|
Dla mnie parytety to idiotyzm. Moim zdaniem, w ten sposób, ustawia się kobiety w roli tych "co to jak im się ustawowo nie pomoże, to sobie nie poradzą". Na uczelniach w USA też wprowadzili dawno temu parytety, dla czarnoskórej młodzieży. Bo się żalili, że mało z nich się dostaje na studia. Efekt - bardzo zdolny biały chłopak, przegrywa na starcie, z średnio radzącym sobie Murzynem. Równouprawnienie nie polega na dawaniu "forów" jakiejkolwiek grupie społecznej, tylko na umożliwieniu równego dostępu do polityki/szkoły/pracy. A jak dalej będą sobie radzić - to już zależy tylko od nich samych!!! Co to za pomysły, żeby ustawowo nakazywać!!! Mąż - wojsko - opowiada mi czasami o tym temacie w kontekscie wojska. Bardzo docenia dziewczyny, które zakładają mundur, ale mimo wszystko, one mają gorszą wydajność, jedna na dziesięć nie próbuje wykorzystać tego że jest "słabszą płcią", przy egzaminach czy na poligonie. Niestety, Pan Bóg nas stworzył odmiennymi. Mężczyźni są lepiej do pewnych spraw predysponowani, kobiety do innych. Po co to na siłę zmieniać, ustawowo??? Urlop tacierzyński - spoko. Są różne sytuacje, czasem takiego rozwiązania właśnie potrzeba.
|