|
|
Teresa C. SZCZEPAN JĘDRYKA Teresa C. Z pierwszym wpisem wszystko w porządku, po prostu komputer mi "zwariował". Drogi Panie nianio, ja absolutnie nie chciałam Pana urazić. Za bardzo bierze Pan wszystko do siebie, przydało by się trochę asertywności. Po prostu chciałam pokazać, że taki brak wiary w siebie i podejrzliwość są zupełnie nie na miejscu. Nie znam Pana doświadczeń życiowych, ale może warto byłoby zastanowić się nad jakąś grupą wsparcia, która pomoże Panu poznać i pokochać samego siebie. Jeśli sam nie będzie Pan czuł, że jest Pana wspaniałym wartościowym człowiekiem i nie będzie Pan miał spokoju wewnętrznego, niczego nie przekaże Pan dzieciom.(Wspaniała zabawa to nie wszystko.) Wierzę, że w tym co Pan robi chce Pan jak najlepiej dla tych maluszków, więc może trzeba się zastanowić, jakie wartości mogę im dać i czego wartościowego nauczyć i nie oczekiwać niczego w zamian. Wiem z własnego doświadczenia, że oczekiwania są źródłem rozczarowań. Pozdrawiam serdecznie.
DZIEKUJĘ ZA WYROZUMIAŁOŚĆ, POTRZEBOWAŁEM ABY TROCHĘ MNĄ WSTRZĄSNĄĆ. BĘDĘ PRACOWAĆ NAD SOBĄ. MOJA KUMPELA TEZ CZĘSTO WIDZI ŻE NIE WIERZE W SIEBIE MOŻE DLATEGO MAM ZMNIEJSZONY KREDYT ZAUFANIA. ALE JEŚLI POPRACUJE NAD SWOJA PODSWIADOMOŚCIA I PRZEKONAM SAMEGO SIEBIE ZE JESTEM WARTOŚCIOWY, TO MYSLE ŻE TO MOZE ZMIENIĆ MNIE I MOJE ZYCIE A MOJA KUMPELA SAMA BEDZIE PROSIĆ MNIE O POMOC. TO BEDZIE TRUDNE ALE MUSZĘ WKONCU ZROBIĆ TEN PIERWSZY KROK. POZDRAWIAM
Myślę, że moze zbyt mocno atakujemy Szczepana. Oczywiście nie zmieniłam zdania co do tego, że nie zostawiła bym mu dziecka pod opieką. Jak już pisałam wcześniej zajmuję się trochę psychologią i wyraźnie widzę pewne zaburzenia osobowości, ale mogą one wynikać z jakiś nawet bardzo wczesnych doświadczeń życiowych, których na dzień dzisiejszy nie pamięta bądź nie ma świadomości ich wpływu na swoje zachowanie i postawę. Piszę to z perspektywy mojej wiedzy w tym temacie. Jestem po specjalnych kursach dla rodzin zastępczych. Miałam przez jakiś czas pod swoją opieką dziecko po ciężkich doświadczeniach emocjonalnych. Wiem ile pracy potrzeba, żeby takiemu maluchowi dać wsparcie. Takim dzieciom brak pewności siebie, mają bardzo niską samoocenę, nie potrafią się bronić, bądź bronią się atakując. Uważam, że to co dziś robi Szczepan, czyli pracuje jako wolontariusz jest OK. Takim dzieciom potrzebne jest, każde choćby najmniejsze zainteresowanie, a jednocześnie w takich ośrodkach są wychowawcy i psychologowie, gdyby któryś zauważył, że dzieciom ze strony Szczepana grozi emocjonalne niebezpieczeństwo to by mu podziękowali. Jednocześnie Szczepan czuje się potrzebny i spełniony. Drogi Szczepanie, proszę nie traktuj tego wpisu jako kolejnego ataku. Potraktuj to raczej jako serdeczną radę babci Tereski. Widzę, że naprawdę potrzebujesz pomocy w kształtowaniu swojej osobowości. Absolutnie na dzień dzisiejszy nie chcę wysyłać cię od psychiatry, ale o dobrym psychologu mógłbyś pomyśleć. Być może, taka osoba pomoże Ci poznać samego siebie, a potem można rozpocząć pracę nad zmianami swojego JA. Również jak już pisałam wcześnie pomyśl o grupie wsparcia (może psycholog pomoże dobrać Ci odpowiednią). Nie chcę publicznie na forum stawiać diagnozy, po pierwsze zbyt mało o Tobie wiem, a po drugie nawet gdybym wiedziała więcej, to nie mam takiego prawa. Proszę Cię tylko nie bagatelizuj swojego problemu. Nie chodzi tu tylko o to czy nadajesz się na nianię, ale o całe Twoje życie. Jesteś młodym człowiekiem i dobrze by było byś przeżył życie ciesząc się nim, a nie żył cudzym i wiecznie był nieszczęśliwy. Pozdrawiam babcia Tereska. każdy z nas ma swoje małe i duże kłopoty. Czasami osoby wstydzą się zasięgnąć radę psychologa bo uważają się wtedy za jeszcze słabszych, bo nie podołali temu co ich trapi samodzielnie. Ale nie o to tutaj chodzi. Moze i Szczepan jest miłym i sympatycznym mężczyzną, wychodzę z założenia ze nikt tutaj tego nie neguje. Ale tutaj nie chodzi o jego psychikę tylko o opiekę nad dzieckiem. Istotą ludzką, która najbardziej wyczuwa emocje swojego otoczenia. Moja córka doskonale wie u kogo i na co może sobie pozwolić. Mam wrażenie, że ona wie kto jest słaby i kim może kierować. Takie są dzieci, dodatkowo potrafią dokładnie naśladować daną osobę, ucząc się przy tym w jaki sposób powinno się reagować w danej sytuacji. A opiekun/ka przyczynia się w pewnym stopniu do wychowania takiego malucha. Im bardziej stanowcza opiekunka mająca ustalone dla siebie reguły w jaki sposób podejść do dziecka i kiedy mu coś zabronić (z konsultacją rodzica, który również przekazuję opiekunce w rozmowie wstępnej nawyki dziecka) tym lepsza harmonia dla dziecka. Tym bezpieczniej moim zdaniem czuje się dziecko, bo wie ze istnieją granice. A skoro Szczepan tak dobrze zna SUPERNIANIE, to powinien wiedzieć, że dziecko potrzebuje przede wszystkim poczucie bezpieczeństwa i wyznaczonych granic.
|