Dialogi na Cztery Nogi albo "Hyde Park"

Forum » Kawiarenka - pogaduszki o wszystkim

Domeną dzieci jest ciekawość więc odwracanie uwagi jest dobre, ale na krótką metę. Problem wraca.
Zakaz a za zakazem musi iść konkretny przekaz: nie możesz bo..., tylko że, dla małego dziecka słowo niebezpiczne, ostrożnie /moje ulubione/ to często abstrakcja. Ciekawość zwycięża i musi sam sprawdzić, najlepiej jak nikt nie widzi    Przy synach i podopiecznych stosowałam "sprawdzanie kontrolowane" Np. syn koniecznie chciał dotknąć często używanego wtedy prodiża, oczy aż mu sie świeciły. Mając dwoje dzieci gdzie różnica wieku 1rok i 8 miesiecy wiedziałam, że jak spuszczę go z oka na sekundę, to dotknie prodiża i sie poparzy, to była tylko kwestia czasu. Co mówi 2-latkowi słowo "poparzysz się"? NIC! Sam musi sprawdzić, taka natura. Więc wyprzedziłam wypadek który wisiał  w powietrzu. Jak prodiż sie troche wychłodził pozwoliłam synowi dotknąć, prodiż był na tyle gorący że zabolo ale za chłodny żeby oparzyć. Trochę krzyku i płaczu, ale problem miałam rozwiązany. Dzieci omijały prodiż z kilometra nawet jak nie był załączony. 

To samo miałam z podopiecznym, nieposkromiona ciekawość i potrzeba dotkniecia garnka na gazie, no jak upilnować? Trzeba przeciwdziałać i zastosowałam ten sam sposób.
Wyobrażnia, przewidywanie i wyprzedzanie, zawsze pół kroku przed dzieckiem  dla mnie to właśnie jest odpowiedzialność.
Dziecko skutku nie przewidzi dorosły powinien.

Wiem, że dzieci potrafią zaskoczyć i nie zawsze da się  zareagować o czasie, ale się staramy drogie Mamy i Nianie, Prawda?    

 

20.09.2017 10:21

Dziecko nie ma poczucia zagrożenia, więc tak jak napisała Barbara, dorosły musi być krok przed dzieckiem a nie wierzyć autorom poradników dla "mądrych inaczej" pt. "Jak puścić dziecko w samopas" lub "Jak zrobić z pięciolatka geniusza"     
 

Dorota K. edytowała ten post 20.09.2017 21:19
20.09.2017 21:14

Witam, zgadzam się zarówno z Moniką, jak i z Barbarą. Odwracanie uwagi jest moim zdaniem sensowne do około końca pierwszego roku życia dziecka, potem powinno ono poznać znaczenie słowa NIE. Tak samo, jak potajemne uciekanie rodziców z domu, np. wychodzących do pracy.

21.09.2017 17:57

 

W rodzinie decyzje podejmują rodzice i muszą być w tym konsekwentni, właśnie ta konsekwencja będzie budować poczucie bezpieczeństwa malucha w rodzinie, to ona spowoduje, że dziecko będzie miało bezgraniczne zaufanie do rodziców. Jeżeli pozwolimy dziecku na wczesnym etapie jego rozwoju podejmować decyzje to istnieje prawdopodobieństwo, że gdy będzie miało jakiś problem - będąc młodym człowiekiem, to nie zwróci się z nim do rodziców – bo niby dlaczego całe swoje życie to ono rządziło w rodzinie / co oni tam wiedzą / - zwróci się do grupy rówieśniczej – mogą to być np. znajomi z kółka literackiego, albo też może to być grupka narkomanów, ale tego nie wiemy w jakich kręgach będzie się nasza latorośl „poruszała”. Dziecko wychowuje się do 3 roku życia, później drobne poprawki do 5 roku życia.

Jeżeli ulegniemy słodkiej mince malucha lub płaczu przy odkładaniu go do kojca, łóżeczka np. to później zostaną nam nakazy, zakazy, kary, krzyk i niestety klapsy.

 

22.09.2017 19:31

Drogie Nianie
A co jeśli tłumaczenie czegoś nie pomaga ( bo dzieci nie miały zakazów tylko właśnie w/w tłumaczenie)  i nagle zaczyna przeradzać się to w nieposłuszeństwo a na koniec w złość u dziecka? 
Jak radzicie sobie z takimi nastrojami u dzieci? 

22.09.2017 19:55

 

W jakim wieku jest dziecko? Ja generalnie ignoruje takie zachowanie. Jak dziecko się wykrzyczy to je wtedy przytulam.

22.09.2017 20:40

Dziecko najdalej w ciągu tygodnia zorientuje się, kto dla świętego spokoju - chwilowego zresztą - ustąpi, a u kogo krzykiem i histerią nic nie wskóra.

22.09.2017 21:06

Bożena R.

 

W jakim wieku jest dziecko? Ja generalnie ignoruje takie zachowanie. Jak dziecko się wykrzyczy to je wtedy przytulam.

5 lat   
28.09.2017 19:42

 

Z dziećmi w tym wieku generalnie nie mam doświadczenia. Jeżeli dziecko było „chowane” metodą „róbta co chceta”, to obawiam się, że niewiele zdziałasz, bo nie będziesz miała wsparcia u rodziców.

 

04.10.2017 19:36

Z moich doświadczeń, zarówno prywatnych, jak i zawodowych, wynika, że dziecko musi widzieć, że nie jest w stanie wyprowadzić nas z równowagi, a jego histerie nie robią żadnego wrażenia. No i żelazna konsekwencja. Miałam podopiecznego kilkulatka, który gryzł, kopał i pluł, gdyż nie mógł sprowokować mnie do wyartykułowania złości czy podniesienia głosu. Zrezygnował po trzech tygodniach prób i zrobił się niemalże aniołem, słuchał bez problemów i zachowywał się sympatycznie.

04.10.2017 21:01

 

Nie do końca się z Tobą zgodzę. Nie chodzi o wyprowadzenie z równowagi - niania , opiekunka powinna być cierpliwa – główna i podstawowa cecha. Prowokacja?...też nie. Moim skromnym zdaniem dziecko chce mieś ostatnie zdanie, chce rządzić, chce podjąć decyzję, nie myśli w kategoriach...o rzucę się na ziemię, będę walił głową o dywan, ciekawe co opiekunka zrobi i jak długo wytrzyma? Myślę, że u dzieci starszych, które tak się zachowują nie zostały wprowadzone i wyuczone pozytywne wzorce zachowań, nie zawsze tez dziecko potrafi wyartykułować o co mu chodzi...i rodzi się frustracja, a efektem tego może być agresywne zachowanie np. pięciolatka. Konsekwencja opiekuna jest bardzo ważna bo dziecko z czasem wie czego się trzymać, zaufa takiej osobie, poczuje się bezpieczne.

 Na tym forum wyczytałam, że są dzieci, które skarżą się rodzicom...i dobrze - tylko, że niektórzy rodzice nie są w stanie albo nie chcą obiektywnie ocenić sytuacji i odpowiednio zareagować...i ta nasza konsekwencja i cierpliwość jest o „doopę rozczaś”.

Dorota nie opisała konkretnej sytuacji więc trudno cokolwiek doradzać.

 

Bożena R. edytowała ten post 06.10.2017 19:51
06.10.2017 19:33
Każdy świadomy rodzic wie jakie dziecko ma ... Trudno oczekiwać cudów od opiekunki jak się samemu sobie nie ufa. Potem się napisze, żeby szanować indywidualność dziecka...a niania będzie zapewniała, że, poradzi sobie z każdym buntem i wszelkimi 'fochami' w ciągu kilku dni. Niektóre zachowania związane z indywidualnością można zaakceptować ale pewien rodzaj 'moresu' musi być narzucony przez rodziców. W tym miejscu zgadzam się z Bożeną R. ..."nie zostały wprowadzone i wyuczone pozytywne wzorce zachowań"... U moich kuzynów przy pierwszym dziecku bylo bezstresowo i problemów co nie miara...przy drugim już tych problemów mniej bylo , więcej konsekwencji i przewidywalności... Do wszystkiego trzeba dorosnąć - okazuje się   
07.10.2017 09:37

 

Ja to sobie kiedyś wymyśliłam, że aby mieć doświadczenie w prowadzeniu samochodu muszę mieć ukończony kurs prawo jazdy, aby mieć i wychować dziecko wystarczy chwila zapomnienia. Tyle się mówi i pisze o świadomym macierzyństwie, ale egzaminu z tego nie ma. Ocenę wystawia nam życie.

07.10.2017 13:31

To prawda. Kiedyś tatuś wypowiedział się w którymś z wątków, że nianie powinny mieć jakąś licencję. Poniekąd z tym się zgadzam, gorsza sprawa, że na bycie rodzicem też powinna być wymagana licencja.

07.11.2017 21:28
« Powrót do listy tematów