|
Basia ale rozbraja mnie wypowiedz pewnej mamy wypowiadajacej sie ze dziecku do trzech lat nie potrzebne jest towarzystwo innych dzieci...malo ze dziecko w tym wieku nie umie wspolnie sie bawic ..........prosze panstwa czym szybciej dziecko bawi sie i przebywa w towarzystwie innych dzieci tym lepiej...i polecam nianie z dziecmi .......jesli chcecie miec rozwydrzonego dzieciaka ...malego egoiste...do ktorego wola sie super nianie z tel to wola wasza ale jesli zalerzy wam by dziecko nauczyc pewnych wartosci...dzielenia sie zabawkami ..opanowania..to naprawde polecam nianie z dziecmi...i musze napisac ze do mnie trafialy dzieci bojace sie innych dzieci a teraz wrecz do nich lgna...pozatym ktoras pani napisala o wyksztalceniu...prosze pani po to sie studiuje rzeby sie pewnych rzeczy nauczyc a pani bladego pojecia nie ma wiec proponuje chociarz zaopatrzyc sie w jakies ksiazki i rozwoju dziecka a potem sie wypowiadac......jestem pedagogiem z fakultetem z psychologi i matka dwojga dzieci a rodzice potrafia zadzwonic do mnie o 21 w niedziele o rade wiec jakis autorytet mam...a takiej nie wiedzy i bzdur dawno nie czytalam.....osoby bez kompletnej wiedzy wypowaiadaja sie masakra pozdrawiam nianie z dzieckiem i zycze usmiechu z wlasnych pociech i podopiecznych
Mi również wydaje się dziwne, że pedagog z fakultetem z psychologii (???) w trzech postach popełniła tak kardynalne błędy. Zwłaszcza, że przy takim wykształceniu powinna wiedzieć, że dysorto- nie jest usprawiedliwieniem, istnieje mnóstwo programów poprawiających pisownię, a zawsze można najpierw napisać wypowiedź w Wordzie. Rozumiem, literówka- dwie, ale tu aż roi się od błędów. Dobrze, że nie uczy Pani w przedszkolu... Nie chodziłam do żłobka, ani do przedszkola. Zajmowała się mną matka i powiem szczerze, że do czwartego roku życia oprócz epizodycznych kontaktów, nie miałam jakiegoś większego kontaktu z rówieśnikami. Około czwartego roku życia zaczęłam więcej wychodzić i... proszę bardzo, żadnych dysfunkcji związanych z życiem wśród rówieśników nie zaobserwowano. Nikt nie powiedziałby też o mnie "egoistka". Podobnie o moim rodzeństwie (a jestem najstarsza) ani o znajomych, którzy wychowani zostali podobnie. Jestem zdania, że żłobek nie jest najlepszym rozwiązaniem dla dziecka, właśnie ze względu na nagromadzenie dzieci, które w tym okresie często chorują, zarażają się nawzajem, ale i dlatego, że w tym wieku nie potrzebuje się jeszcze mieć wokół siebie grona rówieśników. Wystarczy koleżanka od czasu do czasu w piaskownicy, znajoma z córką, która przyjdzie do mamy. Rzecz jasna uważam, że żłobki są potrzebne, bo czasem po prostu innego wyjścia nie ma. Gdy nie stać nas na nianię, a babcia nie może zająć się dzieckiem, żłobek jest najlepszym wyjściem Polecam też poczytać trochę o psychologii rozwojowej dziecka, mamy tu wyraźnie powiedziane, że kontakty z rówieśnikami dziecko zaczyna nawiązywać od trzeciego roku życia i są to kontakty charakteryzujące się egoizmem- rzecz jasna, zdrowym egoizmem, normalnym dla tego wieku. Dzieci bawią się "obok siebie, a nie z sobą" (B. Pattern). Dopiero od 4 r.ż (granica ta rzecz jasna jest płynna) dziecko uczy się powoli zachowań społecznych i wtedy warto jest o te kontakty zadbać. Polecam również „Psychologię rozwojową dzieci i młodzieży” Żebrowskiej, z której więcej można dowiedzieć się o zjawisku.
|