Nie każdy zasługuje na pomoc i to jest bardzo szeroki temat.Są tacy którzy naprawdę pomocy potrzebują i potrafią ją docenić ,inni uważają że im się ona poprostu należy i wykorzystują innych,nie dając nic w zamian-nawet słowa dziękuję .Osobiście nie pomagam alkoholikom,narkomanom ,osobom znęcającym się nad rodziną bo są nimi na własne życzenie i ich trzeba poprostu leczyć.Uważam też że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie bo sama się o tym przekonałam.Teraz pomagam kobietom,które zaznały przemocy domowej ze strony męża bo temat jest mi dobrze znany.Jestem przekonana że skrzywdzone matki z dziećmi są odpowiednimi osobami-którym należy pomocy udzielić i mówię tu o pomocy w każdej możliwej postaci.
13.08.2009 14:10
Zapraszam do rozmowy na powyższy temat.
14.08.2009 22:46
hmm...kiedyś bez mrugnięcia okiem pomogłabym każdemu potrzebującemu.Razem z mężem przygarnęlismy pod nasz dach młodą dziewczynę,córkę naszej znajomej,którą molestował seksualnie jej własny ojciec.Baliśmy się,że dojdzie w końcu do jakiejś tragedii,dlatego udzieliliśmy jej wsparcia,dachu nad głową,wyżywienia.Z czasem okazało się,że dziewczyna okłamywała nas,np.że szuka pracy,a nie robiła tego.Mój mąż znalazł jej więc pracę,ale ciągle jej coś nie pasowało.Wdała się w jakieś kradzieże i trafiła do więzienia.Z czasem okazało się też,że wynosiła na zewnątrz wszystko,co usłyszała w naszym domu.Dlatego,mimo szczerych chęci pomocy komuś,teraz zastanowiłabym się bardzo poważnie nad tym.Nie oczekiwałam żadnej wdzięczności,tylko odrobiny lojalności.Bardzo mnie zraniło to doświadczenie i przynisło gorzką refleksję,że chyba nie warto...
14.08.2009 23:37
Dlatego napisałam że nie każdemu się ta pomoc należy ,ponieważ niektórzy potrafią to wykorzystywać .
15.08.2009 00:46

Agnieszka Maleszewska
Dlatego napisałam że nie każdemu się ta pomoc należy ,ponieważ niektórzy potrafią to wykorzystywać .

Właśnie czekałam aż padnie to słowo.

Napiszę dlaczego zadałam pytanie(Ci którzy mnie nie lubią darują sobie złośliwe komentarze, bo jestem ostatnio zjeżona i nie gwarantuję że nie naskoczę i nie pożrę z butami! ;P )

To że się rozwodzę to wie pół kraju, to że mnie wyrzucają z domu następna połowa.
Posiadam informacje że mojemu mężowi potrzebna jest pomoc i to szybko- psychologiczna.
Z jednej strony co mnie to powinno obchodzić, przecież dość nas skrzywdził,
mało tego krzywdzi dalej, ale ja jestem zdrowa on jest chory,
zgłosiłam gdzie tylko mogłam, że potrzebuje pomocy, nie wiem czy on nie odrzuci pomocnej dłoni to już nie moja sprawa.
Wiem że niektóre z was będą się stukać po głowie po co mu pomogłam, ale przeżyłam z tym człowiekiem 8 lat, to były dobre lata, nie chcę go mieć na sumieniu.
Musiałam to zrobić aby móc pójść do przodu bez żółci zalewającej moją duszę.
15.08.2009 12:40
I ok-Basia ,zrobiłaś co mogłaś ,sumienie masz czyste,teraz od niego zależy czy skorzysta z tej pomocy czy nie.Jeśli nie chce-jego problem i niech się dalej stacza na samo dno-wtedy albo się z niego jeszcze dzwignie albo nie.Ja swojego byłego męża za to co nam zrobił posłałam do więzienia.Nie mam żadnych wyrzutów sumienia.
15.08.2009 12:49
« Powrót do listy tematów