Witam Drogie Nianie   

Może w złym miejscu piszę ale chciałam się z Wami podzielić czymś co mnie spotkało od strony rodziny z którą bardzo się zżyłam.Przez 2,5roku opiekowałam się fajnym chłopcem,miał 3 latka kiedy się poznaliśmy.Współpraca przebiegała bez zgrzytów,rozliczanie na czas itp.Był też starszy brat,którego odbieraliśmy ze szkoły także bardzo grzeczny,fajny chłopaczek. Dojeżdzałam kawał drogi mimo to uwielbiałam swoją pracę i czas spędzony z chłopakami.Pewnego dnia dowiedzialam się ze mama chłopcówspodziewa się trzeciego dziecka...szok był taki że dowiedziałam się od dzieci a nie od mamy.Ucieszyłam się i wyobrazałam sobie jak to będzie z trójką.To był błąd że tak sie nastawiłam,kilka tygodni pózniej tzn w czerwcu(wtedy była w 5mies.) dowiedziałam się ze mama pracuje do sierpnia i juznie bedzie wracała do pracy bo sobie tego nie wyobraża(niestety lipiec miałam wolny bo wyjechali na urlop)W sierpniu okazało się ze byłam tylko kilka razy i koniec pracy.W ostatni dzien mama powiedziała ze chyba nie bedziemy sie raczej jakoś specjalnie żegnac bo pewnie będą jeszcze prosic zebym przyjechala.Tygodnie uciekały,tel nie odbierali i nie odp na wiadomości...a ja chciałam tylko wiedziec co u M..... bardzo się z nim zżyłam i strasznie tęskniłam.Po jakichs 6,7 miesiącach zadzwonili ze jednak bede potrzebna dwa razy w tygodniu i zapraszają mnie na kawe.Akurat nie miałam pracy,a własciwie nawet jej nie szukałam ale pojechałam zeby wreszcie spotkać się z chłopakami.

 

M.... przywitał mnie ze łzami w oczach,ciągle się przytulał...to było naprawde mile uczucie.Po długiej rozmowie stanęło na tym ze będe przyjezdzac do namłodszego dwa razy w tygodniu od 8-15 najstarszy wraca sam a sredniego mama odbiera z przedszkola...Niestety "w praniu" wyglądało to zupełnie inaczej- ja z maluszkiem odbierałam sredniego z przedszkola i wracalismy do domu gdzie jak sie okazało powinnam miec przygotowany obiad dla starszych (o czym nic nie wspomniano i poczułam sie dziwnie jak tata chłopców zrobił mi wyrzut ze tego nie zrobiłam) praca od 8-17.Zarobkowo 300zł mniej niz na rozmowie.Oczywiscie milczałam:/

 

Szok dopiero był wtedy kiedy zostałam potraktowana jak pierwsza lepsza wzięta z ulicy która im nie spasowała....Przyszłam do pracy w pon i śr.w ten drugi dzien dowiedziałam sie ze mam byc tez w piątek bo mama musi cos zalatwic.Zaczęłam tłumaczyc ze niestety w piątek wyjezdzam i ze umawiałysmy sie na dwa dni i troche za pózno mówi(wyjazd był za granice i nie miałam szansy odwołania czy przełozenia)na nic moje tłumaczenia,mama się rozlączyła i tyle.Kiedywróciła z pracy usłyszłam tylko mówimy sobie czesc bo tak nie moze byc i musiałam opuscic ich dom:/ Do dzisiaj jak o tym pomyśle to płakac sie chce,nie chcekontaktuzemną i czuję sie jakbym rzeczywiscie zrobila im świństwo.Żałuję że juz pewnie nigdy nie zobaczę chłopców i zastanawiam się czy mogłamzrobiccos zeby mama była zadowolona imoze dzisiaj dalej bym spotykała najsłodszego przedszkolaka jakiego poznałam...

 

Pozdrawiam   

27.06.2011 22:12

cos takiegoSurprisedLudzie nie maja za grosz klasy.

27.06.2011 22:20

BurakiUndecided...więcej nic nie powiem.

27.06.2011 22:24

Myślę, że nieczym nie zawiniłaś. Może mama była zazdrosna o młodszego chłopca?

A co to znaczy, że 'tak nie może być' jeśli nie mogłaś przyjść do pracy w piatek - w dzień, który miał być wolny? Inaczej się umawialiście. Kobieta chyba myślała, że jesteś jej własnością na wyłączność totalną i może wymagać od Ciebie bezwzględnej dyspozycyjności, a przecież umowa była inna.

Rozumiem, że szkoda Ci chłopca. Wiem jakie to szczęście móc mieć kontakt z dawnymi podopiecznymi.

27.06.2011 22:27

Panie wybaczą mi moje błędy.Rozpędziłam się troszeczkę   

27.06.2011 22:27

hej kobieto niczego nie zawalilas-to podli i wyrachowani ludzie i nalezy takich unikac.problem z jakim sie borykasz to tesknota za chlopcami ale musisz wrzucic na luz-naprawde!!i nie dzwon do nich-bo cie jeszcze postrasza jakims nękaniem.zapomnij i zacznij zyc przyszloscią.

27.06.2011 22:32

Aleksandra L.

hej kobieto niczego nie zawalilas-to podli i wyrachowani ludzie i nalezy takich unikac.problem z jakim sie borykasz to tesknota za chlopcami ale musisz wrzucic na luz-naprawde!!i nie dzwon do nich-bo cie jeszcze postrasza jakims nękaniem.zapomnij i zacznij zyc przyszloscią.

Nic dodać nic ująć Smile

27.06.2011 22:34

Spoko nie dzwonię...wysłałam tylko ska z zyczeniami na święta i tyle    Nie chcę wyjść na natrętną.

 

Dzisiaj mam fajną pracę,u fajnych ludzi i chodzą dumni bo co chwile ktoś im mówi skąd mnie mają bo jestem taką fajną nianią.Także powoli do przodu    Dziękuję za odpowiedzi,pozdrawiam

27.06.2011 22:38
« Powrót do listy tematów