nel nel

Magdalena B.

haha, ja jeszcze ogarniam dziecko gadające z tyłu i często gęsto telefon - ale na słuchawkach (od kiedy mam dotykalski), wcześniej smsy pisałam, teraz sobie nie wyobrażam żebym nie miała prawka, ehh, to mój odstresywacz    wsiadam do autka i już nic mnie nie zdenerwuje   

To wspolczuc kierowcom,ktorzy na Ciebie natrafia.I sie dziwic,ze potem tyle wypadkow.

4 lata prowadzę samochód i ani razu wypadu nie spowodowałam, za to ostatnio mi babka w tył auta wjechała - mam polo classic, a babka wielkiego tuarega i powiedziala ze mnie nie widziala wyjezdzajac z bocznej uliczki    hehe

11.02.2012 20:32

Małgorzata R.

Magdalena B.

haha, ja jeszcze ogarniam dziecko gadające z tyłu i często gęsto telefon - ale na słuchawkach (od kiedy mam dotykalski), wcześniej smsy pisałam, teraz sobie nie wyobrażam żebym nie miała prawka, ehh, to mój odstresywacz    wsiadam do autka i już nic mnie nie zdenerwuje   

 

Po Warszawie długo byś nie pojeżdziła. Dla mnie samochód też jest odstresowywaczem ale nie wtedy,kiedy pędzę 3 - 4 pasmówką w tym samym kieruku i wyprzedzają mnie naraz z obu pasów samochody .  Dla lepszego relaksu proponuję nogi na kierownicy położyć.

No po mieście to też się nie odstresowywuję, jadą sobie wtedy nad jeziorka, alejki leśne itp.    w mieście to też często denerwuję się na innych kierowców, dziś myślałam że wyjdę sama z siebie, maluch 50km/h przed nim pusto i lewym pasem jechał, prawym go wyminęłam bo już nie dałam rady   

11.02.2012 20:34

Anna L.

Anna S.

beata    .

widziałyśie w Faktach te artyskę na egzaminie prawa jazdy?zamiast pedału hamulca,gaz wcisnełaSealedSurprisedLaughinguśmiałm sie jak norka przez łzy strachu.Jak by tak na tej ulicy był ruch to by zakończło się to tragicznie.

dlatego do tej pory nie zdecydowałam się na kurs na prawo jazdy    dla mnie to czarna magia te wszystkie pedały itp... i jeszcze nie rozróżniam prawej i lewej (dla mnie każda strona jest prawa). jak to robicie (mam na myśli panie zmotoryzowane), że widzicie jednocześnie jezdnię, znaki drogowe i jeszcze te przyrządy w samochodzie?

O, Aniu, to jakbyś pisała też o mnie.   

Tak też było u mnie  jak zapisałm sie na prawko jakies trzy latka temu  to byłam cała w strachu i początki też były w strachu.Teraz czuje się jak ryba w wodzie,zresztą już pod koniec kursu również.Zdałam za pierwszym razem i chulam do dziś,no po drodze miłam dwie stłuczki w tym jedna z mojej winyTongue outtak więć dziewczyny strach ma tylko wielkie oczy.

ps.miałam na prawej ręce czerwoną grubą frotkę by kierunki mi sie nie myliuły Tongue out

12.02.2012 12:33

jak wezmiecie swoje dlonie przed siebie i zlaczycie 4palce a kciuki skierujcie do siebie postaram sie to narysować: IIII_   _IIII cos takiego       i widzicie która ręka tworzy literę L ja tak uczę dzieciaki    szybko spojrzeć na rękę i wiedzą która to lewa a która prawa   

12.02.2012 14:44

jedną z moich podopiecznych uczyłam, że lewa rączka to leniuszek, a prawa to pracuś. Ale to działa pod warunkiem, że dziecko jest praworęczne   

12.02.2012 18:59

też tak można    ja na egzamin namalowałam lakierem na kciukach literki   

13.02.2012 18:01

jeśli chodzi o mnie, to w trakcie kursu na prawo jazdy nie miałam nigdy problemu z lewą i prawą stroną. Jednak egzamin był straszny. Po kilku godzinach oczekiwania wreszcie nadeszła moja kolej. Zdawałam jako ostatnia, wszyscy przede mną oblali... Upał był straszny. Już nawet chciałam się wycofać, ale zaryzykowałam. No i raptem kierunki zaczęły mi się mieszać. Dla ułatwienia egzaminator podnosił rękę w górę (dyskretnie, bo kamery), lub opuszczał w dół. A ja naśladowałam jego gest włączając kierunkowskaz i już byłam w domu.

Na zakończenie egzaminu powiedział mi, że mógł mnie spokojnie oblać, ale widział, że to tylko stres. Potem, gdy już wsiadłam do własnego samochodu, stresu nie było   

13.02.2012 19:04

hehe, jak każdy egzamin, nigdy nie wiesz na kogo trafisz i co Cię czeka    teraz jak jeżdzę autem to nie mam problemów ze stronami, jakoś odruchowo wszystko idzie. Ale pamiętam jeszcze prawo jazdy ie zdarzyli mi wydrukować a ja jak się dowiedziałam że zdałam po poszłam autko kupić    

15.02.2012 07:34

Dziewczyny, nie mam siły szukać odpowiedniego tematu, więc tu się podepnę, doradźcie mi coś!
Mój Toś (2,5 roku) śpi  zazwyczaj w godz. 14-16 a w nocy 22-9. Wczoraj udało mi się go w dzień przetrzymać, żeby wcześniej położyc na noc i mieć z mężem wieczór tylko we dwoje. O godz 21 młody był już padnięty i od razu zasnął. Problem w tym, że chyba potraktował to jako zaległą drzemkę, bo o godz 2 był już na nogach. Nie szło go uśpić, więc zajadł śniadanko i bawiliśmy się tak jak zwykle: klocki, farbki, auta, książeczki, kreskówki, tylko bez wychodzenia na spacer :p
Miał mnóstwo energii, dobry humor i o 9 rano położyłam go niemal na siłę, jakoś zasnął.
I proszę o radę - pozwolić mu spać do oporu (boję się, że będzie odsypiał do wieczora), czy go teraz obudzić i przetrzymać, czy może za 2-3 godziny?
Nie chcę, żeby kolejna noc też była taka    

15.02.2012 12:02

Ania, moje dzieciaki chodziły spać po dobranoc,tak od początku ustabilizowałm rytm spania.natomiast wstawały o 6,7rano o 11,12-tej kładłam je spać na drzemkę,spały ok do 2 godzinek i potem po 19-stej.właśnie po to by mieć wolny wieczór.Mi to odpowiadało ,bo robiłam raniutko obiadek,potem spacer,zupka i spanko,potem drugie danie i znów spacerek.

Jedyne rozwiązanie u Ciebie to stopniowo wcześniej kładź małego na drzemkę.moim zdaniem 14-sta to za późno.Nie kładź go juz dziś jak rano odsypiał,dopiero na wieczór miedzy 19-20-stą.To dobry moment na zmianę rytmu.Postraj sie jutro połozyc go od 11-12 stej w połudne.

beata :) . edytowała ten post 15.02.2012 12:20
15.02.2012 12:10

Aniu, Beata ma 100% racji    U mnie również moje dzieci i wnuki chodziły spać nie później niż o 20,00    Rzeczywiście, to dobry moment na zmiany    

15.02.2012 12:35

no nie ukrywam, że taki układ byłby mi bardzo na rękę - kusząca perspektywa spokojnych wieczorów we dwoje, kiedy dzidzia słodko śpi   
Poza tym on od września, lub nawet od czerwca, idzie do przedszkola w którym pracujemy i tam maluszki śpią o godz 12.30. Warto go przyzwyczajać do takich godzin. Może jak zacznę go budzić rano o 7, to coś z tego wyjdzie... 

15.02.2012 14:33

dzięki

Anna S. edytowała ten post 15.02.2012 14:34
15.02.2012 14:33

powodzenia   uda się   

beata :) . edytowała ten post 15.02.2012 14:37
15.02.2012 14:36

Anno, nie ma co na sile odzwyczajac synka od spania, skoro po poludniu zasypia bez najmniejszego problemu. Widocznie potrzebuje tego    I tak jak Beata napisala, przestawic troche godzinowo, bo 14 to zdecydowanie za pozno. Mysle, że 12 h jest najodpowiedniejsza   Bedzie dobrZE

15.02.2012 20:18

Mój podopieczny   niecałe 2 latka) chodził spać koło 11 spał 2 godzinki i wieczorem zasypiał o 21/22   natomiast, kilka razy nie zasnął w ciągu dnia i też spać dopiero koło 21 - zazwyczaj po. Teraz śpi w dzień około 13:30 do 15:30 czasami 16:00 i też chodzi spać koło 21/22
 

15.02.2012 20:39

Anna S.

dzięki

Na początek to wróć do grafiku który był do tej pory by nie mieszać dziecku za bardzo. Zacznij zmiany po paru dniach: po pierwsze to wybudzaj go troszkę wcześniej rano (ok pół godziny) by wprowadzić południowa drzemkę wcześniej, a wieczorem kładź też troszkę wcześniej. Co parę dni zwiększaj wcześniejszą porę o ok 10 min aż dojdziesz do tego co chcesz osiągnąć.

Powodzenia

15.02.2012 20:50

Ania ,jak tam zmiany rytmu   ?

16.02.2012 09:55

wczoraj poszedł spać wcześnie i rano też wstał w miarę wcześnie, ale zasnął teraz jak zwykle koło 14    
My mamy ten problem, że w pon i  czwartki przekazujemy sobie z mężem Tośka w pracy, więc zanim wrócę z nim do domu, po drodze jeszcze jakieś zakupy, w domu musi zjeśc zupę... i w ten sposób dochodzi godz 14!
Ale w pozostałe dni - jak najbardziej, zaczniemy od jutra! Dzięki    

16.02.2012 14:50

"My mamy ten problem, że w pon i czwartki przekazujemy sobie z mężem Tośka w pracy, więc zanim wrócę z nim do domu, po drodze jeszcze jakieś zakupy, w domu musi zjeśc zupę... i w ten sposób dochodzi godz 14!"

A może zupke zjadłby przed tym "przekazaniem"    zakupy robić w inne dni, i na pon. i czwartek uzywac wozka...? w nim mógłby zasnac... ? Nie wiem jak to w praktyce by wygladalo, i jakie sa mozliwosci...    albo chociaz o te pol h sprobowac w te dni przesunac, czyli juz bez zakupów i zupa przed    

Agnieszka C. edytowała ten post 16.02.2012 23:06
16.02.2012 23:05

mam całe 20 minut zwycięstwa, wczesniej zasnął tylko coś długo śpi...   
te zakupy mogę rzeczywiście robic z rana przed pracą, a  z wcześniejszą zupą to zobaczymy, bo Tośka to zawodowy niejadek 

17.02.2012 15:58

Anna S.

mam całe 20 minut zwycięstwa, wczesniej zasnął tylko coś długo śpi...   
te zakupy mogę rzeczywiście robic z rana przed pracą, a  z wcześniejszą zupą to zobaczymy, bo Tośka to zawodowy niejadek 

Małymi kroczkami dochodzi się do wielkich rzeczy   

Gratuluję początkowego sukcesu

17.02.2012 16:15

Anna S.

mam całe 20 minut zwycięstwa, wczesniej zasnął tylko coś długo śpi...   
te zakupy mogę rzeczywiście robic z rana przed pracą, a  z wcześniejszą zupą to zobaczymy, bo Tośka to zawodowy niejadek 

Genialnie  20 minut jak na pierwszy raz to sukces  

17.02.2012 18:49

wyobrażacie to sobie   

17.02.2012 22:37

SealedSealedSealedCry

17.02.2012 23:08
« Powrót do listy tematów