drogie nianie pomocy!!!!

Forum » Kawiarenka - pogaduszki o wszystkim

Drogie nianie pomocy,zgupiałam totalnie,nie wiem co zrobić.

Mój dzień zaczął się wczoraj szybciej niż miał,rodzice małej mówili w czwartek,że przyprowadzą ją do mnie o 2 godz później niż zwykle(zawsze przyprowadzają o 7 ciut po i odbierają ok 16. )wczoraj śpię sobie jeszcze,nie nastawiałam budzika bo skoro mała ma przyjść ok 9 nie było sensu nagle 15 po 6 pukanie do drzwi,zerwałam się na równe nogi pierwsza myśl-zaspałam,patrze a tu taka wczesna godz,ja w piżamie,owinełam się czym mogłam i do drzwi a tam Martyna z tata,ja do niego już jesteście a on tak,że zaspana jakoś jeszcze nie myślałam wziełam małą i poszłam sie ubrać.Potem zaczełam myśleć czemu ją tak wcześnie przyprowadzili,kiedys jej mama mówiła,że jak ją przyprowadzi wcześniej to adekwatnie wcześniej odbierze,więc sobie myślę ok,będę mieć szybiej wolne.Niestety tata odebrał Marynę po godz 17 była u mnie prawie 11 godz bez 5 minut.Wierzcie mi byłam bardzo zła,jej tata to widział i gdy po nia przyjechał nie zdążyłam nic powiedzieć pyta mnie co się stało,więc mu powiedziałam,że sa granice rozsądku,skoro sie umawialiśmy zaczynając współprace na 9 godz to nie prawie 11,on mi tylko powiedział rozmawiaj z moją żoną to ona ustatlała wszystko nie ja.Gdy nikt się nie zjawiał po małą po umuwionym czasie dzwoniłam do jej mamy ale nie odbierała telefonu.Czuje się trochę wykorzystana i potraktowana bardzo źle,tego też samego wieczora mama małej nie odbierała telefonu.Gdy się żegnałam z Martynką miałam mieszane uczucia ale powiedziałam do poniedziałku,nie wiem jak potraktować mamę małej,co jej powiedzieć.Lubię Martynkę,moja córeczka także,ale takie sytuacje nie są fajne i wiem,że mogą sie powtórzyć  Dodam,że nie otrzymuje stawki godzinowej bo gdyby była taka to ok,doliczam godziny i po sprawię,ustaliliśmy stawke miesięczną i jej sie trzymamy.

Poradzcie jak się zachowac gdy nadejdzie juz poniedziałek??

W sierpniu będę mieć długi urlop 3 tygodniowy,myślałam,że rozejrzę się za czymś nowym,żal mi pozostwaić Martynkę,no ale...

 

16.07.2011 13:28

Wiolu,napisałaś w chwili wzburzenia.

 

Masz urlop,sytuacja zdarzyła się po raz pierwszy.Może Mamie wypadła delegacja,a może była u lekarza.Jesteś z dzieckiem u siebie w domu i to dowożenie odbywa się kosztem Martynki,a nie Twoim.Rodzice dziecka to też młodzi ludzie i pewnie w nie jednej sytuacji jej nie ogarniają.Nie masz specjalnie powodu do zdenerwowania,tylko spokojnie porozmawiaj.

 

Widzisz jakie są naprawdę trudne sytuacje.Ta nie wygląda najgorzej.Dziecku też nie można fundować stresów i je zostawiać szukając innej pracy.Szkoda małej.To jest sprawa do

 

rozwiązania tylko się nie "wściekaj"Mama Cię unika bo jak naskoczylaś na ojca to może się przestraszyła.Spróbuj dowiedzieć się,dlaczego tak się stało i to jeszcze dzisiaj,uzgadniając godziny na poniedziałek.Jeżeli umawiałaś się na 9 godzinny dzień pracy ,to spokojnie spytaj o zapłatę za

 

dodatkowe godziny.Może dostaniesz extra 20zł??Powodzenia.

16.07.2011 13:42

No i nie rozumiem w czym mamy ci pomóc? Co tak strasznego się stało ? Spokojna rozmowa z rodzicami i wszystko sie wyjasni, dlaczego zaraz myslisz o porzuceniu pracy? Być może, że nazbierało się wczesniej trochę nieporozumień z rodzicami i stąd twój wybuch, bo niczym innym nie potrafię sobie tego wytumaczyć.

16.07.2011 13:50

Właśnie jeśli chodzi o powód dłużego pobytu małej u mnie to był dosyć głupi,rodzice dzień wcześnie się pokłocili,mają 2 dzieci,starszą od Martynki córkę o 3 lata,mama małej miała dosyć tego,że musi odwozić starszą do przedszkola i młodszą do mnie(do mnie ma 200 metrów,mieszkamy na tym samym osiedlu)dzwoniła do mnie tego samego dnia ponieważ jej mąż przyprowadziła Martynkę w kaloszach pytając czy wrzucił jakieś inne buty bo pogoda się strasznie zmieniła,mama małej była do 10 w domu,tego dnia wzieła urlop z pracy bo jej brat wyjeżdżał za granicę i chciała z nim spędzic ten dzień i ze swoją starszą ćórką,Martynka miała zostać u mnie.

Mama Martyny jak dzwoniła do mnie to mówiła,że pokłociła się z mężem i mówiłą mu że ma zająć sie jedną z córek i albo zacząć odprowadzać starszą do przedszkola albo młoszą do mnie i także odbierać,wybrał młodszą.

Nie wiem z jakich powodów mama Martyny nie odbierał telefonu,także w ciągu dnia gdy dzwoniłam i chciałam pytać kiedy ktoś odbierze małą??Przecież to chodziło o jej dziecko??Wątpie także,że mąż jej przekazał to co mu powiedział bo już kiedyś mi powiedział,że on się nie rozlicza i nie rozmawia z nianią jego to nie dotyczy,nie on ustalał...

Ja czuję się bardzo dziwnie,zdarzały sie przypadki,że Martyna była odbierana później o 20 maks 40 minut,tak te dodatkowe minuty lecą,robią się godziny.Czuje się trochę wykorzystywana...

16.07.2011 13:56

Maryla S.

No i nie rozumiem w czym mamy ci pomóc? Co tak strasznego się stało ? Spokojna rozmowa z rodzicami i wszystko sie wyjasni, dlaczego zaraz myslisz o porzuceniu pracy? Być może, że nazbierało się wczesniej trochę nieporozumień z rodzicami i stąd twój wybuch, bo niczym innym nie potrafię sobie tego wytumaczyć.

Wląsnie te nieporozumienia są niefajne,tata nie ma czasu ze mną rozmawiać,on nie zajmuje się sprawami związanymi z nianią,bo nie on ustalał.Mama nie odbiera telefonów,jak tu się czuć w takiej sytuacji??

16.07.2011 13:57

Normalnie,wypadki chodzą po ludziach, a mama mogła nie mieć możliwości zatelefonowania z różnych powodów. Poproś o dodatkowo płatne godziny nadliczbowe.

16.07.2011 14:02

Sytuacja się powoli wyjaśnia.

 

W żłobku lub przedszkolu za każdą nową rozpoczętą godzinę

 

Rodzice dopłacają 15 zł.SPOKOJNIE porozmawiaj z Mamą i powiedz ,że spóżnienia więcej jak 5 minut będziesz notować i

 

z podpisem danego dnia.Po miesiącu podsumujesz i jak wyjdzie

 

6 godzin to dostaniesz extra 90 zł.Wszystko można zreformować,tylko trzeba odpowiednio się za to zabrać.

 

Ponieważ już zaczyna się urlop,to nie rób sobie zamieszania

 

i nie psuj atmosfery,bo na łapu-capu niczego nie załatwisz.Po urlopie spokojnie i konsekwentnie.Życzę miłego urlopu i ładnej pogody,bo to najważniejsze.

16.07.2011 14:05

Wiolu, Jola dobrze Ci doradziła, wstrzymaj się, odpocznij na urlopie, a po nim działaj. Powodzenia i udanego urlopu.Smile

16.07.2011 15:39

Rzeczywiście, emocje opadną, Ty sobie wszystko poukładasz i na spokojnie wyjaśnisz z mamą, co i jak. Plusem jest to, że jesteś u siebie i nawet jeśli zdarzy się rodzicom "obsuwa", nie musisz się martwić, że nie zdązysz do domu i czegoś nie dopilnujesz. Jeśli takie sytuacje nie są nagminne, to nie ma o co kruszyć kopii, a o dodatkowych pieniążkach za nadgodziny zawsze możesz przecież napomknąć...

16.07.2011 19:17

Witam.

CiekawostkaSmile w Wielkiej Brytanii jak dziecko nie jest odbierane "o czasie" traktuje się to jako porzucenie i zawiadamia policję.

17.07.2011 07:35

Bożenko,u nas bardziej ludzko.Pani ze Złobka zabrała dziecko do

 

siebie do domu,bo mama pracowała na drugą zmianę,tata popił i dziecka nie odebrał.Rano przyjechało dziecko razem z "ciocią"

 

Żadnej afery nie było.Do życiowych sytuacji trzeba potrafić się dostosować.Myślisz,że teraz jak by się coś stało rodzicom,to nie zaopiekowałabyś się dzieckiem??Ja swoją małą zabrałabym do domu i chyba trudno by mi było ją oddaćLaughing

17.07.2011 07:43

Jolu.

Podałam to jako ciekawostkę. Pewnie że bym zaopiekowała się dzieckiem i taką sytuację miałam .Pani zostawiła dziecko na 2 godziny ok.16.00 i przyjechała po nie o 1.00 w nocy. Telefon wyłączony , zero kontaktu. Jakby nie dojechała do rana zawiadomiłabym policję. Myślę ,że w WB mają rację stosując tak drastyczne rozwiązania. Dziecko to człowiek , a nie lalka.

17.07.2011 09:12

Bożena R.

Witam.

CiekawostkaSmile w Wielkiej Brytanii jak dziecko nie jest odbierane "o czasie" traktuje się to jako porzucenie i zawiadamia policję.

 

Witam,

Bożena takie i wiele innych, w UK dobro i bezpieczeństwo dziecka

jest na pierwszym miejscu.

BARBARA edytowała ten post 17.07.2011 10:02
17.07.2011 10:02

Jolanta W.

Bożenko,u nas bardziej ludzko.Pani ze Złobka zabrała dziecko do

 

siebie do domu,bo mama pracowała na drugą zmianę,tata popił i dziecka nie odebrał.Rano przyjechało dziecko razem z "ciocią"

 

Żadnej afery nie było.Do życiowych sytuacji trzeba potrafić się dostosować.Myślisz,że teraz jak by się coś stało rodzicom,to nie zaopiekowałabyś się dzieckiem??Ja swoją małą zabrałabym do domu i chyba trudno by mi było ją oddaćLaughing

Jolu,

u nas nie jest bardziej ludzko, jest totalny bajzel.

Część rodziców nie poczuwa się do żadnej odpowiedzialności bo nie muszą.

W UK dzieci są objete nie tylko opieką państwa ale również sąsiadów, przechodniów itd.

Pewnie niejednokrotnie byłaś świadkiem jak matka ciągnie za sobą płaczące dziecko krzycząc na nie, albo dając klapsa, w UK nie uszła by 100 metrów, skasowali by ją i dziecko. Tam każdy przechodzeń ma prawo podejść i zapytać: dlaczego to dziecko płacze? Jeśli odpowiedz matki go nie przekonuje dzwoni na policje. U nas rodzic może powiedzieć: a h... cie to obchodzi. Tam przeciwnie, wszystkich obchodzi los dziecka.

To samo dotyczy odbioru dziecka, najpierw zabierają dziecko a rodzić musi się bardzo nagimnastykować żeby je odzyskać.

Ludzie o tym wiedzą i bardziej sie starają.

Ale czy u nas coś może się zmienić w tym temacie? NIE bo część społeczeństwa uważa podobnie ja Ty, "u nas jest bardziej ludzko".

17.07.2011 10:24

Basiu.

Z ust mi to wyjęłaś.

17.07.2011 10:34

Czasami może też się zdarzyć tak, że rodzicom coś się stanie /np. wypadek / . Rodzina bliższa, dalsza szuka dziecka, a tu niet.

17.07.2011 10:40

Bożena R.

Witam.

CiekawostkaSmile w Wielkiej Brytanii jak dziecko nie jest odbierane "o czasie" traktuje się to jako porzucenie i zawiadamia policję.

Dzień doberekSmile

 

I tak powinno być w Polsce!

 

Jolu, do zyciowych sytuacji powinno potrafic sie dostosować? Tzn co, akceptować pijaństwo i nieodpowiedzialnośc ojca bądż matki?SurprisedDlatego, że ojciec zalał palę dziecko ma nocowac u złobkowej cioci? a mama nie może zerwać się z nocnej zmiany? SurprisedTo po prostu patologia i jak ktos nie wstrząsnie takimi rodzicami to tragedia dla dziecka.

 

Oczywiście nie rozważam przypadku jakiegoś nieszczesliwego wypadku rodziców.

17.07.2011 10:56

http://wiadomosci.onet.pl/kiosk/porwalismy-wlasne-dziecko,1,4790060,kiosk-wiadomosc.html

 

Bardzo ciekawy artykuł o tym, jak nasi rodzice postrzegani są w innych krajach i jak w tych krajach broni się praw dziecka. Głosna sprawa porwania Nikoli z Norwegii przez detektywa Rutkowskiego.

17.07.2011 11:14

No i mamy fajny temat do przedyskutowania.

 

Tylko dlaczego jak rodzice się pokłócili i dziecko było nieodebrane w terminie to problem?.Niania powinna zadzwonić na policję,za brak nadzoru rodzicow po godzinach własnej pracy.

 

Przypadek żłobkowy był 35 lat temu i nie było telefonów komórkowych,a jednak wszystko funkcjonowało bez krzywdy dla dziecka(ja przynajmniej nie znam pokrzywdzonych maluchów).

 

W WB mają inne ustawodastwo,ale gdyby u nas to tak działało

 

nie nadążyli by z obsługą.Wszystkie opiekunki siedzą po godzinach.Jedynie prywatne żłobki i przedszkola,które pobierają dodatkowe opłaty,rodzice przestrzegają godzin.Tongue out

17.07.2011 11:19

Jolu, żeby podyskutować musisz spojrzeć na sprawę w szerszym kontekście.

Brak telefonów komórkowych nie jest agrumentem, myśle że Tobie brakuje jakichkolwiek argumentów.

"(ja przynajmniej nie znam pokrzywdzonych maluchów)."

ta cząść Twojej wypowiedzi powala z nóg, pewnie nie tylko mnie.

17.07.2011 11:34

Barbaro,a gdzie mam widzieć te pokrzywdzone maluchy.

 

W moim środowisku niań jest full wypas(wszystkim się przewraca w d...)Opieka lekarska w pakiecie,każda krosteczka konsultowana z pediatrą,lodówki na full,pieniędzy na full.To jest moja 4 rodzina.Koleguję sie z innymi nianiami i są w takich samych warunkach.Moje dzieci zagranicę,też im niczego nie brakuje.Wyjeżdzają na wakacje z Holandii do Hiszpanii,więc

 

gdzie mam te dzieci pokrzywdzone?Wszyscy teraz wyłażą ze skóry,żeby dzieciom było jak najlepiej.Na lody samochodem,na pływalnię,nawet na plac zabaw.Należy się tylko dziwić,że tak

 

dobrze,bo jak będzie gorzej ,to się trudno dostosować.

17.07.2011 11:51

Marylko.

Przeczytałam artykuł. Sądzę ,że jest to przegięcie w drugą stronę. Rozumiem zainteresowanie losem dziecka, ale kara w postaci odebrania jego rodzicom jest zbyt drastyczna do sytuacji. Kraje takie jak Norwegia, które mają niski przyrost naturalny i pełne zaplecze socjalne stworzone aby ten przyrost poprawić "wylewają dziecko z kąpielą" Sądzę ,że powinni się skupić na rodzinie jako całości. Dali pomoc materialną dla dziecka, a nie wspomogli rodziców w postaci np terapii. Żeby nie dać szansy rodzicom? Po co rodzić dzieci? Czy dla zrealizowania zachcianek państwa? To chyba nie jest celem zakładania rodziny? Rozumiem takie postępowanie w skrajnych, patologicznych przypadkach.

Jolu.

Od września rodzice będą partycypować w utrzymaniu dziecka w przedszkolu.

Wiolu.

Musisz być bardziej asertywna i domagać się swego. Ciężko pracujesz i dodatkowe wynagrodzenie Ci się należy. Uprzedź rodziców ,że za nadgodziny będziesz pobierać dodatkowe opłaty. Tylko delikatnie w trakcie normalnej rozmowy. Może oni nie wiedzą ,że niania to zawód?Smile

17.07.2011 11:56

Różne są sytuacje, ale ja poprzez bagaż rożnych doświadczeń teraz odprowadziłabym dziecko do pogotowia opiekuńczego jeżeli nie miałabym kontaktu z rodzicami. Różne rzeczy mogą się zdarzyć nie zakładam, że rodzice celowo zapomnieli o dziecku - a tam w dobrych rękach jest-. Jeżeli mnie nie uprzedzą mogę podejrzewać jak najgorsze scenariusze.

17.07.2011 12:11

Bożenko, oczywiscie, że to przegięcie, a nawet w pewnym sensie jakis terror. Nie dziwi mnie, że mają tak niski przyrost naturalny, aż strach tam mieć dzieci. Chociaż z niektórymi opisanymi tam sytuacjami się zgadzam. U nas jest niestety zbyt duża znieczulica, często nawet akceptacja nieodpowiednich zachowań rodziców, chociażby szturchania, szarpania, a czasem nawet bicia, których jestesmy swiadkami, ale nie reagujemy prawie wcale, nie mówię nawet o tych bibach zakrapianych alkoholem, przekleństwach, czasem nawet szarpaninach i kłótniach przy dzieciach. Myslę, że nawet prawa u nas nie trzeba byłoby zmieniać, gdyby swiadomsc i wrażliwosc na krzywdę dziecka była większa.

17.07.2011 12:16

Jolanta W.

Barbaro,a gdzie mam widzieć te pokrzywdzone maluchy.

 

W moim środowisku niań jest full wypas(wszystkim się przewraca w d...)Opieka lekarska w pakiecie,każda krosteczka konsultowana z pediatrą,lodówki na full,pieniędzy na full.To jest moja 4 rodzina.Koleguję sie z innymi nianiami i są w takich samych warunkach.Moje dzieci zagranicę,też im niczego nie brakuje.Wyjeżdzają na wakacje z Holandii do Hiszpanii,więc

 

gdzie mam te dzieci pokrzywdzone?Wszyscy teraz wyłażą ze skóry,żeby dzieciom było jak najlepiej.Na lody samochodem,na pływalnię,nawet na plac zabaw.Należy się tylko dziwić,że tak

 

dobrze,bo jak będzie gorzej ,to się trudno dostosować.

 

Jolu,

Twoje wypowiedzi od zawsze nawiązują do sytuacji Twoich podopiecznych i ich rodzin.

Zdejmij różowe okulary, osoba na Twoim poziomie powinna wiedzieć co się dzieje nie tylko w jej domu czy na osiedlu.

Zajrzyj do innych dzielnic bo nie wierze że cała Warszawa opływa w dostatku.

Blokada informacji w mediach częściowo zdjęta więc można sie dowiedzieć co się dzieje w kraju... a nawet swiecie   

BARBARA edytowała ten post 17.07.2011 12:26
17.07.2011 12:21
« Powrót do listy tematów