|
Pół roku temu miałam kontakt z jedną Panią która mieszka w Krakowie . Była to sąsiadka koleżanki mojej Mamy . Miała dwóch synów z pierwszego małżeństwa w wieku szkolnym i przedszkolnym , oraz małą córeczkę (nie cały roczek) z drugiego małżeństwa. Za pierwszym jak i za drugim razem nie trafiła na odpowiednich mężczyzn . Bezrobotni Alkoholicy, non stop na zasiłku . Kobieta ciągle sobie dorabiała (sprzątała, pilnowała dzieci itp.) ale również nie miała stałego zatrudnienia. W domu była straszna bieda, ledwo starczało na przeżycie,na bardzo skromnym poziomie. Moja Mama opowiedziała mi o tej rodzinie z przejęcia w rozmowie telefonicznej , a ja postanowiłam im w miarę możliwości pomóc . Zrobiłam im trzy paczki , jedną dla dzieci, drugą dla Mamy , a trzecią taką żywnościową . Pakowałam w sklepie wszystko co wpadło mi w ręce: od pomarańczy, wafelków, krakersów, bananów, jabłek, czekolady, po chleb, bułki, masło, konserwy, płatki śniadaniowe, mleko, dla małej mleko modyfikowane,kaszki, pieluchy, kosmetyki , bieliznę , odzież (z ciuchami próbowałam tak na oko bo nie znałam rozmiarów,ale na szczęście tego dnia intuicja mnie nie zawiodła   . Sprawiło mi to wiele radości. Paczkę gdy doszła do Krakowa zaniosła jej Moja Mama. Kobieta popłakała się ze szczęścia, a 3 miesiące później gdy pojechałam z mężem i synkiem w odwiedziny ze łzami w oczach dziękowała też mi . Najwspanialsze było gdy zobaczyłam tą malutką w kremowej ogrodniczce którą wysłałam w paczce ...
Ale z kolei gdy byłam w ciąży (2 trymestr) na jednym z forum poznałam młodą dziewczynę w ciąży. Gdy opisywała sytuację w której się znajduje naprawdę robiło jej się żal. Mieszkała w małej wiosce pod Bydgoszczą, 18 lat, bez szkoły, bez pracy, w 5 miesiącu . Też zrobiłam jej paczkę , wysłałam trochę ciuchów ciążowych, jakiś smoczek, butelki, grzechotki, gryzaczki, śpioszki, body, ogółem wszystko co może się przydać dziecku gdy urodzi. Dorzuciłam trochę słodkości dla przyszłej mamy. Z tego co wiem też inne przyszłe Mamy zatroszczyły się o tą dziewczynę. Po 2 tygodniach zobaczyłam rzeczy do sprzedania na allegro
Trzeba pomagać, ale z głową . Napewno nie ludziom którzy od tak, proszą o różne rzeczy na forum. Skoro w danym domu panuje bieda , napewno nie ma internetu . Człowiek wówczas liczy się z każdym groszem, więc kawiarenka też odpada . Z dystansem podchodzę również do osób obcych, którzy apelują w internecie o pomoc dla biednych sąsiadów, biednych znajomych znajomych itd.
|