Spotkanie w kawiarni ws. pracy

Forum » Kawiarenka - pogaduszki o wszystkim

Dostałam taką propozycję wczoraj. Mama bliźniaków z dnia na dzień przysyła mail'a z informacją, że zamierza spotkać się z kandydatką na nianię (czyt. ze mną) dziś (sobota), o 12.45 w kawiarni B. (Rynek główny, Kraków). Prosi o potwierdzenie spotkania.

 

Albo jestem.. przedpotowa, albo świat tak ruszył do przodu, a ja zostałam daleko w ogonku..

 

Do tej pory byłam pewna, że bardzo ważne - jeśli nie najważniejsze - jest dla opiekunki poznanie dziecka/dzieci; poznanie domu (miejsca pracy); dokonanie obserwacji funkcjonowania otoczenia; spostrzeżeń, które pozwolą także mi dokonać słusznego wyboru pracodawcy.

 

Odpisałam dość żywiołowo:

 

Dziękuję za zaproszenie, ale nie skorzystam z propozycji spotkania.

Być może różnimy się w kwestii zasadniczej, ale spotkanie w sprawie pracy opiekunki to poza oceną potencjalnej niani przez rodzica to także ocena potencjalnego pracodawcy-rodzica oraz miejsca pracy przez opiekunkę!!! Nie do przyjęcia jest dla mnie pogawędka przy kawie bez zapoznania się po pierwsze z dziećmi, po drugie z realiami domu w którym miałabym pracować.

 

Inna sprawa to owe dwa tygodnie o których Pani wspomniała w poprzedniej wiadomości. Rozbieżność kilku dni to być może niewielka różnica, natomiast o tyle znacząca, że świadczy raczej o Pani niesłowności; być może to tylko pozorne wrażenie, ale dość niefortunne, jakby nie patrząc, tuż przed planowanym spotkaniem.

 

Kolejna rzecz: nigdy nie narzucam terminu spotkania z kimkolwiek przez szacunek dla czasu tej osoby. Pani nonszalancko podaje do wiadomości swą wolę "prosząc" jedynie o potwierdzenie terminu.

 

Jak na spotkanie z osobami poszukującymi pracę (jak rozumiem, zamierza Pani przeprowadzić pseudocasting) wybrała Pani Bambus - w Rynku- po raz kolejny pokazując jak bardzo nie liczy się Pani z drugim człowiekiem i jak znikome pokłady empatii jest Pani w stanie wykrzesać.

 

Przykro mi, ale nie widzę perspektyw na rozwinięcie współpracy w tej chwili.

 

Jeszcze raz dziękuję za zaproszenie.

 

21.05.2011 10:00

Chyba nie przesadziłam?

 

(w ramach wyjaśnienia: Pani Mama oznajmiła końcem kwietnia, że skontaktuje się w celu UMWIENIA spotkania w ciągu dwóch tygodni; minęły prawie trzy).

21.05.2011 10:05

Ja byłam na takim kawiarnianym spotkaniu z mamą brzdąca. Po prostu nie chciała co chwilę wprowadzać dziecku nowej osoby. Porozmawiałyśmy sobie o dzieciakach, wypiłyśmy kawę i miałyśmy umówić się na spotkanie już w domu,żeby poznać męża (pracodawcę) i dzieci ( bo okazało się,że jest dwójka), z czego starsze chodzi do przedszkola i byłby pod moją opieką tylko w razie choroby. Wszystko pięknie ładnie, pani zadzwoniła i umówiłyśmy się na termin w którym miałam się pojawić u nich w domu. Dzień przed wyznaczonym terminem otrzymałam telefon z wiadomością,że dzieci się rozchorowały i musimy przełożyć spotkanie. Sytuacja miała miejsce pod koniec kwietnia....czekałam cierpliwie, minęły święta, długi weekend...cisza do dziś.

21.05.2011 10:20

Ciekawe co by to było, gdybym ja mamę zaprosiła na rozmowę do kawiarni, chcąc opiekować się jej dzieckiem u siebie w domu? Aniu, zachowałaś się prawidłowo    Sabino, a z tym "nie chceniem" wprowadzania dziecku co chwilę nowej osoby, to chyba też błąd UndecidedNa miejscu mamy, właśnie byłabym ciekawa jak dziecko reaguje na poszczególne osoby.

21.05.2011 10:31

To już nie mój problem, tylko tej mamy   

21.05.2011 10:39

Witam - Z tymi spotkaniami kawiarnianymi to zawsze jakaś lipa.Pierwsze spotkanie powinno być w miejscu pracy, ze względów o których pisze Ania.Co do odwołanego spotkania z powodu choroby dzieci - ewidentny wykręt.Przecież do chorych dzieci przychodzimy normalnie do pracy.Niektórzy rodzice są naprawdę nie w porządku, takie potraktowanie niani - to brak szacunku.

21.05.2011 10:53

To też bywa różnie. Ja raz byłam na takiej rozmowie. Ale mama od razu wyjaśniła, że spotyka się w kawiarni bo mieszkają spory kawałek pod Warszawą, a praca już będzie w Warszawie i nie chciała narażać nianie na dalekie podróże.

Mama była z dzieckiem, potem było już spotkanie w nowym domu. Jednak tata okazał się być niesympatyczny i się nie zdecydowałam.

21.05.2011 11:54

Może tata był niezadowolony z nowego domu?WinkAle dobrze zrobiłaś, nie ma co ryzykować Laughing

21.05.2011 12:10

Elzbieta Olga P.

Witam - Z tymi spotkaniami kawiarnianymi to zawsze jakaś lipa.Pierwsze spotkanie powinno być w miejscu pracy, ze względów o których pisze Ania.Co do odwołanego spotkania z powodu choroby dzieci - ewidentny wykręt.Przecież do chorych dzieci przychodzimy normalnie do pracy.Niektórzy rodzice są naprawdę nie w porządku, takie potraktowanie niani - to brak szacunku.

Może i racja, może jestem zbyt naiwna, że wierzę ludziom. Trochę mi było szkoda tej pracy, bo nie miałabym daleko, ale trudno. Jeżeli na początku pracodawca odstawia "szopkę" to współpraca nie układałaby się dobrze.

21.05.2011 12:54

Ja odbyłam jedno jedyne spotkanie "na mieście" i... pracuję właśnie u tej rodziny, już pół roku    Nie widzę w tym nic złego, naprawdę   

23.05.2011 13:02
« Powrót do listy tematów