać w domu, itp.), a nie kwestie, czy niania może palić przy dziecku lub czy odpowiednim spacerem jest wyjście do sklepu, bo to NIE są kwestie podlegające negocjacjom. NIe negocjuje się czegoś, co ma wymiar "tak lub nie". A tak w ogóle to jeśli ja jako mama nie życzę sobie, żeby niania paliła przy moim dziecku, to bez względu na to, czy sama palę, niania nie może tego robić. W pracy też się nie negocjuje palenia skoro jest zakaz! A spacery do sklepu... wolne żarty. Rozumiem, że można do sklepu wejść, żeby kupić dziecku soczek i wtedy tzw. "edukacja", o której tu była mowa będzie zaliczona (choć nie uważam, żeby to było konieczne), ale chodzenie z dzieckiem po sklepach w poszukiwaniu ubrań dla siebie??? A jaki pożytek ma z tego dziecko? Spaliny, których się nawdycha, bo sklepy nie leżą w parku tylko przy ulicy? A może będzie się świetnie bawić w sklepie siedząc w wózku i patrząc na nianię, która ogląda sukienki? OK, rozumiem, że niania musi też czasami załatwić jakąś sprawę urzędową, ale takie przypadki zdarzaja się raz na jakiś czas i ja, jako mama, bym zrozumiała, gdyby niania poszła raz na jakiś czas z dzieckiem do urzędu, bo MUSI. Ale na chodzenie z dzieckiem po sklepach zamiast do parku, czy zabawy w domu/piaskownicy absolutnie się nie zgadzam. I szczerze powiedziawszy nawet by mi to nie przyszło do głowy.
do AHA: "Ciekawe mamusie czy wy posięcacie dziecku kazda minute z nim spedzona"
NIe, nie poświęcamy, choć byśmy chciały, ale mamusie muszą ponadto w domu posprzątać, poprać, ugotować obiad, itp. Jeśli zabieram moje dziecko do sklepu czy urzędu, to robię tak, bo nie mam go z kim zostawić!
"Tak naprawde to wlasnie czesto mamy sa wygodnickie i nie zabieraja dzieci na miasto zeby im nie marudzily."
NIe, nie robię tego z wygody, tylko dlatego, że to żadna zabawa i edukacja, ale UMĘCZENIE dla dziecka, kiedy musi stać ze mną w kolejce w budynku w czasie, gdy mogłoby biegać po parku. A to, że dziecko "marudzi" to najlepszy dowód na to, że mu to nie odpowiada. Poza tym często ma to zły wpływ na zdrowie - latem w wielu budynkach jest klimatyzacja - czyli drastyczne zmiany temperatury (mnie jest zimno w markecie z klimą ustawioną na 20 stopni, gdy na dworze ponad 30, a co dopiero maluchowi), a zimą jest ogrzewanie - dziecko stoi w kurtce i się poci.
24.07.2006 06:10
« Powrót do listy tematów