FOCHY NASZEGO DZIECKA.

Forum » Kawiarenka - pogaduszki o wszystkim

witam dorgie mamy i nianie mam pewien problem z moją córką i mam nadzieje, że mi pomorzecie, a więc może zaczne:

Od wrzesnia poszła do przedszkola na początku wszystko było dobrze mała była zadowolona chciała chodzić nie było problemów i tak przez jakieś 3 mies. Ale póżniej zaczeły sie problemy nie chętnie chodziła marudziła, że nie chce iśc- to było jeszcze do zniesienia do czasu, gdy pewnego dnia zaprowadziłam ją do przedszkola poszła zadowolona ładnie się przebrała ,a gdy tylko musiała wejśc do sali gdzie bawią się dzieci zaczeła płakać trzymać się mojej szyji , pani musiała odciagać ją na siłe i tak zostało do dzisiaj córka chętnie chodzi do przedszkola ale jak tylko ma wejść do sali zaczyna się to samo i tak jest cały czas.Następna sprawa która mnie zaniepokoiła to to, że córka gdy chodzi do przedszkola jest nie doopanowania poprostu pozwala sobie na takie rzeczy np. dziś przez całą droge do domu wrzeszczała i płakała na całe osiedle , a do tego powiedziała mi że mnie zaraz kopnie w du...pe gdy pusciłam jej ręke i powiedziałam że za to zachowanie ma iśc sama do domu , że jej nie chce dać ręki bo jest brzydka , córka zuciała się na kolana i położyła na błocie kopiąc nogami. Wspomne jeszcze o tym że córka nigdy taka nie była miała swoje humorki ale napewno nigdy nie zachowywała się tak jak teraz. Jedyna osoba jaka ma wpływ na jej zachowanie to mąż ale on zadko bywa w domu więc tak naprawdę jestem sama z tym problemem, juz nie wiem co mam robić .dodam jeszcze ze pytałam w przedszkolu co może byc tego przyczyną ??

10.03.2011 16:31

Co może być przyczyną? PRZEDSZKOLE, nic innego.

1. to, że dziecko chętnie poszło w 1 dniu, nie znaczy, że będzie chętnie chodzić cały czas. Kryzys może się zdarzyć w każdym momencie.

2. dziecko musi odreagować emocje, i zazwyczaj czyni to w obecności osoby, przy której czuje się najbezpieczniej, trzeba dać mu możliwość upustu tego, co się nagromadziło w ciągu dnia.

3. córka nie jest "brzydka", tylko "brzydko się zachwuje", to subtelna różnica, ale dla dziecka znacząca.

10.03.2011 17:30

A pytałaś dlaczego nie chce chodzić do przedzkola? Może to nie zwykły foch np. jakaś koleżanka nie chciała się z nią bawić. Rozmawiałaś z przedszkolanką?

Silowanie się z dzieckiem wedłóg mnie nie ma sensu. Trzeba ustalić przyczynę i ją zlikwidować. A z dzieckiem ustlalić jasne zasady. Idziesz do przedszkola bo ja idę do pracy. Jak będziesz grzeczna to dostaniesz np. nalepkę, a za 5 nalepek zdąbędziesz nagrodę.

Powodzenia    i głowa do góry

10.03.2011 23:18

Witam, czytając co pisze mama dziewczynki przyczyną problemu jest przedszkole, a dokładniej nie wiem gr. małej, przedszkolanka, dzieci z grupy.

Ja bym przez zwykłą zabawe w domu porozmawiała z maluszkiem, skoro Ona nie chce wejsc na sale to znaczy ze czegos sie moze bac, cos sie jej zle kojarzy.

Porozmawiajcie o kolegach, kolezankach z przedszkola niech powie kogo lubi kogo mniej , rozmowa sama sie rozwinie.

Życzę pozytywnego załatwienia sprawy   

11.03.2011 11:04

Myślę, że "kryzys przedszkolny" jest prawdopodobną przyczyną tych wszystkich zachowań. Ale poza tym, że córka może odreagowywać emocje, to może też wzorować się na zachowaniu innych dzieci, które niedawno poznała. Np. jeśli widzi, że inne dzieci płaczą i robią awantury, rozstając się z rodzicami, to mogła uznać, że tak się właśnie robi. To mógłby być trop do rozmowy z wychowawczynią: Czy są w grupie dzieci, które zachowują się w podobny sposób?

Na pewno trzeba znaleźć przyczyny zachowania, ale - moim zdaniem - na pewno też nie wolno się godzić na przekroczenie pewnych granic. Tzn. mimo awantur, córka nie może Cię obrażać albo uderzyć i na pewno trzeba to egzekwować, okazując jej jednocześnie więcej zrozumienia i ciepła w chwilach, gdy jest grzeczna.

Polecam metodę bawienia się w przedszkole, np. lalkami, pacynkami (taki teatrzyk, w którym dziecko wystąpi w różnych rolach). Czasami dziecko nie umie wprost powiedzieć, o co mu chodzi, a w zabawie wplecie jakiś wątek, który rodzicowi podpowie, w czym tkwi problem.

W nawiązaniu rozmowy mogą też pomagać bajki terapeutyczne. Spróbuj znaleźć w książkach (lub na WIARYGODNYCH stronach) różne dotyczące trudności przedszkolnych i sprawdź, czy do którejś z nich córka zechce wracać. Może uda się porozmawiać o kłopotach bohatera.

No to tyle pomysłów na dziś   

11.03.2011 13:11

A, jeszcze jedno: Czy mąż zawsze rzadko bywał w domu?

Bo przyczyną stresu może być fuzja: nowe przedszkole + np. mama wróciła do pracy i ma dla mnie mniej czasu po przedszkolu + np. tata coraz więcej pracuje i go nie widuję.

Jeśli Wasz kontakt z córką się mocno skrócił w ostatnim czasie, to może jej po prostu bardzo (za bardzo?) brakuje rodziców... I to taki bunt wobec tego.

11.03.2011 13:15

Witam!Nie będę się wymądrzać w tym temacie,ale kiedyś kilka lat pracowałam w przedszkolu.Dzieci rano wiadomo,niewyspane,rozżalone,albo super wesołe.Jakoś tak ,wyszło,,że byłam tą lubianą ,,ciocią,,tuliłam,rozśmieszałam,wycierałam,przytulałam itd.Byly takie które wchodziły do sali ,,skrzywione,, ,i takie wesołe.Wiadomo jesteśmy czynni od 7-17,Naprawdę dużo dzieci jest w przedszkolu w tych godzinach,Jak się czują?Odrzuceni,osamotnieni,małe bezbronne istotki,wraca mama ,albo tata i co?dziecko biegiem ,bo oni nie maja czasu.Bo sklep,bo lekarz,albo szkoła starszego,albo zebranie,albo co kto wymyśli.Te dzieci które znałam jako słodkie istotki,po 17 zamieniały się w diabełki.Spotykałam Je w sklepie,w autobusie itd.Nie miały zadnej konkretnej przyczyny by być takimi.Więc co?Zazdrośc?Chęc zaistnienia?Od niedawna jestem nianią,opiekunką,ciocią.Młodszy ma 9 m.starszy lat 2 i 2 m.Pierwszy tydzień raniutko był płacz,potem ok..Wymieniam rano tatę,facet naprawdę związany z dziećmi,taki uczuleniowy,marcel tata idzie do pracy,daj Mu buzi,a ten M.często nawet powie-cześc Tata!W ciągu dnia jest cudowny!Pomocny!Przyniesie pieluchy dla brata i siebie,pobawi się z bratem,uwielbiam z Nim gadać,chodzimy na spacery,malujemy ,b.dużo czytamy,gadam,znam masę wierszy,ksiązeczek na pamięc.Jemy,malujemy,robimy teatrzyk,itd,itd.Każdy dzień jest ,,opracowany,,.Wymienia mnie mama.I co?Dziecko nie jest tym z którym się bawię,opiekuję itd.Zanim wyjdę,bije mamę ,bije bratawręcz robi Mu krzywdędziś próbował włożyć małemu do ucha patyk,zabierał Mu zabawki,a w końcu walnął małego poduchą.Zazdrość?Obaj kochani jednakowo,albo nawet ten starszy bardziej.I co Wy Nianie kochane na to?Co poradzicie?Mówię całkiem serio.Pozdrawiam.Acha,nigdy nie mówię robisz tak-więc Cię nie lubię,bo jesteś zły,czy coś takiego.Jesteś super chłopakiem,.kochamy brata,ale robisz żle tak i tak.Mama,tata,ciocia itd kocha i Ciebie I Brata,itd,itd.Tylko jak dalej?

11.03.2011 21:07

Pierwsze, co mi się nasuwa, to to, że mama musi "pozwalać" na wiecej niż Ty.Jak ona reaguje, gdy starszy syn bije brata?

12.03.2011 14:52

dziekuje za cenne rady. Pytałam w przedszkolu co może byc przyczyną , powiedziano mi że same nie wiedzą bo pózniej córka ładnie bawi się z dziecmi. co do zabawy i wypytania dziecka z kim lubi sie bawić a z kim mniej to córka odpowiedziała że lubi wszystkich . A jak podłapała oco chodzi zaczeła wymyślać np. że tego lubi a tego nie a zaraz zmieniała zdanie. Bardziej jestem za ty że podłapuje to zachowanie od innych i być może wynika to z tego , bo pamietam jak chodziła na poczatku to wogole nie chciała mowić(w jej grupie są dzieci co mają 2 latka) albo mówiła bardzo nie wyraznie (mimo że pięknie mówi). Dlatego być może jest to spowodowane tym tylko jak ją tego oduczyć przeciesz nie zabronie rodzicą wprowadzać cieci płaczących na sale? a córka mimo to też nie bardzo rozume jak jej mówie , żeby nie płakała wypytuje mnie a dlaczego ta dziewczynka płacze a ja nie mogę ? Nparawde jest to bardzo trudne jesli dziecko pyta  LACZEGO JA NIE MOGĘ ROBIĆ TAK JAK TE DZIECI.? jeszcze tym bardziej dla mnie MŁODEJ MATKI    

12.03.2011 15:02

hm... Może po prostu zapytać: "A masz powód?". Bez powodu się nie płacze    Czasami dzieci "chwytają" taką żelazną logikę. I powiedz: "nie lubię, gdy płaczesz, bo martwię się wtedy. Jeśli czegoś potrzebujesz, to powiedz".

Jakoś by się przydało jej pokazać, że płacz, to nie jest osobna czynność, ale sposób komunikacji. Niepotrzebny, gdy można się dogadać inaczej.

Możesz opowiedzieć jej taką bajkę, jak to dwóch pasterzy się umówiło, że pomogą sobie wzajemnie, gdy napadnie ich wilk. I jeden z nich pomyślał "Sprawdzę, czy ten drugi naprawdę przybiegnie" i zawołał go. Pasterz wziął strzelbę i przybiegł na pomoc, ale okazało się, że nie ma żadnego wilka. Zezłościł się i poszedł. Potem ten pierwszy pasterz jeszcze kilka razy sprawdzał, czy ten drugi przybiegnie. Aż w końcu naprawdę przyszedł wilk, on wołał pomoc, ale nikt nie przyszedł, bo kolega myślał, że to znowu tak na niby.

Wyjaśnij córce, że płacz jest wtedy, kiedy naprawdę potrzebujemy pomocy. No, i że Ty zawsze przybiegniesz na pomoc, ale będzie łatwiej, jeśli nie będzie się darła cały czas   

No, i trzeba mieć dalej otwarte oczy na przyczyny tego problemu.Nie jest może tak, że Wy i Panie w przedszkolu zwracacie na nią wiecej uwagi, gdy się awanturuje? Jeśli tak, to zaczyna się jej "opłacać" robić awantury, bo każde dziecko chce uwagi.

No i koniec moich subiektywnych refleksji. Dobranoc   

12.03.2011 23:42

Magda Leczkowska

hm... Może po prostu zapytać: "A masz powód?". Bez powodu się nie płacze    Czasami dzieci "chwytają" taką żelazną logikę. I powiedz: "nie lubię, gdy płaczesz, bo martwię się wtedy. Jeśli czegoś potrzebujesz, to powiedz".

Jakoś by się przydało jej pokazać, że płacz, to nie jest osobna czynność, ale sposób komunikacji. Niepotrzebny, gdy można się dogadać inaczej.

Możesz opowiedzieć jej taką bajkę, jak to dwóch pasterzy się umówiło, że pomogą sobie wzajemnie, gdy napadnie ich wilk. I jeden z nich pomyślał "Sprawdzę, czy ten drugi naprawdę przybiegnie" i zawołał go. Pasterz wziął strzelbę i przybiegł na pomoc, ale okazało się, że nie ma żadnego wilka. Zezłościł się i poszedł. Potem ten pierwszy pasterz jeszcze kilka razy sprawdzał, czy ten drugi przybiegnie. Aż w końcu naprawdę przyszedł wilk, on wołał pomoc, ale nikt nie przyszedł, bo kolega myślał, że to znowu tak na niby.

Wyjaśnij córce, że płacz jest wtedy, kiedy naprawdę potrzebujemy pomocy. No, i że Ty zawsze przybiegniesz na pomoc, ale będzie łatwiej, jeśli nie będzie się darła cały czas   

No, i trzeba mieć dalej otwarte oczy na przyczyny tego problemu.Nie jest może tak, że Wy i Panie w przedszkolu zwracacie na nią wiecej uwagi, gdy się awanturuje? Jeśli tak, to zaczyna się jej "opłacać" robić awantury, bo każde dziecko chce uwagi.

No i koniec moich subiektywnych refleksji. Dobranoc   

Zgadzam się z tym, być może jest tak, że ona po pierwsze widzi inne dzieci, które płaczą i myśli, że tak ma być. A co jej powiedzieć jak pyta dlaczego ona ma nie płakać jak inne dzieci mogą? Np. że inne dzieci jak płaczą to robią źle, ich mamom jest przykro z tego powodu, Tobie też jest przykro, gdy ona płacze, bo się wtedy martwisz. Po drugie może chcieć coś ''ugrać' w ten sposób. My w żłobku mamy dziewczynkę ponad 2,5 roku. Zawsze jak przychodziła dawała mamie czy tacie buziaka, szła się bawić. Od jakiegoś czasu jak rodzice ją przyprowadzają jest płacz, szczególnie przy tacie. Tato ją wtedy przytula, głaszcze, zostaje z nią chwilę. My ją bierzemy, przytulamy. Zaczęło się to po chorobie, więc myślałyśmy, że po prostu potrzebuje kilku dni, żeby znów się przystosowaćWink Ale jakoś jej to nie mijało, co się okazało? Rodzice przytulali, zostawali dłużej, my przytulałyśmy, ona korzystała na tym. Od kiedy jak przychodzi mówimy jej, żeby przestała płakać i jeśli się chce przytulić musi się uspokoić i powiedzieć nam co chce. Jak widziała, że płacz nie działa- uspokaja się momentalnie, mówi, że chce się prztulićWink

13.03.2011 14:47

Magdo oczywiście ze mama reaguje na takie jego zachowania,czyli nie wolno itd.Myślę że moje

nie jest jednak trochę inne niż jej.W piątek cały dzień starszy dokazywał młodszemu,jak nie mógł tak jak chciał,bo ja nie pozwalałam,to chociaż jak myślał że nie widzę,to walnął go poduszką z kanapy.Pierwszy raz posadziłam go na przysłowiowego jeżyka.Tak na 2 minuty,potem rozmowa.Staram się bawić z obydwoma równo,kiedy młodszy śpi,poświęcam cały czas starszemu.I tłumaczę,tłumaczę jak przysłowiowej krowie na miedzy.On przytakuje,zgadza się z tym co tłumaczę,a na powrót taty specjalnie wylewa na podłogę picie z kubka.mimo że od kilku dni pije z kubeczka i nic mu się nie wylewa.Mówię,dzieci kochane mocno przez dwoje rodziców,z tego co widzę relacje zupełnie zdrowe,i co?chciał tym wylaniem picia zaangażować ojca w większe zaangażowanie swoją osobązresztą ojciec widział że zrobił to specjalnie,i oczywiście nie pochwalił za to.

13.03.2011 19:18

Do Kasi F.: Mój osobisty instynkt mówi, że jeśli dziecko specjalnie zwraca na siebie uwagę, to znaczy, iż czuje, że mu się za mało uwagi poświęca. Nie wystarcza kochać dziecko, by ono było szczęśliwe. Dziecko musi też CZUĆ, że jest kochane. Może przyjmie "na rozum", że rodzice go kochają, ale jeśli tak dziarsko zwraca na siebie uwagę, to chyba coś nie do końca gra.

Propozycje:

- Raz w tygodniu (albo rzadziej, w zależności o możliwości) min. jedno z rodziców powinno potraktować starszego syna jak jedynaka. Czy im się zdarza, że zabierają gdzieś starszego chłopca bez brata? Czy miewa tatę lub mamę wyłącznie dla siebie? Męski spacer, albo wyjście do kina tylko z mamą może uczynić bardzo wiele.

- Ignorować niegrzeczne zachowanie (na tym polega potęga karnego jeżyka, że dziecko się "wyłącza" poza obszar swojej uwagi i dlatego tak trudno im tę karę zaakceptować). Trzeba odsunąć dziecko, gdy robi bratu krzywdę. Powstrzymać (fizycznie) jakąś demolkę. Ale obdarzać go uwagą wtedy, gdy jest grzeczny. Nie rozmawiać, nie pomstować, nie rozwodzić się nad rozrabianiem. A co się da, to po prostu ignorować, nagradzając zachowanie dobre.

Magda Leczkowska edytowała ten post 13.03.2011 23:21
13.03.2011 23:20
« Powrót do listy tematów