Hehe, a mi się przypomniała sytuacja z klasy mojego brata. Ma koleżankę, która bierze hormony, przez co już w 2/3 klasie podstawówki nosiła całkiem spory stanik. Oczywiście wszyscy się z niej śmiali. W 5 czy 6 klasie chłopak poszedł do wychowawczyni się poskarżyć, że ta go uderzyła. Nauczycielka ją zawołała, zapytała o co poszło, a kiedy dowiedziała się, że ten się śmiał z dużego biustu dziewczyny, stwierdziła, że dobrze zrobiła i jak ktoś jeszcze jej coś powie to ma lać po łbie    swoją drogą często słyszałam (ale to w przypadku mężczyzn), że chłopak wraca do domu pobity, albo skarży się, że ktoś go uderzył, to ojciec jeszcze poprawia, albo kazanie strzela, że się bić nie potrafi   

A rodzice wogóle uważają, że przedszkole ma wszystkiego ich dzieci nauczyć. Sandra edytowała ten post 12.08.2009 18:02
12.08.2009 18:01
Nie będę uczyła swojego dziecka agresji, ale też nie będę uczyła ją że nadstawia sie drugi policzek. ;P
12.08.2009 18:35
Barbaro ja tak własnie nauczałam.I teraz doprawdy nie wiem czy nie popełniłam błędu.Świat /zawarty w człowieku/ coraz ostrzej wystawia na pożarcie zęby.I ...litości nie ma.Szybko i grożno,i bardzo mocno jest.Nie zawsze zgodnie z dobrem.
12.08.2009 18:48

Krystyna K.
Tępić.Ale tak by nie wyrządzić dziecku krzywdy.One nieświadome jeszcze samo od siebie różnicy /jak małe/tych "metek".

nie nie dzieci ich rodziców    dziecko jak gąbka wsiąka    i się uczy.
12.08.2009 19:24

Mania N.
a co do nauczycielek w przedszkolu-> będę kiedys w przyszłości pracowała z dziećmi i bardzo często rodzice zwalają całe wychowanie na panie przedszkolanki a sami nie robią nic. Mają pretensje że przedszkole nie wychowuje ale jak ma wychowywać skoro w w przedszkolu uczy się jednego a w domu oduczaja pozwalając dziecku na wszystko. Mam praktyki i wiele rzeczy już widziałam.

Barbara wrocław -- moim zdaniem powiedziałaś prawidłowo.Moja mama też mnie uczyła żebym była grzeczna i miła, wpajała że dzieci są dobre. Do momentu jak miałam może z 3 latka i jeden chłopiec na placu zabaw prawie mnie zabił uderzając mnie kijem z gwoździem. Do dzisiaj mam bliznę. Dla mojej mamy był to znak,że trzeba zmienić sposób wychowania żeby mną w przyszłości ktos nie pomiatał. Jak ktoś mnie walnął to oddawałam- tak byłam nauczona i nie żałuję. Dzisiaj sobie dobrze radzę w dorosłym świecie.

otóż to    chwała za to mamie   
12.08.2009 19:26
Mnie nauczyl duzo moj starszy o 3 lata brat: " masz byc grzeczna, nie zaczepiac nikogo, nigdy nie zaczynaj ... bo cie wtedy nie bede bronil. Ale tez pamietaj zebys nigdy do mnie nie przyszla ze ktos cie uderzyl, dokuczal ... bo ja ci przyleje ze jestes lebiega i dajesz sobie w kasze dmuchac"
Taka jedna lekcja nauczyla mnie bardzo wiele i do dzis jestem niezmiernie wdzieczna bratu za nia         
12.08.2009 19:47
Hehe.Ja niestety pozbawiona byłam męskich wzorców.Ciamaga ze mnie jedna!Niemniej spoko.Rozum za to mi dano.I CHWAŁA ! ZADOWOLONA JESTEM   
12.08.2009 20:23
A mój młodszy podopieczny to raczej ta druga strona medalu. bardzo asertywne dziecko. No i niczym się nie zraża. Jedyne co, to obrażalski jest.
12.08.2009 21:59

Agnieszka P .

Małgorzata W.
Agnieszko pytam z ciekawości czy udzieliłaś już tego wywiadu do Pani Domu ?

Tak udzieliłam. Dzięki...   


Buuuuuuu,to juz bylo????????  
Tez mnie poprosili i tez chcialam  Ale nie moglam od razu odpisac  
13.08.2009 06:32

W przedszkolach też różnie bywa...nieraz słyszałam o sytuacjach, że dzieci do zabawy dobierały się na podstawie metek od spodni, czy bluz...a komórki jakie mają... Ale od czego są panie przedszkolanki   


Pewnie chodzilo o podobny napis na metce itp.Cos na zasadzie dobierania sie jezeli chodzi np. o kolor wlosów.
Z pewnoscia nie chodzilo konkretnie o marke...Chyba,ze chodzi o dzieci z zerówki,to moze,moze...
13.08.2009 06:39

Krystyna K.
Barbaro ja tak własnie nauczałam. I teraz doprawdy nie wiem czy nie popełniłam błędu(...)


A mnie uczyli(tzn.mama),zeby byc grzeczna,cicha i ulegla.Mimo to jestem inna-dosc asertywna,stanowcza i nie dam sobie w kasze dmuchac.
Wiele zalezy od charakteru dziecka,czasem na nic wszelkie nauki.No ale wiem,ze sa tacy,ktorzy uwazaja,ze dziecko mozna sobie uksztaltowac na wlasna modle...
13.08.2009 06:46
Dziecko jak się rodzi jest pustą kartką którą trzeba zapisać. Oczywiście dziedziczy po rodzicach charakter ale w bardzo małym stopniu.Prawda jest taka,że można wychować zabójce a można wychować normalnego,uczciwego człowieka-wszystko zależy od rodziców.

Jeśli chodzi o dzieci w przedszkolu i dobór przyjaciół to rzeczywiście w zerówkach można zauważyć ,że dzieci dobierają się na zasadzie komórek i ubrań. Dzieci gorsej ubrane ,które nie mają komórek sa niestety odpychane. Wiem o tym,bo mam praktyki w zerówce i prowdzę tam zajęcia.W sumie ja jestem tak gościem i dziwię sie,że niektóre panie w przedszkolu pozwalają dzieciom na zajęciach mieć komórkę.. pytanie: po co ?
13.08.2009 10:02

liv 23

W przedszkolach też różnie bywa...nieraz słyszałam o sytuacjach, że dzieci do zabawy dobierały się na podstawie metek od spodni, czy bluz...a komórki jakie mają... Ale od czego są panie przedszkolanki   


Pewnie chodzilo o podobny napis na metce itp.Cos na zasadzie dobierania sie jezeli chodzi np. o kolor wlosów.
Z pewnoscia nie chodzilo konkretnie o marke...Chyba,ze chodzi o dzieci z zerówki,to moze,moze...


5,6-latki    chodziło o marki    a raczej o to, czy oryginalne, czy 'podróbki'.
13.08.2009 10:47
sprawdzają metki- też to widziałam.Było ze jak się ma na całym ubraniu 3 metki to orginał a jak mniej niż 3 metki to bubel.Dzieci autentycznie płakały jak sie dowiadywały że maja podróbki. To rodzice kształtują w dzieciach to że bogatsze uważają siebie za lepsze i gardzą biednymi.
13.08.2009 13:58
Babeczki czy doszły do głosu te ankiety które rodzice mieli wypełniać w szkole, z tym ile zarabiają itp?
13.08.2009 14:22

Mania N.
Dziecko jak się rodzi jest pustą kartką którą trzeba zapisać. Oczywiście dziedziczy po rodzicach charakter ale w bardzo małym stopniu.


Obecnie zdanie psychologow na ten temat jest inne. Bardzo wiele(ponad polowa) zalezy od wrodzonego temperamentu dziecka i od genow.

Owszem mozna troche "utemperowac" niesforne, krabrne i uparte z natury dziecko, mozna tez czesciowo swoja postawa wychowawcza sprawic,ze dziecko z natury lagodne, nieagresywne bedzie badziej odwazne i asertywne.
Ale niemozliwe, zeby dziecko z natury lekliwe i lagodne stalo sie,nawet pod wplywem wychowania,bardziej asertywne i przebojowe, niz dziecko ktore jest takie z natury.

Widze,ze masz dosc bogate doswiadczenie.Dziwi mnie wiec,ze sama nie zauwazylas,ze juz noworodek wyraza scisle okreslana indywidualnosc. Jeden placze cicho, jest spokojny, nieabsorbujacy, drugi wrecz zanosi sie placzem, drze sie tak, ze az sinieje czy czerwienieje ze zlosci, wymachuje rekami,kopie nogami, domaga sie ciaglej adoracji matki,czy opiekuna. Czysta karta? Watpliwe...

Prawda jest taka,że można wychować zabójce a można wychować normalnego,uczciwego człowieka-wszystko zależy od rodziców.


Moim zdaniem niestety nie. Dziecko moze sie po prostu urodzic "psychopata".A co jest tego przyczyna,nie do konca wiadomo. Niektorzy wskazuja na mikrouszkodzenia w mozgu, nabyte np.podczas porodu.Jaki wplyw maja na to rodzce? Zadnego...
13.08.2009 19:46
Liv świetne zdjęcie! ;P
13.08.2009 20:16
liv 23 --> zdania w tej sprawie są podzielone jednak ja wolę nie tłumaczyć zabójców i gwałcicieli tym,że mają jakieś uszkodzenia w mózgu.Myślę że to kwestia wychowania i towarzystwa w jakim obraca się dziecko/młody człowiek.Bardzo łatwo wytłumaczyć sobie że po prostu człowiek rodzi się zły.To co? Mamy nie karać morderców bo to nie ich wina że się tacy urodzili ? Człowieka kształtuje doświadczenie i właśnie dlatego,że mam takie doświadczenie to wiem,że każde dziecko można zmienić i nawet te nieśmiałe ,ciche moze stać sie asertywne.

--> Noworodek owszem wyraża swoją indywidualność ale bardzo często dziecko jest nerwowe z jakiegoś powodu ( hałaśliwi sąsiedzi,libacje rodziców, nerwowość rodziców itd.) ,

--> jesli chodzi o domaganie się ciągłej adoracji przez dziecko też ma swoje wytłumaczenie , bardzo często rodzice mówią : ,,jak będziesz niegrzeczny to cię zostawię samego" ( i tym podobne teksty) dziecko nie czuje się bezpieczne, wymaga adoracji bo nie wie czy mama/tata zaraz sobie pójdzie i zostawi go na zawsze

--> Jest to też związane z tym,że często rodzice traktują dziecko jak pępek świata.Mój podopieczny ostatnio powiedział:,, Ja jestem najważniejszy i to co ja chcę, bo mama tak mówi." Dla mnie to bzdura.Dziecko powinno wiedzieć że jest ważne ale oprócz niego są też inne sprawy.Stad właśnie mój podopieczny często ma teksty w stylu :,,Nie obchodzi mnie co czujesz bo ja tego chcę " .Kolejny przykład: Jesteśmy na spacerze, zaczyna padać deszcz. Oczywiście kompletnie nas to zaskakuje ale cale szczęscie jesteśmy z 5 minut drogi od domu.Dałam małemu kurtke a sama ubrana w bluzkę na ramiączkach i spódniczkę mówię do niego: chodź szybko pójdziemy do domku bo pada a on na to: ,,G... mnie to obchodzi, ja mam okrycie i mi jest ciepło a ty sobie moknij" To są własnie skutki tego jak dziecko się wywyższa na piedestał i traktuje jak króla.

Absolutnie nie neguję tutaj sprawy dziedziczenia genów i temperamentu ale moim zdaniem nie należy wszystkiego temu przypisywać.
13.08.2009 21:04
Trzeba pamiętać, że wychowanie to nie tylko to, czego uczą nas rodzice. Na nasze wychowanie mają też wpływ rówieśnicy, inni dorośli, szkoła itp itd. Wychowanie to nie tylko dobre czynniki, ale i te złe.
13.08.2009 21:14
« Powrót do listy tematów