Nie wiem czy już taki temat był (jeśli tak to proszę o zamknięcie    .

Drogie Kobietki, jak widzicie nauczanie dziecka w domu? Jestem właśnie po audycji w Radiu na ten temat.

Osobiście nie jestem za tym, wg mnie dziecko ma być w grupie, z innymi dziećmi, ma pozanawać siebie w różnych sytuacjach, konfliktach, rywalizacji..

Co o tym sądzicie?

30.01.2012 18:34

Iwona F.

Nie wiem czy już taki temat był (jeśli tak to proszę o zamknięcie    .

Drogie Kobietki, jak widzicie nauczanie dziecka w domu? Jestem właśnie po audycji w Radiu na ten temat.

Osobiście nie jestem za tym, wg mnie dziecko ma być w grupie, z innymi dziećmi, ma pozanawać siebie w różnych sytuacjach, konfliktach, rywalizacji..

Co o tym sądzicie?

Ale nauczanie dziecka w domu nie ogranicza się do pracy rodzic:dziecko, to raz. 

Dwa, to wszystko o czym napisałaś (grupa, inne dzieci, poznawanie siebie w różnych sytuacjach, konflikty, rywalizacja, dyscyplina etc.) dziecko może poznać w wielu onnych miejscach niż w szkole.

Jakie to radio? Może na stronie można to gdzieś znaleźć?

30.01.2012 19:11

my z mężem wstępnie planowaliśmy taką opcję w przypadku naszego dziecka. Jestem logopedą, mój mąż nauczycielem wcesnoszkolnym, więc mamy niezłe podstawy. Byśmy posyłali synka na judo i zwyczajną świetlicę, by miał zajęcia sportowe i kontakt z rówieśnikami.  
Jeszcze mamy trochę czasu, ale chyba jednak poślemy młodego do szkoły - naszej zwyczajnej, osiedlowej    

30.01.2012 19:36

Nie bardzo rozumiem to pytanie, ale jeżeli Iwono chodzi ci o indywidualne nauczanie dziecka, to są przecież przepisy regulujące tę kwestię. Indywidualnym na­uczaniem obejmuje się dzieci i młodzież, których stan zdrowia uniemożliwia lub znacznie utrudnia uczęszczanie do szkoły z powodu jakiejś poważnej choroby i na czas jej trwania muszą uczyć się w domu.
Nauczanie w domu to chyba nie jest "widzi mi sie" rodziców, no chyba ze coś się zmieniło, a ja o tym nie wiem   
Natomiast dzieci z upośledzeniem umysłowym i innymi wadami  objęte są   zajęciami rewalidacyjno-wychowawczymi, a te mogą odbywać się nie tylko indywidualnie, ale także grupowo. Dla tych dzieci rzeczywiście najlepszym wyjściem są zajęcia grupowe. Dziecko nie jest wtedy skazane na izolację i uczy się żyć w grupie.

30.01.2012 19:59

Maryla S.

Nie bardzo rozumiem to pytanie, ale jeżeli Iwono chodzi ci o indywidualne nauczanie dziecka, to są przecież przepisy regulujące tę kwestię. Indywidualnym na­uczaniem obejmuje się dzieci i młodzież, których stan zdrowia uniemożliwia lub znacznie utrudnia uczęszczanie do szkoły z powodu jakiejś poważnej choroby i na czas jej trwania muszą uczyć się w domu.
Nauczanie w domu to chyba nie jest "widzi mi sie" rodziców, no chyba ze coś się zmieniło, a ja o tym nie wiem   
Natomiast dzieci z upośledzeniem umysłowym i innymi wadami  objęte są   zajęciami rewalidacyjno-wychowawczymi, a te mogą odbywać się nie tylko indywidualnie, ale także grupowo. Dla tych dzieci rzeczywiście najlepszym wyjściem są zajęcia grupowe. Dziecko nie jest wtedy skazane na izolację i uczy się żyć w grupie.

Marylo, chodzi o to, że czasem rodzice twierdzą, że szkoła jest na tyle beznadziejna    że sami chcą uczyć dziecko w domu.

Dziecko do szkoły nie popyla, tylko co jakiś czas sprawdza się jego wiedzę.

30.01.2012 20:05

o kurcze, dobrze że moje wnuki o tym nie wiedzą   

30.01.2012 20:08

ma to swoje plusy -można indywidualnie dobrać poziom trudności. Poza tym jedno dziecko potrzebuję więcej czasu, by nauczyć się deklinacji jezyka niemieckiego, a inne by pojąć mnożenie ułamków. w szkole każda jednostka lekcyjna trwa 45 minut i lipa.... do tego beznadziejne okienka prowokujace głupie zachowania. 
Mysle, że wszystko zależy od osobowiści dziecka, ale też od zorganizowania i konsekwencji rodziców.  Program musi być zrealizowany, ale fajnie jest dobrać inne metody, środki dydaktyczne niż te tradycyjne.
Oj, kusząca alternatywa, ale ja nie jestem na tyle odważna, bałabym się, ze coś sknocę, a w konsekwencji dziecko wyrośnie na aspołecznego nieroba
 

30.01.2012 20:14

Anna S.

ma to swoje plusy -można indywidualnie dobrać poziom trudności. Poza tym jedno dziecko potrzebuję więcej czasu, by nauczyć się deklinacji jezyka niemieckiego, a inne by pojąć mnożenie ułamków. w szkole każda jednostka lekcyjna trwa 45 minut i lipa.... do tego beznadziejne okienka prowokujace głupie zachowania. 
Mysle, że wszystko zależy od osobowiści dziecka, ale też od zorganizowania i konsekwencji rodziców.  Program musi być zrealizowany, ale fajnie jest dobrać inne metody, środki dydaktyczne niż te tradycyjne.
Oj, kusząca alternatywa, ale ja nie jestem na tyle odważna, bałabym się, ze coś sknocę, a w konsekwencji dziecko wyrośnie na aspołecznego nieroba
 

W jakiej szkole są okienka? U mnie do szkoły średniej włącznie o okienkach nikt nie słyszał. Czy my aby o tym samym mówimy?

30.01.2012 20:18

Nie wiem od kiedy istnieje instytucja nauczania domowego. chętnie spotkałabym się nie tyle z obecnymi "domowymi" uczniami i ich rodzicami/nauczycielami, ale z tymi, którzy już skończyli taką edukację i funkcjonują na uczelni jako studenci, ewentualnie w tradycyjnej szkole średniej (jak się tam odnajdują, jak sobie radzą z systemem oceniania, godzinami lekcyjnymi itp)

30.01.2012 20:18

"bałabym się, ze coś sknocę, a w konsekwencji dziecko wyrośnie na aspołecznego nieroba"


Aniu, fajnie, że taką opcję bierzesz również pod uwagę Laughing

30.01.2012 20:18

Karina, niestety we wrocławskich podstawówkach (wiem o dwóch takich) sa okienka może nie w klasach 1-3, ale 4-6. Nie ma nauczyciela, to nie zawsze dadzą zastępstwo, zdarza się jedno stałę okienko w tygodniu... niestety

30.01.2012 20:20

ale wiecie co mi przyszło do głowy? dziecko, które nie chodzi do szkoły, pozbawione jest wielu ciekawych wspomnień... przecież po latach ze śmiechem wspomina się wpadki, przejęzyczenia, humor z zeszytów, wagary, psikusy, pierwsze miłości, panią woźną...
aj, tak piszę post za postem, ale interesujący temat i teraz szukam za i przeciw 

30.01.2012 20:56

Anna S.

ale wiecie co mi przyszło do głowy? dziecko, które nie chodzi do szkoły, pozbawione jest wielu ciekawych wspomnień... przecież po latach ze śmiechem wspomina się wpadki, przejęzyczenia, humor z zeszytów, wagary, psikusy, pierwsze miłości, panią woźną...
aj, tak piszę post za postem, ale interesujący temat i teraz szukam za i przeciw 

 

...jestem za  

...za nauczaniem w szkołach,właśnie z tych powodów jakie nadmieniłaś.Oczywiście są i te złe, nieprzyjemne stony,ale generalnie jest OK  Każdy musi wychowywać sie społecznie,nie nalezy sie izolować .

beata :) . edytowała ten post 30.01.2012 21:03
30.01.2012 21:02

Aniu, wiadomo, że więcej jest za niż przeciw "normalnej" szkole, a tymi "okienkami" to tylko ty będziesz się martwiła, synkowi nie będą aż tak przeszkadzały, przynajmniej będzie miał czas na pogadanie z kumplami i ściąganie zadań domowych   

30.01.2012 21:05

http://www.edukacjadomowa.piasta.pl/pytania.html


30.01.2012 21:08

Nie wiem czy możliwa jest opcja nauczania dziecka w domu bo z tego co mi wiadomo to szkoła podstawowa jest obowiązkowa. I na nas rodzicach spoczywa obowiązek posłania dziecka do szkoły. Jednak jako mama dziecka, które ma nauczanie indywidualne mogę powiedzieć, że jest to przykre rozwiązanie dla dziecka. Brakuje mu kolegów, wycieczek, rozmów i takiego zwykłego szkolnego życia. Dziecko czuje się izolowane no i nie nauczy się pewnych zachowań społecznych nie przebywając w grupie. Chodząc do szkoły uczy się samodzielności i radzenia sobie w różnych sytuacjach.Tak mi się wydaje.

30.01.2012 21:09

Dawno, dawno temu pracowałam jako guwernantka/nauczyciel edukacji domowej (w j. ang. z geografii, fizyki, chemii, matematyki, historii na naszym poziomie.. podstawowym). tyle tylko, że w amerykańskim syst.
 

30.01.2012 21:11

Ewa M.

Nie wiem czy możliwa jest opcja nauczania dziecka w domu bo z tego co mi wiadomo to szkoła podstawowa jest obowiązkowa. I na nas rodzicach spoczywa obowiązek posłania dziecka do szkoły. Jednak jako mama dziecka, które ma nauczanie indywidualne mogę powiedzieć, że jest to przykre rozwiązanie dla dziecka. Brakuje mu kolegów, wycieczek, rozmów i takiego zwykłego szkolnego życia. Dziecko czuje się izolowane no i nie nauczy się pewnych zachowań społecznych nie przebywając w grupie. Chodząc do szkoły uczy się samodzielności i radzenia sobie w różnych sytuacjach.Tak mi się wydaje.

Dobrze Ci się EWo wydaje  

30.01.2012 21:11

Aniu napisz coś więcej, jak to funkcjonowało?
Ewa, owszem, postawówka jest obowiązkowa, ale można jej program realizowac w domu, a dziecko chyba raz na pół roku jest rozliczane z wiedzy i umiejętności w podstawówce rejonowej (tam też jest formalnie zapisane, tyle że uczy sie w domu) . 
 Właśnie rozmawiałam na ten temat z mężem, obecnie jest nauczycielem w zerówce i on jest za posłaniem dziecka o szkoły. Zajęcia pozalekcyjne, na których dziecko może się socjalizować, typu karate, rytmika, basen - one są fajne. A szkoła czasami nie jest fajna. I o to w życiu chodzi, żeby dziecko nauczyło się odnajdywac w sytuacjach, które są mniej fajne. 
Poza tym nie demonizujmy szkół, dzieje się w nich coraz lepiej, mam na myśli postawówki 

Anna S. edytowała ten post 30.01.2012 21:21
30.01.2012 21:14

A ja tak się zastanawiam ,matka która pracuje ,pójdzie do pracy ,dziecko co same w domu ,matka mu zada jakieś zadania które by musiał odrobić,ale dziecko co lepszy telewizor lub komputer,a mamie powie ,że go brzuch bolał i nie odrobi zadania,a jak będzie starsze to się dopiero będzie buntować i nie słuchać.A jak to będzie z przejściem z klasy do klasy.I wyrośnie masa analfabetów ,którzy będą ledwo czytać i liczyć.

30.01.2012 21:16

Musisz mieć zezwolenie od dyrektora szkoły na takie nauczanie, a takie zezwolenia to rzadkość u nas jeszcze, chyba na szczęście   

30.01.2012 21:17

Trzeba równiez zaprezentowac opracowny program,którym dziecko będzie "szło"...

30.01.2012 21:20

Przy opuszczonych 50% zajęć dziecko przystępuje do egzaminu. Przy opuszczonej większej liczbie nieusprawiedliwionych godzin dziecko może być nieklasyfikowane. To tak z mojej wiedzy. Jeszcze jak mój syn nie miał nauczania indywidualnego i opuszczał dużo szkoły ze względu na stan zdrowia groził mu taki egzamin, który nie jest łatwy do zdania. U nas nie do końca jest legalne i akceptowane takie domowe nauczanie.

30.01.2012 21:22

Jeżeli do tego dojdzie czy mama sama będzie uczyć ,czy będzie to nauczyciel przychodzący do domu.Jeżeli tak to tylko się cieszyć bo więcej  ludzie po studiach pedagogicznych będzie mieć pracę.

30.01.2012 21:28

2ka chłopaczków, lekcje opracowywałam sama na podstawie minimalnej obowiązującej wówczas wiedzy podręcznikowej (ale częściej bazowałam na tym co sama wyniosłam z liceum i właściwie tego się trzymałam tylko wszystko w wersji anglojęzycznej). Odpowiednie przepisy, chyba stanowe, regulowały sposób uznania, zaliczenia materiału jaki opanowali w domu, tak by chłopcy mogli np iść do szkoły kadetów. To było ok 15 lat wstecz, więc nie wiele pamiętam szczegółów (którymi de facto, zajmowała się matka dzieci), doskonale za to pamiętam, że praktycznie nie miałam czasu na życie prywatne, bo albo przygotowywałam materiał na zajęcia, albo uczyłam sie nowego słownictwa na nie.  

Anna P. edytowała ten post 30.01.2012 21:30
30.01.2012 21:29
« Powrót do listy tematów