|
Anna P. Danuta W. Anna P. "Jeśli zadawanie pytań lub kwestionowanie czegoś z góry uważa się za obraże, ignorowanie, insynuowanie(...)" - miało być:"Jeśli zadawanie pytań lub kwestionowanie czegoś, z góry uważa się za obrażanie, ignorowanie, insynuowanie(...)"Ja, na miejscu Pani Katarzyny, umówiłabym się jednak z byłą nianią, skonfrontowałbym jej wersje zdarzeń i wówczas ferowałabym, obiektywnie, swoje zdanie. (też miświadkowie, którzy mają ze sobą kontakt; to są bezstronni i obiekywni świadkowie?).Danuto, piszesz: "Wiesz, człowiek, który się zwierza, bo coś go uwiera, nie zawsze potrzebuje konstruktywnej pomocy... Czasami chce się po prostu wygadać i oczekuje, że ktoś go wysłucha." To znaczy, że taka Pani Katarzyna ma prawo do "zwierzania się" nam, ale byłej niani takiego prawa odmawiasz ( a nóż kobietę," coś uwierało (...) i po prostu chciała się wygadać(...)), zakładasz, że plotkara (przez dwa lata chodziła i szczekała, bo na pewno się nie"zwierzała") działała w złej wierze. A może to Twoje zdanie jest krzywdzące, bo ani Ty ani ja , ani Pani Katarzyna nie ma pełni obrazu. Ma połowę.Danuto, oszczędź sobie tych personalnych wycieczek w moim kierunku.Ty masz swój pogląd i masz prawo do tego. Ja mam swój pogląd i też mam do tgo prawo. Mówimy o sytuacji Pani Katarzyny, a nie o moich sposobach radzenia sobie w warunkach stresu.A życie uczy, że wydawanie jednoznacznych werdyków, nie mając obrazu całośći często prowadzi do błędu, kaleczy rzeczywistość i ludzi, jest nie poważne i niebezpieczne.
Aniu, Aniu. Spokojnie. Ani na Ciebie napadam, ani dokonuję jakichkolwiek "wycieczek personalnych w Twoim kierunku", poważnie. Polemizuję Nie feruję wyroków i staram się nie przeczyć sama sobie(!) Szczerze to nie wiem, co Cię tak w mojej odpowiedzi poirytowało Przeczytaj, co do mnie napisałaś. To dopiero zastanawiająca interpretacja i zarzuty! Powiem Ci tak: nie "odmawiam byłej niani prawa do zwierzeń" (?!) - skąd taki wniosek? Jednakowoż obgadywanie innego człowieka trudno zakwalifikować mi do kategorii zwierzeń... nie zakładam że "plotkara (przez dwa lata chodziła i szczekała, bo na pewno się nie"zwierzała") działała w złej wierze" (gdzie to wyczytałaś w moim poście - chyba między wierszami  nie wyraziłam żadnego konkretnego zdania (więc nie może być dla nikogo krzywdzące), jedynie uznałam, że p.Katarzyna zasługuje na współczucie, tzn. że ja osobiście jej współczuję i nie chciałabym się znależć na jej miejscu nie chcę się bawić w panią sędzinę i tego nie robię, a Ty próbujesz  Nie ma się o co gniewać, chyba się nie obraziłaś tylko dlatego, że pozwoliłam sobie trochę się z Tobą nie zgodzić. Pozdrawiam
Jeszcze raz: najlepiej wszystko wyjaśnić u źródła. Danuto, Danuto. Spokojnie. Ani na Ciebie nie napadam, ani dokonuje "wycieczek" personalnych w Twoim kierunku, poważnie. Polemizuję . Nie feruje wyroków i staram się nie przeczyć sama sobie(!). Szczerze to nie wiem, co Cie w mojej wypowiedzi tak poirytowało..Danuto,dlaczego zakładasz, że mnie coś poirytowało i wmawiasz mi i innym, że tak jest?Pytasz, skąd wyciągam wniosek, że "odmawiasz byłej niani prawa do zwierzeń(...)"? Zrobiłaś na wstępie założenie i potraktowałaś je za pewnik (niania obgadywała P. Katarzynę), majac jedynie niepełną,połowiczną wiedzę na ten temat (relacja Pani Katarzyny z rozmowy z sąsiadkami) i tą etylietkę przylepiłaś byłej opiekunce. Potem dodałaś model rzeczywistości -"obgadywanie innego człowieka trudno zakwalifikować mi do kategorii zwierzeń.." Na końcu wyraziłaś swoje współczucie Pani Katarzynie ("p.Katarzyna zasługuje na współczucie, tzn. że ja osobiście jej współczuję i nie chciałabym się znależć na jej miejscu"), potwierdzając jeszcze raz założenie o obgadywaniu i przyklepując silniej etykietkę. I tak rozumiem to co napisałaś - niania obgadywała P.Katarzynę (pewnik), a obgadywanie..(model rzeczywistości) więc współczujesz P. Katarzynie (potwierdzenie ww, bo w innym przypadku nie byłoby czego współczuć). Natomiast Twoje kolejne zdanie i zapewnienie przeczy poprzednim: nie zakładam, że"plotkara"...działała w złej wierze Zgadzam się z Twoim stwierdzeniem, że "obgadywanie drugiego człowieka trudno zakwalifikować do kategorii zwierzeń".Wg Ciebie, próbuję robić sędzinę z siebie? Bo namawiam do powstrzymania się przed osądzeniem sytuacji do momentu, kiedy będą ku temu przesłanki, czyli wersja zdarzeń wg drugiej strony?[Chcesz podchodzić do sprawy merytorycznie, jednocześnie współczuć i poddawać się cudzej emocji, a to wszystko wygłaszasz w bardzo protekcjonalnej konwencji. Wiesz o czym mówię? Nie potrzebne są Twoje wstawki mentora - "Nie ma się o co gniewać, chyba się nie obraziłaś tylko dlatego, że pozwoliłam sobie trochę się z Tobą nie zgodzić".Cóż one mają wnieść do meritum i co mam z nich odczyać? Forum jest dla mnie miejscem dyskusji i wymiany poglądów. Jeśli miałabym przeciwne zdanie i nie chciałabym narażać się na krytykę - nie uczestniczyłabym w polemice.Ani przez moment nie czułam się zdenerwowana. Wcześniej ustosunkowałam sie jedynie do Twego "pytania" - " (człowiek)czasami chce się po prostu wygadać i oczekuje, że ktoś go wysłucha. Ty tak nie masz? - które nic nie ma do rzeczy, jedynie kieruje oczy innych na mnie, a nie na temat.]Myślę, że co miałam do powiedzenia w tej dyskusji - powiedziałam. Czekam tylko, co się rozwinie z konfrontacji z byłą nianią; jak się wytłumaczy, czy w ogóle zechce..? Ciekawe?
Wstałam, nakarmiłam zwierzęta, wypiłam kawę, przyrządziłam z córkami śniadanie, następnie obiad, weszłam na forum i znalazłam kolejny wyczerpujący wywód autorstwa Ani. Z godziny siódmej coś. Aniu, lubię podyskutować, ale nasza dyskusja nie doprowadzi do żadnego porozumienia, dlatego Twoje przyszłe posty pozostawię bez odpowiedzi. Miałam sobie darować już teraz, ponieważ zauważyłam, że jesteś osobą nadwrażliwą i źle znosisz nie tylko krytykę ale (wbrew temu co mówisz)i samą dyskusję, ktora w końcu polega na wzajemnej wymianie poglądów, zazwyczaj różnych. To nie ja krytykuję Ciebie, lecz Ty mnie, tak notabene, i próbujesz punktować każdą moją wypowiedź. Ba, każde zdanie mojej wypowiedzi Stawiane przez Ciebie zarzuty typu "wmawiasz mnie i innym", "odmawiasz byłej niani prawa...", "przylepiłas byłej opiekunce etykietkę...", którą następnie jeszcze "przyklepałam mocniej", bo napisałam, że wspólczuję p. Katarzynie, nie są rzeczowymi argumentami ale rodzajem manipulacji, gdyż próbujesz interpretować i nazywać moje intencje, a robisz to nadzwyczaj swobodnie."Wstawki mentora" (czyli moje - jak rozumiem ) które są niczym innym jak próbą upuszczenia nadmiaru zgromadzonej pary, z założenia nie miały wnosić niczego "do meritum", do którego tak chętnie wciąż się odwołujesz. Ta odrobina "prywaty" wzięła się stąd, że "dyskutuję" z żywym bądź co bądź człowiekiem, a nie - "rozprawiam się" z kolejnymi tezami czy innymi regułkami z jakiegoś podręcznika do psychologii Poza wszystkim innym uważam, że ustosunkowując się do jakiegoś tematu nie muszę rozkładać go "merytorycznie" na czynniki pierwsze, ale mogę wypowiadać się z perspektywy moich uczuć czy odczuć Nie dodam "czyż nie?", żeby znowu nie było, że moja wypowiedź "jedynie kieruje oczy innych" na Ciebie, "a nie na temat". I tyle.
|