SZKOŁA WYKAŃCZA NASZE PORTFELE!!!!

Forum » Kawiarenka - pogaduszki o wszystkim
witam.po powrocie w dniu dzisiejszym ze szkoły, straciłam już całkowicie cierpliwość i postanowiłam założyc nowy wątek.mam dwójke dzieci w wieku 8 i 5 lat.starsza córka daria chodzi do 2 klasy, młodsza maja do grupy 5-latków w szkole do której chodzi daria.obydwie córki wychowuje samotnie.nie użalam sie z tego powodu bo nie o trudach wychowywania, ale o szkole chcę pisać.dopóki do szkoły chodziła daria godziłam się na wszystkie ,,dodatkowe,, koszty.no ale teraz najzwyczajniej w swiecie nie wyrabiam.nauczyciele wymyślają coraz to nowe atrakcje za które my mamy płacić bez mrugnięcia okiem.jak nie płacimy to kręcą nosem.to nie może byc tak że człowiek musi brać nadgodziny w pracy, albo chore pozyczki i nie śpi po nocach bo się martwi skąd na to weżmie kase.i z góry uprzedzam ludzi którzy napiszą mi coś o opiece społecznej itp, bo to nie o to chodzi.na marginesie dodam że miałam dostać z gminy 150 zł na naukę starszej córki, do dziś tej kasy nie zobaczyłam.chodzi o brak wyobraźni nauczycieli.jest dopiero listopad a w klasach moich dzieci juz było kilka wycieczek itp.np.wycieczka dla pięciolatków do panoramy racławickiej we wrocławiu!!!!!!co taki pieciolatek wyniesie z panoramy?!!!jak powiedziałam o tym wychowawczyni stwierdziła że nie można sie wyłamywać bo inaczej starsze klasy więcej ich nie wezmą ze sobą na wycieczkę.dodatkowo w klasie majeczki- 30 złotych na spotkania z muzyką, 30 zł na nowy dywan(25 dzieci w klasie- 25*30=750 zł), 50 zł na zabawki, 6,50 na czapeczki(potrzebne na wycieczki)paczka na mikołaja 36 zł!!!- 6 zł spotkanie z mikołajem, 30 paczka( w zeszłym roku ja robiłam za mikołaja nikt mi takiej kasy nie dał    najgorsze jest to że darii musze dać drugie tyle.pominę fakt że jak dwa lata temu złozyłam się na nowy dywan do klasy darii(w której obecnie jest maja)darii klasa została przeniesiona do innej klasy i z nowego dywanu korzystała 4 dni.zamiast zajmować sie dzieckiem w szkole lepiej zabrać na wycieczke i kilku rodziców do pomocy i luz.nie dosłowny bo wiem ze ciężko jest taką grupkę upilnować.teraz daria ma wycieczkę do piekarni.masakra.przed świętami znowu zawołaja kasę na jakąś fabrykę bombek, czy coś innego.i tak w kółko.dodam iz daria idzie w tym roku, tzn w przyszłym roku w maju2011 do komunii.katechetka juz we wrzesniu zbierała kase na różańce, książeczki i świece.dla kościółka dar tylko dwie stówki  totalny brak wyobraźni.doszło do tego że ja nie odprowadzam majki do klasy tylko wysyłam z nią moją koleżankę bo wstyd mi za każdym razem mówić że nie mam kasy.bo jak ja mówię nauczycielce rano że nie mam to ona do popołudniu nie pamieta i znów woła kasę.przykre to jest dla mnie jak cholera.bo chciałabym zeby dzieci miały to co inne dzieci w klasie ale nie stac mnie na to.a nauczyciele uważają że ile by nie zawołali to my mamy dać i nie marudzić.przeciez nie moge dzieciom od garnka odjąć.nie jestem nie wiedomo jak biedna.żyje normalnie.ale jak każdy człowiek mam zobowiązania, rachunki itd.i gdybym dawała córkom na każdą wycieczkę i pierdołę w szkole to musiałabym, np nie płacić za prąd.koszmar.pomijam temat książek bo to wogóle jest chore jekieś.mojej darii w tym roku kupiłam tylko 1 cześć podręczników i ćwiczeń i jak we wrzesniu powiedziałam pani że 2 cześć kupię za 5 miesięcy(już kupiłam wczoraj)to była wściekła że musi wycofywać i robić zwrot zamówienia.no bo jak można nie mieć we wrzesniu kasy?!!no nie wiem ja całe wakacje odkładałam ile mogłam ale i tak na wyposażenie 2 dzieci mi zabrakło.bo zamiast zrobić z dziecmi na mikołaja przedstawienie w którym mikołaj rozda dzieciom drobiazgi po np.5-10 zł lepiej zawołac prawie cztery dychy i mieć wszystko w...a wy drodzy rodzice sie martwcie i kombinujcie.
17.11.2010 16:28
kochana temat rzeka    poczekaj aż pójdą do gimnazjum a potem do liceum(książki w tym roku jeden zestaw 500zł,a mam dwoje dzieci,syn gim.córka LO.Książki wszystkie nowe bo, tu gratka, bo wszystkie nowego wydania ,a zmieniają sie tylko okładki   )a gdzie reszta zeszyty itp. ,dochodzą zajęcia pozalekcyjne ,treningi, dodatkowe lekcje(korepetycje).czasem myślę ze nasze zarobki są z gumy    .jesteś sama więc Ci trudniej.powinna na zebraniu twardo powiedzieć żeby sie opamiętali z tymi wycieczkami ,i jeszcze pięciolatek w panoramie racławickiej,absurd.ponad to wszystko jeszcze trzeba je ubrać i to nie w byle co z placu,bo dzieci w szkole tylko na metki patrzą.dlatego trzeba naprawdę dużo samozaparcia i cierpliwości. beata :) . edytowała ten post 17.11.2010 17:10
17.11.2010 17:04
"teraz daria ma wycieczkę do piekarni.masakra"
i ta wycieczka tez tyyyyle kosztuje?...
Fajna wycieczka! Wiesz, chyba lepiej opowiadać o piekarni, pracy piekarza itd. w piekarni, niż siedzącym dzieciom w ławce, klasie- opowiadać bajki. Nas uczą takich działań-by dzieci zwiedzały, poznawały naocznie, uczestniczyły w procesie odkrywania! I to ma sens! To procentuje! I zapada w pamięć!
A pieniądze? No cóż... myślę,że nie jesteś sama w tej sytuacji. Nie ma innych rodziców z podobnymi problemami w klasie dziewczynek? Myślę,że z nauczycielka po prostu trzeba pogadać, wytłumaczyć - a jak Ty udajesz, że problemu nie ma, bo się go wstydzisz, to wychodzisz tylko na zapominalską (bo znów nie wzięłaś kasy) - tak pewnie myśli n-lka... Ja się spotykałam z tym, że inni rodzice troszkę więcej płacili i starczało dla dzieci, które tych pieniążków nie mają. a po drugie zawsze możesz nie puścić dziecka na wycieczkę-proste! Przecież nie ma przymusu jazdy do kina, teatru, itd. Inna sprawa, że i owszem-może być przykro Twoim córkom, ale... takie życie. Pogadaj z n-lką... ja bym tak zrobiła na Twoim miejscu...
17.11.2010 17:09

Asiula
"teraz daria ma wycieczkę do piekarni.masakra"
i ta wycieczka tez tyyyyle kosztuje?...
Fajna wycieczka! Wiesz, chyba lepiej opowiadać o piekarni, pracy piekarza itd. w piekarni, niż siedzącym dzieciom w ławce, klasie- opowiadać bajki. Nas uczą takich działań-by dzieci zwiedzały, poznawały naocznie, uczestniczyły w procesie odkrywania! I to ma sens! To procentuje! I zapada w pamięć!
A pieniądze? No cóż... myślę,że nie jesteś sama w tej sytuacji. Nie ma innych rodziców z podobnymi problemami w klasie dziewczynek? Myślę,że z nauczycielka po prostu trzeba pogadać, wytłumaczyć - a jak Ty udajesz, że problemu nie ma, bo się go wstydzisz, to wychodzisz tylko na zapominalską (bo znów nie wzięłaś kasy) - tak pewnie myśli n-lka... Ja się spotykałam z tym, że inni rodzice troszkę więcej płacili i starczało dla dzieci, które tych pieniążków nie mają. a po drugie zawsze możesz nie puścić dziecka na wycieczkę-proste! Przecież nie ma przymusu jazdy do kina, teatru, itd. Inna sprawa, że i owszem-może być przykro Twoim córkom, ale... takie życie. Pogadaj z n-lką... ja bym tak zrobiła na Twoim miejscu...

gadałam mnóstwo razy.doskonale wiedzą jaką mam sytuację i maja to gdzieś bo kręcą nosem jak mówię że nie mam kasy.ile razy można sie powtarzać? to załosne.ja wiem że takie wycieczki sa pouczajace.nie chodzi o wycieczki ale o częstotliwość.a to że dzieci nie pojada nie jest wyjsciem.ktos kto ma kase nie wie jak ja sie czuje jak musze odmówić dziecku.
17.11.2010 17:37
Doradziłabym więcej asertywności    nie wyślę córki na wakacje, bo nie ma teraz na to pieniędzy, a mniej więcej w tych okolicach będziemy w wakacje, więc nie ma to sensu. Nie można się wyłamywać? Owszem, można i Pani ma do tego pełne prawo.
Spotkanie z panią Muzyką, rozumiem (choć moim zdaniem za drogie), ale paczki za 36 złotych?? Komedia, bo ja za tyle często nie dostawałam nawet w domu. Jeśli już paczka w szkole, to symboliczna, my kupowaliśmy drobiazgi za około 5zł. Co mogło to być? Kostka Rubika, paczka z czekoladkami, popularny komiks, tańsze kolczyki, a także własnoręcznie wykonany drobiazg    w klasie córki znajomej tez były takie "genialne" pomysły, na szczęście znalazło się kilka kobiet, które postawiło sprawę jasno: albo paczki będą tańsze albo one się wyłamią. Udało im się... może i Pani spróbuje chociaż znaleźć jakichś sprzymierzeńców?
A już w ogóle rozbawił mnie dywan. Rozumiem, że nowe ławki, segment i tablicę również sponsorują uczniowie? To może jeszcze niech w zakresie rodziców będą podwyżki dla nauczycieli... i dyrektora?   
Proponuję szczerze i prosto z mostu powiedzieć nauczycielce, że nie będzie Pani płacić za pewne "atrakcje", bo zwyczajnie nie ma Pani na to pieniędzy. A jeśli będzie przypominać, powiedzieć głośno i wyraźnie "Ja już mówiłam rano, że nie zapłacę". Nauczyciel też człowiek, w dodatku zabiegany (kilka godzin z dwudziestą- trzydziestką maluchów potrafi wymęczyć    ).
Niestety, często zdarza się, że to właśnie rodzice nakręcają te wydatki. W Polsce nadal dominuje zasada "Zastaw się, a postaw się" i mamusie za wszelką cenę próbują pokazać, że mają pieniądze, inwestują w dziecko i potrafią wydać na niego mnóstwo pieniędzy. Na szczęście można spotkać i inne podejście, szkoda, że tak rzadko   
17.11.2010 17:58
Pani Magdaleno!
To nie ma co gadać z tępym nauczycielem ,tylko napisz podanie do Dyrektora szkoły przedstaw swoją sytuację: że jesteś samotną matką wychowującą dzieci i nie na wszystkie zachcianki nauczyciela Ciebie stać.I że za każdym razem nie będziesz mówić nauczycielowi że Ciebie nie stać ,bo Ciebie to krępuje. Szkoła jest chyba do nauki a nie żeby wycieczki robić ,to kiedy dziecko ma się czegokolwiek nauczyć oraz żeby dywany do szkoły kupować.Kiedyś w szkołach były tz.zapomogi.Dzieci biedniejsze dostawały jakieś pieniądze,były obiady za darmo ,a wycieczki były robione za pieniądze które zbierali na tzw. komitet rodzicielski.Nie wiem jak teraz jest w szkołach.Ale sprawę swojej sytuacji przedstaw dyrektorowi tylko dyrektorowi,i niech on się zajmie tym.Takie jest moje zdanie.
17.11.2010 18:03

Karolina W.
Doradziłabym więcej asertywności    nie wyślę córki na wakacje, bo nie ma teraz na to pieniędzy, a mniej więcej w tych okolicach będziemy w wakacje, więc nie ma to sensu. Nie można się wyłamywać? Owszem, można i Pani ma do tego pełne prawo.
Spotkanie z panią Muzyką, rozumiem (choć moim zdaniem za drogie), ale paczki za 36 złotych?? Komedia, bo ja za tyle często nie dostawałam nawet w domu. Jeśli już paczka w szkole, to symboliczna, my kupowaliśmy drobiazgi za około 5zł. Co mogło to być? Kostka Rubika, paczka z czekoladkami, popularny komiks, tańsze kolczyki, a także własnoręcznie wykonany drobiazg    w klasie córki znajomej tez były takie "genialne" pomysły, na szczęście znalazło się kilka kobiet, które postawiło sprawę jasno: albo paczki będą tańsze albo one się wyłamią. Udało im się... może i Pani spróbuje chociaż znaleźć jakichś sprzymierzeńców?
A już w ogóle rozbawił mnie dywan. Rozumiem, że nowe ławki, segment i tablicę również sponsorują uczniowie? To może jeszcze niech w zakresie rodziców będą podwyżki dla nauczycieli... i dyrektora?   
Proponuję szczerze i prosto z mostu powiedzieć nauczycielce, że nie będzie Pani płacić za pewne "atrakcje", bo zwyczajnie nie ma Pani na to pieniędzy. A jeśli będzie przypominać, powiedzieć głośno i wyraźnie "Ja już mówiłam rano, że nie zapłacę". Nauczyciel też człowiek, w dodatku zabiegany (kilka godzin z dwudziestą- trzydziestką maluchów potrafi wymęczyć    ).
Niestety, często zdarza się, że to właśnie rodzice nakręcają te wydatki. W Polsce nadal dominuje zasada "Zastaw się, a postaw się" i mamusie za wszelką cenę próbują pokazać, że mają pieniądze, inwestują w dziecko i potrafią wydać na niego mnóstwo pieniędzy. Na szczęście można spotkać i inne podejście, szkoda, że tak rzadko   

niestety odnoszę wrażenie że jestem oceniana po wyglądzie jak i równiez moje dzieci.4 lata temu sie rozwiodłam, mąż mieszka w crewe w anglii, dzieci dostały od niego ubrania, obuwie itp. ale to że dzieci chodza w butach nike nie zmienia faktu że jedna córka buty dostała nówki od taty a druga ma z lumpa kola we wrocławiu za 4 zł.i to samo ze mną.do tej pory, tj 2 lata dziecko jezdziło do szkoły autobusem szkolnym.w tym roku mój tata kupił sobie nowe auto( i żeby nie było ze mam bogatych rodziców którzy powinni pomóc-tata 15 lat na auto odkładał)a mi dał stare.dogadałam sie z rodzicami i byłą tesciowa ze pomoga z ubezpieczeniem, a paliwo na cały miesiąc wożenia do szkoły kosztuje 100 zł.do szkoły mam 2 km.no wiec nauczycielki zobaczyły że mamuśka wozi sie autkiem(pełnoletni passat  wszystko po to żeby dziecko nie musiało 0 7 25 do szkoły jechać 3 min a potem pól g czekac na lekcje , no i w zimie masakra bo jakie dziecko pamieta o czapce?gdyby nie to olałabym auto bo do tej pory radziłam sobie bez niego.no i pewnie na tej podstawie wywnoiskowały że chyba w totka wygrałam i moje uwagi spływaja jak po kaczce.dodam ze mam na utrzymaniu mieszkanie i 2 dzieci zarabiam 976 zł.na ręke.moze faktycznie przesadzam i powinnam za wszystko płacić? tylko z czego?no i patrza na mnie jak na idiotkę.
17.11.2010 18:17

magdalena d.

Karolina W.
Doradziłabym więcej asertywności    nie wyślę córki na wakacje, bo nie ma teraz na to pieniędzy, a mniej więcej w tych okolicach będziemy w wakacje, więc nie ma to sensu. Nie można się wyłamywać? Owszem, można i Pani ma do tego pełne prawo.
Spotkanie z panią Muzyką, rozumiem (choć moim zdaniem za drogie), ale paczki za 36 złotych?? Komedia, bo ja za tyle często nie dostawałam nawet w domu. Jeśli już paczka w szkole, to symboliczna, my kupowaliśmy drobiazgi za około 5zł. Co mogło to być? Kostka Rubika, paczka z czekoladkami, popularny komiks, tańsze kolczyki, a także własnoręcznie wykonany drobiazg    w klasie córki znajomej tez były takie "genialne" pomysły, na szczęście znalazło się kilka kobiet, które postawiło sprawę jasno: albo paczki będą tańsze albo one się wyłamią. Udało im się... może i Pani spróbuje chociaż znaleźć jakichś sprzymierzeńców?
A już w ogóle rozbawił mnie dywan. Rozumiem, że nowe ławki, segment i tablicę również sponsorują uczniowie? To może jeszcze niech w zakresie rodziców będą podwyżki dla nauczycieli... i dyrektora?   
Proponuję szczerze i prosto z mostu powiedzieć nauczycielce, że nie będzie Pani płacić za pewne "atrakcje", bo zwyczajnie nie ma Pani na to pieniędzy. A jeśli będzie przypominać, powiedzieć głośno i wyraźnie "Ja już mówiłam rano, że nie zapłacę". Nauczyciel też człowiek, w dodatku zabiegany (kilka godzin z dwudziestą- trzydziestką maluchów potrafi wymęczyć    ).
Niestety, często zdarza się, że to właśnie rodzice nakręcają te wydatki. W Polsce nadal dominuje zasada "Zastaw się, a postaw się" i mamusie za wszelką cenę próbują pokazać, że mają pieniądze, inwestują w dziecko i potrafią wydać na niego mnóstwo pieniędzy. Na szczęście można spotkać i inne podejście, szkoda, że tak rzadko   

niestety odnoszę wrażenie że jestem oceniana po wyglądzie jak i równiez moje dzieci.4 lata temu sie rozwiodłam, mąż mieszka w crewe w anglii, dzieci dostały od niego ubrania, obuwie itp. ale to że dzieci chodza w butach nike nie zmienia faktu że jedna córka buty dostała nówki od taty a druga ma z lumpa kola we wrocławiu za 4 zł.i to samo ze mną.do tej pory, tj 2 lata dziecko jezdziło do szkoły autobusem szkolnym.w tym roku mój tata kupił sobie nowe auto( i żeby nie było ze mam bogatych rodziców którzy powinni pomóc-tata 15 lat na auto odkładał)a mi dał stare.dogadałam sie z rodzicami i byłą tesciowa ze pomoga z ubezpieczeniem, a paliwo na cały miesiąc wożenia do szkoły kosztuje 100 zł.do szkoły mam 2 km.no wiec nauczycielki zobaczyły że mamuśka wozi sie autkiem(pełnoletni passat  wszystko po to żeby dziecko nie musiało 0 7 25 do szkoły jechać 3 min a potem pól g czekac na lekcje , no i w zimie masakra bo jakie dziecko pamieta o czapce?gdyby nie to olałabym auto bo do tej pory radziłam sobie bez niego.no i pewnie na tej podstawie wywnoiskowały że chyba w totka wygrałam i moje uwagi spływaja jak po kaczce.dodam ze mam na utrzymaniu mieszkanie i 2 dzieci zarabiam 976 zł.na ręke.moze faktycznie przesadzam i powinnam za wszystko płacić? tylko z czego?no i patrza na mnie jak na idiotkę.

aha w zeszłym roku ja robiłam za mikołaja i chodziłam po klasach i rozdawałam paczki.dzieciaki miału ubaw po pachy, paczki były w klasie darii po 15 zł, sklepowa u nas na wsi porobiła wszystkim dzieciom takie same paczki.były super, bo nawkładała mnóstwo słodyczy.dla dzieci liczy sie to ze ten mikołaj wogóle był i cos dał.moje długo w głowe zachodziły gdzie była mama jak chodził mikołaj?  
17.11.2010 18:24

magdalena d.

Karolina W.
Doradziłabym więcej asertywności    nie wyślę córki na wakacje, bo nie ma teraz na to pieniędzy, a mniej więcej w tych okolicach będziemy w wakacje, więc nie ma to sensu. Nie można się wyłamywać? Owszem, można i Pani ma do tego pełne prawo.
Spotkanie z panią Muzyką, rozumiem (choć moim zdaniem za drogie), ale paczki za 36 złotych?? Komedia, bo ja za tyle często nie dostawałam nawet w domu. Jeśli już paczka w szkole, to symboliczna, my kupowaliśmy drobiazgi za około 5zł. Co mogło to być? Kostka Rubika, paczka z czekoladkami, popularny komiks, tańsze kolczyki, a także własnoręcznie wykonany drobiazg    w klasie córki znajomej tez były takie "genialne" pomysły, na szczęście znalazło się kilka kobiet, które postawiło sprawę jasno: albo paczki będą tańsze albo one się wyłamią. Udało im się... może i Pani spróbuje chociaż znaleźć jakichś sprzymierzeńców?
A już w ogóle rozbawił mnie dywan. Rozumiem, że nowe ławki, segment i tablicę również sponsorują uczniowie? To może jeszcze niech w zakresie rodziców będą podwyżki dla nauczycieli... i dyrektora?   
Proponuję szczerze i prosto z mostu powiedzieć nauczycielce, że nie będzie Pani płacić za pewne "atrakcje", bo zwyczajnie nie ma Pani na to pieniędzy. A jeśli będzie przypominać, powiedzieć głośno i wyraźnie "Ja już mówiłam rano, że nie zapłacę". Nauczyciel też człowiek, w dodatku zabiegany (kilka godzin z dwudziestą- trzydziestką maluchów potrafi wymęczyć    ).
Niestety, często zdarza się, że to właśnie rodzice nakręcają te wydatki. W Polsce nadal dominuje zasada "Zastaw się, a postaw się" i mamusie za wszelką cenę próbują pokazać, że mają pieniądze, inwestują w dziecko i potrafią wydać na niego mnóstwo pieniędzy. Na szczęście można spotkać i inne podejście, szkoda, że tak rzadko   

niestety odnoszę wrażenie że jestem oceniana po wyglądzie jak i równiez moje dzieci.4 lata temu sie rozwiodłam, mąż mieszka w crewe w anglii, dzieci dostały od niego ubrania, obuwie itp. ale to że dzieci chodza w butach nike nie zmienia faktu że jedna córka buty dostała nówki od taty a druga ma z lumpa kola we wrocławiu za 4 zł.i to samo ze mną.do tej pory, tj 2 lata dziecko jezdziło do szkoły autobusem szkolnym.w tym roku mój tata kupił sobie nowe auto( i żeby nie było ze mam bogatych rodziców którzy powinni pomóc-tata 15 lat na auto odkładał)a mi dał stare.dogadałam sie z rodzicami i byłą tesciowa ze pomoga z ubezpieczeniem, a paliwo na cały miesiąc wożenia do szkoły kosztuje 100 zł.do szkoły mam 2 km.no wiec nauczycielki zobaczyły że mamuśka wozi sie autkiem(pełnoletni passat  wszystko po to żeby dziecko nie musiało 0 7 25 do szkoły jechać 3 min a potem pól g czekac na lekcje , no i w zimie masakra bo jakie dziecko pamieta o czapce?gdyby nie to olałabym auto bo do tej pory radziłam sobie bez niego.no i pewnie na tej podstawie wywnoiskowały że chyba w totka wygrałam i moje uwagi spływaja jak po kaczce.dodam ze mam na utrzymaniu mieszkanie i 2 dzieci zarabiam 976 zł.na ręke.moze faktycznie przesadzam i powinnam za wszystko płacić? tylko z czego?no i patrza na mnie jak na idiotkę.

jejku nie popadaj w paranoje z tym ocenianiem    nike to teraz żadna marka a stary pasat to nie nówka mercedes   
Magda najzwyczajniej w świecie musisz dokonać wyboru płacić lub nie płacić.Jasnym jest że twoje córki nie mogą za każdym razem płacić za Twój statut materialny bo zwyczajnie w świecie chcą brać udział w wycieczkach szkolnych.one przede wszystkim nie mogą mieć poczucia ze z braku kasy są gorsze od innych ,ale nie można ciągle ich nie posyłać na wycieczki.Aha i powiadomić nauczycielkę by bezpośrednio do ciebie zwracała sie o pieniądze nie do dzieci bo je to może krepować ciągłe upominanie.do cholerki chyba pedagog kuma takie rzeczy czy nie !?
17.11.2010 18:28

beata    .

magdalena d.

Karolina W.
Doradziłabym więcej asertywności    nie wyślę córki na wakacje, bo nie ma teraz na to pieniędzy, a mniej więcej w tych okolicach będziemy w wakacje, więc nie ma to sensu. Nie można się wyłamywać? Owszem, można i Pani ma do tego pełne prawo.
Spotkanie z panią Muzyką, rozumiem (choć moim zdaniem za drogie), ale paczki za 36 złotych?? Komedia, bo ja za tyle często nie dostawałam nawet w domu. Jeśli już paczka w szkole, to symboliczna, my kupowaliśmy drobiazgi za około 5zł. Co mogło to być? Kostka Rubika, paczka z czekoladkami, popularny komiks, tańsze kolczyki, a także własnoręcznie wykonany drobiazg    w klasie córki znajomej tez były takie "genialne" pomysły, na szczęście znalazło się kilka kobiet, które postawiło sprawę jasno: albo paczki będą tańsze albo one się wyłamią. Udało im się... może i Pani spróbuje chociaż znaleźć jakichś sprzymierzeńców?
A już w ogóle rozbawił mnie dywan. Rozumiem, że nowe ławki, segment i tablicę również sponsorują uczniowie? To może jeszcze niech w zakresie rodziców będą podwyżki dla nauczycieli... i dyrektora?   
Proponuję szczerze i prosto z mostu powiedzieć nauczycielce, że nie będzie Pani płacić za pewne "atrakcje", bo zwyczajnie nie ma Pani na to pieniędzy. A jeśli będzie przypominać, powiedzieć głośno i wyraźnie "Ja już mówiłam rano, że nie zapłacę". Nauczyciel też człowiek, w dodatku zabiegany (kilka godzin z dwudziestą- trzydziestką maluchów potrafi wymęczyć    ).
Niestety, często zdarza się, że to właśnie rodzice nakręcają te wydatki. W Polsce nadal dominuje zasada "Zastaw się, a postaw się" i mamusie za wszelką cenę próbują pokazać, że mają pieniądze, inwestują w dziecko i potrafią wydać na niego mnóstwo pieniędzy. Na szczęście można spotkać i inne podejście, szkoda, że tak rzadko   

niestety odnoszę wrażenie że jestem oceniana po wyglądzie jak i równiez moje dzieci.4 lata temu sie rozwiodłam, mąż mieszka w crewe w anglii, dzieci dostały od niego ubrania, obuwie itp. ale to że dzieci chodza w butach nike nie zmienia faktu że jedna córka buty dostała nówki od taty a druga ma z lumpa kola we wrocławiu za 4 zł.i to samo ze mną.do tej pory, tj 2 lata dziecko jezdziło do szkoły autobusem szkolnym.w tym roku mój tata kupił sobie nowe auto( i żeby nie było ze mam bogatych rodziców którzy powinni pomóc-tata 15 lat na auto odkładał)a mi dał stare.dogadałam sie z rodzicami i byłą tesciowa ze pomoga z ubezpieczeniem, a paliwo na cały miesiąc wożenia do szkoły kosztuje 100 zł.do szkoły mam 2 km.no wiec nauczycielki zobaczyły że mamuśka wozi sie autkiem(pełnoletni passat  wszystko po to żeby dziecko nie musiało 0 7 25 do szkoły jechać 3 min a potem pól g czekac na lekcje , no i w zimie masakra bo jakie dziecko pamieta o czapce?gdyby nie to olałabym auto bo do tej pory radziłam sobie bez niego.no i pewnie na tej podstawie wywnoiskowały że chyba w totka wygrałam i moje uwagi spływaja jak po kaczce.dodam ze mam na utrzymaniu mieszkanie i 2 dzieci zarabiam 976 zł.na ręke.moze faktycznie przesadzam i powinnam za wszystko płacić? tylko z czego?no i patrza na mnie jak na idiotkę.

jejku nie popadaj w paranoje z tym ocenianiem    nike to teraz żadna marka a stary pasat to nie nówka mercedes   
Magda najzwyczajniej w świecie musisz dokonać wyboru płacić lub nie płacić.Jasnym jest że twoje córki nie mogą za każdym razem płacić za Twój statut materialny bo zwyczajnie w świecie chcą brać udział w wycieczkach szkolnych.one przede wszystkim nie mogą mieć poczucia ze z braku kasy są gorsze od innych ,ale nie można ciągle ich nie posyłać na wycieczki.Aha i powiadomić nauczycielkę by bezpośrednio do ciebie zwracała sie o pieniądze nie do dzieci bo je to może krepować ciągłe upominanie.do cholerki chyba pedagog kuma takie rzeczy czy nie !?




daria wróciła wściekła ze szkoły i mówi że pani była zła że nie podpisałam zgody na wycieczke.no więc podpisałam ale na 2 paczki po 36 zł poprostu sie nie zgadzam.napisałam drukowanymi nie wyrażam zgody.i tyle.a w paranoje chyba rzeczywiscie popadam.nienawidzę tej szkoły i to jest chore.
17.11.2010 18:39

magdalena d.

beata    .




daria wróciła wściekła ze szkoły i mówi że pani była zła że nie podpisałam zgody na wycieczke.no więc podpisałam ale na 2 paczki po 36 zł poprostu sie nie zgadzam.napisałam drukowanymi nie wyrażam zgody.i tyle.a w paranoje chyba rzeczywiście popadam.nienawidzę tej szkoły i to jest chore.

tak,teraz tej nienawiści do szkoły nie okazuj przy córkach ,udzieli im sie niechęć i będzie im trudno odnaleźć się w tej społeczności.
nie jest Ci łatwo ,rozumiem to ale musisz dbać o dobro dziewczynek .Nie możesz poprosić ojca dzieci o pomoc?w końcu to również jego dzieci. czy rozwiódł sie tez z córkami    przede wszystkim pogadanka z nauczycielka o tym co juz pisałam wcześniej.Żadnych finansowych spraw z córki,aha i nie okazuj niechęci jawnie nauczycielom odbije sie to na córkach. beata :) . edytowała ten post 17.11.2010 19:01
17.11.2010 18:57
Nie popadasz w paranoję. Paranoją jest to, że uczciwie pracując (nie powiem, że uczciwie płacąc podatki, bo teraz nie płacę) nie stać mnie na utrzymanie i studia. Nie mówię o nie wiadomo czym. Nie chodzi o jedzenie dwudaniowego obiadu, tylko najzwyczajniej w świecie podstawowe potrzeby. I ja tego też mam dość.
A co do szkoły... Pamiętam, że ja też miałam dużo wydatków (szkoła średnia) i czasem trzeba było z czegoś zrezygnować albo się zbuntować. W SP też nie było lekko, ale tam rodzice oponowali, akurat moja mam należy do tych, którzy czegoś takiego nie przepuszczą. Rozumiem, że wycieczki są potrzebne, bo dziecko się lepiej rozwija i poznaje świat. Jednak ważne jest to, jaka to jest wycieczka. Bo można poznawać świat bez ponoszenia kolejnych kosztów, taka np.wycieczka do Straży Pożarnej Z doświadczenia moich dzieci wiem, że supersprawa =) I za darmo. A jaki chłopiec, będąc mały nie chciał być strażakiem?
Chyba o czymś zapomniałam, ale jak mi się przypomni, to napiszę =)
17.11.2010 19:03

Karina B.
Nie popadasz w paranoję. Paranoją jest to, że uczciwie pracując (nie powiem, że uczciwie płacąc podatki, bo teraz nie płacę) nie stać mnie na utrzymanie i studia. Nie mówię o nie wiadomo czym. Nie chodzi o jedzenie dwudaniowego obiadu, tylko najzwyczajniej w świecie podstawowe potrzeby. I ja tego też mam dość.
A co do szkoły... Pamiętam, że ja też miałam dużo wydatków (szkoła średnia) i czasem trzeba było z czegoś zrezygnować albo się zbuntować. W SP też nie było lekko, ale tam rodzice oponowali, akurat moja mam należy do tych, którzy czegoś takiego nie przepuszczą. Rozumiem, że wycieczki są potrzebne, bo dziecko się lepiej rozwija i poznaje świat. Jednak ważne jest to, jaka to jest wycieczka. Bo można poznawać świat bez ponoszenia kolejnych kosztów, taka np.wycieczka do Straży Pożarnej Z doświadczenia moich dzieci wiem, że supersprawa =) I za darmo. A jaki chłopiec, będąc mały nie chciał być strażakiem?
Chyba o czymś zapomniałam, ale jak mi się przypomni, to napiszę =)



absolutnie tego nie okazuję przy dzieciach.tłumacze że pani nauczycielka wie co jest dla nich dobre i takie tam.tatuś rozwiódł się również z dziećmi.widuje je 2 razy w roku i nawet olał komunie dziecka, więc jego rodzinka przychodzi tylko do kosciółka włącznie z nim  dla uspienia sumienia własnie 2 razy w roku kupuje im drogie ciuchy i zabawki.ale to nie nakarmi dzieci niestety.tak więc tatus odpada.dzieciaki mam super bo jak mówię nie to nie ma cyrków ale kurcze nie może być tak że ja zgadzam sie na wycieczke dla swiętego spokoju a potem bidujemy.wymyślili wizytówki dla dzieci to ja porobiłam dla wszystkich dzieci z klasy u siebie w domu.cały czas poprostu czegoś chcą.nie ma tygodnia zeby człowiek zawiózł dzieci i nie wołali kasy.no tak żyć nie mozna.
17.11.2010 19:23
kurde,ale alimenty płaci ?
17.11.2010 19:31
zgadzam sie z Pani Magdam mimo, ze sama nie mam dzieci, pojscie o rok wczesniej do szkoly dzieci, to tez wydzieranie kolejnej kasy od rodzicow. co chwile widze jak po miescie dzieci gdzies chodza grupkami do kina, muzeow itp. nie mowie, ze to zle, ale bez przesady, szkoly co i rusz wyciagaja na cos kase, wiadomo, ze nauczycielki wola to niz sie uzerac z dziecmi w klasie. one na tym tez korzystaja, bo maja te atrakcje za free. kiedys mama mojej podopoecznej upowaznila mnie o decydowaniu o wyjsciach, bo tez sie ugotowalam jak sie dowiedzialam, ze mala ma isc do kina za 20 zl na seans grupowy, gdzie bilet grupowy w tym kinie kosztuje 11 zl!zgroza, pyt. pania nauczycielke czy za te 20 zl dzieci maja cos extra, np. picie, pop corn itp., ale ona na to, ze nie, a ja jej odp., ze skoro tak, to prosze dziecko z listy wykreslic, bo pojdzie do kina z rodzicami na ten film za 11 zl i co to za interes. myslala, ze nastepnych naiwnych znalazla. Agnieszka M. edytowała ten post 17.11.2010 19:41
17.11.2010 19:40

beata    .
kurde,ale alimenty płaci ?

heheheheheh OCZYWIŚCIE  biedaczek jest bezrobotny podobno i stac go na życie w anglii.papiery lewe załatwił do sadu ze nie pracuje, co kilka miesiecy adres zmienia w pl juz 3 lata nie był bo komornicy go scigają.
17.11.2010 19:47

magdalena d.

beata    .
kurde,ale alimenty płaci ?

heheheheheh OCZYWIŚCIE  biedaczek jest bezrobotny podobno i stac go na życie w anglii.papiery lewe załatwił do sadu ze nie pracuje, co kilka miesiecy adres zmienia w pl juz 3 lata nie był bo komornicy go scigają.

no tak...drań   .
17.11.2010 20:05
tak samo jak mówimy o bezpłatnych studiach....   
17.11.2010 20:22

Kasiaczek N.
tak samo jak mówimy o bezpłatnych studiach....   




koszmar.miłe Panie.mieszkałam przez ponad 2 lata w birkenhead GB.poleciałam jak głupia za mężusiem i on mnie kopnął w d...no ale nie o tym.moja daria w wieku niecałych 3 latek poszła tam do przedszkola przy szkole.podstawowej.jak ja tam weszłam do sali w której dzieci miały zajecia to omało zawału nie dostałam.dzieci miały w srodku zjeżdżalnię z piaskiem, mnóstwo pieknych i drogich zabawek, kolorowe stoliczki itp.plac zabaw przed szkołą- nawierzchnia pokryta korkiem.jedzenie było darmowe.książki darmowe,wszystko darmowe oprócz mundurków, plecaczka, śniadaniówki(obiad dostaały w szkole i podwieczorek)wycieczki nawet jak były to groszowe sprawy.jak raz przyjechała straz pożarna do szkoły z pontonami, wozami strazackimi to nic nie płaciłam.mam zdjecia moge wysłać jak ktos nie wierzy.generalnie rewelacja pod względem finansowym.z poziomem nauczania-gorzej.ale nie mozna miec wszystkiego  
17.11.2010 21:16
Tak samo jest w Dani. Szkoła jest za darmo.
17.11.2010 21:22
Ja podobnie ja Ty Madziu sama wychowuję córcie - tutaj jest różnica że tylko jedną, ale poszła do zerówki, jak dostałam we wrześniu spis wydatków to też załamałam ręce: zaczynając od ubezpieczenia - 22zł (obowiązkowe - zrozumiałe), 75,00zł za komplet książek (rozumiem), 80,00zł komitet rodzicielski - na konto szkoły płatne - na jaką chusteczkę skoro rodzice i tak kupują kwiaty, ciasteczka, napoje i ciasta na uroczystości - a co najzabawniejsze zerówkowicze nie biorą udziału jeszcze w życiu szkoły bo to oddział przedszkolny - ale zapłacić trzeba, 20zł miesięcznie na składki klasowe - hmm, tutaj jeszcze oki, bo dużo prac robili we wrześniu i w październiku - a teraz jakoś ucichło wszystko, ale jak kupiłam prezent i kwiatki na dzień nauczyciela to nikt też mnie nie zapytał czy może oddać ze składek - dlatego drugi miesiąc nie zapłaciłam. Z wycieczek to nie szaleje kobieta, ale zapowiedziała, że od wiosny zacznie spacery z nimi i wycieczki, teraz w teatrze byli co sie dzieciom bardzo podobało - mojej też, ale co najgorsze to organizowanie urodzin dzieci, mamy listopad a urodzin było już trzy, prezent wypada kupić - zawsze jakiś drobiazg za 20zł - szkoła bardzo dobra pod względem nauczania i rodzice przyjeżdzają nowymi autami, więc prezenty z niższej półki nie mile widziane   , plus czekoladka, plus dojazd na te urodzinki - często centra handlowe - koszmar, a teraz dziecku powiedzieć że nie idzie na urodziny bo mnie nie stać na prezent to aż mi głupio    bo później jest płacz przez dwa dni że nie była - a już raz musiałam odmówić   
17.11.2010 22:14
Ojacie... Jak ja byłam w SP to na urodziny składaliśmy się po złotówce!! A potem Pani kupowała jakiś prezencik. A w klasie nigdy nas nie było więcej niż 13 osób...
17.11.2010 22:23
Przede wszystkim składka na komitet rodzicielski nie jest obowiązkowa.To,że nauczycielka tak mówi nie znaczy,że tak jest.pamiętam,że często wycieczki np.do kina kończyły się przymusem napisania wypracowania/rozprawki z danego filmu.Więc chciał nie chciał musiał iść-inaczej pała.
Warto temat wycieczek poruszyć na zebraniu.Postawić sprawę jasno a nie chować głowę w piasek.Ani to przyjemne dla Ciebie ani dla dzieci,które na pewno wstydzą się niestety,że inne dzieci chodzą a one nie.Przykre ale prawdziwe   
18.11.2010 01:00

Karolina K.
Przede wszystkim składka na komitet rodzicielski nie jest obowiązkowa.To,że nauczycielka tak mówi nie znaczy,że tak jest.pamiętam,że często wycieczki np.do kina kończyły się przymusem napisania wypracowania/rozprawki z danego filmu.Więc chciał nie chciał musiał iść-inaczej pała.
Warto temat wycieczek poruszyć na zebraniu.Postawić sprawę jasno a nie chować głowę w piasek.Ani to przyjemne dla Ciebie ani dla dzieci,które na pewno wstydzą się niestety,że inne dzieci chodzą a one nie.Przykre ale prawdziwe   



dzisiaj pani majki znowu mnie pytała o 36 zł na prezent na mikołaja.gdzie w pn jej powiedziałam że dam w pt.no więc dzisiaj się wściekłam, bo jak zwylke musiała pytać przy innych rodzicach i powiedziałam, że ja w takim razie rezygnuje z mikołaja i maja 3 grudnia(nie 6) nie będzie w szkole.pani wielce obrażona wykreśliła ją z listy.bo nie mogłabym dac tej kasy za tydzień gdzie będe ją miała tylko musze koniecznie dzisiaj i ona ma gdzieś że ja nie mam.żenada.i moje dziecko nie bedzie miało mikołaja nie dlatego że mama nie miała kasy tylko dlatego że nie miała jej 2 tygodnie przed mikołajem.
18.11.2010 10:29

Karina B.
Ojacie... Jak ja byłam w SP to na urodziny składaliśmy się po złotówce!! A potem Pani kupowała jakiś prezencik. A w klasie nigdy nas nie było więcej niż 13 osób...


jak ja byłam w podstawówce to się rozdawało cukierki w klasie, które kupiła mama.i wszyscy byli zadowoleni.
18.11.2010 10:30
« Powrót do listy tematów