Czy wszyscy chwalą sobie bycie nianią?

Forum » Kawiarenka - pogaduszki o wszystkim

Agnieszka K.

Anna L.

Może emerytura byle jaka po legalnej pracy, ale za to tu i teraz ubezpieczenie zdrowotne, gdzie nie muszę się martwić o pamietanie opłacania składek (jeśli miałabym to robić 'przywatnie' pracując na czarno) i nie muszę się martwić, gdy trafię do szpitala.

A pracując na czarno, żeby mieć na składki emerytalne, które można samemu sobie opłacać trzeba naprawdę dużo zarabiać. Przynajmniej mnie nigdy nie było na to stać, bo w Gdańsku dużo nianiom się nie płaci.

 

A wystarczy mieć męża ubezpieczonego i to samo masz za free...

A jak tego męża nie ma? Nie każda z nas chce lub ma możliwość wyjścia za mąż. I co wtedy?

13.04.2012 21:04

Aniu L. jeżeli się ma męża nieroba i albo się jest samotnym to zakasuje się rękawy i zaiwania na 15 etatach.

13.04.2012 21:09

Danuta W.

Dana C.

 W przeciwienstwie do Agnieszki lubię pracę w grupie, lubię wymogi, które stawia przede mną korporacja, wysiłek, jaki muszę włożyć by sprostać zadaniom, tempo, "urwanie głowy", pracę pod presją czasu, kiedy trzeba robić różne rzeczy "na wczoraj" i z pewnością pracowałabym tak do tej pory, gdybym nie była "za droga" i... za stara, niestety. I tu muszę powiedzieć, że tak lubiłam tę pracę, że pieniądze stanowiły jedynie uzupełnienie (bardzo miłe, nie powiem) a ludzie, nadający na tych samych falach, o podobnym poczuciu humoru i sposobie postrzegania świata sprawiali, że rano chciało mi się wstać z łóżka i gnać do roboty=

Zgadzam się z Danusią W.- ja tak samo lubiłam i tylko dodam ,że jak wprowadzili wolne soboty,człowiek cieszył się krótko ,bo w sobota jako tako przeszła a w niedzielę już chciałam iść do pracy, bo już za długo miałam wolnego.

Miałam tak samo Smile, okazuje się, że znalazłam oto człowieka (Ciebie Laughing), który to rozumie, i który nie uważa, że to dziwne.

Co do pieniędzy - jasne, bez nich nie da się nic, "mieć" jest bardzo istotne bo takie mamy życie. Ale "być" wcale nie jest mniej istotne i niektórzy stawiają właśnie na to drugie, gdyż przeżyć życie zmuszając się każdego dnia do wykonywania czegoś, czego się nie znosi jest często gęsto ponad siły człowieka. Ja się temu bynajmniej nie dziwię. Zadowolenia, szczęścia i poczucia spełnienia nie da żaden pieniądz, przynajmniej nie w postaci comiesięcznego wpływu na konto okupionego stresem i przymusem.

Ja Wam się nie dziwię - miałyście pracę, w których się dobrze pracowało, a że to było 'nudne' 'przekładanie papierków', no to co? Jeden lubi liczyć kolumny cyferek i liczb, inny lubi czarować mieszając w garnkach, a jeszcze inny lubi jeszcze coś innego. Nic nam do tego, co daje szczęście innym. Nie jeen człowiek Wam mógłby pozazdrościć.   

13.04.2012 21:11

Droga Aniu L., a z czego wywnioskowałaś, że to było "nudne" oraz że "przekładanie papierków"? Czy ja coś takiego napisałam? Napisałam coś zupełnie innego, mogłabym zaproponować ponowne zajrzenie do mojego postu, ale to w sumie nieważne, przynajmniej dla mnie. Konkluzja i tak pozostanie bez zmian.

 

13.04.2012 21:26

Danuta W.

Droga Aniu L., a z czego wywnioskowałaś, że to było "nudne" oraz że "przekładanie papierków"? Czy ja coś takiego napisałam? Napisałam coś zupełnie innego, mogłabym zaproponować ponowne zajrzenie do mojego postu, ale to w sumie nieważne, przynajmniej dla mnie. Konkluzja i tak pozostanie bez zmian.

 

Droga Danusiu W., a czy zauważyłaś cudzsłów? Celowo 'nudne' i 'przekładanie papierków' napisałam w cudzysłowie (czy jak to się pisze), ponieważ tak jak potem niżej napisałam, to co dla jednych może się wydawać nudne (tym, co pracy biurowej nie lubią), to innym sprawiać przyjemność. A praca biurowa to nie 'przekładanie papierków' tylko często intensywny wysiłek intelektualny, o czym nie każdy może wiedzieć, albo nie każdemy to sprawia przyjemność i woli 'machać łopatą'. 

I podejrzewam, że dużo swoje robiła atmosfera w pracy, prawda?

13.04.2012 21:43

Dana C.

Aniu L. jeżeli się ma męża nieroba i albo się jest samotnym to zakasuje się rękawy i zaiwania na 15 etatach.

Ja to wiem, ale czy Agnieszka K, to wie? Sealed

13.04.2012 21:44

Dana C.

Aniu L. jeżeli się ma męża nieroba i albo się jest samotnym to zakasuje się rękawy i zaiwania na 15 etatach.

Albo ,jeżeli chce się być niezależnym finansowo od męża,też się pracuje. Ponadto,w  dzisiejszych czasach życie wyłącznie z finansów męża jest ryzykowne.

14.04.2012 08:20

Anna L.

Agnieszka K.

Anna L.

Może emerytura byle jaka po legalnej pracy, ale za to tu i teraz ubezpieczenie zdrowotne, gdzie nie muszę się martwić o pamietanie opłacania składek (jeśli miałabym to robić 'przywatnie' pracując na czarno) i nie muszę się martwić, gdy trafię do szpitala.

A pracując na czarno, żeby mieć na składki emerytalne, które można samemu sobie opłacać trzeba naprawdę dużo zarabiać. Przynajmniej mnie nigdy nie było na to stać, bo w Gdańsku dużo nianiom się nie płaci.

 

A wystarczy mieć męża ubezpieczonego i to samo masz za free...

A jak tego męża nie ma? Nie każda z nas chce lub ma możliwość wyjścia za mąż. I co wtedy?

A ja nie chcę być "na garnuszku" u męża i co?   

14.04.2012 08:41

Ja też , tak jak większość kobiet ,nie chcę. Ale jak widać są panie,którym wiele do szczęścia nie potrzeba. A może tym szczęściem jest bycie na utrzymaniu męża?

Małgorzata R. edytowała ten post 14.04.2012 09:33
14.04.2012 09:30

Aniu L., ok, zauważyłam ale - jak widać - zbyt pochopnie zinterpretowałam "przeciwko sobie" Foot in mouthSmile Fakt, atmosfera i kontakt z ludźmi z pracy to coś, czego najbardziej mi brakuje. Nieczęsto miewa się szczęście pracować z ludźmi, z którymi człowiek rozumie się wpół słowa. I to była naprawdę współpraca, wzajemna bezinteresowna pomoc, lojalność, rozmowy i dowcipy "z kosmosu" - no cóż, z najsłodszym nawet słodziakiem tak sobie nie pogawędzę, z rodzicami też nie, bo jednak jestem z gatunku tych niereformowalnych indywiduów, którzy lubią trzymać dystans wobec pracodawcy i nie wychodzić zanadto poza ramy wynikające "ze stosunku pracy".

Zawsze chciałam i starałam się być niezależna finansowo, ale był czas kiedy bezskutecznie poszukiwałam pracy i pozostawałam na garnuszku męża. Nie demonizuję tego stanu rzeczy. Poza tym są rózne układy między małżonkami czy partnerami, wszystko jest dobre, co wzajemnie im pasuje. Nie uważam, że jeżeli kobieta chce być utrzymywana przez faceta (czy też nie ma nic przeciwko) to od razu musi być minimalistką w sferze aspiracji czy czegokolwiek. Lub mało ambitną. W dobie feminizmu kobieta koniecznie musi silna, samowystarczalna, niezależna itp, itd., inaczej od razu patrzy się na nią "odpowiednio". Trochę i dziwne, i śmieszne. Etykiety.

14.04.2012 10:29

GDYBY TO BYŁY CZASY ,GDZIE STABILNOŚĆ PRACY I PŁACY DAŁY BY RODZINIE ŻYCIE NA POZIOMIE GDZIE NIE MUSIAŁY BY RODZINY ZABIEGAĆ O PRZEŻYCIE JUTRA ,TO NIE JEDNA KOBIETA BY CHCIAŁA ZOSTAĆ NA UTRZYMANIU MĘŻA.

włączył mi się capslock i nie chciało mi się już poprawiać.

14.04.2012 10:30

Swiadomie rezygnowałam z pracy na okres opieki nad kolejnymi dziećmi a mam ich troje. Urlopy wykorzystywałam na maxa - w sumie 9 lat. Przez ten czas nie tylko byłam na utrzymaniu męża ale też "zapominałam" o swoich dyplomach i ambicjach. Pewnie, że moja kariera na tym ucierpiała, a bywało, że słyszałam "jak to niektóre kobiety po ślubie zmieniają się w kury domowe" (cóż za tekst i podtekstWink). Ale tak chciałam i tak wybrałam. Teraz złapałam się za opiekę nad cudzymi dziećmi i choć nie jest to szczyt moich marzeń, to jednak cokolwiek w życiu robię staram się robić najlepiej jak potrafię. Nie ukrywam jednak, że gdyby jeszcze trafiła mi się szansa takiej pracy, jaką wykonywałam "przedtem", nie wahałabym się podjąć to wyzwanie.

14.04.2012 10:56
Dobra dyskusja ... ponadczasowa    Jednym słowem sporo wyjaśnia.
14.01.2018 09:57
« Powrót do listy tematów