Amelia Kłocka Witam! Proszę o rady jak wybrnąć z niezręcznej dla mnie sytuacji. Otóż pracuję u bardzo sympatycznej rodzinki i wszystko byłoby w porządku, gdyby mama nie uciekała się do dziwnych pomysłów. Często jest tak, że otrzymuję jakiś upominek (czekoladki, jakiś drobiazg do dekoracji), albo mogę przyjść później do pracy, a następnie mama (najczęściej w odstępie dwóch dni) prosi mnie o jakąś przysługę. A to żebym została kilka godzin dłużej, albo przyszła kilka godzin wcześniej, albo w weekend, albo została do późna w nocy itp. Za każdym razem ciężko mi odmówić po tym jak miło zostałam potraktowana wcześniej.
Ciągle mam wrażenie, że te wszystkie działania są tak zaplanowane, żeby ciężko mi było odmówić. Bardzo mnie już męczy i denerwuje ta sytuacja, bo jeśli usiłuję odmówić, mama sugeruje, że przecież miałam w tym tygodniu kilka godzin mniej (ale nie na swoje życzenie!) więc w czym problem, żeby to odrobić (przychodząc np. o 5 rano zamiast na 9!) Już zupełnie nie wiem jak wybrnąć z tej sytuacji. Może ktoś miał podobna sytuację? Dodam że u mnie zdarza się niemal raz w tygodniu. Dziękuję z góry za życzliwe rady. Amelio mialam podobna sytuacje wystarczy jak porozmawiasz otwarcie z mama (ja tak zrobilam) powiedz szczerze: " mile sa te drobiazgi, lecz mnie bardzo zobowiazuja. Nie odpowiadaja mi darowane godziny ktore musze pozniej oddawac - odrabiac (jak sie domyslam czesto z nawiazka), koliduje to z moimi prywatnymi planami... itd" Okazalo sie (po takiej rozmowie) ze to bylo bezwiednie, w kazdym razie "upominki" dostawalam dalej (darmowe godz. tez), a jesli mama potrzbowala dodatkowych uslug z mojej strony powidamiala mnie wczesniej (ustalalysmy obie czy moge czy nie) i mialam za to dodatkowo placone. Powodzenia i zadowolenia z pracy
|