Cześć. Dawno nie pisałam na forum, ale mam problem...
Pracuję z sześciolatkiem, który nie chce współpracować? Ni w ząb...

Proszę o PW    Kasia M. edytowała ten post 09.08.2009 19:00
09.08.2009 18:56
edytowałam Barbara wrocław edytowała ten post 09.08.2009 19:01
09.08.2009 19:01
Może rodzice znają najlepiej swoje dziecko i dobrze by było z tym pytaniem najpierw pójść do nich..   
09.08.2009 19:37
co to znaczy nie chce współpracować?
ja długo się nim zajmujesz?
09.08.2009 21:56

Kasia M.
Cześć. Dawno nie pisałam na forum, ale mam problem...
Pracuję z sześciolatkiem, który nie chce współpracować? Ni w ząb...

Proszę o PW   

po 1 to moze jeszcze nie zdobylas jego serca, zaufania a to troche trwa nim dziecko sie przekona do niani
po 2 nic nie piszesz o zachowanmiu tego dziecka wiec trudno okreslic co moze robisz zle
daj wiecej szczegolow moze cos sie uda wymyslic
09.08.2009 22:39
Już piszę. Miałam zawsze dobry kontakt z dziećmi. Po raz pierwszy trafiam na, aż taki problem.
Może jestem za młoda i mam za mało doświadczenia by do niego dotrzeć. Nie wiem. Jest w porządku do momentu, gdy robimy to co On chce. Pan i władca absolutny. Jego reguły, jego zasady, jego zwycięstwa i tak dalej. Na moje propozycje reaguje krzykiem, i nie okazuje mi szacunku. Byłam na ambitna, kilka miesięcy temu, gdy tę pracę zaczynałam. Robiłam drzewka nagród i kar, próbowałam czytania, angielskiego, zabawy w skojarzenia. Niestety. Bez rezultatu. Po rozmowie z mamą okazało się, że każde dziecko jest inne i tyle. Nie zmuszałam. Jest więc jak jest. Dziecko podnosi na mnie głos. Notorycznie.
Kompletnie ignoruje moje polecenia, mówi mi prosto w twarz, że nie mogę go ukarać ( tak umówił się z mamą), więc nie stwarza nawet pozorów, że mnie słucha.

Pytanie. Czy jest w tym jakaś moja wina? Bo mam wrażenie, że powinnam coś zrobić. Ale jak, skoro się nie da? I tak źle i tak niedobrze, bo nie wypełniam obowiązków nauki i zabawy.

W poprzednim miejscu pracy, było super. Żadnych problemów.Logopedia, zabawa, nauka.

Rodzice...hmmm...chętnie o tym porozmawiam na PW... Kasia M. edytowała ten post 10.08.2009 06:03
10.08.2009 06:03
Zatem powinnas byc konsekwentna i nie dawac sie jego płaczom etc.bo on wie,ze w ten sposob wygra z kazdym! Konsekwencja w pracy z dzieckiem jest najwazniejsza, bo inaczej wejdzie na glowe! Dwa lata temu mialam trzech chlopcow pieciol,atkow w swojej grupie, ktorzy nie chcieli brac udzialu w zajeciach,zaczelam ich totalnie ignorowac i normalnie prowadzilam zajecia a oni tylko patrzyli,a czasem tez zaczeli brac udziel w zabawie i nauce,bo juz im sie chyba znudzilo   Ale Ty musisz pogadac z malym i sprobowac np. ze jedna jego zabawa a druga Twoja, bo Tobie jest przykro i smutno ,ze nie mozesz mu zrobic niespodzianki, albo np.wcale nie reagowac na placze krzyki etc, to zwykle rozpieszczone dziecko, a rodzice nie daja sobie rady wiec mu ulegaja, albo co gorsze nie chca miec klopotu z dzieckiem( w takim wypadku kupuje sie rybki)i mu ulegaja  Ciezka sytuacja, ja bym po pewnym czasie neistety zrezygnowala z tej pracy jesli nei nastapi zmiana,bo Ty sie nameczysz rodzice nie docenia i wszyscy beda niezadowoleni. Zadnych nagrod bym mu nie dawala ani kar a jesli juz to takie,zeby nie odczul,ze to nagroda albo kara. Jedynie mnie ciekawi jak on w p-lu sie zachowuje,bo jest obowiazek szesciolatka, tak czy siak przyszle nauczycielki maja bardzo ciezka sytuacje, bo tu z rodzicami bedzie klopot,bo dziecko musi byc na piedestale a w p-lu w grupie jest srednio ok 20-23 dziennie  Jedynie co jeszcze moge polecic, to kup ksiazke, "co zrobic,zeby dzieci nas sluchaly"byc moze tam znajdziesz ciekawe rozwiazania. Zycze owocnych poszukiwan')no i napisz jak Ci idzie wogole sprobuj tego,co napisalam czasem to skutkuje ale po pewnym czasie nie od razu.   
10.08.2009 08:53
jeśli masz możliwość to zrezygnuj z pracy i zmień ją na inna.Ja pracuję w Bydgoszczy ale już niedługo wydaje mi się,że współpraca między mną a rodzicami się skończy bo mam ten sam problem. Opiekuję się chłopcem od prawie 3 lat i niestety żadnej zmiany nie widać.Niestety nie dostałam propozycji od rodziców za taka stawkę jak mam teraz i tylko to mnie trzyma. Niestety wiem,że powinnam powiedzieć : WALCZ ale jak nie ma współpracy i porozumienia między rodzicami to nic z tym nie zrobisz
10.08.2009 09:29
Ja to widzę tak, że to dziecko jest albo rozpieszczone, albo tak reaguje na to, że obca osoba wydaje polecenia, dodatkowo być może pouczone przez rodziców, że niania nie ma prawa go ukarać (krzycząc lub bijąc), ani do niczego zmuszać. Dziecko jest na tyle duże, żeby stosować się do takich wskazówek rodziców.
Ewentualnie, przychodzi mi do głowy jeszcze, że dziecko po prostu Cię nie polubiło z jakiegoś powodu (ma takie prawo), albo buntuje się przeciwko niani wogóle.

Ogólnie zostaje chyba rozmowa z rodzicami i dzieckiem do skutku. Albo pójście na łatwiznę - zmiana pracy    Do każdego można dotrzeć tylko trzeba znaleźć sposób. Sandra edytowała ten post 10.08.2009 10:02
10.08.2009 09:50

Sandra
Ja to widzę tak, że to dziecko jest albo rozpieszczone, albo tak reaguje na to, że obca osoba wydaje polecenia, dodatkowo być może pouczone przez rodziców, że niania nie ma prawa go ukarać (krzycząc lub bijąc), ani do niczego zmuszać. Dziecko jest na tyle duże, żeby stosować się do takich wskazówek rodziców.


Ja zdążyłam przeczytać twoją pełną wypowiedż zanim skasowałaś i uważam tak jak Sandra.
10.08.2009 10:22
Kasiu.Nie ma TU żadnej Twojej winy.I jak zależny Tobie na tej pracy to jeszcze trochę cierpliwości i sama się przekonasz że warto było.
Ja kiedyś też miałam taką Terrorystkę.3lata dziewczynka i nie kwalifikowała się do żadnego przedszkola tak była rozpieszczona.Nie tylko była w stosunku do mnie taka ale i do rodziców.Pisałam kiedyś na forum co było tego przyczyna.I tylko się uśmiałam pod nosem jak mi po jakimś czasie powiedziała.cyt.ciociu oni mi wszytko kupią bo się boja mojego krzyku.
Mnie wystarczył miesiąc na dojście do Pat.Była bardzo mądrą,rezolutną dziewuszką.Więc pokazałam jej inny świat.Ciekawa świata nie mogła się doczekać kiedy mama już sobie pójdzie do pracy bo się spóźni.Zawsze coś nowego poznawałyśmy.
Do 6-cio latka też możesz dotrzeć.Ale musisz trochę popracować.Ja miałam taka sama sytuacje.Każde dziecko jest inne.Tydzień dałam dziecku na to żeby się przyzwyczaiło do mnie i zaakceptowało.Sześciolatek jest na tyle rozwinięty umysłowo że wie dlaczego ma opiekunkę.Na moje propozycje też reagował tak samo.On tu rządzi a ja mu nic nie zrobię.Oczywiście zaraz odpowiadałam mu że ma racje że mu nic nie zrobię bo nic nie muszę a co do tego kto tu rządzi to jak wrócą rodzice to usiądziemy sobie na spokojnie przy stole i porozmawiamy o tym ,czy rodzice zgadzają się na jego takie czy inne zachowanie.O ile rodzice nie maja nic przeciwko takiemu zachowaniu to ja jestem za i będę tylko uważać na niego żeby się nie przewrócił o własne nogi.Było małe zaskoczenie....
..........Pan i władca absolutny. Jego reguły, jego zasady, jego zwycięstwa i tak dalej. Na moje propozycje reaguje krzykiem,,,To akurat wziął z bajki jaka leci w Tv.
..........Dziecko podnosi na mnie głos. Notorycznie. Z podnoszeniem głosu na mnie to akurat szybko dałam sobie radę bo powiedziałam ,,kochanie, może i jestem stara ale jeszcze nie głucha i możesz się do mnie zwracać normalnym głosem.
..........Kompletnie ignoruje moje polecenia, mówi mi prosto w twarz, że nie mogę go ukarać ( tak umówił się z mamą), więc nie stwarza nawet pozorów, że mnie słucha.
Nikt nie lubi jak wydaje mu się polecenia a już buntuje się w samym sobie, jak usłyszy że MA coś zrobić. Odwróć kota ogonem i się zapytaj co będziemy dzisiaj robić?co masz w planie na wolny dzień czy popołudnie??.żeby pokazać swoją władze możne odpowiedzieć że będzie się bawić sam..Bądź na to przygotowana.Ja wyciągnęłam klaser ze znaczkami i powiedziałam, Ok,ok ,to ja też się zajmie czymś w tym czasie.
Pobawił się sam tylko 2-3 minuty i nie wytrzymał.ciekawość wzięła górę.
Przepraszam ale się rozpisałam   
10.08.2009 10:39
Alicja Brak moze sie rozpisalas ale bardzo na temat i kazde zdanie wywazone, rozsadne - gdybys mnie nie uprzedzila napisalabym to samo. Jak mialam poprzednio dwie dziewczynki to ze starsza (3 latka) byl ten sam problem krzyki, calkowite ignorowanie tego co ja mowie, a do tego jeszcze dodawane: "bo mama to mi pozwala"
Wiec od razu wytlumaczylam ze jak jest z mama to moze robic co chce i na co pozwala mama, ale jak jest ze mna to musi byc tak jak ja powiem. Wytlumaczylam tez co bedzie jak bedzie u mnie ( rozne zabawy, zajecia, czasem bajka filmowa (a mam duzo) ....), jesli program nie odpowiada to nie musi w nim uczestniczyc i moze sie tylko przygladac jak ja bede sie bawic z jej siostra (jesli nie ma drugiego dziecka bawie sie sama by pokazac co traci) ale bedzie do mnie przyprowadzana i nie ma innego wyjscia bo mama musi pracowac. Byla strasznie zawzieta i troche dlugo trwalo zanim ja przekonalam ze moze byc super dla wszystkich, nawet bylo rzucenie sie na ziemie z krzykami ale tylko 1 raz, drugi sprobowala ale sie rozmyslila; " a wlasciwie to nie bo Ty (tzn. ja) i tak nie sluchasz" - i o to chodzilo !
Mam nadzieje ze jesli bedziesz konsekwentna to i Ty sobie poradzisz, zycze powodzenia
10.08.2009 13:51
Klaro, oczywiście dałam sobie radę i to szybciej niż zakładałam.Uważam że niemoc porozumienia nie tylko męczy opiekunkę ale też ,źle wpływa na dziecko.Wychodzę z założenia że nic na siłę.Ale jak dobry gracz mam asa w rękawie.Nie przeciągam naszego braku porozumienia bez końca.Wystarczy że podjadę pod przedszkole swoim Harleyem i facet jest mój.Już nie raz poprzez maszynę szybciej dochodziłam do porozumienia ,stosowanie kar,jakichkolwiek ??? Jak do tej pory nie wchodziło w grę.
10.08.2009 14:09

Alicja Brak
Klaro, oczywiście dałam sobie radę i to szybciej niż zakładałam.Uważam że niemoc porozumienia nie tylko męczy opiekunkę ale też ,źle wpływa na dziecko.Wychodzę z założenia że nic na siłę.Ale jak dobry gracz mam asa w rękawie.Nie przeciągam naszego braku porozumienia bez końca.Wystarczy że podjadę pod przedszkole swoim Harleyem i facet jest mój.Już nie raz poprzez maszynę szybciej dochodziłam do porozumienia ,stosowanie kar,jakichkolwiek ??? Jak do tej pory nie wchodziło w grę.

Tez sie jakos obywam bez kar, a jesli juz to bardzo sporadycznie je stosuje.
Wole pokazac cos "super" i jesli maluch chce to musi sie podporzedkowac   
10.08.2009 15:06

Klara Perzynska

Alicja Brak
Klaro, oczywiście dałam sobie radę i to szybciej niż zakładałam.Uważam że niemoc porozumienia nie tylko męczy opiekunkę ale też ,źle wpływa na dziecko.Wychodzę z założenia że nic na siłę.Ale jak dobry gracz mam asa w rękawie.Nie przeciągam naszego braku porozumienia bez końca.Wystarczy że podjadę pod przedszkole swoim Harleyem i facet jest mój.Już nie raz poprzez maszynę szybciej dochodziłam do porozumienia ,stosowanie kar,jakichkolwiek ??? Jak do tej pory nie wchodziło w grę.

Tez sie jakos obywam bez kar, a jesli juz to bardzo sporadycznie je stosuje.
Wole pokazac cos "super" i jesli maluch chce to musi sie podporzedkowac   

Oczywiście Klaro, zawsze jest przewaga po naszej stronie,opiekunek, bo to my prowadzimy dziecko a nie odwrotnie.Mamy doświadczenie i tylko od nas zależny dalsza współpraca z maluchem.Błędne jest myślenie że dziecko roczne lub młodsze nic nie rozumie.
10.08.2009 15:30

Kasia M.
Już piszę. Miałam zawsze dobry kontakt z dziećmi. Po raz pierwszy trafiam na, aż taki problem.
Może jestem za młoda i mam za mało doświadczenia by do niego dotrzeć. Nie wiem. Jest w porządku do momentu, gdy robimy to co On chce. Pan i władca absolutny. Jego reguły, jego zasady, jego zwycięstwa i tak dalej. Na moje propozycje reaguje krzykiem, i nie okazuje mi szacunku. Byłam na ambitna, kilka miesięcy temu, gdy tę pracę zaczynałam. Robiłam drzewka nagród i kar, próbowałam czytania, angielskiego, zabawy w skojarzenia. Niestety. Bez rezultatu. Po rozmowie z mamą okazało się, że każde dziecko jest inne i tyle. Nie zmuszałam. Jest więc jak jest. Dziecko podnosi na mnie głos. Notorycznie.
Kompletnie ignoruje moje polecenia, mówi mi prosto w twarz, że nie mogę go ukarać ( tak umówił się z mamą), więc nie stwarza nawet pozorów, że mnie słucha.

Pytanie. Czy jest w tym jakaś moja wina? Bo mam wrażenie, że powinnam coś zrobić. Ale jak, skoro się nie da? I tak źle i tak niedobrze, bo nie wypełniam obowiązków nauki i zabawy.

W poprzednim miejscu pracy, było super. Żadnych problemów.Logopedia, zabawa, nauka.

Rodzice...hmmm...chętnie o tym porozmawiam na PW...

Czasem takiej postawy u dziecka uczą rodzice.Z troski oczywiście o malucha. Hmm.Nie umiem na odległość pomóc,musiałabym dziecko słyszeć i widzieć.Hmm - rodzice.CZASEM - szkodzą samemu dziecku,a dziecko wywiązuje się.Z poleceń.Popatrz pod tym kątem.Jeżeli tak,rozmowa z rodzicami KONIECZNA i /ewentualnie/ rezygnacja z pracy.
10.08.2009 15:57
Kasiu, tak jak pisały moje poprzxedniczki również uważam, że na krzyk lepiej nie reagować i zająć się czymś "interesującym". Dziecko bardzo szybko będzie chciało się przyłączyć do zabawy. Dodatkowo możesz dołączyć komentarze, niby do siebie samej, jakie interesujące i ciekawe jest dane zajęcie.
Jak już mały terrorysta będzie chciał pobawić się z Tobą to postaw sprawę jasno, Ty mu na to pozwolisz, ale on też zrobi coś dla Ciebie. Dziecko szybko zrozumie, że będąc w zgodzie z Tobą bedzie miał więcej korzyści.
10.08.2009 20:28

Kinga U.
Kasiu, tak jak pisały moje poprzxedniczki również uważam, że na krzyk lepiej nie reagować i zająć się czymś "interesującym". Dziecko bardzo szybko będzie chciało się przyłączyć do zabawy. Dodatkowo możesz dołączyć komentarze, niby do siebie samej, jakie interesujące i ciekawe jest dane zajęcie.
Jak już mały terrorysta będzie chciał pobawić się z Tobą to postaw sprawę jasno, Ty mu na to pozwolisz, ale on też zrobi coś dla Ciebie. Dziecko szybko zrozumie, że będąc w zgodzie z Tobą bedzie miał więcej korzyści.

To bardzo dobra rada.Niemniej chwilę i impuls,trzeba wyczuć.
10.08.2009 20:52
ustalić reguły      Ja mam identycznie,że dziecku jest pozwalane na wszystko ale przy mnie tego nie ma bo są zasady. Nigdy zasad nie zmieniaj.Nie ma też ustępstw.

11.08.2009 09:50
Dziecko rozumie i dostosowuje się do zasad.Wręcz lubi je.Jak jasne,czytelne i opiekunkę lubi /czasem nawet - pełnym sercem kocha/.
11.08.2009 12:07
dokładnie. Wiem to na przykładzie mojego podopiecznego. U mnie są zasady i mnie bardziej szanuje niż rodziców.Przykład: rodzice na wspolnym spacerze błagali go by przestał kopać mury, oczywiscie miał to gdzies. Ja powiedziałam jedno słowo i przestał ( ku zdumieniu rodziców).U mnie nie ma ustępstw , są zasady i już. Tylko rodzice je łamią i ja niestety wychodze na najgorszą bo często ja zabraniam czegoś, on leci do rodziców i jest powiedziane: no dobra  
11.08.2009 13:38
Hehe,Nianiu N.To częste   .Rodzice po prostu nie zauważają sprytu i inteligencji dziecka.Super że potrafi "kombinować",niemniej musi nauczyć się zasad.I przyjmuje je,ku ździwieniu rodziców.Przynajmniej wiedzą za co płacą niani.Noo,powinni   
11.08.2009 13:44

Mania N.
dokładnie. Wiem to na przykładzie mojego podopiecznego. U mnie są zasady i mnie bardziej szanuje niż rodziców.Przykład: rodzice na wspolnym spacerze błagali go by przestał kopać mury, oczywiscie miał to gdzies. Ja powiedziałam jedno słowo i przestał ( ku zdumieniu rodziców).U mnie nie ma ustępstw , są zasady i już. Tylko rodzice je łamią i ja niestety wychodze na najgorszą bo często ja zabraniam czegoś, on leci do rodziców i jest powiedziane: no dobra  

Dziecko jest rozdarte, wiadomo że wybierze to co jemu pasuje, dlatego ja uważam jako matka że gdyby stał się cud i było by mnie stać na nianię to ustaliłybyśmy wspólnie jak postępować. ;P
11.08.2009 13:51
« Powrót do listy tematów