Kasia M. Już piszę. Miałam zawsze dobry kontakt z dziećmi. Po raz pierwszy trafiam na, aż taki problem. Może jestem za młoda i mam za mało doświadczenia by do niego dotrzeć. Nie wiem. Jest w porządku do momentu, gdy robimy to co On chce. Pan i władca absolutny. Jego reguły, jego zasady, jego zwycięstwa i tak dalej. Na moje propozycje reaguje krzykiem, i nie okazuje mi szacunku. Byłam na ambitna, kilka miesięcy temu, gdy tę pracę zaczynałam. Robiłam drzewka nagród i kar, próbowałam czytania, angielskiego, zabawy w skojarzenia. Niestety. Bez rezultatu. Po rozmowie z mamą okazało się, że każde dziecko jest inne i tyle. Nie zmuszałam. Jest więc jak jest. Dziecko podnosi na mnie głos. Notorycznie. Kompletnie ignoruje moje polecenia, mówi mi prosto w twarz, że nie mogę go ukarać ( tak umówił się z mamą), więc nie stwarza nawet pozorów, że mnie słucha.
Pytanie. Czy jest w tym jakaś moja wina? Bo mam wrażenie, że powinnam coś zrobić. Ale jak, skoro się nie da? I tak źle i tak niedobrze, bo nie wypełniam obowiązków nauki i zabawy.
W poprzednim miejscu pracy, było super. Żadnych problemów.Logopedia, zabawa, nauka.
Rodzice...hmmm...chętnie o tym porozmawiam na PW... Czasem takiej postawy u dziecka uczą rodzice.Z troski oczywiście o malucha. Hmm.Nie umiem na odległość pomóc,musiałabym dziecko słyszeć i widzieć.Hmm - rodzice.CZASEM - szkodzą samemu dziecku,a dziecko wywiązuje się.Z poleceń.Popatrz pod tym kątem.Jeżeli tak,rozmowa z rodzicami KONIECZNA i /ewentualnie/ rezygnacja z pracy.
|