ZHP-organizacja wychowawcza,

Forum » Kawiarenka - pogaduszki o wszystkim

Natalia

ChciaÅ‚abym tylko delikatnie sprostowac, choc to za duzo napisane, post Magdy L.  

W ZHP, a przynajmniej moim hufcu, wiekszosc druzyn jest zenska lub meska, tych mieszanych mamy niewiele.

Uwazam to za dobre rozwiazane, poniewaz w pewnym wieku dzieci sa na siebie "uczulone" i "ja go nie dotkne" lub "ona jest nienormalna", to tylko najlzejsze opinie na swoj temat udzielane przez chlopcow i dziewczynki.

Nie mam nic przeciwko druzynom "jednej plci" (sama mam taka), jednak uwazam, ze zuchy (6-9 lat) i wedrownicy (licealisci) mogliby razem dzialac w druzynach czy gromadach, gdyz ci starsi sa na tyle dojrzali, ze potrafia ze soba wspolgrac, a zuszki nie maja jeszcze problemu z tym, ze ich kolezanka nie jest chlopcem (lub odwrotnie), tylko swietnie sie ze soba bawia.

Za to dzieci w klasach 4-6, a tym bardziej w wieku gimnazjalnym, nalezaloby separowac nie tylko ze wzgledu na to, ze tak latwiej jest ich czegokolwiek nauczyc lub po prostu "ogarnac", ale ze wzgledu rowniez na swoje zdrowie psychiczne   Poza tym dzieci w tym wieku maja rozne potrzeby i zainteresowania, ktorych druga plec nigdy nie zrozumie chocby miala najszczersze checi   

Przecież te same dzieciaki chodza do 'mieszanych' klas. W szkole mogÄ… siÄ™ znosić a w harcówce już nie? W harcówce, na obozach i gdziekolewiek indziej przebywajÄ… harcerze dzieci przeciwnych pÅ‚ci nie mogÄ… siÄ™ znieść, a w szkole mogÄ…? Jeżeli sÄ… 'uczulone' na pÅ‚eć przeciwnÄ…, to doroÅ›li sÄ… od tego, żeby ich 'wyleczyć' z tej alergii. 

29.11.2011 22:46

Alez mi nie chodzilo o przebywanie ze soba przez godzine czy dwie podczas zbiorki raz w tygodniu, ale o wyjazdy, np. 3-dniowy biwak czy 3 tygodniowy oboz- wtedy odrebne zajecia, wg mnie,  sa genialnym rozwiazaniem.
Moglam napisac, ze o tym dokladnie myslalam.

Nie ma potrzeby "wyleczania" dzieci z "alergii"    Sami to zrobia dorastajÄ…c  

29.11.2011 22:52

Natalio, no coÅ› ty    a 3-dniowe wycieczki klasowe? a  tygodniowe zielone szkoÅ‚y? a kolonie?

29.11.2011 22:56

Ja to w pierwszej kolejności myślę a dopiero póżniej piszę.LaughingMimo Twoich wyjaśnień i tak nie rozumiem "separowania" i segregacji płciowej nie tylko w harcerstwie. Ja jednak jestem stara jak węgiel i pewnych kwestii mogę nie pojmować.Tongue out

29.11.2011 23:02

Podział ze wzgledu na płeć ma sens tylko w zakonach, ale w zyciu codziennym to jest nawet niewskazane, obojetnie czy przebywa sie razem 3 godziny, 3 dni czy 3 miesiace.

29.11.2011 23:02

Rozumiem, że Panie preferują koedukację - zgoda. Są w ZHP druzyny koedukacyjne. Wracam do wniosku, że różnorodnośc organizacji to dobra rzecz, a nie dowód na ich partyjność.

Są też jednak racje, że wychowanie w drużynach "jednopłciowych" jest skuteczniejsze. Chodzi zwłaszcza o kwestie dyscypliny, kar i nagród. Szkoła działa inaczej niż harcerstwo. Pani nauczycielka ma takie same "srodki przymusu" jak pan nauczyciel, a i tak jest oczywiste, że chłopcy szybciej reagują na polecenia mężczyzny (z wyjątkiem totalnych ciamajd).

Jeśli w grę wchodzi grupa prawie rówieśnicza, to sprawa wygląda zupełnie inaczej. Inne są sposoby budowania autorytetu w druzynie męskiej i supełnie inne w żeńskiej. Obóz to naprawdę zupełnie inna sytuacja niż zielona szkoła. I śmiem twierdzić, że panie nauczycielki zielone szkoły prowadzą raczej jak drużyny żeńskie. I męskośc na tym cierpi.

Jeśli jestem za brakiem koedukacji w harcerstwie, to również dlatego, że szkoły są koedukacyjne. Dzieci mają kontakt ze sobą i ja nie muszę się martwić, że płeć przeciwna jest im obca. Dlatego wybieram rozwiązanie skuteczniejsze.

A argument "z ostatniej chwili" jest związany z powszechnym kryzysem ojcostwa. Moi uczniowie (chłopcy) ewidentnie potrzebują męskich wzorów, a w gromadzie koedukacyjnej nie mamy gwarancji, że drużynowy będzie mężczyzną (i zazwyczaj nie jest, bo dziewczyny naturalnie garną się do młodszych dzieci). Podstawówki są zapchane kobietami. Dlatego rekomenduję mamom tychże uczniów ZHR - na pewno będą mieli relację wychowawczą z mężczyzną, a to niezwykle cenna rzecz.

Magda Leczkowska edytowała ten post 29.11.2011 23:19
29.11.2011 23:17

Ja uważam, że jeżeli czÅ‚owiek ma  współżyć  i żyć w spoÅ‚eczeÅ„stwie, to powinien uczyć siÄ™ tego jak najwczeÅ›niej. Organizacja, która stosuje "segregacjÄ™ pÅ‚ciowÄ…", tylko dlatego, że Å‚atwiej wtedy o dyscyplinÄ™,  byÅ‚aby ostatniÄ… organizacjÄ…, do której posÅ‚aÅ‚abym wÅ‚asne dziecko, przecież harcerstwo ma wychowywać, a jezeli tak, to powinno poznać również  trudy wychowania. Jednak najbardziej mi odpowiada program i zaÅ‚ożenia  Stowarzyszenia  Harcerskiego   

29.11.2011 23:37

Magda Leczkowska

Rozumiem, że Panie preferują koedukację - zgoda. Są w ZHP druzyny koedukacyjne. Wracam do wniosku, że różnorodnośc organizacji to dobra rzecz, a nie dowód na ich partyjność.

Są też jednak racje, że wychowanie w drużynach "jednopłciowych" jest skuteczniejsze. Chodzi zwłaszcza o kwestie dyscypliny, kar i nagród. Szkoła działa inaczej niż harcerstwo. Pani nauczycielka ma takie same "srodki przymusu" jak pan nauczyciel, a i tak jest oczywiste, że chłopcy szybciej reagują na polecenia mężczyzny (z wyjątkiem totalnych ciamajd).

Jeśli w grę wchodzi grupa prawie rówieśnicza, to sprawa wygląda zupełnie inaczej. Inne są sposoby budowania autorytetu w druzynie męskiej i supełnie inne w żeńskiej. Obóz to naprawdę zupełnie inna sytuacja niż zielona szkoła. I śmiem twierdzić, że panie nauczycielki zielone szkoły prowadzą raczej jak drużyny żeńskie. I męskośc na tym cierpi.

Jeśli jestem za brakiem koedukacji w harcerstwie, to również dlatego, że szkoły są koedukacyjne. Dzieci mają kontakt ze sobą i ja nie muszę się martwić, że płeć przeciwna jest im obca. Dlatego wybieram rozwiązanie skuteczniejsze.

A argument "z ostatniej chwili" jest związany z powszechnym kryzysem ojcostwa. Moi uczniowie (chłopcy) ewidentnie potrzebują męskich wzorów, a w gromadzie koedukacyjnej nie mamy gwarancji, że drużynowy będzie mężczyzną (i zazwyczaj nie jest, bo dziewczyny naturalnie garną się do młodszych dzieci). Podstawówki są zapchane kobietami. Dlatego rekomenduję mamom tychże uczniów ZHR - na pewno będą mieli relację wychowawczą z mężczyzną, a to niezwykle cenna rzecz.

Czy nie jest tak, że męskość buduje się zawsze w relacji do "żeńskości"?

Czy nie jest tak, że nie o kontakt jedynie chodzi w koedukacji, ale o naukÄ™ przez obserwacjÄ™, nie tylko rówieÅ›ników pÅ‚ci przeciwnej, ale też dorosÅ‚ych? 

Czy segregacja uÅ‚atwia manipulacjÄ™, czy nie? 

30.11.2011 07:29
« Powrót do listy tematów