Danuta Święcicka-Wontor Witam NIanie.Nie miałam jeszcze okazji wypowiadać się na forum.Ale zdarzyło mi się w zeszłym roku coś takiego,że byłam po prostu w szoku.Byłam na rozmowie w sprawie opieki nad 2 letnią dziewczynką.Miałam czekać na odpowiedż kilka dni ale w tym samym dniu tatuś dziecka zadzwonił i mówi,że zagodzinę będzie u mnie.Zjawił się z żoną i dzieckiem,wypytał mnie na każdą okoliczność(również o rodzinę,mój mąż i syn byli przy tym obecni)obejrzał całe mieszkanie,wszedł za mną nawet do sypialni,następnie poprosił o mój dowód osobisty,sfotografował go i poszli.Opamiętałam się dopiero na drugi dzień.Zadzwoniłam do tej pani,powiedziałam co o tym myślę,zrezygnowałam z tej pracy.Tatuś zadzwonił ,przeprosił,chciał żebym u nich pracowała ale podziękowałam.Czy może któraś z niań trafiła na podobnych ludzi? Danuta S.
Jejku no nieźle Mnie się zdarzyła juz podobna rozmowa tzn wszystko ładnie pięknie rodzice zadowoleni, ja też i tu na sam koniec nagle pada pytanie czy możemy zobaczyć jak Pani mieszka? hmm to mnie trochę zaskoczyło. Osobiście rozwiązałabym to inaczej np. zaprzyjaźniłabym sie z nianią i pewnego dnia np zadzwoniłabym i powiedziałabym ,że jestem w okolicy akurat i zapytałabym czy mogę wpaść na kawkę? dla mnie to zupełnie inna rozmowa by była. Nie mam nic do ukrycia ani powodów do wstydu gdzie mieszkam Nie podjęłam owej pracy mimo tego iż mama dzwoniła do mnie kilkakrotnie z przeprosinami i warunki były bardzo dobre O tyle dobrze,że nie mam ciśnienia do "brania" każdej oferty ;P
|